Konferencja Biskupów Niemiec ogłosiła oficjalnie, że w 2010 roku z niemieckiego Kościoła odeszły 181 tys. 193 osoby – codziennie pół tysiąca. Po raz pierwszy w historii liczba wystąpień przekroczyła liczbę chrztów (!). Jest to wzrost o połowę w stosunku do 2009 roku. To efekt skandalu pedofilskiego, który dotarł do tego kraju (w Polsce ofiary nadal milczą i nie wiadomo kiedy ten balon pęknie). W przybliżeniu 25 milionów niemieckich katolików płaci poprzez quasi-dobrowolny („płać albo bądź przeklęty”) podatek kościelny 5 miliardów euro rocznie. Daje to około 200 euro na głowę – wliczając dzieci, bezrobotnych i osoby zwolnione. Statystyczny katolicki podatnik jest więc warty znacznie więcej – około 800 euro rocznie. Biorąc poprawkę na dzieci, które nie mogą wystąpić, utrata 181 tysięcy osób to dla biskupów spadek dochodów rzędu 50-100 milionów euro.

Dowcipkowałem, że niemieccy biskupi ekskomunikują katolików w takim tempie, że niedługo zostanie tam tylko papież. Jeśli jednak w ciągu następnych kilku lat wystąpi milion płatników „podatku kościelnego” to niemiecki Kościół straci blisko miliard euro. W perspektywie ćwierćwiecza dojdzie do załamania całego systemu, w którym „podatek kościelny” wymusza się groźbą zwolnienia z pracy w instytucjach kościelnych.

PS: Inna sprawa, że dane Konferencji Biskupów Niemiec (do ściągnięcia poniżej) są znacznie dokładniejsze niż ujawniane przez ISKK.

PPS: Czytaj także: „Kościoły pustoszeją„, „Niemiecki Kościół w narożniku„.

  2010_Eckdaten.pdf (63,6 KiB, 710 hits)