Portal www.wystap.pl z uwagą śledzi dodanie do art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych dwóch kluczowych znaków „i 3”. Oznaczają one, że GIODO nie ma pełnej jurysdykcji nad danymi osobowymi przetwarzanymi przez kościoły i inne związki wyznaniowe. W praktyce polega to na zrównaniu ich z tajemnicami państwowymi. Polska jest jedynym krajem na świecie, który świadectwa chrztu traktuje jak nazwiska agentów wywiadu. Była to decyzja polityczna, podjęta w Sejmie 19 czerwca 1997 roku przez kilku posłów – m. in. Krzysztofa Budnika (wkrótce więcej na ten temat). Okazuje się, że może być jeszcze gorzej – co najmniej raz Biuro GIODO wykorzystało „i 3”, aby odmówić wyjaśnienia prawa. Chodzi o sprawę GI-DP-024/120/04 ze stycznia 2004 (okres tzw. wizyt duszpasterskich). Pani z Gdańska napisała:

W mojej parafii w Gdańsku są przechowywane moje dane osobowe. Nie chodzi mi o akt chrztu czy małżeństwa lecz o kartę na której ksiądz chodzący po kolędzie wpisuje wszystkie informacje o mieszkańcach danego mieszkania: wiek, miejsce zatrudnienia, liczba dzieci itd. Czy jest to zgodne z prawem? Dodam iż nigdy moja rodzina nie wyrażała pisemnej zgody na przechowywanie takich danych.

(Wprowadzono niewielkie poprawki stylistyczne).

Pytanie jest jak najbardziej zasadne i powinno być omówione na stronie internetowej GIODO. 24 kwietnia 2006 roku rzecznik prasowy GIODO Małgorzata Kałużyńska – Jasak napisała w odpowiedzi na takie samo pytanie: „Zgodnie z art. 27 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie danych osobowych, przetwarzanie (a więc zbieranie i przechowywanie) danych szczególnie chronionych (m.in. danych o przekonaniach religijnych) jest dopuszczalne jeżeli jest to niezbędne m.in. do wykonywania statutowych zadań kościołów. W takim przypadku zbieranie danych osobowych następuje na podstawie zgody osób, które mają pełną swobodę decyzji w sprawie podania dotyczących ich danych”. Czy gdańszczanka dostała odpowiedź, że jak nie chce podawać księdzu swoich danych to ma tego nie robić? Nic z tych rzeczy. GIODO zamiast odpowiedzieć zasłonił się „i 3” i odpisał – przez swój personel – że „nie jest uprawniony do zajęcia stanowiska w przedstawionej sytuacji„.

  GIODO_dane_niereligijne_zbierane_po_koledzie_sty-2004.pdf (114,1 KiB, 743 hits)

Był to grzeczniejszy sposób na powiedzenie „kobieto, nie zawracaj gitary„. Nie tylko nie oznaczało to, że zbieranie danych po kolędzie jest zgodne z prawem, ale mogło zostać zrozumiane w ten sposób, że jest niezgodne a GIODO nie może nic w tej sprawie zrobić. Zostaje pogratulować „polityki informacyjnej„.