Dwa lata pozbawienia wolności za naruszenie nietykalności oraz groźby karalne grozi 34-letniemu mężczyźnie, który w piątek 9-go listopada uderzył w twarz prałata Andrzeja Iwaneckiego, proboszcza parafii rzymskokatolickiej pw. św. Franciszka z Asyżu w Zabrzu. „Ja tu jeszcze wrócę z pałką i się rozliczymy” – zapowiedział po incydencie. Napastnik przyszedł „wypisać się z Kościoła” a proboszcz wyjaśnił mu jak to zrobić „skutecznie kanonicznie”. Po zgłoszeniu zdarzenia przez proboszcza, napastnik został zatrzymany w poniedziałek rano i przesłuchany przez policjantów. Przyznał się do winy i po złożeniu wyjaśnień został zwolniony. Sprawą zajmuje się prokuratura, która prawdopodobnie skieruje akt oskarżenia do sądu. I tak trwający siedem lat amok „dokonywania apostazji zgodnie z prawem kanonicznym” skończy się na ławie oskarżonych. Powinna być długa. Sprawa jest powtórką tego co stało się w sierpniu w niewielkim Zbydniowie. Już wówczas pisałem:

Przykre, że proboszcz z niewielkiego Zbydniowa padł ofiarą furiata i przestępcy. Pokazuje to jednak, że Rada Prawna KEP w 2008 roku posadziła ponad 10 tysięcy proboszczów na beczce prochu. Dosłownie każdy – w tym kryminaliści i niezrównoważeni psychicznie – może przyjść do dowolnego proboszcza w Polsce i powiedzieć, że to “jego” parafia. Co jest zupełnie nie do sprawdzenia – wystarczy podać miejscowy adres jako miejsce zamieszkania (co obrotniejsi “kandydaci na apostatów” tak robią żeby uniknąć kontaktu ze “swoim” proboszczem). Nawet jeśli tak skrajne sytuacje jak w Zbydniowie są incydentalne to ciemną liczbą są przypadki awantur i obrażania, którym takie stresujące spotkanie sprzyja. Można tego w prosty sposób uniknąć, ale arcybiskup Andrzej Dzięga chcąc zagrać na nosie niewielkiej grupce oszołomów naraził bezpieczeństwo osobiste tysięcy księży. Teraz cały polski Kościół czeka na to, by radosną twórczość abp Dzięgi naprawił Watykan.

Wówczas sprawa rozeszła się po kościach, bo proboszcz jej nie zgłosił na Policję. Niecałe trzy miesiące później dochodzi do kolejnego pobicia proboszcza – w identycznych okolicznościach. To już jest sytuacja, którą powinien zająć się związek zawodowy księży tylko coś takiego nie istnieje. Na ławie oskarżonych poza tym idiotą powinni zasiąść Rzecznik Praw Obywatelskich i Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych – dwoje VIP-ów, którzy stanęli na głowie żeby zachować żałosny humbug Rady Prawnej KEP o „wystąpieniu skutecznym kanonicznie” czyli ekskomunice na życzenie, jak nazwał to „Nasz Dziennik”. Przekonywali do niego przez dwa i pół roku tak uparcie aż wreszcie im się udało. Nie jest bez winy Janusz Palikot, który w kampanii wyborczej obiecywał fatamorganę – że jak zostanie premierem to „zmusi Kościół” do tego żeby nie trzeba było chodzić do kościoła żeby się „wypisać”. Premierem nie został czyli nadal trzeba. No to „kandydat na apostatę” poszedł a skutki jakie są każdy widzi. Nie można przy tym zapominać o prywatnej stronie internetowej apostazja.pl działacza Ruchu Palikota, na której rechotano z obrażania duchownych i na której „knajacki językzwracał w sierpniu uwagę „Gość Niedzielny”. W trwającej dobrych kilka lat drodze do kancelarii parafii św. Franciszka w Zabrzu wzięli udział solidarnie i pospołu. Na ławie oskarżonych zasiądzie jednak tylko „cyngiel” – jakiś facet, który znalazł się na jej samym końcu, w sytuacji, którą postawił przed nim tak samo Episkopat Polski, Państwo i prawdopodobnie jego własna partia polityczna. I nagle na scenie pojawia się prokurator i mówi grobowym głosem: „oskarżam… 34-letniego zabrzanina… dwa lata pozbawienia wolności„. I cała reszta przestaje się liczyć. Wszyscy oddychają z ulgą, że nie dali się złapać. Sprawiedliwość tradycyjnie zwycięża.
Jestem naprawdę ciekawy jaka będzie linia obrony, jeśli dojdzie do procesu karnego. Wystap.pl będzie go śledzić.

źródła: Polskalokalna.pl, Gazeta Wyborcza, naszemiasto.pl, Dziennik Zachodni, Gość Niedzielny, nowinyzabrzańskie.pl

PS: Na deser najlepszy komentarz pod powyższymi artykułami: „W sumie załatwił sprawę, bo ile dobrze pamiętam, to karą za pobicie księdza jest ekskomunika„. Hej, nasi tu byli! 😀

Facebook Comments

Website Comments

  1. timmon
    Odpowiedz

    Palikoty wespół z naczelnymi guru sekty apostatów dopięli swego. Swoją nachalną propagandą i oszukiwaniem ludzi, że apostazja to wystąpienie z Kościoła po raz drugi doprowadzili do przemocy fizycznej. Proboszcz odmówił kandydatowi na apostatę „wystapienia”, ponieważ zabrania mu tego zarządzenie Metropolity Katowickiego z 17 września 2012 r. Niestety kandydaci na apostatów dzięki „działalności” witryn apostatycznych i Ruchu Palikota, który współorganizował akcję „Tydzień Apostazji” nadal nie rozumieją, że apostazja to wewnętrzna sprawa Kościoła a instrukcja, do której odsyłali osoby chcące wystąpić nigdy nie obowiązywała w polskich diecezjach. Apostazja zawsze będzie prowadzona w oparciu o kościelne przepisy i będzie oznaczała dokładnie to co Kościół powie, że oznacza – ekskomunikę na życzenie. O apostazji jako wystąpieniu nie może być mowy, ponieważ Krk takowego w swojej doktrynie (semel catholicus semper catholicus), nie uznaje i jeśli będzie chciał to uzna za sto lat.

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    Ta ławka oskarżonych jest znacznie dłuższa, bo zapomniałeś o komplecie sędziów Wydziału II WSA w Warszawie, którzy mogli przerwać tę paranoję i zakończyć raz na zawsze łażenie po kancelariach parafialnych. Największą jednak winę widzę u Arcybiskupów Andrzeja Dzięgi i Józefa Michalika, którzy dla pokazówki upokarzania ludzi o odmiennych poglądach zmuszali proboszczów i „kandydatów na apostatów” do wzajemnych spotkań na podwórku Krk. To im się przede wszystkim należy po te dwa latka odsiadki.

    • admin
      Odpowiedz

      Dodajmy, że arcybiskupi Michalik z Dzięgą robili to łamiąc nawet biskupów diecezjalnych, członków Konferencji Episkopatu Polski. Przerwał to dopiero kilka tygodni temu Metropolita Katowicki wydając zarządzenie wprost określające, że obowiązuje w Archidiecezji Katowickiej.
      Jeśli dojdzie do procesu, to będzie proces kozła ofiarnego.

  3. Button
    Odpowiedz

    Do czego to już doprowadzili ci Trzej Jeźdźcy Apostazji, że zgodnie z ich namową przychodzi wierny domagający się od katabasa rzucenia na niego klątwy i odczynienia nad nim różnych guseł, bo stracił wiarę a ten durny katabas nie chce go przekląć co jest jego pragnieniem, więc próbuje siłą zmusić klechę do spełnienia jego marzenia bycia obłożonym klątwą. Toż to lepsze od Monty Pythona! 🙂
    A swoją drogą jeżeli dojdzie do rozprawy to powinien podać założyciela apostazja.pl jako świadomie i celowo wprowadzającego go w błąd co do sposobu wystąpienia z KK co skutkowało szokiem jakiego doznał dowiadując się, że go tak perfidnie oszukano wmawiając, że apostazja to jedyna droga do wystąpienia z KK!

  4. Zbigniew
    Odpowiedz

    Nie akceptuję bicia kogokolwiek! Hierarchia Krk, proboszczowie i zwykły kler permanentnie obrażają ateistów m.in. głosząc, że ateista to komunista, zbrodniarz, Szatan czy diabeł. Uważam to za komplement.
    Do refleksji!
    Pozdrawiam
    Zbigniew: ateista, antyklerykał.

  5. Krzysztof
    Odpowiedz

    (Nie)stety ekskomuniki zasadniczo za pobicie „zwykłego” księdza nie ma. Prawo kanoniczne przewiduje, że „kto stosuje przymus fizyczny wobec duchownego lub zakonnika, z pogardy dla wiary, Kościoła, władzy lub posługi kościelnej, powinien być ukarany sprawiedliwą karą” (kan. 1370 § 3).
    Tylko za pobicie papieża jest z automatu ekskomunika (kan. 1370 § 1).

Post a comment