Na portalu Lex.pl pojawił się artykuł z refleksjami GIODO już po przegraniu „wojny polsko-wiewiórowskiej” 0:4 w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Widać, że rodzi się nowy ład o który tak walczyliśmy. Szczególnie (bez)cenny jest fragment:

w Kościele katolickim nie ma pod tym względem jednolitych zasad, a jednoznaczne przepisy dotyczące tzw. apostazji obowiązują bądź obowiązywały wedle mojej wiedzy tylko w dwóch diecezjach

Tak – „Święta Instrukcja Apostatyczna” w Diecezji Łomżyńskiej przyjęta zarządzeniem biskupa i jej zmieniony wariant w Diecezji Kaliskiej przyjęty na synodzie diecezjalnym. „Bądź obowiązywały” oznacza oczywiście dekret Benedykta XVI „Omnium in mentem” i problem, który w związku z nim podniósł ks. dr hab. Dariusz Walencik. Widać, że czytanie Wystap.pl nie poszło w las.

 GIODO: dane osobowe gromadzone przez kościoły mogą być kontrolowane

Facebook Comments

Website Comments

  1. Button
    Odpowiedz

    Jest tam więcej takich cennych uwag:

    Generalny inspektor nie ustalił bowiem stanu faktycznego, do czego był zobowiązany, czyli nie ocenił skuteczności wystąpienia mężczyzny z Kościoła.

    a także:

    Sąd zwrócił również uwagę na pominięcie, jako dowodu, oświadczenia woli samego zainteresowanego. GIODO nawet się do niego nie odniósł, mimo iż – tak naprawdę – zaświadczenie to jest bardzo istotne przy ocenie sytuacji. Opieranie się jedynie na zaświadczeniu proboszcza było niewystarczające – podsumował NSA.

  2. Zbigniew
    Odpowiedz

    NSA: GIODO musi zbadać skuteczność wystąpienia z kościoła. Czy wierny skutecznie z kościoła wystąpił. Czy może wierny nieskutecznie wystąpił. Jak można wystąpić skutecznie, a jak nieskutecznie? Dla mnie to jest bzdura!!!

    • admin
      Odpowiedz

      Niezbadane są meandry ustawy o ochronie danych osobowych! A najlepsze jest to, że to „i 3” nawet nie istnieje, bo to dopisek dopisany w nocy 19 czerwca 1997 roku do projektu ustawy o czym GIODO wie i od dwóch lat ma na to dowody.

  3. Dawid
    Odpowiedz

    To najlepsze: „Ale jeszcze większym problemem jest to, że niektóre związki wyznaniowe w ogóle nie przewidują możliwości wystąpienia z nich. Uznają, że jeśli ktoś został ochrzczony czy w inny sposób włączony do danej społeczności wiernych, to już pozostaje w niej na zawsze. Takie rozumowanie wydaje się być sprzeczne z zasadami konstytucyjnymi, a GIODO będzie musiał przyjmować, że publicznoprawne skutki wystąpienia mają miejsce nawet wówczas, gdy związek wyznaniowy twierdzi inaczej„.

  4. Immanuel
    Odpowiedz

    Z wypowiedzi GIODO widać wyraźnie, że dalej brnie w łamanie prawa na rzecz kleru. GIODO, a konkretnie min. Wiewiórowski nie rozumie, że jego obowiązuje prawo powszechne, a wchodząc w prawa kościelne i oceniając według nich skuteczność wystąpienia interpretuje to prawo i przez to ewidentnie wchodzi w autonomiczne prawa związków wyznaniowych, co łączy się ze złamaniem art. 25 ust. 3 Konstytucji. Ba, Kościół rzymskokatolicki, o który tu rozgrywa się 99% spraw, nie dopuszcza formalnego występowania (kanon 11 KPK), a jedynie ze wspólnoty wiernych, co oszukańczo miesza – patrz pismo ks. kanclerza Lipki do GIODO w imieniu Biskupa Warszawsko-Praskiego w mojej sprawie, na której GIODO oparł tezę, że nie dopełniłem skutecznie wystąpienia. Musiał się przed WSA z tego wycofywać i został z ręką w nocniku.

    Szanowny Panie Wiewiórowski – kiedy Pan zacznie szanować prawo i rozróżniać sacrum od profanum? Czy dopiero wtedy jak zapadną wyroki w ETPCz i Polska zapłaci ludziom odszkodowania? Czy Pan nadal nie zauważa, że z powodu braku umiejętności oddzielenia swych poglądów religijnych i wyznaniowych od obowiązków służbowych nie nadaje się Pan do dalszego pełnienia służby na obecnym stanowisku? Przecież Pan jest doktor prawa, do czegoś to zobowiązuje. Gdzie Pański honor?

    Nie chcę być prorokiem, ale jak znam życie, dalsza batalia o wolność Polski i Polaków przeniesie się na niwę skuteczności wystąpienia, a z tego wynika, że może w okrojonej wersji, ale koło ratunkowe Pani Dyrektor będzie obowiązywało i znów zacznie się wydawanie decyzji umarzających. I tak w koło Macieju. Przewidziałem to jeszcze w 2011 roku i posłałem pismo do kurii z zapytaniem o tę skuteczność. Dostałem odpowiedź, że wystąpiłem i nie jestem członkiem Kościoła, co zamknęło drogę wniesienia skargi do sądu o ustalenie stosunku prawnego. Namawiałem Cię Maćku, aby choć jedna osoba skierowała do sądu cywilnego skargę po negatywnej odpowiedzi proboszcza na koło ratunkowe. Stwierdziłeś, że to nie ma sensu. Teraz widać sens tego jak na dłoni.

    • admin
      Odpowiedz

      Nie od razu Kraków zbudowano i nie od razu Kartaginę zniszczono. Na razie po trzech latach wojny wiemy, że GIODO ma stosować „i 3”, którego nawet nie ma. Jak to będzie robił to jest inna sprawa. Sprawy w sądzie cywilnym byłyby „na dzień dobry” oddalane bez rozpatrywania z powodu braku interesu prawnego. Zresztą – specjalnie po to napisałem, że Jarosław Milewczyk, Robert Prochowicz i Mariusz Gawlik są poddanymi Kościoła, podlegają prawu kanonicznemu i są obowiązani posłuszeństwo księżom żeby pokazali co potrafią a nie tylko bełkotali o „apostazji kanonicznej w wymiarze świeckim”. Nasze wygłodzone szczurojady niestety nie chciały. Czemu robić to za nich?

      • Immanuel
        Odpowiedz

        Nie wątpię, że „na dzień dobry” sprawy w sądach cywilnych byłyby oddalane, ale nie z powodu braku interesu prawnego. Ja sądzę – i obym się mylił – że dopóki nie zostanie rozstrzygnięta sprawa uznawania prawnego występowania na podstawie art. 60 i 61 Kc, to nie będzie można wyegzekwować wystąpienia z Kościoła katolickiego na podstwie prawa. Takie osoby jak Pan Wiewiórowski i część pracowników BGIODO oraz WSA, nigdy nie zrozumieją rozdziału Państwa od Kościoła i nigdy nie pojmą na czym polegają ograniczenia prawa do autonomii. Skończy się to w ETPCz, a to jeszcze lata polecą. No chyba, że następca min. Wiewiórowskiego będzie miał w tym zakresie zdrowe podejście.

          • admin

            Dramat naszego ulubionego ministra polega na tym, że teraz nawet gdyby zaczął robić to co jego włoski odpowiednik Stefano Rodota ponad 10 lat temu to i tak nie zmyje trzech lat wojny polsko-wiewiórowskiej i walki z własną jurysdykcją żeby nie narażać się Kościołowi. Gdyby zaczął to robić na samym początku kadencji to by był wielkim ministrem niskiego wzrostu. Niczym Ignacy Daszyński, który powiedział „pod szablami i pistoletami Sejmu nie otworzę„, i ugiął się przed nim sam Józef Piłsudski. Teraz jest nie tylko niskiego wzrostu, ale do tego mały. I wszyscy o tym doskonale wiedzą na czele z Kościołem.

  5. Zbigniew
    Odpowiedz

    Polska jest państwem wyznaniowym!
    Cytat: „Pragnę zapewnić Ojca Świętego o gotowości i woli Polski do dalszego umacniania więzi i współpracy ze Stolicą Apostolską w obronie kultury chrześcijańskiej w Europie i na świecie”. Donald Tusk, jeszcze premier RP.
    Idąc dalej: Proboszczowie płaca podatek od każdego zameldowanego w danej parafii. Chodzą takie plotki, że mogą upomnieć się od niewiernych zwrotu podatku z odsetkami. Do refleksji!

    • Immanuel
      Odpowiedz

      Zbigniew – nie ulegaj językowi kleu. Oni wszystkich niekatolików wrzucają do jednego wora niewiernych. Wg nich stosy powininny płonąć jednakowo dobrze, zarówno dla pogan (jak nazywają innowierców), jak i dla ateistów.
      Są również zdania przeciwne – płacą i tak zdecydowanie za niskie podatki w porównaniu do innych podmiotów z osobowością prawną. Jest dużo głosów przeciwnych odpisowi z budżetu Państwa, a wskazujących, aby odpis był od zysku wiernych.

  6. Zbigniew
    Odpowiedz

    Wracając do WSA: mam obawy, że wyrok z 17 kwietnia w sprawie Pani Haliny M. zostanie oparty na art. 90 pkt 1 i art. 91 Konstytucji.

    • Visconti
      Odpowiedz

      To też byłoby śmieszne, bo okazałoby się, że KK jest „organem międzynarodowym” a nie „mistycznym ciałem Chrystusa” 😉
      A mówiąc serio, sąd musiałby chyba wytłumaczyć, że państwo polskie scedowało prawa obywatelskie na organ międzynarodowy…

    • Immanuel
      Odpowiedz

      To jest czarnowidztwo, ale dotychczasowa praktyka WSA każe mi brać na poważnie wygłoszone tu obawy. Wszystko jest możliwe, szczególnie w spółce Kler&GIODO&WSA. Zbyszku, takiej farsy nie było w żadnym kaberecie. Laskowik ze Smoleniem, nawet wraz z Pietrzakiem i Lipińską wymiękają.

  7. Zbigniew
    Odpowiedz

    To nie jest czarnowidztwo bowiem prokuratura i sąd karny w mojej sprawie „wystąpienia” z Krk zastosował Kodeks Prawa Kanonicznego i konkordat! Jestem wrogiem od najmłodszych lat Krk i jego apologetów. Jeżeli dojdą do władzy „talibowie” Krk to będę musiał zastosować Plan „S”. Pozdrawiam

Post a comment