Wszystkim, którzy zastanawiają się czemu kościoły objęto dyrektywą 95/46/WE i czy to nie Głódziowy „oddech Lenina” (czy jakkolwiek Kościół zechce to nazwać) polecam artykuł w niemieckim Deutsche Welle z 28.01.2010, który poniżej tłumaczę:

Kościoły w okresie nazistowskim pomogły w identyfikacji Żydów – twierdzą historycy

Przez lata działalność kościołów katolickiego i protestanckich podczas Holocaustu objęta była szczelną kurtyną milczenia. Teraz jednak historycy pokazują, że wielu duchownych uczestniczyło w prześladowaniu Żydów.

Historia brutalnego wymordowania milionów Żydów podczas Holocaustu jest dobrze znana. Jednak podczas, gdy w zeszłym tygodniu świat upamiętnił ofiary nazistowskiej tyranii [mowa o rocznicy wyzwolenia Auschwitzu – MP], rola niektórych kościołów niemieckich w polityce segregacji rasowej dopiero niedawno ujrzała światło dzienne.

Badanie opublikowane pod koniec zeszłego roku pokazuje, że niektórzy członkowie niemieckiego duchowieństwa udostępnili nazistom księgi parafialne pokazujące, którzy z parafian mieli żydowskie korzenie.

„Tak zwani „nie-aryjczycy” mieli najpierw zakaz wstępu do określonych zawodów a począwszy od 1935 roku byli stygmatyzowani jako obywatele drugiej kategorii. Każdy kto tego nie chciał musiał okazać „certyfikat aryjskości” i dziadków ochrzczonych w Kościele katolickim” – powiedział archiwista Hans Otte, który badał udział Kościoła w prześladowaniu Żydów w Hannowerze.

Przodkowie uważnie prześwietleni

W 1933 roku naziści uchwalili ustawę przywracającą służbę cywilną i szybko zażądali, by urzędnicy, ale także lekarze, prawnicy, pisarze i dziennikarze przedkładali tak zwane certyfikaty aryjskości. Księża przeszukiwali księgi parafialne i takie dane jak data urodzin i data chrztu a także informacje o rodzicach i dziadkach były odnotowane. Jeżeli trzech lub czterech dziadków było Żydami ksiądz nie mógł wydać certyfikatu.

„Było to coś, co tylko Kościół mógł wydać ponieważ w kraju nie było innych źródeł takich jakimi były stare księgi parafialne. Państwowe księgi wprowadzono w latach 1874-75 [w Polsce dopiero w 1945 – MP] i wszystkie wcześniejsze informacje mogły być uzyskane tylko z ksiąg parafialnych” – powiedział Otte.

W rzeczywistości mimo, że duchowni i kościelni archiwiści nie mogli jeszcze wyobrazić sobie, że nazistowski antysemityzm zakończy się w Holocauście, to przedstawiciele Kościoła bezkrytycznie i gorliwie włączyli się w wyłączenie Żydów ze społeczeństwa, twierdzi berliński historyk Manfred Gailus.

„Wiele kościołów było uszczęśliwionych tym, że poprzez wykonywanie tego zadania odzyskały swoje znaczenie i poważanie” – powiedział. „Z pewnością kościoły nie miały łatwego życia w okresie nazistowskim, ale wiele kościołów niemieckich wierzyło, że jeśli wyświadczą tę przysługę narodowemu socjalizmowi to będą mogły liczyć na jakąś formę wdzięczności”.

Szczególnie aktywni byli archiwiści w Meklemburgii i Berlinie. Księgi parafialne były tam zebrane centralnie i systematycznie przeszukiwane pod kątem żydowskich przodków. W Berlinie duchownym za to odpowiedzialnym był Karl Themel, gorliwy narodowy socjalista, który kolaborował w władzami publicznymi i partyjnymi [NSDAP – MP] i przekazał nazwiska chrześcijan z żydowskimi korzeniami.

„Zapisano tutaj miliony kart o danych sięgających XVIII wieku w celu sprawdzenia jak i gdzie w Berlinie nastąpiły konwersje z judaizmu na chrześcijaństwo”, powiedział Gailus.

Jednak nie wszyscy wierni nazizmowi niemieccy chrześcijanie pomagali w wykluczaniu Żydów. Wśród krytycznego wobec nazistów Kościoła Spowiadającego Gailus odnalazł kilku duchownych, którzy próbowali ochronić chrześcijan z żydowskimi korzeniami przed nazistowskimi prześladowaniami.

„Wiem jednak także o duchownych tego wyznania, którzy byli proszeni przez zagrożone osoby o ochronę i nie zrobili tego ponieważ na pierwszym miejscu postawili swoją oficjalną rolę. Mówili: „jestem urzędnikiem kościelnym i mogę tylko zaświadczyć o tym, co znajdę w archiwach kościelnych” ” – powiedział Gailus.

Niezwykły protest

Według kwerendy w Muzeum Holocaustu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie byli tacy księża katoliccy i protestanccy, którzy chronili Żydów, którzy przeszli na chrześcijaństwo lub pobrali się z członkami kościołów chrześcijańskich. W ten sposób ocalili wiele istnień.

Niektórzy duchowni złożyli nawet najwyższą ofiarę w proteście przeciwko polityce nazistów. Katolicki ksiądz z Berlina Bernhard Lichtenber publicznie modlił się za Żydów po Nocy Kryształowej, masowym pogromie antyżydowskim w 1938 roku i został za to zesłany do obozu koncentracyjnego Dachau. Zmarł w drodze do niego.

Jednakże niewielu przywódców katolickich i prawosławnych protestowało przeciwko hitlerowskiemu „ostatecznemu rozwiązaniu kwestii żydowskiej”. Po 1945 roku działalność duchowieństwa podczas Holocaustu rzadko była podnoszona, powiedział Otte.

„Dyskusja była szybko ucinana tak, że przestało to w ogóle być tematem. Zamiast tego wszyscy byli zawstydzeni swoimi „certyfikatami aryjskości” „.

Karl Themel, pronazistowski duchowny, szybko powrócił do swojej parafii z cynicznym wyjaśnieniem, że nie wyrządził żadnej krzywdy Kościołowi.

autor: Michael Hollenbach

tłumaczenie: Maciej Psyk

książka:

Titel: Kirchliche Amtshilfe. Die Kirche und die Judenverfolgung im „Dritten Reich”
Herausgeber: Gailus, Manfred
Ort: Göttingen
Verlag: Vandenhoeck & Ruprecht
Jahr: 2008
ISBN: 978-3-525-55340-4
Umfang/Preis: 223 S.; € 19,90