Zgodnie z zapowiedzią Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ponownie stał się areną otwartej już wojny o „i 3”. Były to pierwsze dwie sprawy po rozniesieniu go (i GIODO) „0 do 4” przez Naczelny Sąd Administracyjny. Kto był ten się cieszy, kto nie był niech żałuje. Na razie jest promocja na kibicowanie gratis, ale niedługo przez nas wprowadzą chyba bilety.

Pierwsza sprawa – „środowa” – została w pięknym stylu wygrana. Sędzia Ewa Marcinkowska grobowym i łamiącym się głosem (nic dziwnego – była przewodniczącą składu sędziowskiego w sprawie Zbigniewa Kaczmarka, który właśnie wygrał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym!) przyznała, że NSA odrzucił ich linię orzeczniczą i uznał, że trzeba ustalać „z której strony i3” są skarżący (czyli: czy jeszcze są katolikami więc decyzji GIODO nie dostaną czy już nie są więc mogą dostać). A tego nigdy – oficjalnie, bo mniej oficjalnie używają Świętej Instrukcji Apostatycznej – nie zrobiło Biuro GIODO a sędziowie przez ponad rok to akceptowali we wszystkich napływających skargach. I w świetle tej jednolitej linii orzeczniczej NSA krztusząc się jak diabeł w święconej wodzie sprawę Pani Haliny zwrócono do GIODO aby zaczął stosować „nowe zasady”!!! A więc – victoria! Po prawie trzech latach nieustannej walki!

Kiedy już wydawało się, że teraz wszystkie wyroki będą „na nowych zasadach” w piątek kibicom zafundowano film „Imperium kontratakuje”. I wydano wyrok „na starych zasadach” czyli skargę oddalono używając znanego do bólu argumentu, że decyzja merytoryczna się nie należy z powodu „i 3” (mniejsza o to czemu konkretnie, bo tego przecież w wyroku nie napiszą zgodnie z zasadą „to albo hipotetycznie tamto” czyli „na jedno wychodzi czemu konkretnie„). W zaparte poszła sędzia Iwona Dąbrowska, która do tej pory była prawdziwym stachanowcem oddalania skarg na GIODO. Najwyraźniej przyjęła na siebie trudną i odpowiedzialną rolę sędziego do zadań specjalnych, którą w czasach stalinowskich pełnił sędzia Roman Kryże. Jaki reżim taki sędzia Kryże. A oto jej uzasadnienie:

Sąd oczywiście ma świadomość zapadłych orzeczeń w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, niemniej jednak rozpoznając w tym składzie i nie będąc związanym żadną wykładnią, bo takiego wyroku w tej sprawie nie było, orzekł jak w sentencji i tak jak uznał za stosowne. 

Czyli mamy prawdziwego osiołka, któremu w jeden żłób dano owies a w drugi siano – GIODO ma „swój” wyrok Wydziału II WSA w Warszawie z piątku a my mamy „swój” ze środy. Obie strony mają się na co powoływać czyli ten kabaret jeszcze trochę potrwa. Różnica polega na tym, że teraz nie można już niczego planować – nawet jako spisku. Wyroki dla kolejnych skarżących będą czystą loterią – u Marcinkowskiej będziemy wygrywać a u Dąbrowskiej przegrywać (chyba, że i to się zmieni), bo z definicji nie ma wyroków NSA w sprawach trafiających do WSA. Zwycięstwo pani sędzi Dąbrowskiej nad Naczelnym Sądem Administracyjnym ma nie tylko wszelkie cechy groteski, ale jest także pyrrusowe.  GIODO już prawie prosił o przegraną a tu znowu będzie musiał wygrywać. A co gorsza – pisać NSA, że ich linia orzecznicza jest „całkowicie bezzasadna„!!! 😀 A to nie wróży dobrze jego drugiej kadencji. Jedno jest pewne – tomorrow never dies.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Rob99
    Odpowiedz

    Aż się nie mogę doczekać na jakie to argumenty powoła się GIODO, a może jakie nowe zapisy znajdzie w prawie kościelnym w celu zrobienia uniku.

  2. ZeteS
    Odpowiedz

    Pani Dąbrowska rzekła, iż wie już gdzie jest racja i rozum (NSA powiedział) ale Ona w swej niezawisłości nie ma obowiązku się z nim jeszcze spotykać, bo w tej konkretnej sprawie nakazu nie było. W pełni zasłużyła na eksponowane miejsce w galerii plusów ujemnych. Ciekawe czy Michalik wyrówna Jej bilans wyniesieniem na ołtarze. 🙂 I tak Panie Pawle nie siła argumentów, lecz wiara (sędziego w niezawisłość od rozumu) cuda uczynić może. 🙂

    • admin
      Odpowiedz

      Na to wygląda. Pani sędzia Iwona Dąbrowska jest niezależna i jeszcze tej sprawy nie przegrała więc idź pan do NSA, zapraszamy z powrotem za półtora roku.
      Jedno co w tym dobrego to to, że naszemu prawnikowi koniunkturę nakręca. 😉

    • Zosia
      Odpowiedz

      Sędziowie WSA nie muszą przechodzić procedury „aplikacja sędziowska” czy jakakolwiek. Wystarczy, że ukończyli studia prawnicze. Pracując jako urzędnicy w WSA mogli „zasłużyć” na stanowisko sędziego!

      • timmon
        Odpowiedz

        Kiedy podczas „mojej” rozprawy w WSA, która odbyła się w marcu 2012 r. patrzyłem na skład sędziowski miałem nieodparte wrażenie, że oto siedzą przede mną trzy „biurwy” z praktykantką – protokolantką, z którymi nie mam najmniejszych szans wygrać. Biurwa jak to biurwa – odbębni procedurę i zawsze postawi na swoim. Tutaj mamy doskonałe potwierdzenie tej zasady. Tłumacząc słowa „sędzi” Dąbrowskiej z polskiego na nasze: „wiem, że skarżący mają rację, ale póki mnie osobiście nie udupicie w NSA to będę oddalała wasze skargi, ponieważ taki mam kaprys„.

        • admin
          Odpowiedz

          Dlatego jakiś czas temu widząc, że to gadanie do ściany, bo skargę trzeba oddalić na podstawie „i 3” nawet jeśli nie wiedzą jakie i gdzie zacząłem radzić żeby skarżący przestali jeździć na te rozprawy, bo szkoda czasu i pieniędzy. Uzasadnienie i tak można „kupić” za 100 złotych z dostawą do domu i jedziemy skargę kasacyjną.
          Pani sędzia Dąbrowska wręcz doskonale udowodniła, że miałem rację a ten sąd jest tylko i wyłącznie Biurem Przepustek do NSA. Jest to problem pod nowym kątem – sądownictwo jest dwuinstancyjne a sędzia Dąbrowska zmienia Konstytucję i wraca do jednej instancji!! 😀

          • Button

            Całkowicie zgadzam się z Maćkiem, że adwokat w WSA jest zbędny, bowiem siostry zakonne ze znużeniem wysłuchują skarżących tylko z konieczności, kompletnie nie przywiązując wagi do zarzutów podnoszonych przez skarżącego! W moim przypadku, gdy zwróciłem się do „Wysokiego Sądu” o skierowanie pytania prejudycjalnego do Trybunału Konstytucyjnego czy może obowiązywać „i 3” dopisane do Ustawy o ODO w sposób podobny jak zrobiła to posłanka Jakubowska usuwając „lub czasopisma” z projektu ustawy po jej uchwaleniu za co została skazana prawomocnym wyrokiem, to zespół zakonny po 15 minutach wydał orzeczenie, że nie widzi takiej potrzeby i w oparciu o to nieprawne „i 3” oddala moją skargę! Czy to nie jest jawna i bezczelna kpina z prawa i to przez osoby mające stać na straży przestrzegania prawa w Polsce? 😛
            Na szczęście NSA to nie Sąd Inkwizycji tak jak WSA stojące na straży Kościoła a nie Państwa Polskiego! 👿

          • Zosia

            Nie tylko wyrok jest ważny. Te „sędzie” się jednak wstydzą. Im więcej osób na rozprawie tym większy smród i mniejszy komfort samopoczucia „sędź”.

          • admin

            Jasne, gdyby było 20-u kibiców to by się chyba spaliła ze wstydu. Trzeba do tego dążyć. To znaczy do 20-u kibiców i kilku dziennikarzy z dyktafonami a najlepiej kamery stacji telewizyjnej. To dopiero jest smród, który widzi przez nią kilkaset tysięcy osób. Przy wariancie „all out” czyli kibice+dziennikarze+dyktafony+kamera jak na głośnych procesach (np. Alicja Tysiąc przeciwko „Gościowi Niedzielnemu” czy proces o stan wojenny, który wraca 27 maja w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie) prawdopodobnie by się załamała nerwowo.

  3. Marcin Małecki
    Odpowiedz

    Miałem okazję wysłuchać osobiście obu wyroków. Wątpię, żeby sędzia Iwona Dąbrowska miała tyle odwagi, żeby przytoczony na czerwono fragment ustnego uzasadnienia zamieścić również w pisemnym uzasadnieniu, które mogłoby trafić wraz ze skargą kasacyjną do NSA. Myślę, że mogła sobie na to pozwolić tylko dlatego, że na rozprawie nikt nie reprezentował skarżącego i nikt się nie powoływał na wyroki z NSA. Moim zdaniem jeśli w kolejnych sprawach trafiających do WSA oficjalnie i na piśmie ktoś powoła się na wyroki z NSA to wyrok powinien być taki jak w środę.

    • admin
      Odpowiedz

      Ona to powinna powtórzyć co najwyżej w konfesjonale, bo to, że sprawa przed sądem pierwszej instancji nie została zbadana przez sąd drugiej instancji to są po prostu kpiny z prawa, ludzi i orzełka. Na swój sposób dobrze, że ten wyrok zapadł, bo to pokazuje czarno na białym jak zażarcie urzędniczo-sądowa piąta kolumna w aparacie państwa walczy o interesy Kościoła.

    • ZeteS
      Odpowiedz

      Miło usłyszeć zdanie Świadka z sali. Pozdrawiam, aczkolwiek Twojego zdania nie podzielam. W tej chwili objawią się osobiste przekonania religijne poszczególnych Pań z WSA. Przecież czytać samodzielnie potrafią, ale myśleć wbrew zasadom wiary nie zechcą póki „niezawisłością” zasłonić się mogą. Argumenty strony nie wiążą sądu – to zasada prawa, jedynie wyroki sądów wyższej instancji, ale też TYLKO w odniesieniu do tej konkretnej sprawy. To mniej więcej rzekła Pani Dąbrowska – „dopóki w każdej kolejnej sprawie NSA mnie nie zwiąże wyrokiem, to jestem niezawisła chociażby sto podobnych wyroków NSA wcześniej skasował„. Takie reguły są w tej grze prawnej. Pani Dąbrowska osobiście będzie się ośmieszać, ale zawodowo będzie nadal ok. Obiecała więc jasno „wkładać kij w szprychy”.

      • admin
        Odpowiedz

        To wojna psychologiczna – gra na zmęczenie i wyczerpanie atakujących. Bezsensowna, bo szpica natarcia już schodzi z NSA. Mam teraz złośliwą nadzieję, że trafi do sędzi Iwony Dąbrowskiej. Co jest prawie pewne, bo sędziów będzie jak apostołów – dwunastu (4×3).

    • Zosia
      Odpowiedz

      Też byłam. Jednak zażenowanie sędzi ogłaszającej wyrok i uzasadnienie było widoczne. Pękaliśmy ze śmiechu a ona mówiła coraz ciszej. Pomimo wyroku fajnie było, tłumaczyła się przed nami.

  4. ZeteS
    Odpowiedz

    Chyba osobiste podziękowania Jej prześlę. 🙂 Jestem przekonany, że Wielebne Siostry Administratorki z zakonu pod wezwaniem św. Wiewióra nałożą na zbłąkaną nowicjuszkę Marcinkowską „pokutę rozprawy poza kolejnością”. Przeorysza Dąbrowska zapewne też pouczy, iż w tym zakonie używanie rozumu dopuszczalne jest tylko pod groźbą utraty życia (zawodowego), zaś samowolne sięganie po ten „diabli” instrument będący wrogiem Wiary grozi ekskomuniką.

  5. Button
    Odpowiedz

    Zastanawiam się nad tym, czy ostatnie wyroki NSA nie są obligujące dla GIODO w kwestii podejmowania decyzji administracyjnej?
    Przecież wyraźnie w nich Sąd zwrócił uwagę GIODO na konieczność zbadania, przed wydaniem decyzji, czy skarżący jest członkiem Kościoła czy nie z uwzględnieniem oświadczenia woli a nie tylko na podstawie oświadczenia proboszcza?! To, że siostry zakonne ze zgromadzenia pod wezwaniem „Nieustającej potrzeby zlizywania śmietany z kolan i nie tylko” a zatrudnione przez przypadek na etatach sędziów w WSA będą stać murem za decyzjami Ministranta Wiewióra zasłaniając się „niezawisłością”, jak widzimy jest w tym sklerykalizowanym kraju „oczywistą oczywistością”. Ale wydaje mi się, że zalecenia przez NSA dla GIODO, czy mu się to podoba czy nie powinien wykonać!
    😯

    • admin
      Odpowiedz

      Ma przed sobą ten sam wybór co osiołek Fredry – w jednym owies (odzyskanie kognicji zabranej przez „i 3”, co już „może”, bo mu załatwiliśmy dupokrytkę) w drugim siano (przeciąganie tej komedii do końca kadencji czyli druga wojna polsko-wiewiórowska). Jak wiemy „sprawy rozpatrują indywidualnie po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego” umarzając je wszystkie tym samym gotowcem. Diabeł będzie tkwił w uzasadnieniach pisemnych NSA. Przypominam, że na razie mamy ustne, które liczą się o-tyle-o-ile. Na razie Halina przedarła się za linię wroga tak jak w grudniu 2011 Robert Binias i ona pierwsza dowie się co będzie zapasową linią obrony Wiewióra. Ja obstawiam, że będzie skarga kasacyjna do NSA i teraz przejdzie do obalania „i 3”, którego do tej pory bronił, bo nie musiał go stosować.

Post a comment