W ustawie o ochronie danych osobowych ktoś jakoś przepchnął „i 3” w art. 43 ust. 2, które praktycznie wyłącza – a przynajmniej ma wyłączyć – kompetencje GIODO nad kościołami. Ma to jednak jeden poważny skutek uboczny – jeśli „i 3” ma ograniczać kompetencje GIODO wobec kościołów to znaczy, że kościoły przetwarzają dane osobowe. Wówczas wystarczy rozbroić minę „i 3”, by GIODO kompetencje odzyskał. Miało to w zamyśle być warowną twierdzą, ale okazuje się być znacznie słabszą obroną niż zastosowana przed hiszpański Sąd Najwyższy. 19-go września 2008 roku w karkołomnym wyroku uznał on nie, że Agencia Española de Protección de Datos (odpowiednik GIODO) nie ma kompetencji (nic takiego nie było w ustawie), ale, że to co mają parafie nie stanowi danych osobowych. Zdanie odrębne złożył wówczas sędzia Joaquín Huelin Martínez de Velasco, który wskazał, że sprawę powinien rozpatrzyć Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Rząd Luisa Zapatero znalazł jednak inny sposób i zamierza wprowadzić to prawo bocznymi drzwiami – w ustawie o gwarancjach wolności sumienia i wyznania.

Ewa Kulesza sama wpadła we własne sidła potwierdzając w sprawozdaniu za rok 2002, że parafie przetwarzają dane osobowe. Oj, będzie jeszcze płacz z powodu tego „i 3”! Ktoś chciał Kościół zabezpieczyć a wyświadczył mu niedźwiedzią przysługę.