do wystąpienia z KK obejdzie się bez

W latach 2006-2008, zanim Kościół ku radości „zawodowych apostatów” triumfalnie podbił Polskę „instrukcją KEPu o apostazji„, pojawiającą się tu i ówdzie drogę korespondencyjną tłumiono wymaganiem potwierdzeń notarialnych (wydatek + czas + trudność załatwienia skutecznie odsiały(by) prawie wszystkich chętnych). Udało się ustalić, że o notarialnym potwierdzeniu pisali w czerwcu 2006 kuria diecezjalna opolska oraz 21 sierpnia 2008 ks. Jacek Dzikowski, kapelan kaplicy sejmowej. Po wrześniu 2008 drzwi się domknęły i ten ostatni tymczasowy łącznik z polskim prawem przestał być potrzebny – już wszystko było „sprawą wewnętrzną” (pkt 7). W marcu 2012 roku temat wrócił w liście pana Wojciecha do Biura GIODO z prośbą o wyjaśnienie czy listy z kserokopią dowodu osobistego są wystarczające na gruncie UoODO. Napisał m. in.:

Stanowisko władz kościelnych jest w tej sprawie niejednoznaczne. Znane są publicznie opinie iż akceptowalne jest jedynie potwierdzenie notarialne (np. ks. Jacek Dzikowski z Parafii rzymskokatolickiej pw. św. Aleksandra w Warszawie w liście z 21 sierpnia 2008 r.: “Jeżeli już ktoś decyduje się na listowne załatwienie sprawy, to takie pismo powinno być poświadczone notarialnie.”). Tym bardziej potrzebne jest wyjaśnienie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Pan Wojciech miał mniej szczęścia niż biskup Stanisław Budzik i odpowiedzi nie poznał, bo – jak odpisano w maju – GIODO nie sporządza opinii prawnych. Szczęśliwie jednak sprawę „rozpoznała bojem” niezwykle skrupulatna Pani D. – wysłała do parafii chrztu należącej do Diecezji Tarnowskiej oświadczenie woli o wystąpieniu z Kościoła z aż trzema (!) potwierdzeniami notarialnymi – podpisu, dowodu osobistego i decyzji o zmianie nazwiska. Na proboszczu nie zrobiło to widać żadnego wrażenia, bo jej nie odpisał. Pani D. wysłała więc cały ten komplet do GIODO. Na którym to również nie zrobiło żadnego wrażenia i 12 listopada umorzył sprawę nie zwracając nawet uwagi na potwierdzenia notarialne. I tym sposobem pogrzebaliśmy kolejny kościelny mit: udowodniliśmy empirycznie, że notariusz w tej układance nie jest do niczego potrzebny. Ani Kościołowi ani GIODO, który „wyjaśnił” to czynem w listopadzie, bo nie mógł napisać w maju. 😀 A jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać?

Co ciekawe prokościelna strona apostazja.info nadal – czyżby za księdzem Jackiem Dzikowskim? – wpędza zainteresowanych w tę ślepą uliczkę: „Podpis pod dokumentem należy potwierdzić u notariusza i wysłać go listem poleconym do parafii chrztu z kopią do właściwej kurii„. Nic to nikomu nie da, ale jest duża szansa, że kandydat padnie na pysk zanim się o tym dowie.