Portal wystap.pl uzyskał wewnętrzną kościelną „ściągawkę” dla księży jak dokonywać „formalnych apostazji” – jak Kościół nazywał procedurę autoekskomuniki. Niektórzy księża byli na tyle niemądrzy i nadgorliwi, że kazali ją podpisywać (!), chociaż mieli to robić oni (i tylko oni) i w ten sposób jej istnienie wyszło na światło dzienne. Nie pierwszy to i pewnie nie ostatni przykład, że zagrożeniem dla każdej tajemnicy jest czynnik ludzki.

Jest ona streszczeniem w skondensowanej formie artykułu ks. Tomasza Jakubiaka pt. „Istotne elementy konstytutywne formalnego aktu wystąpienia z Kościoła oraz czynności związane z jego przyjęciem„, „Ateneum kapłańskie”, Zeszyt 3 (601) Tom 152 Maj – Czerwiec 2009 r. (prawdopodobnie jego zresztą autorstwa). To, co zwraca uwagę to doprowadzona do absurdu pompatyczność tego „aktu prawnego”, który – zgodnie z prawem kanonicznym – był jedynie prośbą o ekskomunikę a nie żadnym „formalnym wystąpieniem z Kościoła Katolickiego„. Wszyscy tak zwani „formalni apostaci” byli co do tego przez lata bezczelnie oszukiwani (część z nich nie mogąc się z tym pogodzić woli tego po prostu nie przyjmować do wiadomości). Każdy taki – pożal się Boże – „formalny apostata” ma nadal obowiązek udziału we Mszy Świętej (kanon 1247 KPK) ponieważ podlega prawu kanonicznemu zgodnie z kanonem 11. Zgodnie ze ściągawką proboszcz przed odprawieniem tego hokus-pokus musi: sprawdzić, czy ma do czynienia ze „swoim” parafianinem, sprawdzić czy może on już kupować wódkę i „upewnić się co do prawdziwych intencji” czyli przeprowadzić wywiad. Jest także wzmianka o pseudoefekcie autoekskomuniki jaką było prawo do wzięcia ślubu konkordatowego bez przysięgania przed Bogiem (jako strona niewierząca) – co było jedyną lecz oczywistą zachętą do dokonania „apostazji formalnej”. Tego akurat już nie ma – jak i całej „formalnej apostazji” – ponieważ zniósł to Papież Benedykt XVI dekretem „Omnium in mentem„. Z tego powodu w 2010 roku (formalnie od 9 kwietnia) ta ściągawka już w ogóle nie powinna była być w użytku. Mimo tego była i przypuszczalnie nadal ma się dobrze, ponieważ Episkopat Polski ukrywa fakt wejścia w życie dekretu Papieża.

Zwykli księża mogli o tym nie wiedzieć, dlaczego jednak kurialiści, którzy ją wymyślili, pisali do znudzenia o „formalnym wystąpieniu z Kościoła„, wiedząc o tym, że niczego takiego nie ma? Przyznawał to półgębkiem sam ks. Jakubiak w tym samym artykule! Najlepiej w Polsce wiedział o tym ks. prof. Remigiusz Sobański (requiescat in pace). W 1985 roku pozwolił sobie nawet na delikatną krytykę tego reliktu średniowiecza. Natomiast ks. Piotr Steczkowski w „Annales Canonici” nr 2/2006 miał duży problem z ustaleniem czym w ogóle jest to przedstawienie skoro nie jest wystąpieniem z Kościoła. Ostatecznie wymyślił, że „sformułowanie „wystąpienie z Kościoła katolickiego aktem formalnym” nie może oznaczać nic innego jak tylko nową, specyficzną formę zerwania przez wiernego pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim. Nie jest bowiem możliwe wyłączenie z Kościoła w sensie obiektywnym, ze względu na nieodwracalne ontologiczne skutki sakramentu chrztu św. Należałoby zatem mówić nie o wystąpieniu z Kościoła katolickiego, ale o zerwaniu aktem formalnym pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim. Logiczną konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że wierni, którzy występują z Kościoła aktem formalnym, co do zasady, podlegają ustawom prawa czysto kościelnego„. Tłumacząc to z polskiego na nasze to tak jakby członkowie PZPR występując z PZPR zrywali pełną wspólnotę z Biurem Politycznym, ale nadal podlegali Statutowi ze względu na ontologiczne konsekwencje zapisania do Partii. Tego nawet komuniści nie wymyślili.

Księża katoliccy przez ostatnich kilka lat uczestniczyli więc w farsie – większość z nich zapewne nieświadomie, wierząc, że „formalne wystąpienie z Kościoła katolickiego” jest… tym właśnie. Byli co do tego utrzymywani w niewiedzy przez własnych biskupów, którzy mieli interes w tym, by oszukać nie tylko apostatów, ale i własnych księży. W instrukcji KEP jest mowa o wszystkim poza tym co najważniejsze – że „formalna apostazja” nie jest wystąpieniem z Kościoła, bo ten czegoś takiego nie uznaje. Kiedy aktor gra najlepiej? Kiedy nie wie, że gra. Drodzy Księża Proboszczowie! Poznajcie prawdę, a prawda Was wyzwoli! Jeśli przyjdzie do Was zbuntowana owieczka pochwalić się brakiem łaski wiary – powiedzcie uczciwie, że tego niuansu prawa małżeńskiego, którym było „wystąpienie z Kościoła katolickiego formalnym aktem” już nie ma! Miejcież tę odwagę, by głosić Chrystusa narodom a prawo kanoniczne apostatom! A gdyby który nalegał – wyjaśnijcie mu z ojcowską miłością, że i tak nie chodziło o „wystąpienie”, bo to „obiektywnie niemożliwe”. W końcu nie wstydzicie się własnej wiary, prawda?

  kocielne_hokus-pokus.pdf (3,7 MiB, 699 hits)


Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Przy okazji wyszło też na światło dzienne, że proboszczowie mają obowiązek prowadzenia specjalnych skorosztów zatytułowanych „Akty formalnego wystąpienia z Kościoła”. Ja proponuję zakładać od razu powiększonych segregatorów, bo skoroszyty niedługo mogą nie wystarczyć nawet na miesiąc. 🙂

Post a comment