Raymond Franz to postać nietuzinkowa. Urodził się w rodzinie Świadków Jehowy i oddał temu wyznaniu prawie całe życie. Ukoronowaniem jego kariery było dziewięć lat na jej szczycie – jako członek Ciała Kierowniczego czyli kilkunastoosobowego kierownictwa skupiającego całą władzę ustawodawczą i sądowniczą. Dodatkowo jego stryj był jego wiceprezesem. Ten człowiek, który znał wszystkie tajemnice i bieżącą działalność „Strażnicy” przeżył kryzys wiary w to czemu poświęcił całe życie. W maju 1980 został zmuszony do odejścia z Ciała Kierowniczego, ponosząc ogromną cenę za życie zgodne ze swoim sumieniem. Walka z „apostatami”, którą potem rozpętano, doprowadziła we wrześniu 1981 roku do obowiązującego do dzisiaj (a nawet wzmocnionego) zakazu kontaktów z odstępcami. Natychmiast nową polityką objęto jego samego pod pretekstem… zjedzenia obiadu z własnym pracodawcą, o co oskarżyła go kobieta, która sama z nim jadła. Swoją drogę i przeżycia szczegółowo opisał w książce „Kryzys sumienia„, wydanej w kilkunastu językach. Porusza w niej temat shunningu wobec odstępców, którego sam był ofiarą i do którego pośrednio doprowadził (s. 36-38 w wydaniu II polskim). Książkę polecam wszystkim byłym i obecnym członkom Towarzystwa „Strażnica” – nie jest za późno dla tych, którzy nie boją się czytać.

Przytacza także szczególnie interesujący list „z pierwszej ręki”:

PS: Z drugiej strony brytyjski „The Independent” z 27 września 2011 przytacza relację Świadka Jehowy, który podał imię John, o tym jak boi się wystąpić w obawie przed utratą przyjaciół i rodziny. W imię wolności religijnej stworzono przemyślany mechanizm jej odbierania.

 

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Nie byłoby żadnego shunningu, gdyby nie naiwność ludzi. To właśnie ona jest przyczyną nieszczęść. Drugą przyczyną stanu rzeczy jest indoktrynacja od kołyski. Można by rzec, że ci rodzice sami zgotowali sobie taki los i nie powinni za to obwiniać swoje dzieci, a samych siebie.
    Inną sprawą jest podłość kierownictwa Strażnicy. Oni działają na tej samej zasadzie jak działa kler katolicki. Metody i technika są podobne, tylko cele nie co inne. W sumie wszystko sprowadza się do ogłupiania swych owiec w imię dobrobytu i przepychu życia duchowych przywódców.

  2. ebed
    Odpowiedz

    Maciej Psyk już nas uraczył w krytyce Świadków Jehowy propagandowym filmem fabularnym, protestanckiego „Jeremiah Films” czyli filmem jednej religii przeciwko drugiej. Teraz zaś zaserwował książkę człowieka wykluczonego z religii ŚJ. Tak, proszę Psyka: wykluczonego, a nie dobrowolnego odstępcy. Franz pisze o tym bardzo obszernie w podrozdziale „Zbrodnia i kara” od strony 272. Jasno i zrozumiale wyjaśnia, że artykuł „Disfellowshiping — How to View It” zamieszczono w Strażnicy z 15 września 1981 r. (str. 275), a dopiero potem – dokładnie tydzień po posiedzeniu komitetu sądowniczego 25 listopada 1981 r. – został na jego podstawie wykluczony (str. 282 i 285). Jak widać, admin znowu nie odrobił lekcji i ta nieprzejednana krytyka ŚJ połączona z analfabetyzmem funkcjonalnym, charakterystycznym do tej pory dla ex-ŚJ zainfekowała jego rozsądek.
    Celowo i z zaciekłą lubością powtarza setny raz tę samą brednię, że dopiero we wrześniu 1981 roku „wprowadzono zakaz kontaktów z odstępcami„. No to niech wyjaśni czego dotyczy choćby poniższy fragment ze Strażnicy nr 4/1971, str. 27, „Pytania czytelników”:
    Wykluczone ze społeczności bywają osoby, które się stały odstępcami, to znaczy nauczają doktryn niebiblijnych. Postępuje się tak również z osobami, które przez swój niemoralny tryb życia jak gdyby nauczały, iż można być chrześcijaninem, a równocześnie wszetecznikiem lub cudzołożnikiem. Rzecz jasna, że to wykracza poza sprawiedliwe nauki Jezusa. O ludziach, którzy niegdyś byli chrześcijańskimi braćmi albo siostrami, Jan pisze: „Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma i Ojca, i Syna. Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go”. — 2 Jana 9, 10. (…) Tak więc na podstawie samej Biblii ustaliliśmy, jaki ma być zasadniczy stosunek wiernego chrześcijanina do osoby wykluczonej ze zboru: nie powinien utrzymywać z nią żadnych kontaktów, nawet z nią nie rozmawiać.
    Wystarczy, czy dalej mam się nad Panem znęcać cytatami?
    A zatem Panie Psyk: teraz widać, kto czytał książkę „Kryzys sumienia” i – co ważniejsze – kto ją zrozumiał. Jednak jak Pan słusznie zauważył: „nie jest jeszcze za późno” żebyś Pan ją przeczytał. Tym razem ze zrozumieniem.

    EDIT ADMINA: Tradycyjnie usunąłem supozycje i pejoratywne określenia Ebeda żeby się to w ogóle dało czytać.

    • admin
      Odpowiedz

      PO PIERWSZE – zdecydowanie nadużywa Pan mojego nazwiska, i to nie po raz pierwszy. Proszę nie pisać „Psyk” w każdym zdaniu, bo to świadczy o obsesji na moim punkcie. Nie częściej niż jest to gramatycznie potrzebne (czyli po zmianie podmiotu). Polecam także używać zaimków i wyrazów bliskoznacznych, np. „jego” i „admin tej strony”.
      PO DRUGIE – raptem tydzień temu informacja o tym, że nakaz shunningu wobec odstępców wprowadzono we wrześniu 1981 to była czysta propaganda.

      No i drogi czytelniku: nie wierz panu Psykowi, który naucza, jakoby unikanie byłych członków ŚJ „wprowadzili” na początku lat 80-tych. Niejednokrotnie proponowałem panu Psykowi sprawdzenie prawdziwości powyższych stwierdzeń, ale pan Maciej nie podjął dyskusji, co jest oczywiste, skoro nie ma się dostępu do materiałów źródłowych tylko do propagandowych.

      Teraz pisze o tym… sam Ebed.

      Franz w części „Zbrodnia i kara” jasno i zrozumiale wyjaśnia, że artykuł o traktowaniu odstępców zamieszczono w Strażnicy z 15 września 1981 r. (str. 275)

      Zaplątał się Pan we własnych kłamstwach. Muszę jednak powiedzieć, że przestało mnie bawić ich pokazywanie.
      PO TRZECIE – przytoczone stanowisko z 1971 roku potwierdza, że nie było wówczas shunningu wobec odstępców. To wprowadzono we wrześniu 1981. Pisze o tym zresztą Raymond Franz w „Kryzysie sumienia”, co – z podaniem strony! – przytacza sam Ebed. Nie trzeba dyskutować z kimś, kto przeczy sam sobie zdanie po zdaniu – wystarczy to pokazać i podziękować za ośmieszenie samego siebie.
      PO CZWARTE – za przeczytanie „Kryzysu sumienia” grozi Panu komitet sądowniczy, całkowicie zgodnie z polityką „Strażnicy”, by unikać wszelkiej literatury krytycznej („Do not be quickly shaken from your reason”, Strażnica 15 marzec 1986, „At which table are you feeding?„, Strażnica 1 lipca 1994). Czy bracia w Jeleniej Górze już o tym wiedzą?
      PO PIĄTE – Pańska pisanina przestaje dostarczać rozrywki, bo jest kompletnie nie na temat a ile można się treningowo bawić w pokazywanie i zbijanie czyichś chwytów erystycznych? Wpis dotyczy tego jak w praktyce wygląda shunning „Strażnicy” i co napisał o nim Raymond Franz. Po raz kolejny powtarza się ten sam schemat – nie mając merytorycznie nic do powiedzenia na temat wpisu, Ebed miota wściekłe oskarżenia i zniewagi pisząc o kwestiach marginalnych lub całkiem poza tematem. Tak samo „pokonał” samego autora wytykając, że gdzieś (podobno!) pomylił numer rozdziału z Nowego Testamentu. Odpowiem więc słowami niejakiego… Ebeda z 13 maja:

      Zdaje się, że to ciebie ochrzczono „żenadą tego forum”. Rzeczywiście, twój komentaż w pełni to potwierdza. Odniesienia do treści artykułu ZERO. Więc nie będę karmił trolla…

      Błąd ortograficzny w oryginale więc nie poprawiam.

    • Immanuel
      Odpowiedz

      Panie ebed, nie chcę być niegrzeczny, ale w końcu muszę zabrać głos. Czytałem cierpliwie nie tylko te wpisy, ale również wiele innych. Pod tym artykułem spaskudził pan mój komentarz swoimi wpisami, nic nie wnoszącymi do sedna sprawy poruszonego tematu. Zieje pan jadem i nienawiścią, za krytykę postępowania ludzi niegodziwych. Swojego czasu sporo poświęciłem, aby zapoznać się z metodami ŚJ szczególnie ciała kierowniczego, gdyż w swoim otoczeniu mam znajomych tego wyznania. Nie musi pan mnie tłumaczyć jak dobrzy są to ludzie, ci oczywiście z kierownictwa, bo nie pomogą tu zaklęcia. To banda oszustów, żerujących na cudzej naiwności i pobożności oraz poszukiwaniach swojego duchowego miejsca. Ta witryna jest poświęcona ludziom, którzy chcą opuścić związki wyznaniowe lub potrzebują pomocy z powodu kłopotów jakie mają z tego powodu. Szczególnie dotyczy to Krk, ale nawet katolicy udzielający się na tej witrynie potrafią zachować przyzwoitość i w miarę możliwości obiektywizm. Pan jednak z jakichś przyczyn przybrał wyjątkowo napastliwy ton swych wypowiedzi i kompletnie niemerytoryczny. Myślę, że orientuje się pan, iż pomimo wyjątkowej cierpliwości jaką wykazuje admin, jest pan tu persona non grata. I nie ze względu na wyznanie, a na zachowanie. Myślę, że dobrze się stanie, jak odejdzie pan na swoje fora, zgodnie z tym co pan zapowiadał, gdzie my nie będziemy mieli wstępu. Oczywiście, jak zacznie pan myśleć zdroworozsądkowo i zachowywać się przyzwoicie, to zapraszamy. Na razie nie widzę możliwości dyskusji z panem, panie ebed.

  3. Adam
    Odpowiedz

    Z wpisu Ebeda ziomie tyle jadu, że jeżeli jest Świadkiem Jehowy to chyba niebawem go wydalą za taką nienawiść i za czytanie literatury napisanej przez ex-członka.
    A Strażnica z 1971 roku robi niesamowitą woltę myślową, ponieważ „nie przyjmować w domu i nie pozdrawiać” oznacza dla niej całkowity zakaz rozmowy i kontaktów i jest to koszmarne nadużycie rzekomych słów Jezusa.

  4. ebed
    Odpowiedz

    EDIT: Tutaj Ebed skarży się na poprawienie w jednym zdaniu nieścisłości (bo nie błędu), którą wyolbrzymił do niebotycznych rozmiarów („brednie”, „na gebelsa”) i sam domagał się jej sprostowania. Ponieważ to zostało zrobione jego uwagi w tym względzie stały się niepotrzebne. Dzięki temu jego komentarz skupia się na tym co aktualne – i na to dostał odpowiedź w pięciu punktach (do których się oczywiście nie odniesie). Admin

  5. mieczman
    Odpowiedz

    To powiedżcie wprost i otwarcie, że działacie za żydowskie srebrniki i na rzecz wyniszczenia świadomości polskiej, pal licho wasze wyznanie, możecie sobie wyznawać i tasiemca w tyłku, wiedząc, że tylko wiara chrześcijańska jeszcze spaja naród polski i dlatego robicie wszystko by go zniszczyć!

  6. dorota
    Odpowiedz

    Najgorsze jest to, że ŚJ nie można już pomóc ponieważ oni nie chcą niczego przeciwko ich wierze słuchać i nawet takich rozmów nie podejmują i się zaraz wycofują jeśli ktoś ma konkretne zarzuty wobec nich. Mam przyjaciółkę ŚJ. To straszne, nie można nic jej przekazać na temat ich wiary i tym samym nakłonić ją do przeczytania jakiegoś artykułu, który wyjaśnia błędy Świadków Jehowy nawet tylko po to aby je potrafiła odeprzeć. To jakiś koszmar nie do pokonania.

    • dorota
      Odpowiedz

      Do Świadków Jehowy jeśli należy się całą rodziną to wtedy nie ma odwrotu poniewaz zostaniesz wtedy bez rodziny a to jest pewna śmierć, wegetacja i dlatego wielu by już odeszło, ale rodzina to najwżniejszy skarb na Ziemi. Kiedyś omal nie zostałam ŚJ. Byłam zafasyynowana, że oni znają jedyną prawdziwą prawdę.

  7. Rita
    Odpowiedz

    Ale się naczytałam i chociaż jestem Świadkiem Jehowy, podobają mi się wasze szczere posty. Macie racje pisząc, że Świadkowie Jehowy nie znoszą żadnej krytyki, a jest co krytykować. Noszę się z zamiarem wyjść z organizacji, która jak się okazało przez sześćdziesiąt lat ukrywała w swoich szeregach pedofili, a ja święcie wierzyłam, że to jedyna czysta organizacja Jehowy i broniłam jej pazurami. Dzisiaj jestem innym człowiekiem. Wyszło też na jaw, że Biblia którą się posługiwałam jest zmieniona pod doktryny Towarzystwa Strażnica. Zawiodłam się na członkach Ciała Kierowniczego i Towarzystwa Strażnica. U nich nie można mieć własnego zdania, trzeba myśleć jak nakazują.

  8. Rita
    Odpowiedz

    Po przeczytaniu książki „Kryzys sumienia” oniemiałam z wrażenia. Jestem na siebie zła, że swego czasu nie słuchałam głosu osób myślących inaczej. Wytykali błędne myślenie TS, ale oczywiście uznawałam ich za odstępców. Jestem silną osobą i dziwię się, że mnie tak opętali przez 15 lat jakbym własnego rozumu nie miała. Czym więcej czytam tym jestem bardziej przekonana, że to sekta. Narzucili mi ich sposób myślenia. Pozdrawiam

Post a comment