W ciągu dwunastu lat istnienia Biura GIODO interwencje w sprawach „okołokościelnych” można policzyć na palcach jednej ręki. Ogromną większość skarg i pytań skwitowano na zasadzie „nie zawracaj gitary„. Lista grzechów i zaniedbań jest długa. W 2009 roku GIODO zajął się tzw. „sprawą gdańską” tylko dlatego, że Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście – a konkretnie Prokurator Renata Klonowska – zmusiła go do tego artykułem 15 ust. 2 kpk: „Wszystkie instytucje państwowe i samorządowe są obowiązane w zakresie swego działania do udzielania pomocy organom prowadzącym postępowanie karne w terminie wyznaczonym przez te organy„. 26 marca 2009 w sprawie 3 Ds 67/09 prokuratura wysłała pismo „popychające”. 2 kwietnia Michał Serzycki wysłał więc pismo nr DOLiS-035-454/09/11872 do księdza Łukasza Idema z kurii gdańskiej, który – prawdopodobnie – stał za samą kurialną instrukcją szpiegowania uczniów, którą katecheta z VI LO jedynie wykonywał. Wiadomo nieoficjalnie, że zawierała słowa „informujcie parafie, kto nie chodzi na religię„. GIODO nie był jednak zainteresowany instrukcją ani w ogóle wyjaśnieniem sprawy. Rzucił za to księdzu koło ratunkowe. Chciał wiedzieć „czy pozyskiwane przez Kurię dane osobowe w istocie dotyczą tylko i wyłącznie członków Kościoła Katolickiego„. W istocie pytał tylko i wyłącznie o to czy kuria szpiegowała uczniów ochrzczonych – bo według prawa kanonicznego tyle znaczy członkostwo w Kościele Katolickim (włączając w to apostatów, którzy są członkami ekskomunikowanymi). Ks. Idem potwierdził istnienie instrukcji z 30 sierpnia 2004 i złapał koło ratunkowe czyli odpisał, że „odnosi się tylko i wyłącznie do członków Kościoła Katolickiego„. To wystarczyło – Michał Serzycki uwierzył na słowo i nie dociekał o czym jest ta instrukcja i czy jest to praktyka ogólnopolska. Nie robił też afery z tego, że jeden z poinformowanych księży wyczytał z ambony kto nie chodzi na religię – od czego cała sprawa się zaczęła. To zaś przekraczało nawet granice wyznaczone przez samą kurię. Sprawie ukręcono więc łeb a ze swojej strony to samo zrobił Kościół, który nabrał wody w usta. Prokuratura nie miała więc innego wyjścia niż sprawę umorzyć, co później w Sejmie Michał Serzycki uznał za dowód, że… właściwie nic się nie stało. Kościół dostał więc zielone światło do walki z etyką w VI LO w Gdańsku a tym samym w całej Polsce. W istocie chodziło bowiem o nauczyciela etyki Marcina Zielińskiego. Dzięki zastraszaniu uczniów można go było wyeliminować.

  sprawa_gdaska_czyli_zielone_wiato_do_walki_z_etyk.pdf (1,2 MiB, 876 hits)