Bardzo dobre omówienie wystąpienia z Kościoła w Niemczech opracował Ksiądz Bogusław Banach z „polskiej parafii” w Giessen. Oto jego nota biograficzna:

Urodzony 22.09.1970 r. w Lipnicy Murowanej, diecezja tarnowska. Wyświęcony 03.06.1995 r. w Tarnowie. Do Niemiec przybył w roku 1997. Pracował jako wikariusz w Polskiej Misji Katolickiej w Mainz (Moguncja). 01.03.2005 został mianowany vic. par. w parafii św. Alberta w Gießen i powierzono mu duszpasterstwo polskojęzyczne.

Ksiądz przede wszystkim skrupulatnie omawia historię niemieckiego podatku kościelnego. Pisze także dokładnie kto, jak i ile płaci. Pozostałe informacje znalazły się już na wystap.pl w artykułach o Niemczech – tu, tu i tu. Niechcący księdzu „wymsknęło się”, że w Niemczech rodzice mogą dziecko „wypisać”: „jeżeli rodzice wystąpili z Kościoła wraz z dzieckiem, to zarówno oni, jak i dziecko nie mają prawa do sakramentów„. Ta możliwość była jedną z podstaw pierwszego listu PSR do RPO.

Ksiądz ujawnia, że Kościół niemiecki oszczędza kilkaset milionów euro rocznie dzięki pośrednictwu państwa. Państwo jako swoistą „opłatę manipulacyjną” pobiera 3% całej sumy tymczasem gdyby Kościół pobierał ją sam koszty wynosiłyby 20%. Jest to więc podwójny interes – nie tylko obowiązuje nieformalny przymus płacenia, wymuszany ekskomuniką, ale do tego biskupi obniżyli swoje koszty dzięki outsourcingowi (przekazaniu zbierania podatku państwu). A wszystko jest realizacją… prawa kanonicznego (kanon 222 par. 1).

Z polskiej perspektywy ciekawie brzmi zachęcanie Polaków do płacenia tego podatku metodą kija:

nie można liczyć na to, że w Polsce nikt sie nie dowie o wystąpieniu z Kościoła. Informacja o tym fakcie na pewno zostanie przesłana do parafii chrztu, a później zaczną się niepotrzebne problemy

Bez obaw, Księże – żadnych problemów nie będzie. Polacy w Niemczech mogą się wypiąć na niemiecki podatek kościelny i nic im za to nie grozi. Gwarantuje to pkt 16 instrukcji KEP! Kuriozalnie brzmi więc ostrzeżenie księdza złapanego we własne sidła:

Może warto jeszcze dodać, że wystąpienia z Kościoła dokonuje się wprawdzie w Niemczech, ale dotyczy ono całego Kościoła katolickiego. Nie można więc wystąpić z Kościoła w Niemczech, a pozostać w Kościele w Polsce. Niektórzy zdają się o tym nie wiedzieć…

Ksiądz sam zdaje się nie wiedzieć, że wywalczona przez komunistów granica na Odrze i Nysie Łużyckiej jest granicą między byciem katolikiem a byciem apostatą. Przynajmniej jest śmiesznie.

  ks_Bogusaw_Banach_o_wystpieniu_w_Niemczech.pdf (92,2 KiB, 1 352 hits)