Każdy ma nadzieję, że jeśli dostatecznie nakarmi krokodyla ten zje go jako ostatniego. Wszyscy oni liczą, że sztorm ustanie zanim nadejdzie ich kolej na pożarcie. Lecz lękam się – lękam się wielce – że sztorm nie ustanie. Roznieci się i zawyje jeszcze głośniej i jeszcze szerzej. Rozniesie się na południe. Rozniesie się na północ. Nie ma szans na szybkie zakończenie za wyjątkiem zjednoczonej akcji.

Winston Churchill, 20 stycznia 1940

GIODO nadal broni „niemania kognicji” wobec parafii czyli w praktyce hegemonii KEPu nad sobą i ochroną danych osobowych. Jednakowoż jest postęp, bo już się tego wstydzi. Tyle wynika z lutowego „stanowiska prawnego” do sądu. Obrońcy naszych danych już myśleli, że skandal z wyłączającym parafie spod ustawy „i 3” udało się przemilczeć gdy cała misterna układanka zawaliła się za sprawą pana, nazwijmy go, Jana Doleckiego. Było tak…

Pan Jan złożył skargę na parafię katolicką w listopadzie 2013 roku. Już po czterech latach wstępnych przepychanek i przymiarek, w listopadzie 2017 roku, została umorzona z powodu „i 3”. Czyli dlatego, że parafie są ponad prawem. Co robi obywatel jeśli minister „nie ma kognicji” żeby się pochylić nad jego niedolą? Bierze go pod rękę jak Juranda ze Spychowa i prowadzi do kognicji żeby mu wydał „decyzję merytoryczną” a nie niemerytoryczną, że nie wyda merytorycznej. Mądrzy ludzie czyli prawnicy mówią wtedy, że wyinterpretowuje kognicję swojego ministra w toku instancji a w wersji dla pospólstwa – załatwia mu dupochron żeby go posłowie nie odwołali za „domniemywanie uprawnień” czyli zadzieranie z Kościołem. Jeśli obywatel jest przezorny to odkłada co miesiąc na skargę konstytucyjną, którą będzie mógł złożyć jak już przegra w NSA, bo z tymi kognicjami to nie jest takie hop siup. Przynajmniej siedem lat trzeba poświęcić. Jest na to wyrok II SA/Wa 202/12 także niczego tu nie zmyślam, lecę orzecznictwem i złotymi myślami GIODO Tysiąclecia. Co prawda postawiony za wzór – i tak potraktowany podle, bo NSA przerzucił na niego swoje zadanie – Mirosław Szymków przez sześć lat walczył o ekwiwalent pieniężny za niewykorzystane urlopy a nie o „kognicję Szefa ABW”, ale sąd był sprytny i wymyślił jak nie skierować pytania prawnego, które jak chciał to zadał bez podpowiedzi. Co ciekawe ten wyrok wydała Olga Żurawska-Matusiak, która – już jako sędzia NSA – jest w składzie 7 sędziów zajmujących się wnioskiem RPO. Skazała sama siebie tym wyrokiem na wydanie uchwały sześć lat później. Kto wie – może nawet zmieni zdanie?

Pan Jan raźno wziął się do roboty i przedstawił cztery nigdy nie rozpatrzone dowody na nieistnienie „i 3”.

  1. „i 3” to chamska wrzutka, pierwowzór „lub czasopisma”
  2. „i 3” w gruncie rzeczy nie istnieje, bo narusza dyrektywę unijną
  3. „i 3” to bzdura naruszająca zasadę poprawnej legislacji
  4. „i 3” to podstępny i niczym nieuzasadniony immunitet

Jak na chronienie dupy pani minister to zaiste arcydzieło. Pierwsze dwa czekają na rozpatrzenie od 2011 roku. Pojawiły się nawet w przeróbce „Hitler jest zmuszony obalić »i 3«” z… kwietnia 2011 roku. Trzeci i czwarty wyszły z podziemia we wrześniu. (Pro)kościelnym sędziom wymsknęło się w październiku, że się „przedawniły„, ale zabrakło odwagi żeby to napisać więc olali je za pomocą jednego zdania. Wystarczy przez sześć lat bełkotać od rzeczy w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej i sprawa się przedawnia, bo jej nie rozpatrzyli. Czyż nie genialne? 🙂 Godne hodży Naserddina, powiedziałbym.

kadr z przeróbki „Upadku” z kwietnia 2011

W piątym roku pan Jan dopiero trafił do sądu pierwszej instancji. Zapłacił wpisowe i czeka na oddalenie skargi. Nauka, jak widać, nie poszła w las. Do skargi konstytucyjnej jeszcze dwa lata a potem kolejne trzy czekania na wyrok pani magister Przyłębskiej i już za pięć lat, po cuzamen dziesięciu, będzie kognicja. Takie jest orzecznictwo i jeśli komuś się nie podoba to niech skorzysta z dobrej rady posłanki Hrynkiewicz i sobie gdzieś wyjedzie. Biuro GIODO musiało się do tego odnieść i w ten sposób składanie ofiar z ludzi na ołtarzu świętego spokoju skończyło się milczeniem na zarzuty naruszania Konstytucji. Przyszła kryska na matyska za zdradę własnego urzędu.

GIODO czyli zużyty zderzak biskupów

Nowatorska metoda „po moim trupie do mojej kognicji” jest o krok od sukcesu i już doprowadziła do tego, że pani minister jest niezależna, bo nikomu na niej nie zależy. Niedoczekanie żeby dostała dodatkowe 28 milionów złotych do wydania. Tyle przetargów! Tyle etatów! Przyjdzie nowy szef to pozałatwia. Każdy ma swoich znajomych. Przestrzegałem sześć lat temu, że to się tak skończy, ale po co się narażać skoro dobry gotowiec starcza nawet na trzy lata? Doszła nieboga do ściany i nic nie może, bo unika wojny religijnej, która niechybnie by wybuchła gdyby coś mogła. Czyli „stosuje przepis ustawy” zgodnie z „intencją ustawodawcy” czyli udobruchaniem posłanki Ireny Lipowicz w czerwcu 1997 roku. Tylko dlaczego przynajmniej nie zawiesi postępowania do nadchodzącej uchwały NSA? Jej poprzednik zawiesił półlegalnie a ona nie może regulaminowo. I biorąc to wszystko do kupy „stanowisko prawne” mają takie…

Krótko mówiąc – w odpowiedzi na skargę, że naruszają Konstytucję nie ma ani słowa zaprzeczenia. Co najwyżej szukają dla siebie okoliczności łagodzących (nie sądzę zresztą żeby je znaleźli). I dalej:

GIODO i UKSW mówią jednym głosem

To jest wielkie, bo oficjalnie przyznali, że bronią hegemonii Episkopatu Polski kosztem własnej misji, o czym piszę od 2010 roku. Zrujnowali autorytet, upodlili własnych pracowników, zmarnowali tysiące godzin pracy na monstrualną ściemę i po prawie ośmiu latach wrócili do punktu wyjścia. W normalnym kraju byłby za to akt oskarżenia. W Polsce to tylko cena „realnej demokracji” czyli władzy biskupów. Nowością jest to, że płaci ją urząd państwowy czyli budowane od 1990 roku państwo wyznaniowe pożera samo siebie. Przed 2016-ym bronili jej (przed sobą) dlatego, że „w Traktacie Lizbońskim, który jest nad dyrektywą, artykuł siedemnasty jest zaraz za szesnastym” a prawo do decyzji GIODO to „postulaty de lege ferenda„. Nawiasem mówiąc z tym postulatem de lege ferenda coś nie sztymuje – KEP wyszarpuje „kościelnego GIODO” czyli nową wersję Komisji Majątkowej. Widocznie jak pani minister była na Komisji Wspólnej to za słabo postulowała. 🙂 Nic to, może się uda za jakieś trzydzieści lat przy okazji kolejnej reformy. Teraz przeszli na cudaczny akapit NSA z lutego 2016, który jest tym samym tylko bardziej oficjalnie. Na konferencji na UKSW pochwalił za niego NSA dr Michał Poniatowski. Doktryny Gaberlego-Lipowicz, że GIODO ma się od……..ć od parafii broni trójprzymierze – wstydzący się GIODO, dr Poniatowski i cudaczny akapit.

Ten dokument to urzędowe harakiri. Najpierw mogła zamienić odziedziczone bałamutne skargi kasacyjne na skargi nadzwyczajne na wyroki NSA, co jej dobrzy ludzie radzili. Zamiast zamienić dokładała własne i to kiedy to się już kompletnie waliło więc wszystko epicko przerżnęła i musiała resztę wycofać. Nadal mogła zachować twarz wycofując wszystko naraz i pisząc o tym RPO. Tu też wszystko na opak, z trzema turami trwającymi przez rok i zawoalowanymi eufemizmami, bo nie może być inaczej jeśli rozwiązuje się problem, którym jest się samemu. Potem mogła wystąpić o objaśnienie wyroku I OSK 3111/14, bo w kluczowej sprawie jest różnica między uzasadnieniem ustnym sędzi Rudnickiej a pisemnym. I tu znowu – karmiła krokodyla gdy był coraz groźniejszy. Potem bierna akceptacja humbugu „kościelnego GIODO” na Komisji Wspólnej (czeka na zatwierdzenie przez Watykan). Potem jawnie wroga odmowa dogadania się ze skarżącą w sprawie wniosku RPO, co go mocno osłabiło. I na koniec kolejne prostackie umorzenie z powodu „i 3”, kiedy aż się prosiło o zawieszenie postępowania. I oto logiczny, finalny i żałosny efekt appeasementu. To nawet nie jest prokościelne – to jest strasznie głupie, bo w ten sposób nie jest partnerem do dyskusji dla sekretarza generalnego KEP tylko może mu się wyspowiadać a w najlepszym wypadku jakieś doraźne interesy pozałatwiać. To jest przejaw szerszego problemu, że w Polsce minister może być albo na posyłki biskupów i raportować postępy na Komisji Wspólnej albo „zabijać dzieci” i „walczyć z Kościołem”. Próbką było, gdy „Nasz Dziennik” odkrył, że dr Wiewiórowski walczy z ostatnim namaszczeniem.

A cały ten kompromitujący teatr 20 lat po uchwaleniu ustawy jest po to żeby nie napisać, że faktyczne wyłączenie parafii spod ustawy o ochronie danych osobowych nie jest prawem słusznie nabytym. Jest tak samo nielegalne jak wykroczenie poza delegację ustawową tyle, że tutaj poza dyrektywę. NSA uznał w uchwale I OPS 9/13 mocno i wyraźnie, że „ochronie przewidzianej w art. 2 Konstytucji podlegają jedynie prawa słusznie nabyte. Takimi prawami nie są zarówno te prawa, które są niezgodne z prawem, czy normami moralnymi, jak i te które zostały nabyte na podstawie norm niesprawiedliwie ustanowionych„. Oto kołek osikowy na debilne „i 3” czyli „przejaw realizacji zasady autonomii kościołów”! Ta dawno ośmieszona wrzutka nie może zniknąć od 20 lat, bo się ustrój zmieni. Z ostatniego w Europie kościelnego generał-gubernatorstwa na demokrację. Zasada „praw nabytych niesłusznie bądź niegodziwie” jest dla plebsu, nie dla Kościoła. Ta sprawa nawet nie jest precedensowa chyba, że pod względem liczby i skali szwindli żeby ją zamieść pod dywan. Gdyby nie chodziło o przywilej Kościoła to po pierwsze „i 3” nie dożyłoby do 2010 roku, gdyby dożyło to GIODO wystąpiłby do RPO o pytanie prawne a w dalszej kolejności – sąd wysłałby je do Trybunału Konstytucyjnego jeszcze w 2011 roku. Po zmarnowaniu wszystkich kolejnych okazji żeby pchać swój wózek, ponad dwieście orzeczeń sądów administracyjnych później, sprawa jest w tym samym miejscu w 2018-ym. To trzeba sfilmować, nominacja do Oskara murowana. Polska sama pokazała, że jest śmiertelnym wrogiem Polaków gdy tylko na horyzoncie pojawia się stalinowska Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu. Bo musi być konsensualnie jak nas nauczył Bolesław Bierut. Bo inaczej wybuchnie wojna religijna czyli Dwie Minuty Nienawiści do złodziei kiełbasy. Całe szczęście, że udało się jej uniknąć. To by dopiero była tragedia!

Ucz się Czytelniku, bo skończysz w Biurze GIODO na przerabianiu gotowców. Już wkrótce im tę kognicję wyinterpretujemy z traktatu o wywozie śmieci. Jeszcze za dwadzieścia lat będą krzyczeć przez sen jak im Wystap.pl załatwiło dupochron z NSA. Ekscelencje, zderzak się zużył! Czas wziąć trzech adwokatów i bronić tego „przejawu realizacji zasady autonomii kościołów” samemu przed siedmioma sędziami. Da się to jeszcze w ostatniej chwili uwalić postanowieniem NSA o odmowie podjęcia uchwały pod pretekstem, że są trzy linie orzecznicze, ale nie ma rozbieżności, ale nie liczyłbym na to. Święta zasada bronienia przywilejów Kościoła przez zderzaki właśnie wali się w gruzy.

17.03.2018: Zapowiedziana w post scriptum sprawa II SA/Wa 952/17 przebiegła bez niespodzianek – oddalenie skargi na „i 3” przy pustej sali bez udziału stron. Uzasadnienie będzie tutaj.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Obserwator
    Odpowiedz

    Ciekawe, jakie będą reakcje sądów, jak ktoś zacznie prowadzić spór ze związkami wyznaniowymi, nie na gruncie krajowej ustawy oodo, a na gruncie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. A te przepisy wchodzą już 25 maja…

    • admin
      Odpowiedz

      Dlatego chcą za wszelką cenę stworzyć quasi-urząd „kościelnego GIODO”. Pisałem o tym jako pierwszy w sierpniu.
      http://wystap.pl/jaka-piekna-katastrofa/
      W lutym był przeciek medialny, że sprawa czeka na zatwierdzenie przez Watykan. Co ciekawe, przyjęła się moja nazwa „kościelny GIODO”.
      http://wystap.pl/prasa-w-2018/
      Siedzą jak na szpilkach, bo zostały dwa miesiące a uchwała NSA nadal w polu. Po promulgowaniu dekretu KEP o odstępstwach PO wyrokach NSA widać, że woleliby to powtórzyć, ale w maju mogą „zostać zmuszeni” do promulgacji a to by postawiło NSA przed faktem dokonanym przed uchwałą. Niezła łamigówka prawno-dyplomatyczna.

  2. Obserwator
    Odpowiedz

    Jak się to stanie, to związki wyznaniowe zaczną walczyć o referendum w sprawie wystąpienia. A ponoć większość obywateli jest za wyjściem z unii.
    RODO sparaliżuje życie wielu ludziom. To rozporządzenie jest niepotrzebne. Wystarczyłoby ułatwić ludziom postępowania na drodze cywilnej – np. wprowadzić e-sąd i znieść opłaty sądowe każdemu, kto taką sprawę wniesie. Uporczywe dzwonienie, wysyłanie smsów, listów i maili to jest największy kłopot, a sprawców można bez żadnych problemów ustalić.

Post a comment