kolęda
13/06/2010
O kolędzie z punktu widzenia UoODO czytaj tutaj.
O konkursie „Kościół i dane” – tutaj. Tu będą zamieszczane nadsyłane doświadczenia i artykuły prasowe.
pliki do ściągnięcia:
Gazeta lubuska, 6 styczeń 2010 (27,0 KiB, Ilość pobrań: 282)
Ula
sobota, 15th Styczeń 2011 at 20:35
Ja tam nie bywam na tych sławetnych kolędach,rodzice przyjmują księdza,ja robię uniki. Nie mam takiej potrzeby żeby raz w roku opowiadać obcemu facetowi o moim życiu.Najchętniej bym się wypisała z tego zgromadzenia,ale w sumie nikt mnie o zdanie nie pytał udzielając mi chrztu więc i ja nie mam zamiaru pytać czy też prosić się o jakiś tam wypis. Nic mnie z tym zgromadzeniem nie łączy i już.
Jurek
sobota, 11th Luty 2012 at 14:12
Popieram Panią.
kasia
sobota, 11th Luty 2012 at 19:13
U mnie kolęda trwała 5 minut. Jestem po rozwodzie, mam dzieci, chciałam porozmawiać z księdzem, ale on wziął kasę i poszedł.
admin
sobota, 11th Luty 2012 at 19:48
@ Kasia
Trzeba było powiedzieć – najpierw rozmowa duszpasterska, potem koperta!
Tommaso
środa, 2nd Maj 2012 at 22:54
Wystarczy po prostu nie dawać koperty… nigdy nikt z Was na to nie wpadł. Co z Waszą mądrością życiową i asertywnością?
admin
środa, 2nd Maj 2012 at 23:40
Akurat z mojej strony to była ironia… Szkoda, że nie zauważyłeś.
Tommaso
środa, 9th Maj 2012 at 22:17
Żebyś Ty zauważał tyle co ja, to może nie wypisywałbyś takich głupot, ale spokojnie na naukę i wiedzę podobno nigdy nie jest za późno… powodzenia.
admin
środa, 9th Maj 2012 at 22:46
Czy chcesz w ogóle odnieść się do wpisu czy jesteś tu tylko trollować?
Asania
sobota, 14th Kwiecień 2012 at 20:01
Ja bywałam na spotkaniach jak na grzeczną dziewczynke przystało, rodzice byli zadowoleni. Bywałam… aż do czasu…
Zaczęło sie jak zwykle…. gadka szmatka, jak zdrowie, praca, dzieci, wnuki… standard. Zwykle na tym sie kończyło. Zwykle ale nie tym razem. Następnym punktem programu byłam ja xD. Po serii żenujących pytań w stylu czy jestem mężatką, czy kogoś mam dobrotliwy pasterz zwrócił się z gorącym i bardzo powiażnym apelem do moich rodziców, aby zwrócili uwagę na mój „stan wolny” jeszcze w tym wieku. W mojej obecności, bez owijania polecił aby coś z tym zrobili bo przecież nie mam juz wiele czasu na poznanie kogos, okres narzeczeństwa, ślub i dzieci. „Kopara” mi opadła. Ta wizyta utwierdziła mnie w przekonaniu, że takie przyjemności lepiej omijać szerokim łukiem.
rewerq
środa, 9th Maj 2012 at 15:42
straszne rzeczy opisujecie. U mnie proboszcz był, było miło, serdecznie i pewnie mi nie uwierzycie… nie chciał koperty… to dopiero kopara…
admin
środa, 9th Maj 2012 at 16:58
To super. Oby tak wszędzie.