Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, ks. Piotr Siołkowski, proboszcz Parafii pw. św. Bartłomieja w Czernikowie, rozdawał parafianom przed kolędą kontrowersyjną ankietę.

Pozór anonimowości pryska w pytaniu o spowiedź. Trzeba podać swoje imię i napisać, kiedy ostatnio było się w konfesjonale. Każda rodzina ma wypełnić jedną ankietę, są na niej miejsca na wpisanie sześciu imion. Do parafii należy ok. 1,7 tys. rodzin, można więc po samych imionach dojść, kto co napisał. Pomocne w zidentyfikowaniu wiernego może być też pytanie, za jakiego zmarłego zamawiał wypominki.

Oto ta ankieta (podziękowania dla Red. Tomasza Ciechońskiego).

To nie jedyny „wyskok” duchownego. Wcześniej opublikował sprawozdanie z kolędy utrzymane w podobnym tonie.

Facebook Comments

Website Comments

  1. rybsko
    Odpowiedz

    Na żadną. Wcale, 15 lat temu. Nigdy. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Oburzający przepych. Wara. Nie, nigdy.

    Mogłem dołączyć tak uczciwie wypełnioną ankietę do swojego oświadczenia woli wysłanego do proboszcza – za cenę drobnego upokorzenia miałbym potwierdzenie, że jestem wyjątkowo cennym katolikiem, hehehe.

    Ciekawe, czy w oprogramowaniu parafialnym jest moduł odanonimowujący serie ankiet. Podejrzewam, że mógłby oferować skuteczność na poziomie 99% trafności, albo i lepiej…

  2. admin
    Odpowiedz

    Żeby „odanimować” trzeba sprawdzić imiona w danej rodzinie lub gdzie mieszkał nieboszczyk za którego były wypominki. Albo po prostu zapisać adres w rogu. Przecież one mają być zbierane podczas kolędy. Gdyby proboszczowi naprawdę zależało na tym co myślą parafianie to zostawiłby miejsce – przynajmniej kilka linijek – na uwagi i propozycje oraz powołał Radę Parafialną.

  3. timmon
    Odpowiedz

    Otóż to. Oto parafianie na wyrażenie opinii nt. przeprowadzanych prac przy kościele itp. czyli to, na co przeznaczane są tzw. „kolekty” i im podobne ofiary mają „aż” 3/4 linijki do wypełnienia. Podobno „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi…”

  4. Immanuel
    Odpowiedz

    W zasadzie, to jak chcą sobie robić ankietki i dopóki są one dobrowolne, to co ludziom z poza Kościoła katolickiego do tego? Nic! To sprawa wewnętrzna Kościoła i wiernych. Problem zaczyna się wtedy, gdy rodzina jest mieszana względem wyznania i katolicka część chce wypełniać ankietę, a pozostali nie. Wtedy już można mówić o naruszaniu dóbr osobistych i naruszeniu ochrony danych osobowych części rodziny nienależącej do Kościoła. Jednak i tu należy zauważyć, że jeśli część nienależąca jest zapisana formalnie do Kościoła, bo nie załatwiła wystąpienia, to Kościół ma prawo zbierania danych dotyczących i związanych z wykonywaniem kultu. Dopiero zbieranie danych o osobach nienależących do Kościoła lub zbieranie danych wykraczających poza dane potrzebne do wykonywania statutowych zadań Kościoła może w nas budzić oburzenie i protest. Jak dla mnie ta ankietka mieści się w religijnych zadaniach Kościoła i odnosi się do wiernych, więc może najwyżej budzić uśmiech z powodu pomysłu księdza, ale na razie nie wykracza poza prawo.

  5. admin
    Odpowiedz

    Toteż jedyna rzecz do której można mieć zastrzeżenia to czy ta ankieta ma być anonimowa czy nie. Jeśli proboszcz otwarcie powie, że nie – a może! – to zostaje tylko uśmiech z powodu pytań i ilości miejsca na uwagi.

Post a comment