Nie chcesz podlegać jakiemuś prawu? Najlepiej gdyby go nie było, prawda? Co jednak zrobić w tym trudnym przypadku kiedy się nie da żeby nie było? Sprawa jest trudna, ale nie beznadziejna. Skorzystaj z poniższych strategii użytych przez Kościół katolicki żeby nie podlegać ustawie o ochronie danych osobowych. Działało to przez trzynaście lat – z punktem kulminacyjnym we wrześniu 2009 – aż do czerwca 2010 roku, kiedy to na drodze stanął portal www.wystap.pl.

1. Załatw w ustawie ograniczenie wobec Ciebie kompetencji organu państwowego. Najlepiej dodając dwa niewinne znaki takie jak „i 3” do przepisu chroniącego tajemnice państwowe.

Art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych został stworzony do ochrony tajemnic państwowych. Wyłącza on kompetencje Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych spod danych „objętych tajemnicą państwową ze względu na obronność lub bezpieczeństwo państwa, ochronę życia i zdrowia ludzi, mienia lub bezpieczeństwa i porządku publicznego” oraz które zostały uzyskane w wyniku czynności operacyjno-rozpoznawczych przez funkcjonariuszy  Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W odpowiednim miejscu dodano dwa znaki „i 3„, które prawem kaduka oznaczały dodanie do tej listy… ksiąg chrztu. Polska jest jedynym krajem na świecie, który zapiski o tym kto był kiedy chrzczony traktuje tak jak informacje o uzbrojeniu armii. Jest to niezgodne z art. 3 ust. 2 dyrektywy europejskiej 95/46/WE z której ustawa o ochronie danych osobowych wynika.

2. Powołaj na szefa organu, który ma Cię kontrolować osobę słabą, nieprzygotowaną do tego stanowiska i całkowicie Ci oddaną. Będzie zawdzięczać Ci wysoką pozycję czyli spłacać dług robieniem tego czego oczekujesz.

………………..

3. Zorganizuj konferencję „naukową” na którą zaproś szefa organu skargowego. Każ mu mówić o tym, że nic nie może i utwierdź go w tym przekonaniu.

15-go maja 2001 roku Instytut Prawa Kanonicznego Papieskiej Akademii Teologicznej (obecnie Uniwersytet Papieski) zorganizował sympozjum „Ochrona danych osobowych i prawo do prywatności w Kościele„. Jednym z prelegentów była dr Ewa Kulesza, urzędujący Generalny Inspektor. Wygłoszono następujące referaty:

1) Ewa Kulesza, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych:
Ochrona danych osobowych a wolność sumienia i wyznania w prawodawstwie polskim

2) Witold Adamczewski SJ, Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie – Sekcja Bobolanum, Kościelna Komisja Konkordatowa:
Swoboda Kościoła katolickiego w wypełnianiu jego misji w konkordacie polskim z 1993 roku

3) Juan Ignacio Arrieta, Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża w Rzymie:
Konferencje biskupów a ustawodawstwo o prawie do prywatności i ochrony danych osobowych

4) ks. Piotr Majer, Instytut Prawa Kanonicznego PAT w Krakowie:
Ochrona prywatności w kanonicznym porządku prawnym

Skoro Ewa Kulesza weszła między wrony to krakała jak i one. Powiedziała kościelnym dostojnikom wszystko co chcieli od niej usłyszeć. I wszystko to, co oni ewentualnie mogli powiedzieć jej. Nastąpiła więc zamiana ról – to nie Kościół walczył o stępienie ustawy. To sam GIODO zapewniał Kościół, że nie ma wobec niego żadnych komptencji a księża i biskupi przyjęli to do aprobującej wiadomości.

Wizjonerem okazał się być ksiądz Witold Adamczewski:wydaje mi się, że kryterium [przynależności wyznaniowej – MP] chyba powinno być ustalone przez prawo wewnętrzne danego związku wyznaniowego. Oczywiście, ktoś może zeń wystąpić w sposób formalny, np. może wystąpić z Kościoła katolickiego. Kto bowiem miałby ustalać zasady takiej przynależności? Tylko prawo wewnętrzne, zgodnie z zasadą autonomii i niezależności„. Ewa Kulesza siedziała i się uczyła…

4. Napisz instrukcję, która zagwarantuje dotychczasowe przyczółki potwierdzi, że organ państwowy niczego nie może a następnie zaproś szefa do siebie żeby to podpisał.

Tak właśnie powstała instrukcja „Ochrona danych osobowych w działalności Kościoła Katolickieg w Polsce„. GIODO Michał Serzycki nawet nie zachował resztek honoru żeby podpisać to u siebie. Pojechał do siedziby prawdziwej władzy czyli do Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski. Była to kulminacja dwunastu lat kościelnej taktyki salami.

5. Bądź w kontakcie z oddziałami zagranicznymi i wywieraj presję na prawodawców.

26-go stycznia 2009 r. w siedzibie Stałego Przedstawicielstwa RP przy Unii Europejskiej w Brukseli miało miejsce spotkanie w którym udział wzięli m. in. GIODO Michał Serzycki, Peter Hustinx, Europejski Inspektor Ochrony Danych i ks. prof. dr hab. Piotr Mazurkiewicz, Sekretarz Generalny Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej. Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (ComECE) to odpowiedź Watykanu na integrację europejską – organ, którego działalność „polega na tworzeniu stałej płaszczyzny współpracy i wymiany doświadczeń duszpasterskich pomiędzy konferencjami biskupów krajów Unii Europejskiej, dialogu z instytucjami Unii Europejskiej nt. kształtu prawodawstwa europejskiego, praw człowieka itd. oraz monitorowaniu i analizowaniu procesów politycznych w Unii Europejskiej z punktu widzenia Kościoła”. Czyli zalążek Komisji Wspólnej Przedstawicieli Stolicy Apostolskiej i Komisji Europejskiej stojącej nad Parlamentem Europejskim. ComECE koordynuje też wymianę informacji jakie strategie walki z dyrektywą 95/46/WE przyjęto w poszczególnych krajach.

Druga część zadania należy do Twojego konia trojańskiego czyli szefa organu państwowego, który ma Cię kontrolować a którego to Ty kontrolujesz.

6. Mów dużo i obszernie o tym czego nie możesz, ale nigdy o tym dlaczego nie możesz ponieważ wyjdzie na jaw, że „nie możesz” z powodu przemycenia „i 3” do przepisu chroniącego tajemnice państwowe. Sprawiaj wrażenie, że ten przepis powstał w celu wyłączenia kompetencji GIODO wobec kościołów.

To właśnie zrobiła Ewa Kulesza w referacie wygłoszonym na PAT. „Jednakże art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych ograniczył uprawnienia kontrolne Generalnego Inspektora w odniesieniu do zbiorów doyczących członków kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej. W odniesieniu do tych właśnie zbiorów Generalnemu Inspektorowi nie przysługuje prawo…„. Tu następuje wymienienie ograniczeń władzy GIODO żeby w niepowołane ręce nie wpadły tajemnice państwowe.

7. Mów o tym, że chrzczone noworodki zgodziły się na to, by móc wystąpić z Kościoła według jego własnych zasad czyli by nie móc wystąpić.

Owszem, idiotyczne, ale również wypróbowane. „Przetwarzanie danych członków kościołów i związków wyznaniowych odbywa się za ich zgodą. Przystąpienie do kościoła, czy związku wyznaniowego oznacza zgodę na przyjęcie wewnętrznych regulacji, określających zasady działania i statusu członków kościoła czy związku wyznaniowego. Z tego względu będąc członkiem określonej organizacji nie można nie przyjmować jej zasad działania„. Tymczasem 18 września 2006 r. Biuro GIODO w piśmie GI-DP-024/1694/06/1845 odpisało: „Jeśli chodzi o kwestię przynależności do Kościoła Katolickiego to zgodnie z przepisem kan. 96 Kodeksu Prawa Kanonicznego człowiek zostaje wcielony do Kościoła przez chrzest„. A więc każdy noworodek wiedział w co się pakuje i proszę nam nie zawracać głowy.

8. Zasypuj petentów prawem kanonicznym i listą ustaw z których nic nie wynika.

Z lubością stosowane przez panią Sylwię Mizerek z Biura GIODO, choć nie bez wsparcia pierwszego GIODO, Ewy Kuleszy. Pani Ewa żeby upewnić audytorium na PAT podczas sympozjum w 2001 roku, że nic nie może, wymyśliła przed samą sobą kolejną przeszkodę – Konkordat. To nie księża powołali się na Konkordat, ale GIODO przed księżmi. Tą rzekomą przeszkodą miałby być art. 5, który mówi o wolności religijnej, choć w tak mętny sposób, że krytykowano to jeszcze przed ratyfikacją.  Urząd państwowy z własnej woli powołał się więc na najbardziej klerykalną interpretację Konkordatu! Ponadto ni w pięć ni w dziesięć obywateli zarzuca się Ustawą o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego, Konstytucją RP i Kodeksem Prawa Kanonicznego.

9. Odmawiaj zajęcia się skargami z powodu przemyconego „i 3”. Jeśli nie można się powołać na „i 3” to i tak odmawiaj.

Zagadnienie ochrony danych osobowych w kontekście wolności sumienia i wyznania jest przedmiotem wielu skarg i wątpliwości zgłaszanych do Generalnego Inspektora. Analiza stanów faktycznych oraz przepisów wskazuje, że skargi i wątpliwości w znacznej części spowodowane są nieznajomością przepisów zarówno Konstytucji jaki i ustawodawstwa zwykłego, w tym ustawy o ochronie danych osobowych” – powiedziała Ewa Kulesza podczas sympozjum na PAT. To zdanie w połączeniu z pkt 8 mówi samo za siebie. Do Biura GIODO wpłynęły co najmniej dziesiątki – jeśli nie setki – skarg na kościoły. Wszystkie zostały odrzucone z powodu kanonu 535 Kodeksu Prawa Kanonicznego, pod pretekstem art. 43 ust. 2 ustawy lub pismami z których nic nie wynika. Pani Sylwia Mizerek potrafiła nawet podkreślić w odpowiedzi podstawę prawną na której powinna się oprzeć – po czym napisać coś dokładnie odwrotnego. A to wszystko bez używania Kodeksu postępowania administracyjnego żeby uniemożliwić dochodzenie swoich praw w sądzie administracyjnym. Tak Biuro GIODO walczy z „nieznajomością przepisów”. Jeśli nie wystarcza pretekst „i 3” to i tak można nic nie robić. W sprawie naruszenia ustawy o ochronie danych przez proboszcza w Gowidlinie (ujawnienie listy ofiarodawców) rzecznik GIODO Małgorzata Kałużyńska-Jasak odmówiła zajęcia się przestępstwem. „Może należałoby zwrócić się z tą sprawą do prokuratury” – powiedziała. Tymczasem jest to obowiązek samego GIODO o czym mówi art. 19 ustawy. Nie zdejmuje go nawet ulubione przez GIODO „i 3”!

10. Nic nie mów i nie pisz o skargach na kościoły. Traktuj sprawę tak, jakby jej nie było.

Być może najbardziej bulwersujący przykład naruszania ustawy o ochronie danych osobowych w Polsce w 2009 roku – ujawnienie, że kuria gdańska przejęła metody nieboszczki Służby Bezpieczeństwa i tworzy „czarne listy” uczniów, którzy nie chodzą na religię – nie doczekał się nawet wzmianki w sprawozdaniu GIODO za 2009 rok. Sprawę tę Michał Serzycki bagatelizował już wcześniej w Sejmie odpowiadając na pytanie posłanki Izabeli Jarugi-Nowackiej. Ewa Kulesza w 2001 roku mówiła o „wielu skargach i wątpliwościach” na styku ustawy z kościołami. W pierwszym roku jej urzędowania wpłynęło 68 skarg na przetwarzanie danych wrażliwych (pierwsze sprawozdanie GIODO, s. 38). Prawie na pewno spora część z nich odnosiła się do kościołów. To wówczas opracowano „politykę informacyjną” polegającą na odpisywaniu, że się nic nie może. W 2009 roku jej następca nie doliczył się nawet siedmiu, z których mógłby zrobić osobną kategorię skarg, którą mógłby omówić. A może było ich nie siedem lecz siedemdziesiąt siedem? To też możliwe. O skargach na kościoły się nie mówi. W świadomości publicznej mają nie istnieć.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Zbigniew
    Odpowiedz

    Adrianna + Prometeusz.
    Ludzie o których mowa powyżej mają w genach zakodowaną służalczość wobec Krk. Nie wiedzą czym jest szacunek dla samego siebie i innych!
    Watykan, co nie jest tajemnicą poliszynela, jest dla nas obcym państwem, pasożytniczym, żerującym na ciasnocie umysłowej. Dziwię się kobietom, które dla Krk są puchem marnym! Jedna Ewa ta wyrzucona z bajkowego raju, pokazała bajkowemu Bogu, że Go olewa i jego bajkowy raj i złamała jego zakaz! Dlatego oddaję cześć bajkowej Ewie!

Post a comment