no fear - 1

przełom – GIODO ignoruje instrukcję arcybiskupa o którą sam się dopominał

W sierpniu 2012 roku po niezliczonej ilości starań i zabiegów mogliśmy ogłosić formalny koniec niesławnej i nieistniejącej „instrukcji KEPu o apostazji”. Pojawiło się bowiem ostateczne potwierdzenie, że Konferencja Episkopatu Polski wysłała do oceny i zatwierdzenia do Watykanu projekt dokumentu w tej sprawie (Watykan ocenia nowe zasady zastępujące „apostazję KEP-owską”, 23 sierpnia 2012). Praktyczną konsekwencją było to, że dla KEP sprawa dopiero się zaczynała a „kryci” byli tylko ci biskupi, którzy ją (lub podobną) przyjęli oficjalnym dekretem, bo tylko to – a nie ściągawka na stronie internetowej episkopat.pl – tworzy prawo kościelne. Tu jednak nasze śledztwo wykazało, że biskupi zupełnie nie przywiązywali wagi do tej sprawy – jedynie Biskup Łomżyński przyjął „formalnym aktem” dokument roboczy w jego nieociosanym brzmieniu a Diecezja Kaliska była jedyną w której naprawdę nad tym projektem pracowano i go zaadaptowano.

no fear - 2

tajemnica GIODO – skoro ignoruje zarządzenie arcybiskupa to czemu je wyciągał?

Arcybiskup Katowicki Wiktor Skworc wiedział zapewne, że recognitio (zatwierdzenia) Watykanu prędko nie będzie a jednocześnie był na tyle inteligentny, by zrozumieć, że jakaś instrukcja jest potrzebna jego proboszczom do przedstawiania GIODO jako podkładkę do umarzania skarg. Został w tym utwierdzony po wyroku sądu z 20 marca 2012 w którym skarżący wykorzystał brak jego instrukcji:

W „Oświadczeniu” z dnia […] marca 2012 r. złożonym na rozprawie w dniu 9 marca 2012 r., skarżący podtrzymał przedstawione w skardze wnioski i argumenty. Wniósł o uchylenie zaskarżonej decyzji w całości oraz nakazanie Generalnemu Inspektorowi Ochrony Danych Osobowych dokonania ustalenia, tj. czy dokument roboczy Konferencji Episkopatu Polski pt. „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła” uchwalony w dniu 27 września 2008 r., został przyjęty przez Metropolitę Katowickiego do stosowania przez duchowieństwo Archidiecezji Katowickiej.

Bez wątpienia wyrok dotarł do niego przez proboszcza, którego sprawa dotyczyła. We wrześniu 2012 wydał więc mocno zmienioną „instrukcję KEP-u”, obowiązującą na jego włościach od 1 października 2012. Po tym jak GIODO zaczął grać rolę wyznaczoną przez Kościół, zwracając się do Metropolity Katowickiego o przekazanie mu instrukcji, wszystko wskazywało na to, że arcybiskup wygrał i jego instrukcja będzie nowym „prawnym” powodem umarzania skarg na parafie. Przedobrzył jednak z preambułą, która zawierała prostacką manipulację (zdemaskowaną tutaj w punkcie 6) pośrednio zmuszającą GIODO do zrobienia z siebie marionetki oraz nierozważnie powołał się na skrajnie prokościelny wyrok WSA z 11  stycznia 2012, który został uchylony pół roku później. W dodatku wyszedł przed szereg, bo było publicznie wiadome, że prawdziwa instrukcja jest przygotowywana w Watykanie, co wkrótce potwierdził biskup Wojciech Polak. Tymczasem zasadą jest, że w sprawach wewnętrznych kościołów decydują ich władze zwierzchnie (z tego powodu w sierpniu 2012 Kongregacja ds. Biskupów zatwierdziła dekret biskupów niemieckich w sprawie podatku kościelnego) więc już choćby dlatego surogat arcybiskupa nie miał daru przekonywania. Na domiar złego w październiku 2013 seria ośmiu kompromitacji GIODO w Naczelnym Sądzie Administracyjnym wreszcie wyrzuciła celowe gmatwanie sprawy przez biskupów poza nawias dyskusji. Kiedy więc w 2014 roku odwaga staniała, GIODO dwukrotnie pokazał, że instrukcja Metropolity Katowickiego (o której obowiązywanie w Archidiecezji Katowickiej pytał aż dwa razy) nie ma dla niego znaczenia, nakazując dwóm proboszczom dokonanie w księgach chrztów adnotacji o wystąpieniu – mimo ich powoływania się na dekret arcybiskupa. Pierwszy raz w lutym a drugi raz w czerwcu. Ufff!

Powrót Biura GIODO na jasną stronę mocy nie oznacza niestety, że cały ten kilkuletni obłęd mamy już za sobą. Między nim a Naczelnym Sądem Administracyjnym jest bowiem najsłabsze ogniwo – Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. A ten pokazał już, że wyroki w piątek są inne niż w środę („Kompromitacja WSA w Warszawie: co sędzia to wyrok„, 19 kwietnia 2013). Tymczasem właśnie w piątek zapadł wyrok, który albo tę sprawę ostatecznie zamknął albo z powrotem otworzył. Sędziowie (w tym przewodnicząca Wydziału II, kontrolującego GIODO, sędzia Maria Werpachowska) otrzymali bowiem od NSA nie lada zadanie:

Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy WSA winien dokonać zatem jednoznacznej oceny skuteczności oświadczenia skarżącego o wystąpieniu z Kościoła, celem zbadania zaistnienia przesłanek z art. 43 ust.1 pkt.3 w związku z art. 43 ust.2 ustawy o ochronie danych osobowych. Wyjaśnienia będzie wymagało, czy ocena ta winna zostać dokonana na podstawie przepisów prawa powszechnie obowiązującego (por. wyrok NSA z dnia 18.10.2013r , wydany w sprawie o sygn. I OSK 1487/12).

Konieczne w tym celu będzie również wyjaśnienie, jakie warunki musi spełnić osoba chcąca wystąpić z Kościoła Katolickiego i szukająca w tym względzie ochrony GIODO. W świetle art. 53 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, każdy obywatel ma prawo wyboru religii i rezygnacji z jej wyznawania. Korzystając z wolności sumienia i wyznania obywatele mogą m.in. należeć lub nie należeć do kościołów i innych związków wyznaniowych.

Ponieważ diabeł tkwi w szczegółach a na domiar złego był już przypadek, że sędzia tego sądu jedno mówił a drugie podpisał, lepiej poczekać na słowo pisane. Dopiero wtedy będziemy wiedzieli czy po czterech latach chaosu Wystap.pl zrealizowało cel zapisany w punkcie 14 FAQ: „pokazać, że polskie prawo przeważa nad fanaberiami KEP„. Odpowiedź na tytułowe pytanie poznamy więc za około miesiąc.