GIODO po przegraniu z kretesem równie kuriozalnej co zażartej walki o pozbawienie się swoich własnych kompetencji (!) zaczyna wstawać z kolan czyli wyraźnie sygnalizuje, że zbliża się historyczny moment wydania merytorycznych decyzji administracyjnych w sprawie skarg na parafie katolickie. Biuro GIODO „z powodu skomplikowania sprawy” nadal przymierza się do stawienia czoła temu niechcianemu uprawnieniu. Oficjalnie nie wiemy jeszcze po której stronie się opowie – wiemy tylko, że GIODO będzie badał kto należy do Kościoła i wydawał decyzje „osobom nienależącym”. Wojciech Wiewiórowski mówił o tym w dzisiejszych „Sygnałach Dnia” programu pierwszego Polskiego Radia. Można wywnioskować, że największy lęk budzi możliwość postawy konfrontacyjnej proboszcza, zwłaszcza niewpuszczenia inspektora terenowego do kancelarii parafialnej, bo to doprowadziłoby do największego konfliktu na linii Państwo-Kościół w historii III RP. Co niestety nie jest wykluczone, bo GIODO sam przez trzy lata zrobił wszystko co mógł żeby przekonać duchownych – a także biskupów i Sejm – że jest „malowanym ministrem”, który niczego nie może.

GIODO w „Sygnałach Dnia”, 22 lipca 2013

fragment o kościołach i naszej batalii

Facebook Comments

Website Comments

  1. Visconti
    Odpowiedz

    Gość jest niezły. Mówi m.in: „…osoba, która została ochrzczona w dzieciństwie, być może nie miała tego świadomości….” (cyt. z pamięci).
    Naprawdę wyborne! Być może nie miała tego świadomości. Bardzo dzielnie rżnie głupa.
    Nota bene artykuł red. Ewy Siedleckiej, od którego zaczyna wywiad dziennikarz Polskiego Radia: http://wyborcza.pl/1,75478,14314952,Apostaci_pod_ochrona__Koscioly_pod_kontrola_GIODO.html
    okropnie mieszający fakty i intuicją autorki. Przyjemnie stwierdzić, że koleżanki i koledzy są tak czujni i prostują błędy w komentarzach.

  2. sattvik
    Odpowiedz

    Na czym dokładnie ma polegać ta inspekcja? Skoro nie jest jeszcze ustalone przez geniuszy z Biura GIODO, kto jest osobą „wystąpioną”, czyli prawnie nie należącą już do KK, to może się odbyć tragifarsy ciąg dalszy, czyli proboszcz stwierdzi uroczyście, że delikwent/ka nie wystąpił, bo nie poddał się apostazji, więc dane ma i przetwarza, a inspektor przytaknie i wyjdzie, a GIODO wyda komunikat, że KK nie przetwarza danych osób nie należących do KK.
    Wszystko obraca się wokół braku stwierdzenia GIODO, że zarówno osoba dokonująca kościelnej apostazji, jak i osoba „jedynie” deklarująca i składająca oświadczenie woli wystąpienie to osoby już nienależące do KK. I wtedy jest sens kontrolować przetwarzanie danych OSÓB NIENALEŻĄCYCH DO KK, PRAWDA?
    Może się jakoś mylę, więc proszę o sprostowanie.

    • admin
      Odpowiedz

      Tak to właśnie wygląda i może do tego dojść. Ten scenariusz – z proboszczem w drzwiach – wygląda na największy koszmar GIODO i biskupów a jednocześnie obie strony zrobiły wszystko żeby do tego doprowadzić.
      Nasz ulubiony minister stanął na rzęsach żeby nie narazić się Kościołowi i nie udało mu się ani wyrzucić tych spraw poza boisko ani przerzucić na innych swoich obowiązków. Oddzielanie należących od nienależących GIODO kilka miesięcy temu nazwał „metodologią oceniania” i to też jeszcze przed nami, a ściślej przed nim. Można potraktować tę wypowiedź jako puszczenie farby w kierunku Episkopatu Polski „albo nas wpuścicie i to jakoś załatwimy albo będziemy mieli wojnę„. Czekamy na te decyzje trzy lata – poczekamy jeszcze trochę. Dawno jesteśmy po etapie wierzenia GIODO na słowo – nie ma papieru, nie ma tematu.

  3. Leszek
    Odpowiedz

    Włączam radio, a pośród wiadomości nagle słyszę o GIODO – jakiż mnie uśmiech naszedł! 🙂
    Kilka lat temu te sprawy raczkowały, teraz słychać o nich coraz głośniej.
    Brawo, brawo brawo.

  4. Arturbo
    Odpowiedz

    Podobno skarżący od dwóch tygodni dostają znowu pisma uspakajające w których na końcu stoi taki oto kwiatek:

    W chwili obecnej analizowane są przepisy prawa powszechnie obowiązującego oraz przepisy kościelne odnoszące
    się do aktu apostazji.

    Państwo mamy jeszcze przynajmniej teoretycznie świeckie, więc dlaczego Pan GIODO, urzędnik państwowy któremu pensje my wszyscy płacimy zajmuje się w czasie godzin swojej służby narodowi przepisami kościelnymi??? Jeszcze trochę a zrobi się z tego jakaś policja religijna jak nie przymierzając w Iranie. :-/

    • admin
      Odpowiedz

      Bo kombinują jak wyjść z tej klęski którą sami na siebie ściągnęli. Zaczekajmy na wyniki czyli „metodologię” ustalania kto należy do Kościoła.

  5. Jacek
    Odpowiedz

    Pozytywne wrażenie zrobiła na mnie ta strona i konsekwentne dążenie do obranego celu.
    Nie rozumiem więc – skoro jest wspólny cel: wystąpienie z określonej instytucji – po co obrażać tych którzy obierają inne działania?
    Po co stwierdzenia typu: >>”sakrament apostazji” to substytut prawa dla plebsu<<?
    Sam planuje ten ruch i wiem jakie jest jego znaczenie dla kleru. A jednak – jest to formalny akt wyrażenia własnej woli co w konsekwencji pozbawia mnie praw do sakramentów oraz "zamyka" dostęp po śmierci do "raju".
    Wiem, że akt ten wg. kleru nie jest formalnym wystąpieniem z Kościoła. Ale nie będzie to już miało dla mnie znaczenia: po formalnym wyrażeniu woli wystąpienia będę miał wyje… na opinię kapłanów.
    I nie widzę tu sprzeczności z ideą wystąp.pl, więc nie wiem po co tak nachalne potępianie apostazji. Kibicuję Państwu w batalii o zmianę prawa, ale dostrzegam tutaj identyczne zafiksowanie jak to które zarzucają Państwo oponentom: że traktują poważnie doktrynę Kościoła, że uznają autorytet kleru:
    Dlaczego według wystąp.pl apostazja nie jest formalnym wystąpieniem z Kościoła?
    Odpowiedź: bo tak powiedział kapłan.
    Pozdrawiam i szczerze życzę sukcesu w podjętej walce a także mniej pochopnego atakowania apostatów za to, że postanowili zerwać z Kościołem dokonując symbolicznego działania o realnych reperkusjach.

    • admin
      Odpowiedz

      Jacku, odniosę się tylko do dwóch kwestii, które być może pozwolą Ci zrozumieć dlaczego tkwisz w mylnym błędzie.

      Kibicuję Państwu w batalii o zmianę prawa

      To nieporozumienie. My nie tylko nie CHCEMY zmiany prawa, ale nawet NIE chcemy zmiany prawa. To pomysł naszych adwersarzy żeby z nami walczyć, który omal nie doprowadził do utrzymania państwa wyznaniowego. Wychodzi na to, że również nim jesteś – jeśli wierzyć Twoim własnym słowom. Hmm… 😉

      Dlaczego według wystap.pl apostazja nie jest formalnym wystąpieniem z Kościoła?
      Odpowiedź: bo tak powiedział kapłan.

      Tak, dokładnie tak (traktując „kapłana” jako metaforę Watykanu)! To jest Z DEFINICJI PRAWDA, bo to WEWNĘTRZNE SPRAWY KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO i DECYZJA NALEŻY DO PAPIEŻA. I nie będziemy do niego w tej sprawie pisać jak działacze Ruchu Palikota! To jest właśnie rozdział Kościoła od Państwa – biskupi mogą robić co chcą w tym co „boskie”, ale nie mogą bezkarnie włazić na „cesarskie”. Według apostatycznych oszołomów (i, jak rozumiem, Ciebie) to „cesarz”wie lepiej od papieża czym jest apostazja a kardynałów trzeba przekonać do „nowego, współczesnego znaczenia” wymyślonego przez antypapieża Pana Prochowicza…
      Jak widzisz, coś jest nie tak w tej Twojej koncepcji i uparcie nie chce pasować do rzeczywistości… Podpowiem, że to powierzchowna znajomość tematu.

      • Jacek
        Odpowiedz

        Dziękuję za odpowiedź. Na tę stronę trafiłem po raz pierwszy na godzinę przed popełnieniem powyższej opinii. Na sprawę apostazji miałem już ugruntowany pogląd powoli dojrzewając do „działania”. Obiektywnie zabawne.

        Jak widzisz, coś jest nie tak w tej Twojej koncepcji i uparcie nie chce pasować do rzeczywistości…

        Jeszcze zanim to napisałeś doszedłem do… tego właśnie wniosku. Mówię serio – dzięki za pomoc w zerwaniu łańcuchów i wyjściu z jaskini. Szukałem popołudniu wiedzy z różnych źródeł, przyjrzałem się dokładnie treściom na wystąp.pl. Pojąłem, że wcale nie chcecie zmiany prawa i – tym samym – iść na jakikolwiek chujowy kompromis. Przyznam, że moje proste dotychczas spojrzenie na sprawę wyjścia z Kościoła poddane zostało defenestracji.

        Jeśli będę za kilka tygodni zmuszony napisać skargę do GIODO to liczę na Waszą pomoc. Tyle w temacie, lecę uczcić otwarcie oczu.

        • admin
          Odpowiedz

          Jacku, zaprawdę zaprawdę powiadam Ci – większa jest w Wystap.pl radość z jednego nawróconego kandydata na apostatę niż z 99 czytelników. 😀
          Witaj w Rodzinie. Pomoc otrzymują wszyscy na takich samych zasadach – od trzech lat.
          PS: I duży plus za „defenestrację poglądu”. Inteligentni mają 10% zniżki.

          • Visconti

            Przepraszam za wyrażenie, ale ciśnie mi się na usta: „święte są słowa Admina”.
            Już to pisałem tutaj, ale powtórzę dla Jacka. Też miałem wrażenie, że krytyka propagatorów apostazji, to sekciarstwo. Jak nie przymierzając walka bolszewików z mieńszewikami, albo jakobinów z żyrondystami, czy jak tam było. 😉
            Dopiero jak się wczytałem w całą historię zrozumiałem, że jest ona uzasadniona.
            Jak widać, po tych wyrokach, zaczął się ruch pod skorupą.
            Szanowny Panie Jacku!
            Powiem, że uczestniczenie w tym przedsięwzięciu jest dla mnie źródłem wielkiej satysfakcji, bo to działa. A apostaci kręcą się jak wiadomo co w wiadomo czym.

  6. kazimierz
    Odpowiedz

    Należy bezwzględnie unieważnić procedury tzw. APOSTAZJI (wynalazek ODSZCZEPIEŃCZEJ instytucji katolickiej). A umożliwić w normalny cywilizowany sposób USUNIĘCIA danych osobowych, na ŻĄDANIE pełnoletniego obywatela Polski, który został bez własnej woli wciągnięty w to trefne BAGNO!

    • admin
      Odpowiedz

      Skoro należy to stań na rynku i krzycz, że unieważniasz. A co do drugiego to nie wiem czy wiesz, że walczymy o wyrok w tej sprawie od trzech lat.
      Jeszcze jakieś dobre rady?

  7. Aleksander
    Odpowiedz

    Teraz to dopiero zacznie się szopka, jak kapłani zostaną urażeni „nagonką” na nich. Brak współpracy gwarantowany. I tak nikt im nic nie zrobi. Czas pokaże co z tego wyniknie. Ja póki co od dwóch miesięcy czekam na jakąś odpowiedź z Biura GIODO.

    • admin
      Odpowiedz

      Myślę, że ten wariant jest nieunikniony ponieważ GIODO sam nauczył duchownych, że nic nie może a „postępowanie wyjaśniające” jest tylko dla picu żeby mieć podkładkę do umorzenia. A ponieważ BGIODO jest dwa miesiące do tyłu prawdopodobnie Twój list właśnie otworzyli i wyślą Ci list z sygnaturą sprawy w sierpniu.

  8. Krzysztof
    Odpowiedz

    W sytuacji zgłoszenia żądania usunięcia danych osobowych związki wyznaniowe powinny najpierw oczekiwać udowodnienia, że posiadane dane dotyczą rzeczywiście tej osoby, która wnosi o ich usunięcie.
    Problem bowiem w tym, że związki wyznaniowe nie używają w swoich księgach numeru PESEL. W efekcie, teoretycznie w jednej parafii może być dwóch ludzi o tych samych imionach (własnych i rodziców), nazwiskach oraz datach chrztu/narodzin. Mało prawdopodobne, ale możliwe…

    • Button
      Odpowiedz

      Polecam Ci zapoznać sie z zakładką „Jakie Kosciół ma dane osobowe” a przekonasz się, że nie tylko nie ma możliwości pomyłki – PESEL czy NIP to pdstawa danych o „baranie do strzyżenia” ale i mnóstwo innych charakterystycznych dla tego a nie podobnie nazywającego się. 😯

      • Krzysztof
        Odpowiedz

        Faktem jest, że część parafii posiada bardzo szczegółowe dane, w tym PESEL, NIP, miejsce pracy w wersji elektronicznej.
        Ale tak samo faktem jest, że sporo parafii ma tylko papierowe kartoteki, gdzie nie przechowuje tak szczegółowych danych. W efekcie w 100 % nie jest w stanie potwierdzić, że osoba, która wysyła pismo z aktem woli, że występuje z Kościoła jest tą samą osobą, która figuruje w parafialnej kartotece.

        • admin
          Odpowiedz

          Krzysztof, jako jeden z nielicznych potrafisz być adwersarzem, ale tym razem przypomina to zabawę w „a teraz udowodnijcie mi, że nie jest tak jak mówię„. Czyli ulubioną zabawę apostatów. Antypapież Robert Prochowicz, który wymyślił nowe znaczenie apostazji w opozycji do Kurii Rzymskiej, na wieść, że jego „instrukcja KEPu o apostazji” w ogóle nie obowiązuje w prawie kościelnym domagał się dowodu, że żaden biskup jej nie przyjął. Bo póki nie dostanie będzie wierzył, że biskupi ją przyjęli. To tak tytułem przypomnienia. Napisałeś nieprawdę – zostało to wykazane – i tym samym wartość Twojego zdania w tej sprawie nieodwołalnie spadła. Nie ma bowiem żadnej gwarancji, że nie mylisz się po posunięciu o kroczek skoro myliłeś się przed tym kroczkiem a dyskusja nie polega na gonieniu króliczka, który coraz głębiej się chowa.

          • Krzysztof

            Z całym szacunkiem, ale proszę mi wykazać, gdzie napisałem nieprawdę. Napisałem o księgach. Która parafia w swoich księgach, których prowadzanie wymaga KPK, zapisuje numer PESEL/NIP?
            Pewne parafie mogą to robić w swoich systemach komputerowych, o których jednak nie ma mowy w prawie kanonicznym.
            Co do tej całej papierkologii, to jestem zdania, że jeśli ktoś był ochrzczony nieświadomie i nigdy nie był wierzącym to ten sakrament jest nieważny i utrzymywanie go w kartotekach jest tylko dla Kościoła hańbą.
            Jeśli wnosi o usunięcie swoich danych z kartotek, powinno się postąpić zgodnie z jego wnioskiem. jednak wyczerpane winny być możliwości ustalenia, że chodzi o właściwą osobę…

        • timmon
          Odpowiedz

          A z czego wynika Twoja wiedza nt. rzekomego „faktu”, że „sporo parafii ma tylko papierowe kartoteki, gdzie nie przechowuje tak szczegółowych danych„? Jakieś źródła? Przecież GIODO nie przeprowadził do tej pory ani jednej kontroli w jakiejkolwiek parafii, a tylko takie kontrole (na masową skalę) byłyby w stanie wykazać typ oraz sposób przetwarzania danych przez kler.

        • admin
          Odpowiedz

          Dobre pytanie. Inaczej mówiąc Krzysztof pisze, że nasycesnie rynku programami do obsługi parafii jest niskie. I to mimo wieloletniej konkurencji w tej niszy i udziału w targach SacroExpo. Że już nie wspomnę o ich przydatności, bo to jest przecież powód ich istnienia. Odsyłam do sondy firmy Ecclesia Software.
          sonda firmy Ecclesia Software
          Z tych powodów mamy do czynienia z rzeczywiście zaskakującym twierdzeniem. Na jakiej podstawie, Krzysztofie?

          • Krzysztof

            Wydobycie informacji o numerze NIP/PESEL możliwe jest w następujących sytuacjach:
            1. Jeśli człowiek sam poda na prośbę/żądanie duchownego.
            2. Jeśli człowiek zawrze pisemną umowę z duchownym, gdzie spisze się z danych z dowodu.
            3. Jeśli człowiek od niedawna jest właścicielem jakieś nieruchomości, której duchowny zdobędzie numer księgi wieczystej, bowiem w elektronicznej Centralnej Bazie Danych Ksiąg Wieczystych Ministerstwa Sprawiedliwości numery PESEL właścicieli są upublicznione (w tym wypadku taką wiedzę zdobyć może każdy z nas, jeśli ma kasę, żeby zapłacić za ujawnienie nr księgi wieczystej lub czas, aby sprawdzić wszystkie księgi z danego sądu).
            4. Jeśli duchowny wystąpi przeciwko człowiekowi z wnioskiem do sądu, gdzie sąd ma obowiązek ustalenia numeru PESEL/NIP takiego delikwenta i te numery zostaną przez sąd udostępnione duchownemu.

            Proszę podać przykład, może ktoś zna, aby duchowny żądał podania numeru PESEL/NIP przy okazji przyjmowania sakramentów lub wizyty duszpasterskiej. Sam nie spotkałem się i nigdy nie słyszałem.

            W sondzie wzięło udział 1481 osób. Nie wiemy, ile głosów było ze strony Ecclesia Software, aby ‚podbić wynik’. Wiemy natomiast, że 1,5 tys. to mniej niż 20% polskich parafii.
            Nie wiemy ilu spośród posiadających takie oprogramowanie przechowuje numery NIP/PESEL parafian.
            Tracenie czasu na przypuszczenia w tej materii sensu nie mają, bo i tak tej wiedzy nie zdobędziemy w 100%.

            To co jest najistotniejsze:
            Niewierny, który wyrzeka się Kościoła, powinien zostać wymazany z jego kartoteki niezwłocznie i z wypracowanych przez niego pieniędzy nie wolno utrzymywać żadnych dzieł Kościoła, bo jest to hańbą.

          • admin

            Krzyśku na Twoim miejscu napisałbym: „sorry, trochę popłynąłem”, bo ciągnięcie tego wątku nie ma większego sensu. Najpierw parafie nie miały numeru PESEL, potem miały, ale tylko te, które mają programy typu „Fara” a tych jest niewiele. Czemu jest ich niewiele się nie dowiedzieliśmy, bo teraz to już się nie liczy, bo teraz mamy podać przykład kiedy „duchowny żądał podania numeru PESEL/NIP przy okazji przyjmowania sakramentów lub wizyty duszpasterskiej„, czyli – tak jak napisałem – oczekujesz gonienia króliczka, który coraz głębiej się chowa, jednocześnie stawiając gołosłowne tezy i wycofując się z nich według własnego uznania. A najlepsze jest to, że próbujesz atakować oczywistą oczywistość, że takie programy są użyteczne w pracy duszpasterskiej (co z kolei podważało Twoje twierdzenie, że niewiele parafii ich używa). W rezultacie zamiast uzasadnić swoje słowa – albo się z nich uczciwie wycofać – próbujesz kwestionować najsłabszy i jedynie uzupełniający („że już nie wspomnę o ich przydatności„) argument przeciwny i to w dodatku nawet nie bezpośrednio tylko jego wspierający argument – sondę na ten temat. To chwyty erystyczne a nie dyskusja.

            PS: Twoje cztery enumeratywne przypadki można sprowadzić do dwóch rodzajów: jeśli ktoś je sam dobrowolnie poda lub jeśli proboszcz legalnie wejdzie w ich posiadanie w jakichś związanych z prawem okolicznościach. To oczywiście pomija różne pół-legalne metody wywiadu środowiskowego, ale nawet jeśli je świadomie pominiemy to w zasadzie co w związku z tym, bo chyba straciłeś własny wątek?

Post a comment