A to się porobiło! Ksiądz Natanek uparł się ustanowić Chrystusa Królem Drogi Mlecznej. Zdaje się, że ta sekta opanowała 10% Sejmu. Biskupi odpowiedzieli stworzeniem nowego święta: Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Co musi zatwierdzić watykańska Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, ale nie powinno z tym być problemów. To z kolei nie podoba się różnym „wspólnotom intronizacyjnym”, które otwarcie walczą z biskupami kto jest lepszym katolikiem. Na pro-PiS-owskim portalu niezalezna.pl pojawił się krytyczny artykuł „Biskupi nie ogłoszą Chrystusa królem Polski„. Do czego z kolei odniósł się związany z lefebrystami (skrajną prawicą kościelną) portal „Bibuła” zarzucając biskupom, że nowe święto jest niezgodne z encykliką Quas primas z 1925 roku. W komentarzu napisano:

List Pasterski Episkopatu można podsumować jednym słowem: APOSTAZJA. Ten publiczny akt apostazji polskich biskupów jest bowiem zupełnym odwróceniem doktryny katolickiej jasno wyrażonej m.in. w Encyklice papieża Piusa XI Quas primas.

No i mamy pytanie za sto punktów: jest-że to apostazja formalna, materialna czy jedynie herezja? Czekamy na wyjaśnienie ekspertów od apostazji z „witryn apostatycznych”. A może Pan Minister Wiewiórowski nam powie? W końcu wyjaśnia skarżącym się do Biura GIODO jakie są prawa apostatów i jak dokonać apostazji więc zajmuje się tematem niejako z urzędu.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Marek
    Odpowiedz

    Z powyższego tekstu jednoznacznie wynika, że czas najwyższy pokusić się o definicję apostaty. Otóż z mojej perspektywy apostatą jest każdy katolik, który nie chodzi co niedziela i w każde święto do kościoła i w pełni uczestniczy w eucharystii, tj. przystępuje do komunii świętej. Dalej, każdy katolik, który je w piątek mięso jest już apostatą. A jeżeli uprawia seks nie z pobudek prokreacyjnych, albo, co gorsze używa antykoncepcji jest już apostatą. Każde kłamstwo w ustach katolika lub osądzanie bliźniego jest wpisane w apostazję.
    Zauważmy, ja nadal mówię o katolikach, czyli o ich przynależności religijnej zgodnie z zasadą „katolik na wieki”, ale ich postawy życiowe całkowicie zaprzeczają istocie tej religii (nota bene pełnej niespójności i zakrawającej o manipulowanie ludzkimi emocjami, by tylko osiągnąć jeden cel, jakim jest władza nad człowiekiem).
    W tym miejscu można się więc pokusić o stwierdzenie, że kościół katolicki opiera się na fundamencie „świętej apostazji”, która jest wpisana w scenariusz życia poszczególnych jego wyznawców. Każdy, kto grzeszy prosi o ekskomunikę.
    Problem jest tylko z otrzymaniem tego na piśmie. Ale w tym szaleństwie jest metoda, ponieważ gdyby apostazja była tak prostą do zrealizowania procedurą, to w księgach chrztów kościoła było by czerwono od takich wpisów. I kto by finansował hulaszcze życie wszystkich biskupów?
    Pozdrawiam.

    • admin
      Odpowiedz

      Poprawianie Kodeksu Prawa Kanonicznego jest rzeczą niebezpieczną. Sam artykuł to przecież pokazuje. Więc nie tyle „pokusiłbym się o definicję apostaty” co zauważył, że ta z 1983 roku (oparta przecież na kilkuset latach historii!) się zużyła. Tu masz rację – pojęcie pochodzi z czasów, kiedy „apostatów” był margines marginesu a nawet bunt przeciwko Kościołowi wyrażano językiem religii. Obecnie mówienie o apostatach przestaje (jeśli nie wręcz: przestało) mieć sens i to oczywiście wyraża się w zmianie języka kościelnego. Stąd na przykład nowa instytucja – Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji (!) czy powrót Benedykta XVI do terminu „Ecclesia militans” – „Kościół wojujący”.
      Nie można mieć obu rzeczy na raz – albo jest kilka tysięcy apostatów czyli renegatów albo „Ecclesia militants„. To jednak uwagi zupełnie na marginesie.
      Piwo też ma ten problem – jest prawie samą wodą, ale to właśnie przez to, co nią nie jest ludzie je kupują!

Post a comment