Księża w Polsce w odpowiedzi na działalność tzw. „środowiska apostatów” wymyślili już wysyłanie odpisów aktów chrztów za pobraniem (w dowolnej wysokości). I słusznie – skoro ktoś potrzebuje to niech płaci. Znam przypadek, kiedy młody człowiek zapłacił listonoszowi 60 zł. W miarę dochodzenia do pierwszego miliona apostatów walka klasowa narasta i oto pewien ksiądz z południa Polski wymyślił nową zabawę – podanie o sam odpis. Oto relacja Kandydata na Apostatę Kanonicznego:

Wyszedł probuszczunio. Powiedział mi, że aby na takie coś wziąć odpis z aktu chrztu, to potrzebuję podania. Odpowiedziałem mu, że brałem wcześniej bez. On mimo to przystawał przy swoim. Oczywiście kiedy zrozumiał o co mi chodzi zaczął po prostu wychodzić z kancelarii i iść w swoją stronę. Wówczas spytałem gdzie w takim razie mogę dostać takie podania, a on mi na to, że nie ma pojęcia – najlepiej od rodziców.

Znakomity pomysł, Ksiądz Proboszcz udoskonalił już i tak doskonałą, nieśmiertelną choć nieistniejącą instrukcję KEP-u. Całość powinna wyglądać tak – najpierw podanie o odpis aktu chrztu, potem wysłanie za pobraniem (50 zł), potem „internetowy kurs wspólnego poszukiwania prawdy„, potem niech chłopak przyjdzie z matką chrzestną z Hiszpanii a na końcu się go złośliwie nie ekskomunikuje z powodu braku wystarczająco osobistej motywacji. Cały ten cyrk legitymizuje tak naprawdę jedna osoba – kandydat na posła Jarosław Milewczyk. Pan Milewczyk jest ekskomunikowanym katolikiem świeckim i prowadzi witrynę apostazja.pl, która pomaga wiernym zerwać pełną komunię z Ludem Bożym. Niedawno przyznał wprost w poznańskim radiu Afera, że stosuje się do poleceń Kościoła, bo nie ma innej możliwości (w domyśle – im większy cyrk tym bardziej trzeba zaciskać zęby i tym niżej korzyć). Krótko mówiąc – w imię własnych korzyści (podobno pisał książkę o apostazji!) walczy o zachowanie instrukcji, której sam oczekiwał. Remedium zaś ma być nie jej ignorowanie lecz… wybranie go na posła. W ten sposób żyje z tego z czym walczy. Nie może temu zaprzeczyć  więc robi to samo co Kościół, kiedy się go na czymś przyłapie – milczy i udaje, że sprawy nie ma. Może by tak rozdawać podania o odpis aktu chrztu? Trzeba ratować ludzi, bo nie wystąpią z Kościoła!

Facebook Comments

Website Comments

  1. admin
    Odpowiedz

    Ksiądz powiedział dowcip a Kandydat na Apostatę Kanonicznego był tak tępy, że nawet się nie zorientował. I potem takie ułomy dzwonią do kurii, że oni chcą wystąpić z Kościoła a nie mogą, bo coś tam. Teraz będzie – nie mogą, bo nie dostali podania o akt chrztu.

  2. Damian
    Odpowiedz

    „Shunning” Świadków Jehowy czyli… dyskryminacja
    Coś podobnego do powyższego…

    SYNOWIE WYKLĘCI
    „Opowieść o trzech nastolatkach, ofiarach religijnego ekstremizmu głowy Fundamentalnego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich w Utah i Arizonie. Chłopcy zostali wygnani ze społeczności, w której się wychowywali. Ich rodzice posłuchali fanatycznego prezydenta kościoła – Warrena Jeffsa, który po objęciu funkcji w 2002 roku ograniczył dostęp wiernych do edukacji i rozrywki, a za najmniejsze przewinienie groził wygnaniem ze społeczności. Jeffs przekonywał dorosłych, że ich dzieci zesłał diabeł, aby sprawdzić ich wierność wobec wspólnoty. Po kolejnych płomiennych kazaniach charyzmatycznego mormona, na ulice amerykańskich miast wyległy dziesiątki bezradnych nastolatków, wyrzuconych z domów za byle przewinienia. Wśród nich znaleźli się również bohaterowie filmu. Trzy lata zajęło im odnalezienie się w społeczeństwie, którego wcześniej nie znali. Największym wyzwaniem okazała się jednak konieczność pokonania poczucia wstydu, winy i grzechu, które wpajano im od najmłodszych lat.”

    źródło: planete.pl/dokument-synowie-wykleci_35907 via antykiecka.tnb.pl/news.php

    • admin
      Odpowiedz

      Jeden Kandydat na Apostatę Kanonicznego już się skarżył, że ksiądz mu kazał myśleć. Myślę, że ten problem należy rozwiązać ustawą w pierwszej kolejności.

  3. Aśka
    Odpowiedz

    Pan Jarosław Milewczyk propagując apostazję dba o zawieszenie parafianina w prawach członka wspólnoty religijnej. Apostata nie opuszcza zatem wspólnoty (a przecież o to chodzi zinstytucjonalizowanemu Kościołowi). Ekskomunikowany na życzenie tkwi w nim nadal jak PPS w PPR tworząc ciekawy twór o sympatycznej nazwie PZPR – zupełnie jak w przysłowiu starożytnych Czechów: „kiedy żółw raz złapie łup już go nie wypuści„.

Post a comment