Z perspektywy dwudziestu lat widać jak bardzo nieudana okazała się być III RP. Jest to państwo „ukradzione” przez Konferencję Episkopatu Polski a zarzewia tej kradzieży wbudowane zostały w sam jej kamień węgielny czyli trzy „ustawy Rakowskiego” z 17 maja 1989 roku. Które z kolei były wynikiem tajnych rozmów generała Kiszczaka biskupami Bronisławem Dąbrowskim i Tadeuszem Gocłowskim oraz ks. Alojzym Orszulikiem. Komuniści nigdy nie byli zwolennikami rozdziału Kościoła od Państwa. Po prostu w zależności od sytuacji politycznej albo tzw. śrubę „dokręcali” albo „luzowali”. Lata 1988-89 to jej ostateczne poluzowanie aż do miejsca w którym sami stali się klerykalni. Na dwa tygodnie przed wyborami kontraktowanymi z 4 czerwca 1989 roku jako kiełbasę wyborczą Episkopat dostał od Sejmu IX kadencji PRL wszystko co chciał – chociaż trzy ofiarowane ustawy nie były jeszcze gotowe. W ten sposób polityczne rachuby kierownictwa PZPR, który spaliły na panewce już dwa tygodnie później, gdy Kościół wziął kiełbasę wyborczą i poparł „Solidarność”, dotrwały do dnia dzisiejszego. Po zwycięstwie „Solidarności” było już tylko gorzej i zaczęło się jawne meblowanie państwa tak, aby było katolickie – wprowadzenie religii do szkół, złamanie niezależności Trybunału Konstytucyjnego, Konkordat, ustawa antyaborcyjna itd.

III RP nigdy nie była neutralna światopoglądowo, bo nie zależało na tym ani komunistom, ani „Solidarności” ani Episkopatowi. To ten „Układ” trzeszczy w posadach dzisiaj, ponad dwadzieścia lat później. Jak wołanie na puszczy brzmi więc artykuł „Demokratyczne państwo świeckie” prof. Michała Pietrzaka, który mógł zostać jej kamieniem węgielnym – lecz nie został.

DEMOKRATYCZNE PAŃSTWO ŚWIECKIE