autor: oby.watel

Warto w kontekście wspierania pieniędzmi podatników obiektów kultu przez świeckie państwo wspomnieć o pewnym ewenemencie. Otóż gdy Kościół wtrąca się w sprawy państwa, to „ma do tego prawo„. Ba! Nie tylko ma prawo, ale wręcz obowiązek! W drugą stronę to jednak nie działa, ponieważ — na co bardzo chętnie wskazuje strona kościelna — zgodnie z konkordatem istnieje rozdzielność państwa i kościoła. Co to oznacza? To oznacza, że jak najbardziej normalne i zasadne jest zabieranie głosu przez kler w sprawach dotyczących państwa oraz prawa i domaganie się zgodnych z wolą kleru i wiarą zapisów w ustawach. Jak najbardziej zasadne i normalne jest krytykowanie rządu z ambon i branie udziału w antyrządowych demonstracjach. Ale gdy państwo lub jego suwerenny organ czegoś od Kościoła zażąda, okazuje się, że nie ma prawa. Oto Sekretarz Episkopatu Polski bp Wojciech Polak uważa, że nakaz otrzymany od GIODO odnotowywania przez proboszcza w księgach chrztu aktu apostazji, NSA musi zmienić. Dlaczego? Bo Kościół obowiązuje archiwizowanie i przetwarzanie danych zgodnie z ustawą dotyczącą ochrony danych osobowych. Ale przy decyzjach dotyczących apostazji decyduje przede wszystkim wewnętrzna instrukcja Kościoła. To oznacza, że na terenie państwa polskiego działa instytucja której prawo nie obowiązuje, ponieważ ma własne. Sądzę, że w ten sposób NSA ingeruje w wewnętrzne sprawy, które wiążą się z Kościołem — sądzi biskup Wojciech Polak. To tłumaczy dlaczego pedofile w sutannach przeważnie pozostają bezkarni. Prokuratura prowadząc śledztwo oraz sąd prowadząc postępowanie ingerują w ten sposób w wewnętrzne sprawy, które wiążą się z Kościołem! Żołnierz radziecki, który po pijaku prowadząc tankietkę zabił tubylca także był sądzony przez swoich i nie podlegał tutejszej jurysdykcji.

Przekaz jest więc klarowny — my mamy prawo wtrącać się w sprawy państwa, państwu wara od nas. Gdy po raz pierwszy zaczęto mówić o powrocie religii do szkół kler ustami swych biskupów zapewniał, że księża lekcje będą prowadzili za darmo. Gdy już religia znalazła się w szkolnym programie natychmiast w prawie świeckiego państwa znalazł się przepis, który zabraniał prowadzenia lekcji za bóg zapłać. Jeśli bowiem prawo jest korzystne dla kleru, to należy się do niego stosować i broń boże łamać. Jeśli nie jest, to kler ma własne, a wtedy świeckie go nie dotyczy.

Czy w tej sytuacji w jakiej się znajdujemy po 25 latach Polskę można nadal można uznać za suwerenny kraj? Warto uświadomić sobie, że w minionych czasach też stacjonowały u nas obce jednostki, do których nasze prawo nie miało zastosowania. Czy jest jakaś istotna różnica czy wytyczne płyną z Moskwy czy z Watykanu? Wbrew pozorom towarzysze z Moskwy nie cieszyli się poparciem Marsjan, ale Polaków. Często tych samych, którzy dziś gorliwie służą Watykanowi.

źródło: blog Autora „dywagacje”