Wyssana z palca* rozmowa z Robertem Prochowiczem, ekskomunikowanym działaczem katolickim z apostazja.info.

wystap.pl – Organizuje Pan 355 Tydzień Apostazji. Czemu akurat ten tydzień jest taki szczególny?

Robert Prochowicz, apostazja.info – Cóż, w zeszłym roku mieliśmy okrągły 303-i, licząc od Ery Apostazji czyli 1 sierpnia 2005 roku – dnia w którym zadzwoniłem do parafii chrztu z prośbą o przesłanie metryki chrztu. W tym roku, jeśli doda Pan 52 tygodnie, wypada 355 tydzień. To fajna liczba, kojarzy się z ciągnikiem Ursus C-355. Nie znaczy to bynajmniej, że nie planujemy czegoś specjalnego na koniec marca czyli Czterechsetny Tydzień Apostazji.

Czy ten tydzień będzie się czymś różnić od zwykłych?

Nie, robimy to co zwykle czyli pomagamy zainteresowanym katolikom skutecznie kanonicznie zaciągnąć karę ekskomuniki zgodnie z wymaganiami Konferencji Episkopatu Polski. Chodzi tylko o to żeby raz na rok się przypomnieć opinii publicznej i załapać na jakiś artykuł w „Faktach i Mitach”. I tak to się kręci.

Po co w ogóle wierni zaciągają ekskomuniki? Czy są dzięki temu jakieś praktyczne korzyści?

Owszem, dzięki zaciągnięciu ekskomuniki nie można być chrzestnym. Tymczasem istnieje pewien przesąd, że nie można odmówić prośbie o to, by nim zostać dla dziecka. Jeśli ktoś nie jest na tyle asertywny, by odmówić to może zaciągnąć ekskomunikę i powiedzieć, że by chciał, ale nie może, bo jest ekskomunikowany. Po chrzcie można pozostać przy tym statusie lub powrócić do pełnej komunii z Ludem Bożym dzięki abiuracji.

Na czym polega taka abiuracja?

To obrzęd odwrotny do sakramentu apostazji. Trzeba powiedzieć przed dwoma księżmi z głowy czyli z niczego „Wierzę w Boga” i pocałować krucyfiks. Ksiądz może przeczytać przypowieść o synu marnotrawnym, przypomnianą a propos sakramentu apostazji przez kardynała Juliana Herranza. Z tego jest sporządzany protokół i biskup zdejmuje wówczas ekskomunikę, zgodnie z punktem 18 Świętej Instrukcji Apostatycznej.

Trudno uwierzyć, by był to główny powód ekskomunikowania się.

Rzeczywiście, to rzadkie przypadki choć jest to najbardziej praktyczne wykorzystanie ekskomuniki we własnym celu. Pomijając ten specyficzny przykład sytuacja jest nieco bardziej złożona. Rozpocznę od wyjaśnienia jakie są skutki zaciągnięcia ekskomuniki latae sententiae w wyniku dokonania apostazji, bo sprawa ta jest ciągle niejasna i często mylona z wystąpieniem z Kościoła, które jest oczywiście czymś zupełnie innym. Jest to, mówiąc współczesnym językiem, coś w rodzaju pozbawienia się praw członkowskich w Kościele na własne życzenie. Jest się nadal katolikiem ze wszystkimi wynikającymi z tego obowiązkami tylko pozbawionym praw, których katolicy świeccy w normalnym znaczeniu i tak nie mają. Chodzi oczywiście o realny udział we władzy, która jest zastrzeżona dla kasty kapłańskiej. Ponieważ tych praw i tak nie ma, pozostaje głównie ich liturgiczno-obrzędowy surogat. Abp Józef Michalik w punkcie 9 Świętej Instrukcji Apostatycznej, do której doprowadziłem po trzech latach starań, wymienia: “niemożność sprawowania i przyjmowania sakramentów oraz sprawowania sakramentaliów; zakaz udziału ministerialnego w obrzędach kultu; zakaz wykonywania funkcji w Kościele (m. in.: funkcji chrzestnego, świadka bierzmowania, świadka zawarcia małżeństwa, przynależności do publicznych stowarzyszeń, ruchów i organizacji kościelnych i katolickich, itp.); pozbawienie pogrzebu kościelnego”. Udział ministerialny z definicji dotyczy księży więc Rada Prawna KEPu wpisała to chyba specjalnie po casusie księdza Tomasza Węcławskiego. Pozbawienie pogrzebu kościelnego jest palcem na wodzie pisane ponieważ księża są materialnie zainteresowani w odprawieniu pogrzebu i zawsze mogą powiedzieć, że “notoryczny apostata” się nawrócił in articulo mortis, co zresztą może być prawdą. Poza tym każdy pogrzeb jest na głowie rodziny a nie nieboszczyka. Pozostaje głównie świadkowanie przy sakramentach i utrata prawa do Komunii Świętej, ze względu na kanon 915 KPK. To nakreśla jakie są konsekwencje dokonania apostazji, a tym samym – zaciągnięcia ekskomuniki.

A więc można dokonać apostazji, by pozbawić się prawa do Komunii Świętej. Czy to główna motywacja apostatów?

Rzeczywiście wiele osób czuje rozterki czy może przystąpić do Stołu Pańskiego, bo nie wiedzą czy mają grzech lekki, zwany też powszednim, czy ciężki. Grzech ciężki musi spełniać trzy warunki: dotyczyć materii poważnej (np. naruszać przykazanie Dekalogu), być popełniony z pełną świadomością i przy całkowitej wolności. Grzech powszedni natomiast to naruszenie przykazań „w małej rzeczy„, a w materii poważnej bez całkowitej świadomości lub bez całkowitej dobrowolności. Od tego zaś zależy czy są w stanie łaski uświęcającej, która jest darem habitualnym, stałą i nadprzyrodzoną dyspozycją udoskonalającą samą duszę, by uzdolnić ją do życia z Bogiem i do działania mocą Jego miłości (KKK 2000). W praktyce jest to trudne do rozróżnienia. Niektórzy na wszelki wypadek spowiadają się z grzechów powszednich, których popełniamy tyle, że rozgrzeszenia z nich udziela spowiedź powszechna w przeciwieństwie do ciężkich, które wymagają spowiedzi konfesjonałowej. Samo myślenie czy jest się w stanie łaski uświęcającej i co zrobić żeby być jest jednak tak psychicznie wyczerpujące, że wielu wiernych woli dokonać apostazji żeby pozbawić się prawa do Komunii Świętej żeby mieć to z głowy. I wtedy sprawa jest zupełnie jasna – po prostu nie mogą więc nie przystępują. Z moich badań wynika, że jest to powód apostazji 30-35% apostatów. Nazywam to apostazją odeucharystyczną.

To około jedna trzecia. Co jest więc powodem w większości przypadków?

Tu dochodzimy do sedna fenomenu apostazji kanonicznej. Otóż skoro jest się ekskomunikowanym to znaczy, że już żadnej karze kościelnej się nie podlega. Podobnie jak skazany na dożywocie jest w świetle prawa bezkarny, bo nie można mu wymierzyć żadnej kary, której już by nie miał. Można co najwyżej ogłosić, że dostał drugie dożywocie, a potem trzecie i czwarte, po jednym za każdego trupa, ale służy to tylko uspokojeniu rodziny, że za “ich” zabójstwo też dostał dożywocie. Po czymś tak niepozornym jak dokonanie apostazji według procedury podanej przez samych hierarchów katolik uzyskuje więc wolność, której nie miał nigdy wcześniej. Może nie tylko bezkarnie w świetle prawa kanonicznego zabić Ojca Świętego (czego oczywiście nie polecam), ale nie musi się także bać ekskomuniki za herezję, skoro już ją ma za apostazję. Mówiąc w skrócie, apostazja to sposób w jaki katolicy mogą stać się bezkarni wobec władz kościelnych. Dlatego od 355 tygodni z pomocą świętej Filomeny a od niedawna także Ruchu Palikota prowadzę gigantyczny projekt wyzwalania wiernych spod kar kościelnych, zwłaszcza kary za herezję. Nazywam to apostazją libertariańską i oceniam, że to ponad 60% przypadków. Uczucia, że nie grozi żadna kara za herezję, bo już się ją zaciągnęło za apostazję nie da się z niczym porównać – to potężny zastrzyk wolności do badań teologicznych. Pozostałe kilka procent wynika z nieporozumienia, że apostazja jest wystąpieniem z Kościoła, co niestety ciągle się zdarza. Mnie to w ogóle dziwi, bo to tak samo jakby konwertyci mówili o sobie, że są heretykami. Mam nadzieję, że dzięki wyjaśnieniu Jego Ekscelencji Tadeusza Pieronka i pracy wystap.pl do tych nieporozumień nie będzie już dochodzić.

Trochę to wszystko skomplikowane. Jeśli ktoś jest katolikiem to czy nie powinien podlegać karom za herezję?

Powinien, ale Polak potrafi więc 1 sierpnia 2005 roku wymyśliłem co zrobić żeby nie podlegać i od tego dnia liczymy Erę Apostazji. Wie Pan – być ekskomunikowanym to jest straszna sprawa, ale tylko przez pierwszy tydzień, bo z comunicantes zamienia się Pan w dominicantes a i tak zawsze zostaje możliwość abiuracji. Potem można się przyzwyczaić i mając jedną ekskomunikę za apostazję przestaje się o tym myśleć natomiast druga ekskomunika za herezję robi takie wrażenie jak druga kara śmierci. Zostaje tylko ekstatyczne poczucie wolności badań teologicznych, choćby w duchu deklaracji „Kirche 2011: Ein notwendiger Aufbruch„.

A czy nie byłoby prościej wystąpić z Kościoła?

Ale po co? Już sześć lat temu przeprowadziłem badania naukowe „Dlaczego nie warto występować z Kościoła„. Poza tym jako apostata, czyli ekskomunikowany katolik podlegający prawu kanonicznemu, mogę krytykować Kościół i nikt mi nie może powiedzieć, że wtrącam się w jego wewnętrzne sprawy, bo są to moje sprawy. To mój koronny argument.

Czyli już wiemy czemu niektórzy wierni chcą być ekskomunikowani. A co z tymi u których ekskomunika nie jest celem lecz skutkiem ubocznym tego co zrobili?

Najwięcej jest oczywiście kobiet po aborcji (kanon 1398 KPK), bo jak Pan wie zabić Ojca Świętego wcale nie jest tak łatwo. W Polsce jest pół miliona apostatów, około milion kobiet, które zabiły swoje dzieci, wliczając w to lekarzy, i kilka tysięcy ekskomunikowanych z innych powodów. Łącznie półtora miliona ekskomunikowanych czyli 4% polskiego Kościoła. Planujemy w tym roku apostatyczno-postaborcyjny zjazd zjednoczeniowy pod hasłem “Gdy ekskomunika, serce mocniej pika”. Marszałkinią zjazdu będzie pani profesor Jadwiga Staniszkis, która zabiła troje dzieci.

Z tego wynika, że ekskomunikowanych za aborcję jest dwa razy więcej niż za apostazję! To zaskakujące dane!

Cóż, mam nadzieję, że w tej dekadzie zrównamy się liczebnie w okolicach milion sto tysięcy. Proszę pamiętać, że do tej pierwszej grupy należą kobiety, które zabiły swoje dzieci w okresie PRL czyli wiele pań po 40-tce. Coming out pani profesor Staniszkis był tu symptomatyczny.

Czy do Waszego środowiska należą ukarani cezurą, interdyktem lub karami ekspiacyjnymi?

Nie, bo jeszcze za mało nagrzeszyli. (śmiech) Księża Roman Kotliński i Piotr Natanek są ukarani zaledwie suspensą. Co to w ogóle jest? Przecież oni sami sobie z tego nic nie robią. Aby zapewnić sobie bezkarność w świetle prawa kanonicznego trzeba zaciągnąć karę po której kolejna kara jest już logicznie niemożliwa czyli ekskomunikę. Może to być zarówno ekskomunika latae sententiae jak i ferendae sententiae, jednak warunkiem wolności jest, by nie mieć niczego do stracenia.

Jakie planujecie akcje poza wspólnym frontem z kobietami po aborcji?

Chcemy wykorzystać to, że jesteśmy bezkarnymi w świetle prawa kanonicznego członkami Kościoła Katolickiego do robienia tego, za co normalnie grozi ekskomunika. Czyli do założenia Związku Zawodowego Katolików Świeckich. Trzymamy kciuki za Rumunów, którzy założyli związek zawodowy prawosławnych i wygrali do niego prawo w Europejskim Trybunale Praw Człowieka stosunkiem głosów 5 do 2 (sprawa 2330/09). Jeśli utrzymają tę wygraną w Wielkiej Izbie to takie związki zawodowe rozprzestrzenią się w całej Europie i będą dla hierarchów tym czym była „Solidarność” dla PZPR w latach 1980-81. A kto miałby je tworzyć jeśli nie katolicy, których niczym nie można ukarać, bo już zaciągnęli ekskomunikę?

Ostatnie pytanie. Czy wypełnia Pan obowiązek udziału w Mszy świętej w niedzielę i święta?

Oczywiście, gdybym tego nie robił to nie byłbym apostatą tylko wystąpiłbym z Kościoła. Zgodnie z drugim przykazaniem kościelnym co roku się spowiadam. Apostaci to normalni katolicy tylko nie przystępują do Komunii Świętej i nie należy ich prosić o świadkowanie. Może za czterdzieści albo sześćdziesiąt lat pośmiertnie zwycięży kardynał Leon Suenens i przestaną podlegać prawu kanonicznemu, ale póki co, jak napisał Tomasz Terlikowski w „Niedzieli”, nie da się wystąpić z Kościoła.

Dziękuję za rozmowę.

* rozmowa wyssana z palca to nowy gatunek publicystyki – wywiad z kimś kto nie wie co robi zakładając, że wie i mówi całą prawdę

Facebook Comments

Website Comments

    • admin
      Odpowiedz

      Po prostu apostazja taką jaka jest czyli z punktu widzenia kogoś kto zna i rozumie doktrynę Kościoła. 🙂 A że wyszedł Matrix…

  1. Paweł
    Odpowiedz

    Dobry wywiad. Ostatnio dochodzę do smutnego wniosku, że stwierdzenie Polak-Katolik to nie stereotyp. U nas nawet „ateiści” są katolikami. W najgorszym (albo najlepszym) razie satanistami. Ale wszystko i tak w ramach urojonego wszechświata katolickiego.

  2. ZeteS
    Odpowiedz

    * rozmowa wyssana z palca to nowy gatunek publicystyki – wywiad z kimś kto nie wie co robi zakładając, że wie i mówi całą prawdę
    Domyślam się,że był to ekskomunikowany palec Pana Roberta (jeśli za Jego zgodą, to można wywiad uznać za autoryzowany). W Tygodniu Apostazji ogłaszamy dzień modlitwy o cud, aby Pan Robert zaczął także pisać z tego palca zamiast z głowy, czyli z niczego. Może to przynieść zbawienie Jego czytelnikom, a Pan Robert zostanie ogłoszony Świętym Apostatą, który palcem ludzi zbawiał.

Post a comment