Autoapostazja, czyli zrób to sam

Jeśli to, że katolicy nie powinni się onanizować (Katechizm Kościoła Katolickiego 2352) uważasz za niezły dowcip, Boże Narodzenie to dla Ciebie ukradzione poganom Święto Słońca i zastanawiasz się czemu gminy płacą za naukę religii – jednym słowem: jeśli jesteś zbyt mądry i zbyt patriotyczny żeby być parafianinem – to zastanawiasz się pewnie nad wystąpieniem z Kościoła. I tu niespodzianka! Kościół (a przynajmniej jakaś jego frakcja) sam tego chce, bo chce wyrzucić plewy. „To bardzo ważny moment oczyszczenia Kościoła, bo prawdziwi wierni zostaną, a plewy odlecą” – powiedział ks. Henryk Stawniak, „specjalista prawa kanonicznego” („Życie Warszawy” 17 lutego 2006, s. 13). Jako plewa na polu Episkopatu jesteś mu niepotrzebny. To samo, choć bez chamstwa napisał ks. Paweł Kozacki: „Może jeśli jasno określi się sposób dokonania apostazji, a o przynależności do Kościoła decydował będzie świadomy wybór, do sakramentów nie będą przystępować ludzie praktycznie niewierzący?(„Tygodnik Powszechny”, 20 listopada 2007). Oto więc rozwiązanie – każdy ma możliwość oczyścić z siebie Kościół katolicki. Poniżej zamieszczam certyfikat autoapostazji w dwóch wersjach „genderowych”. Wystarczy wydrukować, podpisać i viola – apostazja jest dokonana „w sumieniu” czyli właśnie tak jak wielokrotnie proponowali duchowni. „Jeśli ktoś w dorosłym życiu staje się ateistą, rozstrzyga tę kwestię we własnym sumieniu” – mówił ks. Adam Boniecki („Przegląd” 19 marzec 2006). „Jeśli Pan chce wystąpić to Pana akt woli jest pierwszym krokiem. I wtedy jak Pan mówi sobie »Nie chcę być w Kościele katolickim, on mnie nie obchodzi« to już Pan nie jest. Wystąpił Pan” – postawił kropkę nad „i” ks. dr Józef Kloch, rzecznik Episkopatu („TOK FM”, 6 listopad 2008). Rozumiem więc, że te certyfikaty są nie tylko zgodne z nauczaniem Kościoła, ale wychodzą naprzeciw jego życzeniom. Oczywiście do czasu aż się to znowu zmieni.

Maciej Psyk

PS: Może być ciekawostką, że podobny certyfikat zaczęła wydawać amerykańska organizacja The Freedom from Religion Fundation. I to rok po wystap.pl! :-) Później zaś – chyba w ramach konkurencji – swoją wersję zrobili American Atheists.

wersja "M" w jpg

.

wersja "K" w jpg

i…

wersje w pdf:

certyfikat autoapostazji wersja „K”

certyfikat autoapostazji wersja „M”

Wpisów: 10

  1. Na dole certyfikatów jest „copyright”. Nie blokuje to z punktu widzenia praw autorskich możliwości na drukowanie i powieszenie sobie certyfikatu na ścianie?

  2. Nie Radku, możesz to sobie wydrukować.

  3. OK, to jest niezłe ale…! Co z tego że powieszę sobie to na ścianę jak i tak tkwić będę dalej w cudownych księgach i dalej będę wspierał niechcący ten dziwny ruch?

  4. @tamituu
    I tak będziesz tkwił więc co za różnica? Apostazja daje tylko efekt psychologiczny, bo Kościół tego NIE uznaje za wystąpienie. Dzięki temu żartowi NIE potrzebujesz proboszcza, a możesz mu to wysłać podpisane listem.

  5. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, której Polska jest sygnatariuszem, w art. 20 stanowi „Nikogo nie można zmuszać do należenia do jakiegoś stowarzyszenia.” Artykuł 18 natomias gwarantuje kazdemu wolnośc wyznania :”Każdy człowiek ma prawo wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje swobodę zmiany wyznania lub wiary oraz swobodę głoszenia swego wyznania lub wiary bądź indywidualnie, bądź wespół z innymi ludźmi, publicznie i prywatnie, poprzez nauczanie, praktykowanie, uprawianie kultu i przestrzeganie obyczajów.

    Obstrukcja ze strony papizmu o której Państwo tu piszecie godzi, moim zdaniem, w podstawowe prawa człowieka, do zapewnienia których RP jest zobowiazana! Sam jako konwertyta nie wyobrazam sobie, by po zmianie wyznania ktoś uzurpwał sobie jakieś zwirzchnictwa w stosunku do mojej osoby.

  6. @Mikołaj
    To sobie wyobraź, bo według KK podlegasz prawu kanonicznemu, masz obowiązek chodzić w niedzielę na Mszę oraz być posłusznym księżom (KKK 1269).
    Druga sprawa – Polska nie jest sygnatariuszem Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

  7. Ups, to prawda. Przepraszam :P Ale mamy MPPOiP z 1966 roku, gdzie w części III, art. 18 są podobne zapisy i EKPC z 1950, art. 9 gdzie są te same zasady.
    Brakuje trochę tego zapisu o zakazie zmuszania do przynależności z 20 art. Deklaracji. Niemniej istnieją opinie, że Deklaracja jest ius cogens dla każdego członka ONZ. Trzeba by było bliżej się zająć kwestią czy zachowania GIODO nie godzą w prawa człowieka.

  8. Dziękuję Mikołaj, zajmujemy się tym w tej chwili, tylko nie wszystko jest publikowane. Więcej na ten temat nie mogę napisać.

  9. A co powiecie na wykorzystanie art. 212 i 216 KK? Sam się zastanawiałem, czy instytucja pomawiająca mnie publicznie o papizm i znieważająca mnie tym (co wynika z moich np. przekonań czy wierzeń religijnych) nie mogła by być tu pozwana. Nie jestem prawnikiem, ale czytając Państwa portal nie mogę uwierzyć, że w Polsce można kogoś, wbrew jego woli, pomawiać o przynależność do jakiejś instytucji.

  10. Powiemy – chcesz to rób, ale nie zawracaj nam głowy.


Dodaj swoją opinię