Dzisiejszy numer „Gościa Niedzielnego” (33/2012 z 19 sierpnia) zawiera zaskakująco szczery i bardzo wnikliwy list „byłego apostaty”. Z tekstu wynika, że autor w 2009 roku przeszedł przez „instrukcję KEP-owską” dzięki „pomocy” apostazja.pl i z biegiem czasu nabierał coraz większego dystansu do działalności tego serwisu. Ten wątek jest szczególnie interesujący więc zachęcam wszystkich do przeczytania. „Gość Niedzielny” jest sprzedawany w zwykłej dystrybucji (kioski i sklepy), wersja do „ściągnięcia” przez egazety.pl oraz przez sieć parafii. Redakcja udostępniła go jednak w całości:

–>   „Byłem apostatą”   <–

Autor stawia „liderom apostatów” siedem zarzutów, które są tam tematem tabu i które można podsumować następująco:

1) upartyjnienie apostazja.pl (podporządkowanie Ruchowi Palikota w zamian za start Jarosława Milewczyka do Sejmu) i wykorzystywanie „apostazji” jako trampoliny do Sejmu,

2) błędne uznawanie „apostazji” za sprawę publiczną podczas, gdy jest prywatna,

3) gołosłowne „napompowanie” liczby apostatów do kilkuset tysięcy (czyli jakieś sto razy),

4) brak przejrzystości kto kogo reprezentuje i na jakiej podstawie (teoretycznie sześcioro moderatorów – Jarosław Milewczyk, Paweł Gliński, Robert Prochowicz, Olgierd Rynkiewicz, Dorota Kwiatkowska i jolek_kielar – reprezentuje pół miliona dorosłych Polaków),

5) cyniczne wykorzystywanie uczestników „Tygodnia Apostazji” poprzez celowe wprowadzanie w błąd (zobacz także Jak apostazja.pl z Palikotem apostazję apostazją obalała” z 17 marca 2011 gdzie są dowody o których pisze autor),

6) „knajacki język(sprawa wyjątkowo na czasie),

7) brak celu działania i jakichkolwiek wymiernych efektów (jedyną i dopiero niedawno podaną oficjalną racją istnienia jest „pomaganie wystąpić” z Kościoła Katolickiego na podstawie „ściągawki” dla biskupów o której sama Rada Prawna KEP przyznała, że nigdy nie była obowiązującym dokumentem).

Gratulacje dla „Gościa Niedzielnego” za odwagę opublikowania tego listu, napisanego przecież zdecydowanie niekościelnym językiem. Zwłaszcza redakcyjny komentarz iż „instrukcja KEP-owska” „budzi wątpliwości teologiczne” w języku kościelnym jest wręcz policzkiem dla Rady Prawnej KEP i potwierdza, że za kilka miesięcy „sakrament apostazji” zniknie tak jak się pojawił czyli jednym podpisem abp Michalika. W maju Ruch Palikota „rozpoczął publiczną debatę o wystąpieniu z Kościoła„. Wygląda na to, że prasa katolicka właśnie do niej przystąpiła.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Paweł
    Odpowiedz

    Trochę niedobrze mi się robi, jak czytam wpisy pełne zachwytów poczynaniami katolickich mediów czy samego episkopatu. Nie jestem zwolennikiem sposobu, w jaki temat rozdziału kościoła od państwa traktuje Ruch Palikota, ale mam wrażenie, że autorzy tego portalu większą satysfakcję wyciągają z porażek i niedociągnięć „kół apostatycznych” niż z ewentualnych wygranych w boju z betonem kato-prawicowym, który toczy demokrację w tym kraju (może dlatego, że wygranych tych za bardzo nie widać). Doceniam działania Pana Psyka, ale cala ta retoryka wydaje mi się dość destrukcyjna, mamy przecież wspólnego wroga, a jest nim środowisko kato-nacjonalistyczne, któremu obce są ideały demokracji i współczesnego świeckiego państwa prawa. Nawet jeśli artykuł w Gościu Niedzielnym jest trafny, to intencje są przecież oczywiste, o czym świadczy sam – niezbyt oryginalny – tytuł (w stylu „byłem ateistą/buddystą, itp”). Czym się więc zachwycać? Czy Gościowi Niedzielnemu chodzi o ujawnienie prawdy o działaniach na rzecz świeckości państwa, czy raczej o wykazanie, że wszelkie ruchy w tym temacie są ułomne, niedorzeczne, bo jak inaczej mogą wyglądać próby podważenia Jedynie Słusznej Wiary? Czemu służy to upajanie się – nawet merytorycznie trafnymi – produktami katolickiej prasy?

    • Krzysztof
      Odpowiedz

      Admin uczciwie przyznaje, że artykuł jest trafny i redakcja zachowała się z klasą, więc poleca go. Warto też zauważyć iż fakt, że oni mają naprawdę niezłą sprzedaż, nie bierze się znikąd. Dla porównania tygodnik, który na półkach bibliotecznych jest obok pisma Urbana, czyli „Niedziela” ustępuje znacząco poziomem GN…

      Redaktorzy GN zachowali się honorowo. Opublikowali taki list, który nie był od jakiegoś zacnego człowieka, przychylnego Kościołowi. Nie musieli tego przecież czynić, choćby dlatego, żeby nie nagłaśniać drażliwego tematu, żeby czasem komuś nie przyszła myśl o odejściu… Mimo wszystko zrobili to i za to brawa…

      A co do politycznych od atokilaP: polityka ma to do siebie, że na sprzecznych interesach każdy chce coś ugrać… W ten sposób zatraca się ideowość i popada w bylejakość. Efekty widać w owocach tych apostazji, poprawiających nastrój niektórym…

      A polecenie przeczytania takiego artykułu jest przejawem otwartości umysłu.

      Ja jako wierzący katolik czytam różne rzeczy. Zaglądam też do Was. Przynajmniej wiem, jakie macie własne zdanie i o co walczycie… I w wielu sprawach się z Wami zgadzam.

      Nikt jeszcze nigdy od czytania nie zgłupiał, raczej braki w czytelnictwie skutkują głupotą.

      Bo, żeby coś krytykować, trzeba wiedzieć przynajmniej co. A nie, jak to swego czasu powiedział pewien hierarcha kościelny, że rozgłośnia toruńska szerzy mnóstwo złych rzeczy, ale zapytany zaraz potem o to, czy jej słucha choć czasem, przyznał, że w ogóle nie słucha… Ciekawe więc skąd taką wiedzę posiadał, co było tam głoszone…

    • timmon
      Odpowiedz

      Tutaj nie chodzi o zachwyt „poczynaniami katolickich mediów, czy samego episkopatu” a o ukazanie prawdy, która z natury rzeczy jest obiektywna, i która w bardzo dobitny sposób została w liście apostaty do „Gościa Niedzielnego” obnażona.
      Panie i Panowie apostaci wespół z Ruchem Palikota i tygodnikiem „Fakty i Mity” uważają i co więcej na masową skalę propagują twierdzenie, że to kler na podstawie swojego wewnętrznego prawa (pomijając nawet kwestię obowiązywania instrukcji, o którą sie operają) powinien decydować o tym, czy ktoś może wystąpić z Kościoła (czyt. zaciągnąć ekskomunikę), czy nie, oraz na jakich zasadach:
      „Ja jako obywatel muszę poprosić Kościół, żeby mnie wypisał z Kościoła, tzn. postępuję według instrukcji kościelnej” (Robert Leszczyński w programie „Raz lepiej, raz gorzej„, TTV).
      Autor listu trafił w bolesne dla nich sedno sprawy, a mianowicie ewidentne „upartyjnienie apostazja.pl” i wykorzystywanie jej do osiągnięcia politycznego celu Jarosława Milewczyka (wymienionego w artykule z imienia i nazwiska) i spółki, czyli wejścia do Sejmu. Powyższe doskonale widać tutaj. „Naczelni bojownicy forum apostatycznego” w swoim amoku nie cofają się nawet przed kłamstwem i przekonują osobę, która chce konwersji na kościół zielonoświątkowy, że musi dokonać apostazji, czyli odrzucić wiarę chrześcijańską. Jest to moim zdaniem wyjątkowe i perfidne chamstwo. Wszystko to widać gołym okiem, ale powyższy artykuł jest o tyle dobry, że być może władze Ruchu Palikota wreszcie przejrzą na oczy, bo dzięki takiemu podejściu do sprawy, jaki obecnie prezentują wielu z ich wyborców czuje się bardzo rozczarowanych działalnością tego ugrupowania.
      Podsumowując: Ruch Palikota obecnie walczy o świeckie państwo za pomocą prawa kanonicznego, posługując się kościelną terminologią i instrumentalnie wykorzystuje w tym celu nieświadome niczego osoby. Dopóki będzie to robił dopóty będzie się spotykał z podobną krytyką.
      Piszesz o wspólnym wrogu. Kogo masz na myśli?

  2. admin
    Odpowiedz

    mam wrażenie, że autorzy tego portalu większą satysfakcję wyciągają z porażek i niedociągnięć “kół apostatycznych” niż z ewentualnych wygranych w boju z betonem kato-prawicowym, który toczy demokrację w tym kraju

    My walczymy z GIODO, nie z „betonem kato-prawicowym”.

    mamy przecież wspólnego wroga, a jest nim środowisko kato-nacjonalistyczne

    No widzisz, kompletne nieporozumienie! Wrogiem apostatów są księża, którzy nie chcą się stosować do instrukcji KEPu (od razu robią donosy do kurii!) a naszym, jak napisałem, urząd państwowy, który odmówił stosowania się do własnej ustawy (czyli wydawania decyzji osobom nienależącym do KK). Jak widzisz, to dwa przeciwne światy, które nawet na siebie nie zachodzą.

    Nawet jeśli artykuł w Gościu Niedzielnym jest trafny, to intencje są przecież oczywiste

    WTF??? I to tak wprost?? Piszesz po prostu, że nie wolno publikować tego co o „zawodowych apostatach” myśli sam wyzbyty złudzeń apostata. Nieważne czy artykuł może dostać Grand Press – nie ma prawdy obiektywnej, liczy się tylko kto komu chce dokopać, bo zawsze chce. To jest myślenie tak głęboko komunistyczne, że aż ciarki przechodzą. Najlepiej gdyby ten list zamieściły „Fakty i Mity”, prawda? Wtedy intencje byłyby w porządku czyli zmieniłby się sam list.

    • Arek
      Odpowiedz

      Liczę zatem, że gdy Gość Niedzielny swoją kolejną owieczkę ‚złowi’ tym razem wśród rozczarowanych portalem wystąp.pl i zgodnie ze swoją linią dorobi do tego z łatwością obrazek propagandowy przestrzegający przed „byciem wykorzystanym do osiągnięcia karier grupki cwanych manipulujących hochsztaplerów parających się zorganizowanym procederem manifestującym nihilistyczne odciąganie ludzi od Kościoła itp itd itd„, to też uznasz, że „Gość Niedzielny” czy inny ‚Terlikoś’ jest absolutnie obiektywny w pisaniu o ludziach chcących wziąć rozbrat z Kościołem. Mam nadzieję, że będziesz konsekwentny w peanach nad rzetelnością katolickich tub propagandowych i wówczas też luźno wspomnisz o nagrodzie Grand Press.

      Jeśli naprawdę łudzicie się, że skoro na tapecie obrabiają akurat Milewczyka, więc za Was się nigdy nie wezmą – to gratuluję naiwności!! Tak samo jak gratuluję naiwności, jeśli sądzicie że Wam ‚nie dokopią’ tylko dlatego, że jesteście lepsi od stronnictwa apostatów. Dokopią wam, dokopią, i to nawet mocniej, o ile uznają, że jesteście poważniejsi i groźniejsi niż Milewczyki. Zresztą nawet w tym artykule, gdy piszą o apostatach, w tle chodzi przecież także o wyrugowanie wszelakich myśli o występowaniu z Kościoła. Jeśli śmiejecie się z jednej połowy artykułu, śmiejcie się także i z tej drugiej połowy, bo naprawdę jest z czego. Redaktorzyna wyczuł skąd wieje wiatr i postanowił upiec tyle pieczeni na jednym ogniu ile się tylko da. W pewnej mierze wręcz majstersztyk, ale dla Was „starych wyjadaczy” powinno być akurat oczywistą oczywistością ile w tym wprawnego żerowania na pewnych faktach a ile dolepionej klasycznej kościółkowej propagandy. I takie też zderzenie ‚faktów z intencjami’ miał najprawdopodobniej na myśli tu Paweł. Dlatego jestem przekonany, że zmanipulowałeś złośliwie jego wypowiedź, sugerując, że on zabraniał pisać Gościowi Niedzielnemu na trafny temat. A konotacje z komunizmem to już walnąłeś chyba z bezsilności swoich pseudo-argumentów. Po prostu Paweł ma rację: niezdrowe podniecanie się tym, że kto jak kto, ale ideologiczne katolickie medium postanowiło skrytykować działania ludzi odchodzących od Kościoła – jest nie na miejscu. Jest wręcz głupie i uważam, że Wasze późniejsze próby uzasadniania tego są dziwne i jałowe. Tego się po prostu nie da uzasadnić, więc nie brnijcie w śmieszne wymówki. A tłumaczenia że kiedyś coś tam apostaci chcieli i teraz paradoksalnie Gość Niedzielny rzekomo im to właśnie dostarczył – to już jakaś karykatura logiki, a dla trojga rozmówców którym to tu uzasadniacie (a którzy zaznaczają Wam jak chłop krowie na rowie, że nie popierają apostazji) – to po prostu klasyczny bzdet.
      Powielacie zresztą (Ty i timmon) takie różne bzdety niezmiennie, jak byście byli automatami traktującymi każdego interlokutora jako z założenia apostatę, a co za tym idzie- wroga, którego trzeba zniszczyć w rozmowie, bynajmniej w ogóle nie zdobywając się na refleksję na przyszłość.
      Na szczęście zauważyłem, że po rozmowie z Nami kilkoma dziś, dodałeś do swojego pierwotnego tekstu ważne zdanie, które już na szczęście mocno zrównoważyło wcześniejszą ‚ruchawkę’.

      „Gość Niedzielny” skupił się na argumentach konkretnych politycznych powiązań (dozwolonych, nieukrywanych i w jakimś sensie naturalnych przecież, akurat z Palikotami ale teoretycznie „zarzut” mógłby dotyczyć np. SLD itp). W waszym przypadku też wynajdą sobie jakąś piętę Achillesową, żeby potem przygotować frontalny atak na całą ideę. Tu się rozgrywa przecież lobbing za pozostawieniem status quo czyli za maksymalnym utrudnianiem występowania.
      Czy Wy sobie wyobrażacie, żeby np pan Terlikowski zakpił sobie kiedyś z GIODO tak samo jak ‚zakpił’ z apostatów?!?!?
      a Paweł słusznie tu opisał obecnego GIODO jako beton kato-prawicowy. Nie przekomarzaj się co do potocznego nazewnictwa, bo dobrze wiesz, że taki epitet obrazuje jak ulał Pana Ministra i taki jest właśnie problem z jemu podobnymi w Polsce, np. tam w WSA.
      Choć może oświecisz mnie z kolei, że wcale nie w tym rzecz, iż służą Kościołowi z pogwałceniem zasad nowoczesnej demokracji i świeckiego państwa prawa. Nie? Więc w czym rzecz w takim razie????

      • admin
        Odpowiedz

        Chlipiesz Robercie w rękaw aż się rzewnie robi tylko jakoś nie padło do tej pory ani jedno słowo na temat tego co autor zarzuca w liście waszej wesołej szóstce, a co omówiłem osobno w punktach (pardon – gwoli ścisłości nazwałeś to „pewnymi faktami”). To jest sedno sprawy dotyczące przestrzeni publicznej w której nieudolnie usiłujecie się poruszać, bo to czy ktoś się nawrócił, uwierzył czy przestać wierzyć to jest żadna sprawa publiczna tylko opowieść o nim samym. Zamiast się odnieść punkt po punkcie do tego co dotyczy przestrzeni publicznej – w której tak chętnie przecież „rozpoczęliście debatę o wystąpieniu z Kościoła” – robisz kolejny zalew połajanek, przytyków, głupawych porównań i tylko potwierdzasz swoją bezsilną wściekłość z powodu zarzutów, których nie możesz zbić ani nawet skomentować, bo nawet Paweł, na którego się tu tak chętnie powołujesz, przyznał, że są trafne. Wszystko co NIE dotyczy tych siedmiu zarzutów autora jest szumem informacyjnym, którym starasz się przykryć swoją bezsilność i może zacznij pisać o nich zamiast młócić powietrze. Na razie pokazujesz, że debata publiczna jest dobra tylko kiedy się lansujecie pod pomnikiem „świętego Józefa, patrona polskich apostatów”.

        jestem przekonany, że zmanipulowałeś złośliwie jego wypowiedź, sugerując, że on zabraniał pisać Gościowi Niedzielnemu na trafny temat.

        To tylko Twój problem.

        Redaktorzyna

        Zastępca redaktorzyny naczelnego największego tygodnika opiniotwórczego w Polsce. To nie ta klasa co Pan Robert Prochowicz, reklamowany przez posła Biedronia jako Pan Redaktor Naczelny apostazja.info, prawda? Bloger kradnący wiadomości i całe artykuły, bo mu się tak podoba, opowiadający Wirtualnej Polsce jak się kłócił z rodzicami, podniecający się konwersją hiszpańskiego jezuity w 1951 roku i pokazujący się w Sejmie w wyświechtanym podkoszulku – to jest dopiero ktoś! 😀
        Nawet tutaj używasz moich sformułowań – „katolickie tuby propagandowe” (to o was), „egzotyczny sojusz” (to o sojuszu Prochowicz-Rydzyk), „zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci” (a to już tylko echo). No, ja wiem, że są wyjątkowo trendy a sam Jarek zapożyczył z wystap.pl „kandydatów na apostatów” 😀 , ale czy mógłbyś od czasu do czasu mówić swoim językiem?

        Tu się rozgrywa przecież lobbing za pozostawieniem status quo czyli za maksymalnym utrudnianiem występowania.

        I to zdanie ponownie pokazuje, że sprawa Cię przerasta i nie wiesz o czym piszesz. „Gość Niedzielny” bardzo wyraźnie pokazał, że czeka na nową, tym razem ogólnopolską instrukcję, zatwierdzoną przez Watykan i dostosowaną do polskiego prawa. Lobbing za pozostawieniem status quo czyli za maksymalnym utrudnianiem występowania od dawna prowadzą apostazja.pl i apostazja.info, do których z tajemniczych powodów dołączył poseł Rozenek. „Gość Niedzielny” jest więc siłą na rzecz zmian, apostaci to reakcyjna sekta katolicka.

        Paweł słusznie tu opisał obecnego GIODO jako beton kato-prawicowy

        Sam wiesz, że nie opisał, bo pisał o „wspólnym wrogu, a jest nim środowisko kato-nacjonalistyczne, któremu obce są ideały demokracji i współczesnego świeckiego państwa prawa„. Bezczelnie zmieniasz sens jego komentarza. Oczywiście kiedy sam to robisz wszystko jest w porządku. Betonem kato-prawicowym, któremu obce są ideały współczesnego świeckiego państwa prawa jest właśnie sekta apostatów, która zmusza innych do dochodzenia swoich praw w kuriach diecezjalnych.

        Gość Niedzielny skupił się na argumentach konkretnych politycznych powiązań (dozwolonych, nieukrywanych i w jakimś sensie naturalnych przecież, akurat z Palikotami ale teoretycznie “zarzut” mógłby dotyczyć np. SLD itp).

        Ośla łąko, napisałeś dwa idiotyzmy w jednym zdaniu. Po pierwsze primo, zarzut dotyczy UPARTYJNIENIA „apostazji” a nie powiązań z Ruchem Palikota czyli jest niezależny od tego jaka to partia. Mieszanie wiary z polityką jest tym przeciwko czemu Ruch Palikota podobno występuje… Okazuje się, że jednak nie, bo jest to „w jakimś sensie naturalne przecież„. W Internecie pisało o tym wiele osób, ale zawodowi apostaci nie tylko tego nie zauważyli, ale – jak się okazuje – jak już im podetknięto przed nos to i tak nie zrozumieli. Po drugie primo – to nie „Gość Niedzielny” się skupił tylko autor. Redakcja napisała przecież, że otrzymała taki list. No, chyba, że zarzucasz redakcji, że go sama napisała, to napisz to wprost. Na razie tylko to sugerujesz. A po trzecie to nawet pisanie o „skupieniu się” na związkach z RP jest na wyrost skoro nie wykracza to poza postawienie zarzutu upartyjnienia a pozostałe dotyczą innych kwestii. O których na apostazja.info również nie napiszesz ani słowa, bo debata jest wtedy kiedy wy coś mówicie.

        taki jest właśnie problem z jemu podobnymi w Polsce, np. tam w WSA

        Problem?? Zależy dla kogo. Specjalnie dla was zalegalizowali przecież instrukcję KEP-owską, którą propagujecie od czterech lat czyli zrobili wam prezent.

        Choć może oświecisz mnie z kolei, że wcale nie w tym rzecz, iż służą Kościołowi z pogwałceniem zasad nowoczesnej demokracji i świeckiego państwa prawa. Nie?

        Oczywiście, że nie. Nie słyszałeś o „ustawie Prochowicza”? Ruch Palikota twierdzi, że GIODO powinien wszystkie skargi na duchownych umarzać, bo tak mówi obowiązująca ustawa. I dlatego ją zmieniają, ale dopóki nie zmienią GIODO jest kryty w tym co robi przez Ruch Palikota.

        A krytycznym artykułem o wystap.pl nie przejmuj się bardziej niż ja. Zrobiliśmy dla Kościoła więcej dobrego niż wy złego. Jak na razie po stronie kościelnej argumenty wystap.pl poparli: „Tygodnik Powszechny”, ks. dr hab. Dariusz Walencik, ks. dr hab. Piotr Majer no i oczywiście abp Henryk Hoser. To wystap.pl jako pierwsze w Polsce przypomniało w grudniu 2011 w TVN24 o zasadzie semel catholicus semper catholicus i dopiero po tym przypomnieli sobie o niej kanoniści. Kto ma czego, niech się obawia.

        • Arek
          Odpowiedz

          Ech, muszę Ci powtórzyć, bo widzę, że padło to niestety jak grochem o ścianę:
          „dla trojga rozmówców którym to tu powyżej Ty i timmon uzasadniacie, czyli Pawłowi, viatorowi i mi czyli Arkowi (a którzy zaznaczyliśmy Wam jak chłop krowie na rowie, że nie popieramy apostazji) – takie ‚uzasadnienie’ to po prostu bzdet.
          Powielacie zresztą tu takie różne bzdety niezmiennie, jak byście byli automatami traktującymi każdego interlokutora JAKO Z ZAŁOŻENIA DZIAŁACZA APOSTAZJI, a co za tym idzie – wroga, którego trzeba tylko po prostu zniszczyć w rozmowie, bynajmniej w ogóle nie zdobywając się na żadną autorefleksję.” !!!

          Ilekroć ktoś ma jakieś krytyczne uwagi do Wodza-Admina, według niego ‚staje tam gdzie stało Z.O.M.O’, np:

          Paweł nie pała miłością do linii palikoto-apostatycznej, docenia Ciebie ale konstruktywnie krytykuje = ZAWODOWY APOSTATA.

          viator popiera krytykę linii apostatów, ale również konstruktywnie Cię krytykuje = ZAWODOWY APOSTATA.

          Ja, Arek, już od pierwszego postu na wortalu wskazywałem, że według mnie właściwszy jest portal wystąp.pl niż apostazja.info/pl., a potem wielokroć udowadniałem swoje poparcie dla ‚świeckiego’ wystąpienia, ale również konstruktywnie krytykuję niektóre Twoje działania i przekaz = ZAWODOWY APOSTATA.

          Ale nawet ba!! widocznie za to, że ja krytykuję CZĘSTO, to nie jestem już tylko „zwykłym” działaczem kół apostatycznych, lecz niby jakowymś Redaktorem Naczelnym – samym szefem … :-O :-/

          Cóż, jeśli Admin ripostując nazywa mnie jakimś „Robertem” i prowadzi z tym Robertem jak gdyby nigdy nic, głęboko i bez żenady swój schizofreniczny dialog, no to z czym mamy tu do czynienia?? Chyba już z jakimś zaawansowanym stadium manii prześladowczej…
          Oddziel żesz swoje osobiste koszmary nocne od jawy! Gadaj sobie z Prochowiczem, tłumaczcie sobie swoje racje, ale mnie i moich uwag w to nie mieszaj!!!!
          Wybacz, ale w tym momencie przestałem mieć przyjemność z wzajemnej wątpliwej wymiany myśli. Polemizowałem, bo Twoja retoryka i niektóre aspekty działania od dawna mi się przecież nie podobały i mnie niepokoiły, ale w tym momencie już zbliżyłeś się niebezpiecznie do psychozy i paranoi.
          Zresztą gdy widzę, jak nieadekwatne i aroganckie odpowiedzi dałeś tutaj na mądre zastrzeżenia użytkowników Pawła i viatora, to dochodzę do wniosku, że dalsze komentowanie poczynań ‚guru’ nie ma najmniejszego sensu.

          Bez odbioru!…

          • timmon

            No i masz…. Obraził się i uciekł.
            Zarzucił nam, że traktujemy Pawła i viatora jako „działaczy apostazji” ale żadnym cytatem naszych wypowiedzi tego nie poparł.
            Reszta jest milczeniem. 😀

          • admin

            Obaj Paweł i viator napisali po jednym komentarzu na które odpisałem (viator’owi raczej ironicznie, bo robienie problemu z kurtuazyjnego zwrotu to szukanie dziury w całym jeśli nie wręcz dywersja). Zwróć uwagę, że obaj napisali w istocie, że krytyka środowiska apostazja.pl przedstawiona w tym liście jest trafna, ale żeby o tym nie pisać, bo jest on w „Gościu Niedzielnym”. I to jest nie do zaakceptowania (może sam napisz gdzie miałaby być żeby ten „argument” odpadł?). Także Krzysztof, który – jak sam przyznaje – nie jest z naszej bajki, napisał to samo czyli, że redakcja zachowała się z klasą i za to ma od niego brawa. Jeśli nie pada ani słowo o temacie, który został wywołany przez ten list (chociaż panuje zgoda, że zarzuty są trafne), za to setki o tym czy można o tym dyskutować, jak w ogóle pisać o tym co napisał tygodnik katolicki, kogo Paweł miał na myśli a nawet czy można krytykować apostazja.pl czy się nie powinno – no to nie dziw się, że nie nadajemy na tych samych falach tylko 98% pary idzie w strojenie radia. A to ma swoje nieprzyjemne konsekwencje, do których się dodatkowo przyczyniasz jeśli np. nie rozumiesz słowa „upartyjnienie”, zarzucasz „żenującą estetykę” (ale o co chodzi??), sugerujesz, że redakcja ten list wymyśliła bez pisania o tym wprost czy piszesz, że Terlikowski coś zrobił, ale nie wiadomo co, bo nie ma ani linku ani nawet wyjaśnienia. Jeśli 98% rozmowy to „strojenie radia” to chyba faktycznie nie ma ona większego sensu.

  3. Krzysztof
    Odpowiedz

    Ponieważ publikacja całego artykułu jest wbrew prawu (…)

    Polskie prawo autorskie zezwala w pewnych okolicznościach na opublikowanie znacznej części, a nawet całego artykułu na prawach cytatu.
    Warunkiem jest przeprowadzenie polemiki – konfrontacji myśli/poglądów z cytowaną treścią i jeśli wkład osoby cytującej będzie większy niż fragmenty (mogące stanowić w sumie całość dzieła), które zacytował.

    Czyli przykładowo, treść artykułu ma 3 strony, a my sobie każdy fragment dokładnie omawiamy, podając w przypisach odwołania do poszczególnych reguł prawnych, wyroków sądów etc. i łącznie, razem z cytowaniami, wyjdzie nam 7 stron (np. po każdych trzech linijkach cytatu, dając swoje cztery).

    I taka forma ‚przedruku’ nie jest wbrew naszemu prawu.

    Poza tym istnieje jeszcze opcja, może mniej oddająca oryginał, ale pozwalająca znaczną część treści przekazać. Otóż, każdy ma prawo napisać w formie mowy zależnej, że ‚wieczorową porą trafił mu w ręce ostatni numer GN i zaintrygował go artykuł pt. znajdujący się na tej a na tej stronie. Była tam mowa o pewnym chłopaku, który w trakcie studiów zechciał wystąpić z Kościoła… itd.

    Tak niestety swoje prace naukowe pisze dziś większość studentów, niewiele swojego wnosząc (choć dziś trzeba chwalić to, że ktoś w ogóle raczy podać przypis do treści, która ‚opowiada’).
    Z punktu widzenia rozwoju nauki, zdecydowanie lepszą jest forma pierwsza, bo podaje autentyczny przekaz oryginału oraz zawiera nasz dodatkowy wkład.

    Poza tym istnieje chyba jeszcze coś takiego, jak możliwość podzielenia się ze znajomymi. Sądy mogą odrzucić wyjaśnienie wielkiego portalu, służącego tylko do wymiany plików.
    Ale w przypadku takiego forum, które ma określoną stosunkowo niewielką ( 25,151 lokata w Polsce według indeksowania portalu Alexa), choć ciągle rosnącą, grupę stałych gości i nikt na tym nie robi pieniędzy, że ktoś się dowie o zawiłościach występowania z Kościoła, wówczas dostęp do treści artykułu dla zalogowanych użytkowników nie powinien być napiętnowany.

    Możnaby jeszcze spróbować zapytać redakcję GN o zgodę na przedruk. Dość wątpliwe jednak, żeby się zgodzili. Choć, gdybym ja zarządzał takim czasopismem, nikomu bym nie zabraniał dostępu, a każdy numer bezpłatnie byłby dostępny na stronie internetowej… Ale to już kwestia podejścia…

    ***

    A jednak zamieścili na swojej stronie internetowej.

    List pokazał jak wiele może znaczyć odpowiednia postawa duchownego, który jest naprawdę wierzącym. Nie wdaje się w żadne niepotrzebne przepychania, a wypełnia wolę zainteresowanych…

    Jednocześnie wskazano na to, w jakim systemie działają bojówki apostatyczne. Gdyby ideowo mieli walczyć o opuszczenie Kościoła, walkę tę prowadziliby w sądach, a nie przez prowadzenie pyskówek z proboszczami.

    Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ta cała instrukcja jest już guzik warta, bo nawet Kodeks Prawa Kanonicznego jej nie toleruje…

  4. viator
    Odpowiedz

    O ile zarzuty wobec środowiska apostazja.pl można uznać za trafne, o tyle nie widzę żadnego powodu by chwalić GN za odwagę. Przecież ten list wpisuje się w prosty schemat (zgodny z linią redakcji). Mamy w nim naiwnego młodego człowieka, złe środowisko promujące apostazję, księdza cierpliwie czekającego na zagubioną owieczkę. Cóż, tylko happy endu (tj. pełnego powrotu do KK) brakuję, ale sam ex apostata tego przecież nie wyklucza.
    Paweł ma rację, nic w nim oryginalnego.

    • admin
      Odpowiedz

      Cóż, jak napisał Robert Prochowicz na stronie głównej apostazja.info – „apostazja jest tematem tabu„. „Gość Niedzielny” publikując – zwłaszcza w internecie – list apostaty, osoby niegdyś wewnątrz środowiska apostazja.pl, pokazał, że to kolejny mit. Tym bardziej, że to drugi duży tekst na ten temat w tym roku. Czy tylko ja tu widzę kolejny paradoks? O apostazji apostaci muszą mówić, bo jest tematem tabu, ale kiedy robi to „Gość Niedzielny” to nie ma „żadnego powodu by chwalić” i nie ma w tym nic oryginalnego. Ja się tylko cieszyłem, że apostazja już nie jest tematem tabu – i też źle? Znowu nie wiadomo jak zawodowym apostatom dogodzić…
      PS: Komentarz jest głównie ironiczny, gdyby ktoś się nie zorientował.

      • Arek
        Odpowiedz

        No masz…On o chlebie – ty o niebie. I jak zwykle, każda nowa osoba na forum zwracająca uwagę na ten problem, jest potraktowana przez panów Timmona i Admina sztampową wiązką. Czy Wy naprawdę nie rozumiecie o jaką „waszą postawę” chodzi czy tylko cynicznie udajecie Greka?

        • admin
          Odpowiedz

          Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci – więcej problemów ma Kościół z powodu tego, że ksiądz Jaklewicz krytykuje Świętą Instrukcję Apostatyczną niż z tego, że dwieście tysięcy apostatów przyszło z nią w zębach żeby przez nią przebrnąć.

          • Arek

            Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci, że „PROBLEMY Kościoła” wynikające czy z jednego czy z drugiego to jakaś komiczna wersja minimum.
            Oświeć mnie raczej, jaką KORZYŚĆ nam chcącym wystąpić z Kościoła da egzotyczny sojusz z „Gościem Niedzielnym” czy Tomaszem Terlikowskim, skoro gołym okiem widać, że (z)robią wszystko, aby wlepić nam w łapę katechizm a nie jakikolwiek kwit o wystąpieniu!!
            Nagroda Grand Press za takie sprytne typowe kościelne podchody?!?!? Żenująca, zaprawdę żenująca estetyka Twoich felietonów, a fe. Zupełnie w jakiś szaleńczy rytm – „cel uświęca środki”. Ma mnie ogarniać pusty rechot, gdy Moskal podpala pole mojego krajana, tylko dlatego że znienawidzony sąsiad płonie pierwszy a mnie podpalą dopiero (!) za 2 minuty??

          • admin

            to jakaś komiczna wersja minimum

            Minimum czego?

            nam chcącym wystąpić z Kościoła

            Jeśli chcecie to nic prostszego – tu jest to opisane krok po kroku.

            Oświeć mnie

            Chętnie bym to zrobił, ale musisz mieć jakieś podstawy – na początek wystąp z Kościoła skoro chcesz.

            egzotyczny sojusz z Gościem Niedzielnym

            A co nam da egzotyczny sojusz apostazja.info z księdzem Tadeuszem Rydzykiem? Że nie wspomnę oczywiście o sojuszu z KEPem czyli samym propagowaniu od czterech lat tej wirtualnej instrukcji?
            [reszty w ogóle nie rozumiem]

        • timmon
          Odpowiedz

          Tutaj o chlebie i niebie raczej z nikim nie pogadasz, a jedynie o konkretach.
          Nie wiem jak i czy w ogóle odnosić się do tego komentarza, ale jako wywołany przez Ciebie do tablicy poczuwam się do takiego obowiązku.
          Wystap.pl nie zajmuje się sferą „duchową” pism katolickich, a jedynie kwestiami merytorycznymi i oczywistym było, że Maciek w swoim newsie do artykułu „GN” odniesie tylko do tego co robią „środowiska mianujące się świeckimi”, czyli apostazja.pl i Ruch Palikota.
          To, że list ma charakter opowieści o „nawracającej się owieczce”, czyli temat dot. religijności, który apostatów najbardziej boli i interesuje (wnioski wysnute na podstawie lektury ich najpopularniejszego forum) to już Twój problem.
          BTW. Jeżeli nie rozumiesz ostatniego komentarza admina to przeczytaj sobie komentarz ks. Tomasza Jaklewicza (jest w wersji papierowej i na egazety) i wyciągnij wnioski.

          • Arek

            Jeśli chodzi o ostatni komentarz admina, to w pierwotnej wersji zamiast jakiegoś księdza Jaklewicza i instrukcji było o artykule w GN a zamiast apostatów niosących coś w zębach było ogólnie o istnieniu zawodowych apostatów. Nie zauważyłem że Admin w międzyczasie całkiem zmienił swój koment, więc weź to pod uwagę. 😉
            Natomiast dalszy ciąg mojego postu i tak tyczył się generaliów, więc jest nadal aktualny.

  5. Immanuel
    Odpowiedz

    Po przeczytaniu tego listu, odnoszę wrażenie, że albo człowiek ten nigdy nie opuścił katolicyzmu i jest dalej jego wyznawcą, a cały cyrk z apostazją, był jedynie buntem przeciw czemuś – być może przeciw zachowaniom duchownych, albo sama postać jest fikcją.

    Ktoś powiedział, że cele apostazja.pl/info są tożsame z wystąp.pl. To totalna bzdura. Portale apostatyczne walczą z klerem o zniesienie instrukcji, która nie jest żadnym prawnie istniejącym dokumentem (ani dla Państwa ani dla Kościoła), a istnieje w przestrzeni publicznej właśnie dzięki twórcom apostazja.pl/info, a po prawdzie społeczeństwo zawdzięcza ją Robertowi Prochowiczowi (właścicielowi apostazja.info). Biskupi widząc taki obrót spraw nawet nie mieli wyboru, jak tylko ją przyklepać i wymagać od ludzi tego, czego się sami domagali. Czyli zawodowi apostaci walczą z klerem o złagodzenie instrukcji, którą sami sprowokowali i przyczynili się do jej powstania. My zaś walczymy z urzędem, którego włodarzem jest człowiek, niepotrafiący oddzielić swojego religijnego światopoglądu i zobowiązań doktrynalnych wyznania, od wymogów pracy urzędnika państwowego. Nie walczymy z Kościołem, ani z duchownymi, ani z doktrynami Kościoła. One nas nie obchodzą, tak jak nie obchodzi co Kościół uznaje bądź nie, a o świecką drogę stanowienia o samym sobie. Oddzielamy sacrum od profanum. Prawdę mówiąc jest mi obojętne, czy ksiądz w księgach wpisze, że „formalnym aktem wystąpiłem…” czy „formalnym aktem cywilnoprawnym wystąpiłem” (czyli nie dopełniłem warunków kanonicznych). Przede wszystkim, a może w ogóle chodzi o to, aby w Polsce prawo było respektowane i szanowane również przez Kościół i aby człowiek nie był poddanym kleru, a obywatelem mogącym stanowić o samym sobie, a niestety tak nie jest i mówiąc dalej niestety, zawdzięczamy to ludziom, którzy nazywają siebie ateistami i racjonalistami rzekomo walczącymi o świeckość Państwa, a w gruncie rzeczy są hipokrytami, pachołkami i niewolnikami wyznaniowymi kleru.

    Prawdę mówiąc nie dziwię się duchownym, że skorzystali z możliwości powiększania swojej jurysdykcji, gdy ktoś wręcz ich do tego przymuszał, oddając swe przyrodzone i niezbywalne prawa, na rzecz duchownych.

Post a comment