Instrukcja KEP, która trafiła do akt sprawy Magdaleny Kowalczyk, której już nie ma a której apostazja.info i arcybiskup Michalik bronią jak niepodległości, otrzymała cios w splot słoneczny z najmniej spodziewanej strony – od Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Tego (choć nie tego samego), który wyjaśnił abp Kazimierzowi Nyczowi jakie to księża mają obowiązki wynikające z kanonu 535 Kodeksu Prawa Kanonicznego. W maju 2009 roku Magdalena z całą ściśle podtrzymywaną przez Kościół pompą i celebrą złożyła w parafii „rejonowej”, zgodnie ze wszystkimi punktami instrukcji KEP, tzw. akt apostazji – ze świadkami, rytuałem sprawdzania dowodów, spowiedzią ze światopoglądu, ostrzeżeniami przed piekłem i świeckim pogrzebem, pieczątkami i całym tym teatrem. Odprawiła nawet imprezę na tę okoliczność. Nie przejęła się takim drobiazgiem jak odebranie nowego odpisu aktu chrztu z naniesioną adnotacją, do czego uprawnia pkt 15 instrukcji KEP. I słusznie – wszak zaszły wszystkie trzy warunki o których pisał kardynał Herranz w punkcie 1 swojego „Actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica„. Pozostały tylko procedury biurokratyczne między dwiema prześwietnymi kuriami. Geniusz kobiecej intuicji podpowiedział jednak Magdalenie, że Proboszcz Antoni Głowa nie wykonał punktu 12 instrukcji – „uwierzytelnioną kopię tego dokumentu proboszcz przesyła do kurii swojej diecezji„. Okazało się, że miała rację! GIODO, mówiąc Sthurem, ma u siebie niezły burdel, bo wysłano list do Proboszcza Ryszarda Chojeckiego, który odszedł na emeryturę w kwietniu 2006 roku i zmarł 9 listopada 2007 roku. Panie Ministrze, wystarczyło sprawdzić na stronie Archidiecezji i napisać od razu do nowego proboszcza, który przejął probostwo w 2006 roku czyli na trzy lata przed „formalną apostazją” Magdaleny, by nie stracić niepotrzebnie pół miesiąca (od 22 września do 7 października).

Proboszcz z Turku odpisał więc, że ma zrobić to co już zrobiła a nawet 7 września wydał „czysty” odpis aktu chrztu! GIODO na to kompletnie zgłupiał, bo jeden proboszcz odpisał mu, że nie dostał polecenia z kurii żeby dokonać adnotacji a drugi, że „apostazja Pani Magdaleny Kowalczyk została dokonana w kancelarii parafialnej w dniu 21 maja 2009 roku i od tego dnia jest osobą poza Kościołem„. Na takie dictum zostało tylko spytać abp Władysława Ziółka czy Proboszcz Antoni Głowa zrobił to co miał zrobić. Co wysłano 17 listopada.

  GIODO_pyta_abp_Zika.pdf (827,9 KiB, 809 hits)

Arcybiskup dostał chyba szału, bo nie tylko urząd państwowy węszył wokół sprawy wystąpień z Kościoła, ale w dodatku wyszło na jaw, że ksiądz zlekceważył instrukcję KEP!! Przez notariusza musiał jednak odpisać, że „sprawa apostazji Pani Magdaleny Kowalczyk (…) nie jest w Kurii znana„. Jaką burę za tę kompromitację dostał Proboszcz Antoni Głowa wolimy nie myśleć.

Jaki z tego morał? Ano taki, że jeśli ktoś złożył akt apostazji zgodnie z instrukcją KEP i nie odebrał odpisu z adnotacją to musi liczyć się z tym, że jego „papiery” w ogóle nie trafiły do kurii. W liczbach bezwzględnych sprawa może dotyczyć kilku tysięcy osób. Radzimy więc Sekretarzowi Generalnemu KEP bp Stanisławowi Budzikowi zarządzenie pilnego przejrzenia skoroszytów „Aktów formalnego wystąpienia z Kościoła” i wysłanie wszystkich brakujących do kurii. Pan Minister jest na tropie leniwych proboszczów!

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Jeśli ktoś uważa, ze proboszcz Głowa dostanie po głowie od biskupa, to chyba jest naiwny (przepraszam Maćku). Gdyby tak miało być, to kuria zmobilizowałaby proboszcza Głowę do natychmiastowego dostarczenia dokumentów i natychmiast przesłałaby do parafii chrztu polecenie wpisania do księgi chrztu, odpisując GIODO, ze sprawa jest załatwiona i Pani Magdalena może odebrać odpis aktu chrztu z adnotacjąoraz że posiada status apostaty. Skoro odpisał, że nic nie wie, to znaczy, że olał sprawę i Panią Magdę i wcale nie zamierza dalej nic robić. Po prostu ma apostatkę w miejscu gdzie plecy straciły już dawno szlachetną nazwę, a nogi się jeszcze nie zaczęły.

  2. admin
    Odpowiedz

    @Immanuel
    To też prawda, ale to jest inny wątek. GIODO sam obnażył olewkę księdza wobec instrukcji KEP – a to tylko wierzchołek góry lodowej! To pokazuje, że księża mniej się przejmują kanonem 535 KPK niż KEP chce żeby się przejmował… GIODO. Więc jak teraz GIODO ma robić dobrą minę do instrukcji Budzik-Serzycki, która jest upstrzona takimi kwiatkami? Reasumując, cena za to niedbalstwo może być dla Episkopatu wysoka! I o to mi chodziło, bo to czy proboszcz Głowa ma jeszcze szanse na purpurę szczerze powiedziawszy wisi mi i powiewa.

  3. Krzysztof
    Odpowiedz

    @ admin

    GIODO, mówiąc Sthurem, ma u siebie niezły burdel, bo wysłano list do Proboszcza Ryszarda Chojeckiego, który odszedł na emeryturę w kwietniu 2006 roku i zmarł 9 listopada 2007 roku. Panie Ministrze, wystarczyło sprawdzić na stronie Archidiecezji i napisać od razu do nowego proboszcza, który przejął probostwo w 2006 roku czyli na trzy lata przed „formalną apostazją” Magdaleny, by nie stracić niepotrzebnie pół miesiąca (od 22 września do 7 października).

    Gdy Autor pisał ten artykuł strona archidiecezji była już zaktualizowana, ale, kiedy w BGIODO prawdopodobnie w necie zasięgano informacji na oficjalnej stronie Archidiecezji Łódzkiej, kto jest proboszczem, to mimo odejścia ks. Chojeckiego na emeryturę i późniejszej jego śmierci, nadal widniała informacja o proboszczu Chojeckim. Wiem, bo, zbierając materiały do różnych opracowań naukowych zaglądałem tam nie raz.
    Podstrona ta powinna być stale aktualizowana przez parafię. Jednak proboszcz Głowa nie widział takiej potrzeby. Informatyk zatrudniony przez Kurię zagląda z aktualizacją od święta, co jakiś czas i kilkuletnie opóźnienia nie są tam niczym nadzwyczajnym.
    Niektórym kapłanom z tej parafii swego czasu przeszkadzało nawet podanie ich z imienia i nazwiska w artykule o parafii na Wikipedii i właśnie wtedy powoływali się na ustawę o ochronie danych osobowych, której ponoć Kościół nie podlega!
    O wiele dokładniejsze dane, choć też zawierające sporo błędów, ale na pewno częściej aktualizowane, znaleźć można na prywatnej stronie emerytowanego księdza, który witrynę prowadzi w ramach hobby w wolnym czasie, którego ma sporo – http://dziwoszbogdan.republika.pl
    Ale w GIODO akurat tego nie wiedzieli i dlatego list posłali do niewłaściwego adresata. Więc to nie GIODO tutaj zawinił po całości (choć z przyzwoitości, wypadałoby zadzwonić do parafii, bo numery księży tam podane nie zmieniły się), bo częściowo też Kuria Metropolitalna, także brak zainteresowania księży z ww. parafii do prowadzenia na bieżąco swojej strony w sieci.

    • admin
      Odpowiedz

      @ Krzysztof
      Hmm… teraz już nie pamiętam ile czasu minęło od listu GIODO do nieboszczyka do mojego sprawdzenia proboszcza na stronie archidiecezji. Jest jakaś szansa, że rzeczywiście wówczas na stronie archidiecezji widniał jeszcze zmarły ksiądz Chojecki. To by był duży fart dla GIODO.

Post a comment