Watykan włożył sporo wysiłku, by zapewnić, że „Omnium in mentem” dotyczy tylko prawa małżeńskiego a więc nie powinien przykuwać uwagi prasy i opinii publicznej. O prawie małżeńskim mówili po kolei – sam papież w dekrecie, abp Francesco Coccopalmerio w oficjalnym komentarzu i dalsi komentatorzy komentatora. Dzięki temu udawało się zachować tu i ówdzie procedurę „wystąpienia z Kościoła katolickiego formalnym aktem„, którego de iure już nie było.  To zaś leżało w interesie Watykanu, bo oddalało groźbę „wystąpienia po włosku” czyli demistyfikacji jego manipulacji (co właśnie dzieje się w Polsce). Mimo tego od początku pojawiały się wątpliwości.

Pierwszy napotkany głos krytyczny to post z 22 grudnia 2009, tydzień po ujawnieniu dekretu: „The only reason defection was a problem canonically was that the 2006 ruling made it very difficult for the average person to defect. I suspect the real reason for the new change is that the church is embarrassed by the many thousands who have learned and used Actus Formalis in Ireland, Italy and other places in recent months. It also will let lapsed Catholics returning to the faith weasel out of any marriage they entered in good faith when they were lapsed. I find it creepy and cultlike that the church asserts a right to exercise its laws over people like myself who never chose to join and utterly reject its teachings. Even satan and scientology don’t claim ownership of people who don’t consent„.

To pierwsze przypuszczenie o prawdziwych przyczynach jego wydania (por. pkt 25 FAQ). Inny ślad pojawił się 16 kwietnia (trzeba trafu, że tydzień po wejściu dekretu w życie): „I am hereby formally defecting from the Catholic Church and request an execution of the Actus Formalis Defectionis Ab Ecclesia Catholica for myself to begin this process in accordance with canons 1086, 1117 and 1174 of the Code of Canon law as well as notification Prot. N. 10279/2006 from the Pontifical Council for Legislative Texts (PCLT). I understand that the motu proprio Omnium in mentem of October 16 [26 – MP], 2009 suppressed some of these canons, but it also appears that the suppressions had to do with Church law regarding approval of marriage”. Tutaj co prawda autor sądził, że z Kościoła katolickiego nadal można wystąpić „formalnym aktem” a anulowano jedynie to co obejmowały trzy kanony. To okazało się być nieprawdą ponieważ „Actus formalis” to właśnie obejmował – nie występowanie a jedynie te trzy kanony.

Również w kwietniu ja sam odkryłem, że „Omnium in mentem” abrogowało „Actus formalis”. Rozmawiałem o tym z CountMeOut 17 sierpnia. Zarówno CMO jak i wystap.pl wysłały emaile z prośbą o wyjaśnienia. Kościół irlandzki na to oficjalnie zareagował, polski – nie. Niespodziewanie problem ten przyszedł do głowy jeszcze komuś innemu. 21 sierpnia użytkownik ImperialJohn zadał to samo pytanie na forum katolickim.

3 października o tym, że Kościół ma problem napisała Una Mullally a ostatecznie bomba wybuchła 12 października rano, kiedy CountMeOut zawiesiło swoją działalność zostawiając oświadczenie z wyjaśnieniem sytuacji. Irlandia żyła tym tematem przez kolejny tydzień. Na to Archidiecezja Dublińska wymyśliła, że stworzy nic nieznaczącą listę osób, które zastosowałyby się do „Actus formalis” gdyby była taka możliwość i gdyby nadal sądziły, że występują z Kościoła (bo gdyby wiedziały, że nie występują to i tak by tego nie zrobiły – na tym polega manipulacja). To już jednak musztarda po obiedzie – ujawnienie opinii publicznej braku możliwości wystąpienia z Kościoła katolickiego może pomóc w wywalczeniu tego na gruncie prawa świeckiego w Polsce, Irlandii, na Słowacji i potencjalnie w każdym kraju na świecie w którym do tej pory dawano wiarę watykańskiemu humbugowi. Cena za „Omnium in mentem” może być wyższa niż Watykan zakładał.