Który kopa dół drugiemu, wpadnie sam weń,
a który na drugiego kamień toczy, obróci się na samegoż.

Przypowieści Salomona 26:27

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie kończy pacyfikację buntowników, którzy walczyli o prawo do „merytorycznej” decyzji GIODO czyli – mówiąc po prawniczemu – o obalenie „i 3”. W marcu w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia odrąbał trzy ręce podniesione na tę wrzutkę. Szczegóły w tabelce.

Pięć lat temu, gdy była walka o decyzje GIODO, ci sami sędziowie niemrawo, ale przyznawali, że ich nie będzie, bo obowiązuje „i 3”. Teraz, gdy kwestionowane jest „i 3”, tchórzliwie, jak po telefonie, uciekają przed własnymi wyrokami. Można powiedzieć, że karzą skarżących za wzięcie na poważnie ich wyroków. Co ciekawe 16 marca sędzia Janusz Walawski przyznał, że diabeł tkwi w „i 3”, ale na papier już tego nie przelali. Powstał nibywyrok, który nie jest nawet w imieniu Pacanowa, za co mogą mnie tymczasowo aresztować na dwa lata. Myśleli, że będą cwani a sami pokazali, że realizują wytyczne z Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Ubzdurali sobie, że doktryna semel catholicus semper catholicus narusza art. 53 Konstytucji, bo nigdy nie słyszeli o rozdziale kościoła od państwa. I lecą tym gotowcem wyroku od stycznia 2015 roku. Mały figiel a wezwaliby papieża do złożenia wyjaśnień. Swego czasu wyszło im z artykułu 5 Konkordatu, że GIODO ma tępić katolików zgodnie z Soborem Trydenckim czyli wszystkich ochrzczonych. Inaczej mówiąc, potrzeba prześladowań religijnych nie budzi wątpliwości prawnych – chodzi tylko o zakres czyli „metodologię”. Nawet GIODO tak się nie upodlił i to zignorował, ale tylko na poziomie „metodologii prześladowania”. I tak powstała parodia prawa i świeckości – prześladowanie katolików mocą cyfry 3 zgodnie z prawem powszechnym.

Gdyby nie ja szalona zabawa we władcę cyfry 3 trwałaby do dzisiaj. W zasadzie powinien zagrozić ekskomuniką kardynał Nycz, bo jego niedorobieni diecezjanie z nadgorliwości zapisali Kościół do liberalnych, pieprzyli głupoty o doktrynie i wyssali z palca co jest w kanonie 751 KPK (sprawdzili co w nim jest prawie rok później, ale stare bzdury nadal leciały starym gotowcem wyroku – nawet gotowca wyroku spieprzyli). Dla Watykanu to hołota, taki ONR tylko w togach. Kardynałowie świętego kościoła rzymskiego udzielili recognitio dla dekretu KEP i nie chcą z tym mieć nic wspólnego. Najlepiej to widać w wyroku II SA/Wa 1905/16 z 31 marca. Przez pięć stron sąd pierdoli jak potłuczony, bez składu i ładu, całym tym bełkotem, którym go nafaszerował Krzysztof Wąsowski, a gdy wreszcie skończył nagle pojawia się akapit „odnosząc się do zarzutów skargi…„. 🙂 Mogliby jako wypełniacz uzasadnienia podawać przepisy kulinarne to byłby jakiś walor edukacyjny. W dopisku „merytorycznym” nie było lepiej, bo sąd okłamał sam siebie żeby nie „wyinterpretować kognicji GIODO„. Cwanie Naczelnym Sądem Administracyjnym zasłonił się inny skład. Podsumował jednym zdaniem na czym spędzono siedem lat (patrz punkt 12 dossier) i wkleił wyrok z lutego 2016 roku po czym się z nim zgodził. Ten wyrok sprowadza się do tego, że Polacy nie mają prawa do decyzji GIODO w sporze z parafiami, bo parafie nie są „Państwami Członkowskimi Unii Europejskiej”. Reszta to sprzedanie kozy, którą minister Wiewiórowski masochistycznie wstawił sobie do gabinetu. Tyle, że banki, szpitale i supermarkety też nie są. Generalnie ochronę danych osobowych można więc olewać a GIODO może siedzieć w suterenie z budżetem na milion, pisać dobre rady do „Tiny” i rozpatrywać skargi na jedyne na co może czyli na Rzeczpospolitą Polską. Czyli w skrócie – od 1998 do 2013 roku w sprawach „kościelnych” nikt nie miał prawa do decyzji GIODO, potem przez dwa lata ono niby było dla nie wiadomo kogo, bo NSA źle zinterpretował „wyraźną i niebudzącą wątpliwości interpretacyjnych” cyfrę 3 i od 2016 roku znowu go nie ma. Takie traktowanie ludzi jest bardziej uwłaczające niż katowanie na komendzie.

bardzo skąpe dossier czyli co mówiono o „i 3”

Wyroki marcowe kompletują dossier o „przedmiocie sporu„. Jak na siedem lat, kilkadziesiąt tysięcy stron papieru, około dwieście orzeczeń sądów administracyjnych i zmarnowane kilkaset tysięcy złotych to niewiele tego.

  1. czerwiec 2009 – Trybunał Konstytucyjny w wyroku K 54/07 pośrednio przyznał, że wyłączenia uprawnień GIODO dotyczą tylko służb specjalnych
  2. grudzień 2011 – słabo uzasadnione, ale obalenie (WSA – do dzisiaj najdalej idący wyrok)
  3. luty 2012 – „i 3” ma zostać, bo w Traktacie Lizbońskim artykuł siedemnasty jest zaraz za szesnastym (GIODO z mównicy sejmowej)
  4. maj 2012 – skarżący mogą walczyć o kognicję GIODO w Trybunale Konstytucyjnym (kretyński wykręt WSA, by nie skierować pytania prawnego)
  5. czerwiec 2012 – Biuro Analiz Sejmowych wie, że „i 3” wymagało notyfikowania Komisji Europejskiej i ukrywa ten brak żeby nie wyszło na jaw, że go tak naprawdę nie ma
  6. luty 2013 – ujawnienie nieistnienia (patrz pkt 5) „i 3” naruszyłoby art. 25 ust. 3 Konstytucji (dr Piotr Czarny)
  7. luty 2014 – „przejaw realizacji zasady autonomii kościołów” (adw. Krzysztof Wąsowski)
  8. luty 2014 – „dziwna konstrukcja, istotnie nie spotykana w innych krajach europejskich” (GIODO nieoficjalnie)
  9. maj 2014 – „faktycznie nieudolna próba ukształtowania w tym zakresie autonomii Kościoła” (dr hab. Paweł Fajgielski)
  10. grudzień 2014 – Maciej Kawecki niechcący przyznaje, że narusza dyrektywę europejską 95/46/WE
  11. luty 2016 – Polacy nie mają prawa do decyzji GIODO, bo parafie nie są państwami członkowskimi Unii Europejskiej (obecna, teoretycznie obowiązująca, „trzecia linia orzecznicza” NSA)
  12. marzec 2017 – „Istota sprawy w niniejszym postępowaniu sprowadzała się do oceny tego, czy w istniejących realiach faktycznych organ miał prawną możliwość merytorycznego rozpoznania skargi [Janiny Doleckiej].” (nie miał bo punkt 11 – WSA)

Ujawniony w wyroku II SA/Wa 202/12 (punkt 4) plan spacyfikowania batalii nie tyko jawnie zakładał, że sędziowie NSA przymkną oko na ordynarny szwindel, ale także oficjalnie sankcjonował działanie GIODO na szkodę własnego urzędu i to, że zwycięstwem będzie wrazić mu uprawnienia w rectum. Sądowi należy się za niego podziękowanie, bo potwierdził pułapkę prawną w którą spychano element animalny. W końcu „kognicja GIODO” to jego problem. Z kolei dr Wiewiórowski wydusił Katarzynie Żaczkiewicz-Zborskiej, że „i 3” to „dziwna konstrukcja, istotnie nie spotykana w innych krajach europejskich„, ale dopiero gdy został z ręką w nocniku czyli zaczęły spływać skargi parafii na jego pseudodecyzje.

Komisja Wspólna – NSA 3 : 0

Żeby zrozumieć jak doszło do tego upadku trzeba się cofnąć do 2005 roku. Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego skierował był do Izby Finansowej sprawę zapoczątkowanej jako kiełbasa wyborcza PZPR 100 procentowej (wyłączenie z podstawy opodatkowania) ulgi kościelnej. Wynik okazał się być dociskaniem kolanem postkomunistycznego przywileju: 12 sędziów go „przepchnęło” a 8 odrzuciło we wspólnym zdaniu odrębnym. Żeby go przepchać owa dwunastka musiała „oczyścić” oceniane przepisy z niezgodności ze wszystkim innym. No to oczyścili:

W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego wyniki wykładni przepisów art. 55 ust. 7 ustawy o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego oraz art. 40 ust. 7 ustawy o stosunku Państwa do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, które znalazły swój wyraz w sentencji podjętej uchwały, nie pozostają w sprzeczności ani z normami konstytucyjnymi, ani postanowieniami Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską, ani też uregulowaniami ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania.

Dzięki tej prawniczej sztuczce (dorabianie uzasadnienia pod tezę było ewidentne i skazane na porażkę) na polu bitwy zostały tylko „normy subkonstytucyjne” czyli duperele a wtedy to już z górki – wszystko ze wszystkim się zgadza i wyszło to co miało. Nauka zna takie przypadki upartego braku odkrycia. Na przykład Heron z Aleksandrii omal nie odkrył liczb urojonych 17 stuleci przed terminem. Zdziwiony, zamienił √-63 na √63 żeby poprawić wynik. Każdy Szmaciak, przytłoczony ogromem ujrzanej prawdy, może się więc schować za Heronem z Aleksandrii. Schowa się z całą garderobą i jeszcze dużo zostanie. Obecny prezes NSA był w dwunastce, która „przegapiła” ewidentne naruszenie równouprawnienia kościołów. To z kolei było hołdem sądu wobec ostatniego reliktu stalinizmu czyli Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu i umyciem rąk wobec wszystkiego co tam się „ustala”. Prawo jest dla frajerów a gitowcy mają komisje – taki jest sens tej uchwały. A to zostało na lata, bo przecież nie zniknęło. Przyjęcie roli „uzasadniacza” przywilejów Kościoła stało się nową normą postępowania.

sprawozdanie z działalności NSA w 2016 r., strona 55

Pomijając już uprzywilejowanie dwóch najsilniejszych kościołów skończyło się to niemalże zachętą do oszustw podatkowych (fikcyjnych darowizn za 10% wartości). To takie mruganie okiem do społeczeństwa: „jesteśmy oszustami, ale uczciwymi – wam też dajemy oszukiwać„. Sędziowie z lepszym wzrokiem przewidzieli to w punkcie 9 zdania odrębnego. Dekadę później NSA musiał się bronić przed skutkami własnej uchwały stwierdzeniem, że pisane na kolanie sprawozdania z tych darowizn należy traktować z nieufnością. Czyli najpierw dopuścili sytuację kryminogenną a potem się przed nią bronią traktując darczyńców jak oszustów. Zgodność z normami konstytucyjnymi pełną gębą.

Drugie starcie miało miejsce na kanwie drugiej kiełbasy wyborczej PZPR czyli Komisji Majątkowej. Za sprawą skarg wniesionych przez „polubownie okradziony” Kraków. Tu zwyciężyła głównie gnuśność i spychologia: 26 listopada 2008 roku zamiast wydać wyrok, który już wtedy był oczywisty (tydzień wcześniej Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu ustaliła likwidację komisji i przeniesienie pozostałych 216 spraw do sądów) skierowano sprawę do podjęcia uchwały żeby ją jeszcze z rok pomiędlić. Bo jednomyślny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka to za mało żeby sobie poradzić po dwudziestu latach z przedwyborczym prezentem stworzonym na dwa lata. Skończyło się to tym, że… osiem lat i cztery miesiące później (!!!) siedmioro sędziów przyznało się do kompromitacji (i przy okazji do tego, że egzekucja wyroków ETPCz nie istnieje). Notorycznie niewinny mecenas Wąsowski z kolegami przy kawie i ciasteczkach w MSWiA okradli Kraków na grube miliony a NSA z szacunku do PZPR jeszcze im w tym pomógł. Na marginesie mówiąc pan mecenas ma piękne motto: „prawo to nie nauka, chodzi tylko o to żeby nasze było na wierzchu„. Gdyby znalazł dowód o co chodziło w „i 3” to poszedłby w uchylenie wyroków NSA z 2013 roku, o co się aż prosiło, ale pewnie nawet nie szukał tylko zalał Biuro GIODO papką o kanonach na poziomie katolickiego WUMLa, pokazując przy tym, że „wojnę religijną” stworzyło to co miało jej zapobiec.

ta strona, w posiadaniu Biura GIODO od kwietnia 2011 roku,
mogła zapobiec gehennie setek ludzi

Wreszcie w 2013 roku – trzecie starcie w sprawie w zainteresowaniu Komisji Wspólnej (protokół z ostatnich ustaleń 1 lutego może kiedyś będzie tutaj). Tym razem „kognicji GIODO” czyli – jednocześnie – Twoje PT Czytelniku prawo do decyzji w sprawach dotyczących parafii (ten dualizm nigdy nie wybrzmiał właśnie po to żeby uniknąć w układance praw obywatelskich). Sprawa utknęła na kluczowej wrzutce „i 3”. Wszyscy wiedzieli, że chodzi w niej o to, że GIODO ma się od……..ć od Kościoła. Można ją było tylko obalić. Jednak twórczo rozwijając obowiązek uzasadniania status quo sędziowie zmienili jej znaczenie: uradzili, że GIODO ma oddzielać katolików od pełnoprawnych obywateli. Obywatelom ma wydawać decyzje a katolików traktować jak „Der Stürmer” Żydów. To nie była pomyłka. To był – i to jest dopiero najlepsze – świadomy prezent dla Kościoła żeby zachować jego hegemonię. Ten skandal nie tylko pokazał poziom politycznego sprostytuowania czyli właśnie pogwałcenia wolności religijnej (na czym swego czasu wyłożyła się Bułgaria, po bardzo podobnym udziale ichniego NSA), ale powinien się skończyć naganami dla pięciorga sędziów, którzy stworzyli fałszywe „i 3”, za manipulowanie prawem. Małgorzata Pocztarek, Monika Nowicka, Małgorzata Jaśkowska, Roman Ciąglewicz i Marian Wolanin z lenistwa, tchórzostwa i bezmyślności zamienili groteskowy, bo zrównujący ponad 10 tysięcy parafii katolickich z ambasadami, ale zrozumiały przywilej z 1997 roku na obowiązek prześladowania katolików mocą „i 3” czyli bełkot w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. To ich wina, ich wina, ich bardzo wielka wina. Trybunał Konstytucyjny był jaki był, ale przynajmniej został zamordowany a Naczelny Sąd Administracyjny przekroczył oczekiwania i sam się zamordował.

Trzy sprawy i trzy kompromitacje. Jakby to ująć? Jeśli samotną kobietę odwiedza dwóch mężczyzn miesięcznie to można się cieszyć, że ma takich kuzynów. Jeśli ją odwiedza pięciu to można się cieszyć, że ma tylu przyjaciół. Ale jeśli odwiedza ją dwudziestu to czas przestać robić z siebie idiotę. Oczywiście NSA może odrzucić kompletne dyrdymały w tej czy innej sprawie, ale nie postawi się w żadnej istotnej. Żeby wyprać brudne pieniądze trzeba je przez coś przepuścić a żeby wyprać przywilej Kościoła trzeba go przepuścić przez Naczelny Sąd Administracyjny. Kolejne są już bezpieczne. Wiadomo z góry, że zostaną wyprane. „Atrapizację” mogłaby zatrzymać uchwała całej Izby Ogólnoadministracyjnej, ale…

nie da się złożyć wniosku.

Przechyloną jak wieża w Pizie świątynię Temidy uratować może tylko to czym ją przechylono w 2005 roku czyli druga „kościelna” uchwała całej izby. Tym razem Izby Ogólnoadministracyjnej w sprawie GIODO. Drugi powód, by do niej doszło – lekcje z klęski NSA w sprawie Woś przeciwko Polsce. W największym uproszczeniu okazało się, że uchwała OPS 3/01 narusza prawo do sądu. Mogło być inaczej przed tym wyrokiem (podjęto próbę uchwały przełamującej całej izby) a na pewno powinno być inaczej po. Trybunał pokazał, że NSA może a nawet powinien stanąć po stronie obywateli tam gdzie układanki możnych ich nie przewidziały i sprowadziły do roli natrętów. Bez takiej wolności króluje bzdura lex sed lex, wyroki zamieniają się w obronę wszelkiej maści „lub czasopisma” świętego Ustawodawcy a gnojenie ludzi w przestrzeganie artykułu 7 Konstytucji. Mieć wytknięte raz, że się nie stanęło na wysokości zadania to jest wstyd, ale mieć to wytknięte po raz drugi w prawie identycznej sprawie to byłby upadek do poziomu sądu specjalnej troski. Po trzecie… śmieszność sytuacji. Prezes NSA sam wyrzuca Episkopat Polski precz z sądu do Komisji Wspólnej. Mówił abp Michalik, że istnieje w Polsce katolickie getto i jak zwykle miał rację. Ekscelencje mają mniej praw niż Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, bo nie mogą bronić „przejawu realizacji zasady autonomii kościołów„, bo nie mogą wziąć udziału w postępowaniu sądowym, bo go nie ma, bo nie ma wniosku, bo prezes nie napisze, bo nie i koniec. Gorzej – muszą knuć w komisji stworzonej za zgodą towarzysza Stalina! To jest po prostu śmieszne. Nie wiadomo czy prezes NSA kpi z biskupów czy biskupi z prezesa.

Oczywiście tak naprawdę chodzi o patologiczny układ broniący własnej skóry. Już sam wniosek o uchwałę by go naruszył. Powypadałyby trupy z szafy, na czele ze szwindlem pięciorga sędziów NSA i jego własnym dociskaniem testamentu PZPR kosztem dobijania artykułu 25 Konstytucji i równości wobec prawa. Poprzednie ustępstwa wymuszają kolejne, bo reżimowe gazetki zrobią z nich zbrodniarzy a suweren za karę utnie im budżet o kilka milionów i przetrzepie faktury aż coś się znajdzie. Pierwsza zasada paktowania z diabłem – nie paktuj z diabłem. Jeśli się przez ćwierć wieku akceptuje, że biskupi są samcami alfa, Polacy najgorszego sortu z definicji – omega a państwo kompromisowo w okolicach pi, to próba wybicia się na epsilon wywoła „wojnę religijną”, której chciał uniknąć poseł Gaberle, to oczywiste. Ta wrzutka to upaństwowiony zespół maltretowanej żony. Miała dać wartości najwyższe kanalii czyli święty spokój i zwolnienie z myślenia a stworzyła degeneratów i nihilizm prawny. Od tej niedźwiedziej przysługi Ireny Lipowicz dla Kościoła już się nie ucieknie i ona też nie ucieknie.

Natomiast Rzecznik Praw Obywatelskich (druga osoba, która może złożyć wniosek o tę uchwałę) od dwóch lat „analizuje problematykę„. Duże rozczarowanie, bo to wejście w koleiny sprawy Grzelaków, którym onegdaj odpisał w duchu „prawo jest dobre tylko nauczyciele źli” a skończyło się na precedensowym wyroku ETPCz i ucywilizowaniu rozporządzenia. Tu nawet w to nie da się grać, bo „i 3” to esencja sojuszu państwa z silnymi na pohybel słabym, to i na moje pytanie z lutego czy złoży nie odpowiedzieli. Umywając ręce nie jest się bezstronnym tylko wspiera silniejszego. GIODO nic nie mógł, bo czekał na „dupochrony z NSA„, WSA nie skierował sprawy do TK mimo, że była prawie identyczna z tą w której to zrobił, bo niech renciści walczą o kognicję swojego ministra, NSA zrobił z „i 3” ustawy norymberskie, jego prezes na samca epsilon się nie wybije, bo mu dobrze na pi a Rzecznik Praw Obywatelskich analizuje problematykę i skończy akurat na olimpiadę w Tokio. Nikt nie jest całkowicie zdrowy a w Polsce dodatkowo nikt nie jest całkowicie niewinny.

pyrrusowe zwycięstwo świętszych od papieża

Walka o prawo do decyzji GIODO jest przegrana, bo dwóch spośród najpotężniejszych ludzi w Polsce, wpisanych do konstytucji, stanęło po stronie Kościoła. Musieli nas zatłuc pałką po siedmiu latach i do tego na żywo żeby sobie z nami poradzić. Dopiero za taką cenę zwyciężyła „doktryna Gaberlego” czy raczej Gaberlego-Lipowicz, by nie pominąć współtwórcy: „trzeba zgnoić nieprzyjaciół Krzyża by uniknąć wojny religijnej„. Zgodnie z tym myśleniem wojny religijne wywołał ojciec Luter i dlatego trzeba palić heretyków. Ta zbieżność nie jest bynajmniej przypadkowa – totalitarną troskę o święty spokój czuć tu na kilometr a ponieważ nie da się tego zapisać to i nigdzie nie zapisano. Oto czym jest „i 3” więc obalić je znaczy to odrzucić a tego Polska nigdy nie zrobiła i zrobić nie jest w stanie i dlatego jest jak jest. Ma Hiszpania swoje „plus ultra„, mają USA „e pluribus unum” to i Polska ma: „unikajmy wojny religijnej, palmy heretyków„.

Skutki prawno-politycznej burleski pod tytułem „Walka z »i 3« czyli wyinterpretowywanie kognicji GIODO w toku instancji” będą znaczące. Wkrótce Sejm przyjmie nową ustawę o ochronie danych osobowych i czymś to zwycięskie „i 3” trzeba będzie zastąpić. Obecnie twórcy parodii reformacji czyli „Kościoła Polskiego” pokroju posłanki Pawłowicz nie mają żadnego powodu, by z doktryny Gaberlego-Lipowicz rezygnować. Toż to podchodzenie ideologiczne i naruszanie autonomii kościołów! Pan doktor Czarny wszystko czarno na białym wyłożył, że obalenie „i 3” narusza Konstytucję a prof. Zirk-Sadowski niczym Najjaśniejszy Pan napisać raczył: „tak ma być„. Czyli po 20 latach unikania wojny religijnej będzie wojna religijna o to czy unikać wojny religijnej. Trzeba być prawnikiem wielkim jak Słowacki poetą żeby coś takiego stworzyć także chapeau bas dla Pani Profesor.

Pal diabli sejmowe filipiki. Prawdziwa kara leży gdzie indziej. Państwo, które zrobiło się w ciula swoim własnym „i 3” nie ma żadnego moralnego prawa wobec swoich obywateli czy raczej poddanych. Można je kopnąć w rzyć i wymazać z mapy. Biskupi świętują kolejne zwycięstwo na trupie Polski jako poważnego kraju. To jest jądro ciemności. Daj nam, Boże, sto lat okupacji czeskiej! A wy, dostojni ministrowie, sędziowie i szubrawcy – weźcie sobie to konsensualne „i 3” i się nim konsensualnie udławcie.

PS: Strona Wystap.pl pozostanie na miejscu jako świadectwo jednej z najdłuższych, bo siedmioletniej, nieprzerwanej walki o godność. Zamierzam także napisać czym zastąpią „i 3” w nowej ustawie. Jako represjonowany za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego w latach 2010-2017 w wolnej Polsce jakiś medal pewnie dostanę. Pośpiechu nie ma – może być pośmiertny.

Facebook Comments

Website Comments

    • admin
      Odpowiedz

      Jeśli masz na myśli Europejski Trybunał Sprawiedliwości to Naczelny Sąd Administracyjny się doń nie zwrócił, bo nie ma wątpliwości, że „i 3” jest zgodne z Dyrektywą 95/46, bo parafie nie są państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Co tam członkowskimi – w ogóle nie są państwami więc tym bardziej wątpliwości nie ma.

  1. Polak
    Odpowiedz

    Tylko likwidacja państwa polskiego, rozbiór – a wtedy odpowiednie terytorialnie rządy zrobią porządek z watykańskim okupantem.

      • Leszek
        Odpowiedz

        Nie sądzę, bo z artykułu nie wynika nic, oprócz quasi-prawnego psedobełkotu. O co chodzi, Panie Psyk? Nie potrafi Pan po ludzku i prosto napisać?

        • admin
          Odpowiedz

          A, przepraszam, nie wiedziałem, że mam z niekumającym do czynienia. 🙂
          To tak po ludzku to o to, że piąta kolumna Kościoła w państwie tuczy pryncypała kosztem praw obywatelskich, ale ich rozgryzłem.

      • Janna
        Odpowiedz

        Jak „Dla Ciebie” to i dla mnie – bo jestem czytelnikiem który tu wpada raz na jakiś czas.
        I muszę przyznać że pytanie jest zasadne.
        Naprawdę nie jestem ani szczególnie debilny, ani nieczytaty(wręcz przeciwnie akurat) – tyle że nie śledzę tego tematu szczególnie uważnie. Ot, ateista zainteresowany rzeczą, sprawdzający raz na jakiś czas jaki jest status.
        I muszę przyznać, że nic nie rozumiem.
        Prawo w Polsce i jego interpretacje bywają kuriozalne i niezrozumiałe. To co dotyczy konkordatu i szeroko pojętych spraw KrR tym bardziej. To dla twardzieli.
        Po dołożeniu piany bitej przez admina rzecz jest już w ogóle nie do pojęcia dla kogoś kto nie siedzi w temacie i to wszystko doskonale zna więc czytać nie musi.

        • admin
          Odpowiedz

          Przez lata pracowano na to żeby to tak wyglądało także można powiedzieć, że to efekt finalny tej groteski.

          • Leszek

            Tu nie chodzi o lata pracy tylko o to, że nie potrafisz napisać prosto i czytelnie.

          • admin

            Jak na wygranie z układem po siedmiu latach to myślę, że wyszło doskonale. W najbardziej zbliżonej sprawie prezydent prawie milionowego Krakowa Jacek Majchrowski przegrał z kościelną bandyterką a niepozorne Wystap.pl w rzeczywistości wygrało – ocalenie „i 3” jest tak pyrrusowe, że układ, który je hołubił w imię „niedomniemywania uprawnień” teraz udaje, że go nie ma. Co więcej – nadal jest możliwość wznowienia dwóch wyroków „reformatoryjnych” z 2013 roku na podstawie tego co ujawniłem i może to zrobić Rzecznik Praw Obywatelskich, który zresztą wie o tym wpisie. Decyzja o niezrobieniu niczego jest taką samą decyzją jak decyzja o wzruszeniu wyroków. Jest takie angielskie przysłowie: „można zaprowadzić konia do wodopoju, ale nie można go zmusić żeby pił”. Dokonałem niemożliwego pokazując skalę manipulacji, szwindli a właściwie przestępstw żeby dogodzić arcybiskupom czyli „uniknąć wojny religijnej”. Czy to coś zmienia dla prof. Zirk-Sadowskiego i d-ra Bodnara – to już pytanie do nich. Ja swoje zrobiłem. Chodzę niezłamany z podniesioną głową.

      • Lidia
        Odpowiedz

        Też śledzę i też niewiele rozumiem. Domyślam się jedynie, że dalej nie wykreślą mnie z kościelnej bazy. A może źle zrozumiałam? Podsumowując, czy jest coś, co mogę zrobić, żeby odnotowano sobie tam, że ja nie należę do ich kościoła?

  2. Małgorzata
    Odpowiedz

    Popieram wszystkich przedmówców. To świetnie, że śledzisz i relacjonujesz wszystko, ale skoro piszesz tak, że nikt nie rozumie to szkoda Twojego wysiłku.

    • admin
      Odpowiedz

      Myślę, że „nikt” to przesada. Są tacy co rozumieją. Zresztą czego tu nie rozumieć? Nie masz prawa do decyzji GIODO, bo 20 lat temu wyłączono kościoły spod ustawy o ochronie danych osobowych za pomocą „i 3”. Mogli to zmienić prezes NSA i RPO, ale tego nie zrobili.

Post a comment