Benedykt XVI zrobił polskim urzędnikom straszne świństwo. Zmienił prawo kanoniczne. Pół biedy gdyby napisał, że Jezus jest królem Polski, Matka Boska – królową a Duch Święty – kniaziem. To akurat wszystkim wyszłoby na zdrowie. Niestety – Papież wyciął taki numer, że usunął z Kodeksu Prawa Kanonicznego procedurę autoapostazji, mylnie zwaną „wystąpieniem z Kościoła”. Biuro RPO jest jeszcze do tyłu z prawem kanonicznym dlatego nadal się nim zasłania, ale Biuro GIODO reprezentuje wyższy poziom świadomości katolickiej i już wie, że tego występowania to nie ma. Sytuacja jest więc dramatyczna, bo skoro nie ma prawa watykańskiego to trzeba będzie używać polskiego – zgodnie z tym co powiedziała rzeczniczka GIODO. Nie można bowiem powołać się na prawo kanoniczne jeśli go nie ma, bo to byłoby naruszenie… Konkordatu! Rzucił więc GIODO księdzu koło ratunkowe żeby ten mógł powiedzieć, że nic się nie zmieniło i wszystko jest po staremu – jak kanclerze kurii nakłamali Robertowi Prochowiczowi. Wystarczyło żeby ksiądz skłamał na papierze! Niestety! Albo się bał, albo nie przejrzał tej gry albo – co też możliwe – trafiło na uczciwego. Dość, że koła ratunkowego nie złapał i odesłał GIODO… do kanonistów. Ukłony dla Księdza Proboszcza! A co do GIODO… Panie Ministrze, naprawdę musi się Pan tak kompromitować?