Archiwum: Luty 2012.
Z reklamą wśród lefebrystów
W głowę zachodziłem skąd się biorą wejścia na wystap.pl z bloga fundamentalisty katolickiego tradycja-2007.blog.onet.pl (nawiasem mówiąc – mistrzostwo świata, zdecydowanie polecam). Szukałem, szukałem i szukałem i nic. Aż tu nagle – jest. Zgodnie z biblijną obietnicą. Wygląda na to, że mamy sztamę z lefebrystami. Jeśli ktoś doszedł do słusznego wniosku, że Kościół posoborowy to Wielka Nierządnica, bo prowadzi dialog ekumeniczny, to nie zostaje mu nic innego niż odwiedzić wystap.pl.
Pozdrowienia dla Pana Tadeusza Krupy!
Ks. prof. Walencik uczy GIODO wolności religijnej
W Polsce doszło już do tego, że ksiądz-kanonista ma więcej pojęcia o wolności religijnej niż GIODO:
Przynależność do Kościoła jest wolnym wyborem każdego człowieka. Zawsze można do niego wstąpić, a także wystąpić. Jednak osoba, która przyjęła chrzest, z punktu widzenia dogmatyki katolickiej, całe życie jest katolikiem – mówi ks. prof. Walencik.
Może Wojciech „Pan Minister” Wiewiórowski da się przekonać, bo myślał tak długo aż wymyślił, że od wystąpienia jest Święta Instrukcja Apostatyczna.
Panie Ministrze, Ksiądz Walencik ma rację – do wolności wyzwolił nas Chrystus! Niech Pan tylko w to uwierzy…
sojusz_GIODO_z_abp_Michalikiem.jpg (522,6 KiB, Ilość pobrań: 96)
Gazeta Pomorska i Dziennik Polski: śladowe ilości apostatów
„Gazeta Pomorska” podaje częściowe dane z ogólnopolskiego liczenia „formalnych apostatów”:
Od kilku lat o apostatach coraz głośniej w kraju, ale – przynajmniej w naszych diecezjach – to nawet nie jest zjawisko. Np. w diecezji włocławskiej przypadki apostazji są jednostkowe. – Trzy – może cztery w roku – informuje ks. kanclerz Artur Niemira z kurii diecezjalnej. – Pojedyncze przypadki – mówią w kurii bydgoskiej. – W ciągu minionych 4 lat w diecezji płockiej trzy osoby zgłosiły, że chcą formalnie wystąpić z Kościoła – dodają w Płocku. (…) W ubiegłym roku w diecezji toruńskiej wystąpiło 8 osób. W ciągu ostatnich pięciu lat – 31.
„Dziennik Polski” dodał do tego diecezję tarnowską:
W archidiecezji krakowskiej w ciągu ostatnich pięciu lat z Kościoła katolickiego wystąpiło 186 osób. W diecezji tarnowskiej były to „incydentalne przypadki” – jak mówią tarnowscy kurialiści. W 2010 r. odnotowano pięć. Kanclerz kurii dr Adam Nita twierdzi, że dotyczą emigrantów.
Jeśli te śladowe ilości powtórzą się w pozostałych diecezjach i jeśli odjąć „apostatów podatkowych”, których sugeruje ks. Adam Nita (to głównie problem Diecezji Gliwickiej) to nasze szacunkowe 10 tys. okaże się znacznie zawyżone. Ale jest światełko w tunelu – apostazja.pl dziękujcie, ducha nie gaście. Albowiem:
w ubiegłym roku w diecezji krakowskiej wypisało się 168 apostatów – podkreśla apostata Olgierd Rynkiewicz z Torunia.
Niestety OMC Pan Poseł (aż 378 głosów) przekłamał informację „Gazety krakowskiej” z 5-go stycznia:
W ostatnich pięciu latach z Kościoła diecezji krakowskiej wystąpiło 186 osób.
Czyli 37 osób rocznie w archidiecezji liczącej ponad 1,5 miliona wiernych. Ściślej – 1 na 42 tysiące rocznie, ale jak dobrze pójdzie to będzie 1 na 40 tysięcy. I to jest oficjalnie skala sukcesu „środowiska polskich apostatów„…
Francuski proces o „zniknięcie” z Księgi Chrztów: biskup kontratakuje
Tak jak przewidziałem w październiku, diecezja Coutances-et-Avranches odwołała się od wyroku nakazującego usunięcie danych z Księgi Chrztów do sądu drugiej instancji. Prawie na pewno cała rzecz skończy się w Sądzie Najwyższym, bo jest to tak naprawdę akcja organizacji francuskich ateistów Fédération Nationale de la Libre Pensée – René Lebouvier jest przewodniczącym oddziału w departamencie Manche.
GIODO odpowiada prasie, bo „nie ma kognicji” odpowiedzieć skarżącemu
Po wczorajszym „dziwnym” wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie Zbigniewa Kaczmarka sprawa ma swój ciąg dalszy w „Gazecie Olsztyńskiej”. GIODO twierdzi, że „Kościół może posiadać informację dotyczącą tego, że ktoś był członkiem Kościoła, a następnie z niego wystąpił. Choćby po to, aby później tej informacji nie przetwarzać„. Szkoda, że ponownie może to powiedzieć prasie, ale nie samemu skarżącemu, który o to wystąpił. Bo gdyby to zrobił to złamałby niepisaną zasadę wyłączenia Kościoła spod ustawy o ochronie danych osobowych, której jest głównym obrońcą. Więc GIODO może tylko powiedzieć: „Niech Pan gazety poczyta„.
Sąd wyłącza Kościół Katolicki spod uoodo
Ostatnio w naszej kampanii dzieje się coraz więcej i coraz szybciej. Ledwo GIODO ogłosił z mównicy sejmowej, że dyskryminację chrześcijan da się uzasadnić Traktatem Lizbońskim (OK, troszkę inaczej to ubrał w słowa) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wydał uzasadnienie w jednej ważnej sprawie i wyrok w drugiej.
Uzasadnienie jest w sprawie M. M. przeciwko GIODO (zob. „Polska nie uznaje „samowolnego” wystąpienia z Kościoła Katolickiego„). Jego sednem jest zdanie
Wskazać należy, iż do wniosku z dnia [...] lipca 2010 r. skierowanego do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych skarżący nie przedstawił żadnego dokumentu, z którego wynikałoby, że wystąpił z kościoła katolickiego.
To nieprawda – żeby nie powiedzieć mocniej. M. M. dołączył do tej skargi kopię aktu wystąpienia z 1 lipca 2010 roku – i to bardzo dobrze uzasadnioną (nie apostatycznym mambo-dżambo). Został wysłany do władz kościelnych, i co więcej – przyszła na niego odpowiedź! Tak więc przed każdym, kto chce od GIODO merytorycznej decyzji administracyjnej w sporze z proboszczem postawiono zadanie udowodnienia, że wystąpił z Kościoła – ale kiedy ktoś to robi, to zarówno GIODO jak i Wysoki Sąd udają, że tego nie widzą… Może zobaczy Naczelny Sąd Administracyjny do którego zostanie wniesiona kasacja.
Drugim przełomem jest dzisiejszy wyrok w sprawie Zbigniew Kaczmarek przeciwko GIODO. I tu logika sądu była jeszcze bardziej wysublimowana ponieważ Pan Zbigniew wystąpił nie „samowolnie” (jak M. M.) lecz jako ustępstwo po przegranym procesie cywilnym z proboszczem w Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku. Tym procesem od lutego do czerwca 2006 roku żyła cała Polska i de facto to on wniósł do przestrzeni publicznej temat wystąpienia z Kościoła. „13 czerwca [2006] Zbigniew Kaczmarek jeszcze raz stanął przed dębowymi drzwiami plebanii. – Tym razem ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu proboszcz przyjął wniosek, porozmawiał, a nawet poinformował, że jeśli kiedyś zmieniłbym poglądy i zdecydował się wrócić do Kościoła, to mam otwartą drogę.” – podał „Duży Format” 26 czerwca 2006 roku. W sierpniu proboszcz parafii chrztu wysłał odpis z adnotacją o wystąpieniu a we wrześniu w „Faktach i mitach” pojawił się jego list podsumowujący „niemal rok szarpaniny„. No więc co zrobił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie kiedy nie mógł już udawać, że „skarżący nie przedstawił żadnego dokumentu, z którego wynikałoby, że wystąpił z Kościoła Katolickiego„? To co mu zostało czyli w praktyce wyłączył Kościół Katolicki spod ustawy o ochronie danych osobowych.
wyrok w sprawie Zbigniewa Kaczmarka – wyłączenie KK spod uoodo
Ach, jaka piękna katastrofa…
GIODO w Sejmie: prawna dyskryminacja chrześcijan zgodna z Traktatem Lizbońskim
17 lutego w Sejmie GIODO, broniąc „i 3″ na podstawie którego umarza wszystkie skargi przeciwko proboszczom, powiedział rzecz niesłychaną. Zasugerował mianowicie, że nawet jeśli „i 3″ jest niezgodne z Dyrektywą 95/46/WE (co wystap.pl napisało już 23 sierpnia 2010) to i tak nie ma to znaczenia ponieważ jest zgodne z… Traktatem Lizbońskim, który jest nad dyrektywami. Zostawmy na chwilę sporną kwestię z czym w takim razie było zgodne w latach 1998-2009 czyli zanim wszedł w życie. GIODO sam (!) kopnął w kąt art. 16 Traktatu Lizbońskiego, potwierdzający prawo Europejczyków do ochrony danych osobowych. Zapis ten jest największym sprzymierzeńcem i osiągnięciem wszystkich 27-u organów ds. danych osobowych w Unii Europejskiej. GIODO musiał go pomniejszyć – czyli wydać sobie walkę na śmierć i życie, którą może wygrać – żeby wynieść na piedestał kolejny artykuł, który mówi o statusie kościołów. A to wszystko po to żeby uratować prawną dyskryminację chrześcijan w Polsce czyli pozbawienie ich prawa do merytorycznych decyzji administracyjnych w sporach z władzami kościelnymi o przetwarzanie danych osobowych, np. katolików ze wsi Biadki. I w Sejmie żaden poseł o tym nie powiedział, bo żaden poseł nie zdawał sobie sprawy, że GIODO prowadzi wojnę z chrześcijanami. Podmiotem ustawy o ochronie danych osobowych są bowiem ludzie i to ludzie albo mają do czegoś prawo albo nie mają. Członkowie kościołów nie mają ponieważ 19 czerwca 1997 roku profilaktycznie i po posiedzeniu komisji sejmowych (o czym GIODO też wie) pozbawiono ich tego prawa dwoma znaczkami. Teraz GIODO w Sejmie zapowiedział, że tak będzie na wieki wieków. Dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy, a GIODO – jak dyskryminować chrześcijan.
Wierni z Biadek ofiarami „i 3″
Pewien proboszcz zbierał datki na remont dachu kościoła we wsi Biadki w gminie Krotoszyn. Robił to jednak metodą na tyle – nomen omen – chałupniczą, że „puścił w obieg” zeszyt do wpisywania ofiar razem ze skarbonką (na temat tej praktyki zobacz wpis „Peregrynacja zeszytu„). Były w nim imiona i nazwiska wszystkich parafian. W drugiej kolumnie wpisywano kwotę ofiary a w trzeciej było miejsce na podpis. Nie wszystkim przypadło to do gustu i przykładowa strona została zeskanowana i ostatecznie plik trafił do wystap.pl.
Z powodu „i 3″ GIODO dla wiernych z Biadek niewiele może zrobić – ewentualnie poprosić proboszcza żeby przestrzegał kanonu 220 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Z mównicy sejmowej mówił posłom, że prawna dyskryminacja katolików w Polsce jest zgodna z Traktatem Lizbońskim (a przynajmniej do tego się to sprowadzało). Słynne „i 3″ jest tak skonstruowane, że „co do zasady” jego ofiarami nie są ateiści tylko katolicy, bo to ich, jako „należących„, formalnie pozbawia się praw obywatelskich. W gruncie rzeczy GIODO pod pretekstem walki z ateistami coraz bardziej dyskryminuje katolików. To wierni są pozbawieni praw, nie niewierni. Przez wiele lat z prawami członków kościołów walczyła rzeczniczka prasowa GIODO, Małgorzata Kałużyńska-Jasak.
No więc wierni Kościoła Katolickiego z Biadek nie skarżą się do GIODO – bo po jaką cholerę – tylko do wystap.pl. Ale co ja mogę? Co ja mogę? Przecież nie będę prosił proboszcza żeby przestrzegał kanonu 220 KPK, bo od tego jest Pan Minister.
DOTARLIŚMY DO MÓWNICY SEJMOWEJ
7 lutego napisałem podziękowanie do Posła Roberta Biedronia za podjęcie tematu (nie)podlegania kościołów uoodo na komisji sejmowej – i z nadzieją, że zostawianie skarżącym przez GIODO furtki do walki ze sobą i jego dwoma adwokatami żeby sami naprawili kaleką ustawę jeśli potrafią ich pokonać, nie pozostanie nieskomentowane na zebraniu plenarnym. Udało się! 17 lutego 2012 roku, dzięki Posłowi Biedroniowi, po prawie dwóch latach nieprzerwanej batalii, temat dotarł wreszcie – ku nieskrywanej wściekłości posłanki Beaty Kempy – do mównicy sejmowej.
Dobre wystąpienie przedstawiciela Ruchu Palikota popsuła tylko wzmianka o apostazji. Trzy dni wcześniej, 14 lutego, spotkał się z arch-nemesis wystap.pl, Robertem Prochowiczem z apostazja.info, a ten go – za przeproszeniem – zapłodnił tą apostazją. Co w głowie to na języku i tak Robert Biedroń wspomniał o apostazji, co sprawiało wrażenie, że chcemy „dokonywać apostazji”, ale nie możemy z powodu „i 3″. Panie Boże, ratuj nas od przyjaciół, z wrogami sobie poradzimy!
SZOKUJĄCE (inne słowo tu nie pasuje!) informacje ujawnił – na zasadzie „uderz w stół a nożyce się odezwą” – poseł Józef Zych, Marszałek Sejmu w 1997 roku. Do tej pory myśleliśmy, że „i 3″ załatwiali biskupi z Leszkiem Millerem, który był odpowiedzialny za rządowy projekt ustawy (są na to pewne poszlaki). Tymczasem Józef Zych zdaje się sugerować, że „i 3″ załatwiono przy okazji negocjowania deklaracji dotyczącej interpretacji Konkordatu z 15 kwietnia 1997 roku (co jest technicznie i chronologicznie możliwe a nawet logiczne).
GIODO odniósł się wreszcie do krytyki Roberta Biedronia i powiedział to co zwykle czyli nic ciekawego. Nowością było to, że nawet jeśli „i 3″ jest niezgodne z Dyrektywą 95/46/WE to i tak jest zgodne z… Traktatem Lizbońskim (sic!). Tylko co mu zrobili katolicy, że ich tak strasznie od dwóch lat dyskryminuje w stosunku do niewierzących?
Robert Binias uśmiał się podwójnie. Po pierwsze dlatego, że o kasacji GIODO do Naczelnego Sądu Administracyjnego w jego sprawie dowiedział się z mównicy sejmowej… Takiej reklamy jeszcze nikt w Polsce nie miał. Po drugie dlatego, że w grudniu powiedział dla „Newsweeka”: „Swoją drogą, ciekawe czy Generalny Inspektor Wojciech Wiewiórowski odwoła się od korzystnego dla siebie orzeczenia, to już by pachniało Monty Pythonem„. Na szczęście pachnie Monty Pythonem z przyczyn formalnych a nie merytorycznych. Uff, co za ulga…
Instrukcja KEP o prowadzeniu ksiąg parafialnych z 7 września 1947 roku
Dzięki mrówczej pracy kilku osób możemy przedstawić prawie zapomnianą instrukcję KEP o prowadzeniu ksiąg parafialnych. Została przyjęta na Jasnej Górze 7 września 1947 roku podczas 4-go Zebrania Plenarnego. Projekt przygotował biskup pomocniczy sandomierski Franciszek Jop. 26 kwietnia 1954 roku biskupi uzupełnili ją o dwa interesujące (i również zamieszczone) wyjaśnienia (także przygotowane przez biskupa Jopa) co robić w przypadku sakramentów lub pogrzebu udzielanych poza macierzystą parafią. To, co zwraca uwagę to ewidentna troska o staranność i rzetelność ksiąg parafialnych. Nie zostawiono miejsca na żadne „może być”. Księgi miały być sporządzone z „trwałego i jakościowo dobrego papieru” a „oprawa również trwała i mocna„. Spisywanie „bezzwłocznie po dopełnionym obrzędzie religijnym” a wszystko wypełnione „czytelnie„, „należycie” i „skrupulatnie„. Nad całością czuwali osobiście biskupi podczas wizytacji. Gdyby pominąć kilka wspomnianych kanonów instrukcja mogłaby być wzorem dla świeżo utworzonych przez komunistów Urzędów Stanu Cywilnego. Jest też genialnie proste zalecenie jak i komu to udostępniać: „Wszyscy zainteresowani mają prawo przeglądać, za pozwoleniem proboszcza, akta w księgach parafialnych, oraz mogą żądać wydania odpisów aktów, lub świadectw, wystawionych na podstawie tych ksiąg” (punkt 23). I to wszystko dokładnie pół wieku przed uchwaleniem kalekiej ustawy o ochronie danych osobowych, którą wkrótce po uchwaleniu trzeba było kompletnie przerabiać, bo „każdy z kolejnych premierów dorzucał [do projektu ustawy] coś od siebie” – jak 15 maja 2001 roku powiedziała duchownym sama Ewa Kulesza. Może GIODO ma kompleks biskupa Jopa?
instrukcja_o_prowadzeniu_ksig_parafialnych_z_1947_roku.pdf (4,0 MiB, Ilość pobrań: 126)



