Na stronie internetowej Biura GIODO pojawiło się sprawozdanie z działalności za 2010 rok. Był to rok dwóch ministrów – siedem miesięcy Michała Serzyckiego i pięć miesięcy Wojciecha Wiewiórowskiego. Nowy szef urzędu z konieczności bierze więc odpowiedzialność za pracę poprzednika – ciekawe czy ten wątek pojawi się w dyskusji w Sejmie.

Na stronie 45 pojawiły się wreszcie – choć pobieżnie – ślady potyczek z wystap.pl. Każdy średnio rozgarnięty poseł (jeśli dojdzie do strony 45) może się domyślić, że układają się one w większą układankę. Jest jednak coś jeszcze ważniejszego. Otóż GIODO czarno na białym pokazuje Sejmowi w jaki sposób omija konieczność wydania decyzji administracyjnych. Służy do tego „koło ratunkowe” Pani Dyrektor Moniki Krasińskiej – pytanie czy osoby, które zrobiły wszystko co mogły, by pokazać, że wystąpiły z Kościoła Katolickiego… wystąpiły z Kościoła Katolickiego. Proboszczowie odpisują zaś, że nie, bo KEP nie uznaje listów w tej sprawie (co powinno być jego problemem a jest problemem skarżących). Od roku Dyrektor Krasińska używa tego samego „gotowca” i od roku dostaje podobne odpowiedzi, że bez Boga ani do proga a bez instrukcji KEP-u ani do marketu. A nawet jeśli nie to sama to sobie „dorozumiewa”. I na tej podstawie wszystko jest umarzane… W ten sposób Biuro GIODO przenosi decyzję o wystąpieniu z Kościoła z obywateli na „ich” proboszczów – nawet wbrew ich własnemu wieloletniemu stanowisku, potwierdzonemu w grudniu iż „przynależność do Kościoła Katolickiego, czy też innego związku wyznaniowego, jest autonomiczną decyzją każdego człowieka„. Minister Wiewiórowski wycofał się z niego publicznie w kwietniu, właśnie po to, by móc umarzać sprawy o których pisze Sejmowi.

Wystap.pl zakwestionowało to „koło ratunkowe” przed sądem, ale odpowiedzią Biura było stanięcie za nim murem i ucieczka w triki prawne. Tym samym Biuro GIODO zawarło z Kościołem nieformalny układ, że jedyny sposób na wystąpienie to podporządkować się ich nieistniejącej instrukcji o ekskomunice na własną prośbę. Co więcej – tego, że instrukcji nie ma GIODO też nie chce wyjaśnić, bo gdyby to wyjaśnił to by stracił „koło ratunkowe”. A więc – nieważne czy instrukcja Episkopatu istnieje czy nie istnieje. Nieważne czy ją przyjęto czy jej nie przyjęto. I nieważne czego dotyczyła. Ważne, że ci, którzy wystąpili z Kościoła nie wystąpili z Kościoła, bo się do niej nie zastosowali. I to jest oficjalne stanowisko polskiego urzędu państwowego.