W przyszłym roku w Polsce odbędzie się spis powszechny. Przeprowadza się je co około dziesięć lat. Ostatni był w 2002 roku. Ten będzie o tyle wyjątkowy, że po raz pierwszy po wojnie obywatele będą pytani o wyznanie. Samo pytanie o to jest dość dziwne. Państwo nie może nakazać odpowiedzi na to pytanie – można na nie odpowiedzieć, ale nie trzeba.

Art. 2

Ilekroć w ustawie jest mowa o

12)  wyznaniu – przynależności wyznaniowej – rozumie się przez to formalne uczestnictwo lub emocjonalny związek osoby z określonym wyznaniem religijnym, kościołem lub związkiem wyznaniowym.

Art. 6

3. Wyłącznie na zasadzie dobrowolności mogą być zbierane od osób fizycznych dane dotyczące:

1)  pozostawania w związku nieformalnym;

2)  wyznania – przynależności wyznaniowej;

3)  liczby żywo urodzonych dzieci oraz planów prokreacyjnych.

(Dz. U. nr 47 poz. 277 z 2010)

W praktyce rachmistrz po odhaczeniu wszystkich pytań obowiązkowych powie chyba: „No, spis zrobiony a teraz może mi się Pani pozwierzać. Wierzy Pani w niepokalane poczęcie?”. Co ciekawe wyznanie nie jest traktowane jako fenomen religijny, ale jest częścią tematu szóstego… „charakterystyka etniczno-kulturowa”. Najwyraźniej zdaniem Sejmu w Polsce w ogóle nie ma katolików, są tylko Polacy – dobrzy, bo polscy a polscy, bo ochrzczeni. Innymi słowy po to żeby poznać przekonania religijne Sejm udaje, że religia nie istnieje – jest tylko pochodną przynależności etnicznej. Zdaje się, że to już pełny komunizm. Historycznie rzecz biorąc do tego etapu doszła tylko Albania.

To ostatecznie nie moje zmartwienie – zaczekam aż biskupi się wściekną. To będzie ubaw po pachy jak taki na przykład poseł Gowin powie ze skruchą „Przepraszam, nie wiedziałem za czym głosuję”. Ważne jest to, że ten spis powszechny po raz pierwszy da Głównemu Urzędowi Statystycznemu jako-taki wgląd w rzeczywistą religijność Polaków. Do tej pory GUS używał danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, który nie podawał żadnej religijności tylko liczbę ochrzczonych. To stąd mit o iście spirytusowej zawartości katolików w narodzie polskim. Danych o liczbie ochrzczonych używa Stolica Apostolska do pocieszania samej siebie, że liczba katolików na świecie wzrasta. Ironizując można powiedzieć, że GUS podając liczbę ochrzczonych wchodził w kompetencje Kościoła naruszając Konkordat. Teraz ta zawartość nieco spadnie ponieważ z Kościołem katolickim wszyscy Polacy mają emocjonalny związek, ale nie wszyscy w tym sensie o jaki chodziło Sejmowi. O ile? Pewnie jakieś 20 procent. Tym samym za rok zawartość katolików w narodzie spadnie z poziomu spirytusu do śliwowicy. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że biskupi mogą się dowiedzieć kto nie jest z nimi „emocjonalnie związany”. Nie takie cuda działy się na Komisji Wspólnej. Łatwo sobie wyobrazić, że skoro biskupom wszystko jest potrzebne na podstawie Konkordatu to tym bardziej dane o tym kto sam się nie uważa za katolika. A wtedy wiadomo – czarna lista czyli problemy za życia i po śmierci. Najbardziej dokładne dane o religijności Polaków ma sam Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. Bardzo skrupulatnie, głowa po głowie, liczy wszystkich, którzy przychodzą na mszę. Tak zebrane dane są mniej pokrzepiające niż propagandowe „ponad 90%”, których prymas Glemp używał do atakowania ostatnich formalnych bezpieczników chroniących przed wszechwładzą Kościoła czyli m. in. artykułu 10 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Średnia dla całej Polski wynosi 40-45%. Poziom koniaku. To zresztą całkowicie jasne – propaganda służy do ogłupiania innych a nie samego siebie. Samemu trzeba mieć dokładne dane.

To, że spis powszechny pozwoli odejść od poziomu spirytusu na rzecz śliwowicy to krok w dobrą stronę. Dlaczego jednak GUS nie zrobił tego co robił dotychczas czyli nie wziął wyników badań od ISKK? Tylko nie tych nic nie wartych o chrztach a tych dobrych – o uczestnictwie we mszach! Z liczbą katolików w Polsce jest tak jak przewidział nieśmiertelny Bareja:

– Jak wyglądamy z planem?

– Jeżeli chodzi o plan to 96 procent.

– Prawdę mi mów.

– Prawdę to… 75 procent.

– Powiedziałem prawdę.

– Prawdę to… kto to może wiedzieć panie dyrektorze?

Jeśli od spirytusu wszyscy są już chorzy to i tak lepsza śliwowica niż koniak.

Maciej Psyk

Facebook Comments

Website Comments

  1. Jan Paweł
    Odpowiedz

    Modlę się o spadek poparcia watykańskiej okupacji Polski przez ten nasz biedny terroryzowany od samego początku państwowości polskiej naród do poziomu alkoholu w piwie. Nie może być państwa w państwie. Tzw. mądre narody odcięły swoją pępowinę od Rzymu już 500 niemal lat temu! Zacząć trzeba od komunalizacji cmentarzy! JPK

Post a comment