Aha, prawda! Żywy Bóg!
Przecie miałem trąbić w róg!
Kaz ta, zaś ta, cyli zginoł?
Czyli mi sie ka odwinoł?
Kajsim zabył złoty róg,
ostał mi się ino sznur.

Stanisław Wyspiański, „Wesele”

Nieco ponad rok temu Naczelny Sąd Administracyjny ostatecznie dobił kuriozalną „interpretację” wrzutki „i 3” do art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych. Tę, która sprowadzała się do tego, że GIODO ma prześladować katolików i wydawać decyzje wyłącznie niewierzącym. Jednocześnie tych siedem wyroków z lutego 2016 jednoznacznie oddzieliło „wystąpienie po włosku” od „i 3” czyli (braku) uprawnień GIODO do wydania decyzji w tej sprawie. Sędziowie musieli sięgnąć aż do Soboru Trydenckiego żeby rozplątać ten celowo tworzony węzeł gordyjski. Efektem jest „trzecia linia orzecznicza NSA” w sprawie „i 3”, że jest w ustawie więc GIODO ma „stosować” czyli odczepić się od kościołów, bo nie ma uprawnień. Na jaw wyszły nowe elementy tej układanki. Pokazują dramat czwartego GIODO dr Edyty Bielak-Jomaa od kuchni – niby starającego się wyjść z impasu, ale tak słabego, bezradnego i obciążonego balastem przeszłości, że albo nic z tego nie wychodzi albo co gorsza kończy się obsesyjnym strzelaniem prosto w stopę. Problem w tym, że zakładnikami jej błędów i słabości są setki ludzi.

Pani minister nie chwaliła się publicznie, że wysłała ważne pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich. I to już 23 czerwca 2015 roku (czyli PRZED ostatnim przełomem). Prosiła o pytanie prawne (w zasadzie to jest wniosek o tzw. uchwałę abstrakcyjną Naczelnego Sądu Administracyjnego) w sprawie tego co jej poprzednik nazwał „metodologią” czyli czym się kierować oddzielając ziarno od plew. Najważniejszy w tym piśmie jest niepozorny akapit.

Ten akapit wywrócił wszystko do góry nogami, bo kwestionował prześladowanie katolików. Pani minister oficjalnie pytała jak poznać katolika po skardze do urzędu, ale między wierszami świtało już dramatyczne pytanie po co. I już przez to całe pismo do RPO było do luftu. Nic dziwnego, że 3 września 2015 roku wiceRPO Stanisław Trociuk grzecznie odpisał, że analizują sprawę i jak przeanalizują to dadzą znać. Sprawa się wszakże rozwijała, bo 14 października zwrócił się z pytaniem do wiceprezes NSA Marii Wiśniewskiej czy na jej oko te rozbieżności w „metodologii” to są i co na to wszystko prezes NSA, który może wnieść ten wniosek na równi z RPO. 5 listopada w imieniu Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów – mimo zajadłego oporu sędzi Małgorzaty Pocztarek – przedstawiłem komplet dowodów na gigantyczny szwindel z jej udziałem i doprowadziłem do odroczenia rozprawy na trzy miesiące. Fałszywe „i 3” musiało już upaść. Wiceprezes NSA odpisała RPO 2 grudnia, że sprawa się rozwija (właśnie rodził się kolejny przełom) więc na razie się nie wtrącają, ale mają rękę na pulsie jeśli dojrzeje do uchwały. Ponadto – i to jest arcyciekawe – ujawniła, że Biuro Orzecznictwa NSA zajmowało się rozbieżnością między pierwszą a drugą linią orzeczniczą (czyli jaką „metodologią” prześladować katolików) i powstała na ten temat analiza z 14 maja 2014 roku. Przekazano ją prezesowi WSA w Warszawie i prezesowi Izby Ogólnoadministracyjnej NSA. RPO 21 grudnia 2015 poprosił o jej kopię. Dostał ją 19 stycznia 2016 roku – raptem 3 tygodnie przed kolejnym przełomem na „maratonie sądowym”. Po wyrokach nic z niej nie zostało. NSA dobijając szwindel napisał, że „i 3” jest „wyraźne i niebudzące wątpliwości interpretacyjnych„. Dr Bodnar dostał dokument w gruncie rzeczy archiwalny.

Miesiąc po wyjściu uzasadnień do wyroków NSA, 6 maja 2016 roku, GIODO napisał do RPO, że „ponownie zwraca się” z prośbą o ten wniosek (zamiast dopiero wtedy z dużo mocniejszą pozycją). Jednak nie w sprawie, która dopiero co została wydobyta na światło dzienne czyli „kognicji” tylko… „wystąpienia po włosku” czyli tego do czego jeszcze nie przeszliśmy, bo od siedmiu lat wyinterpretowujemy kognicję w toku instancji, mówiąc uczoną formułką.

Pani minister chce, za przeproszeniem, spaść na cztery łapy – przenieść na NSA „wystąpienie po włosku” jednocześnie zamiatając pod dywan skandal odebrania Polakom debilnym „i 3” prawa do decyzji GIODO żeby „uniknąć wojny religijnej„. I drugi jeszcze większy, że stali na straży tej przemocy. Najpierw sami tego zawzięcie bronili, bo „nie mogli domniemywać uprawnień” a teraz role się odwróciły i sami od tego uciekają. Nuże, bronić „przepisu ustawy” co ją sam prezydent podpisał! Nuże, unikać wojny religijnej! Gdzie się teraz podziała złota myśl, że wydawanie decyzji to „postulat de lege ferenda„? A jeśli przeszli na jasną stronę mocy to kiedy i po czym poznać? Po niczym, bo nigdy nie przeszli tylko tchórzliwie spieprzają przed wrzutką, która przestała być użyteczna politycznie. Co niczego nie rozwiązuje tylko ich obnaża – ecce organ. Oczywiście, całe kierownictwo Biura GIODO może iść do więzienia za działanie na szkodę skarżących i własnego urzędu, ale to jest inna sprawa. Uchwała nie jest od tego żeby się coś komuś upiekło. Kto przez to straci twarz, kto stanowisko a kto nazwisko w gazecie to jest nieistotne. Chcieli dać przykład demokratycznego państwa prawa to je właśnie mają. Nachalne zmuszanie Kościoła do przyjęcia dekretu o odstępstwach niczego nie rozwiązało tylko samo w sobie naruszało Konkordat. Dopiero rok temu NSA wyszedł z tego matriksu – a w realu to samo „i 3” od 1997 roku… Wyjątkowo mogą być dwa pytania jeśli drugie wynika z pierwszego i na tej zasadzie pani minister może wyszarpywać u dra Bodnara drugie pytanie „jeśli GIODO ma kognicję to jakie decyzje ma wydawać w sprawie wystąpienia po włosku?„. Jeśli wyszarpie to voilà – po co się męczyć skoro można musieć, bo jest uchwała? Natomiast podmiana wniosku nie przejdzie. Choćby dlatego, że sami pokazują, że chodzi o „kognicję GIODO”, bo kłamać trzeba umieć.

Pani minister prosząc RPO de facto o podmienienie wniosku na wygodniejszy sama sobie nogę podstawiła. Pisze bowiem, że „nadal widzi aktualność wcześniejszego swojego postulatu [tj. pisma z 23 czerwca 2015 – MP] dotyczącego rozbieżności wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie„. Tymczasem przy pierwszym podejściu sama podkreśliła, że istotną kwestią jest niezgoda skarżących na dzielenie według wyznania, co NSA ze wstydem odrzucił w lutym 2016. To czego jeszcze chce od dra Bodnara?

Drugi raz zdradzili się decyzją w sprawie byłego Świadka Jehowy z 16 grudnia 2016. Chcieli mu zrobić prezent na święta więc pani minister powiedziała na ucho: „W zasadzie nie powinnam, bo nie mam kognicji, ale zrobię dla pana taki mały szwindelek, że niby mogę wydać decyzję, bo pana wywalili i psim swędem dostanie pan co chce. Jeśli się nie dowie pan Psyk z Wystap.pl to jakoś to przyschnie„. I tak dzięki zignorowaniu NSA i ominięciu problemu „Józef K.” dostał upragnioną „merytoryczną decyzję administracyjną” czyli odmowę uwzględnienia wniosku. Brawa za zaradność. Mały szwindelek gwarancją praworządności. Tylko po co uchwała skoro można pościemniać?

Po trzecie i najważniejsze – sami piszą czarno na białym, że z „i 3” wynika brak uprawnień! W dziesiątkach umorzeń skarg na parafie, które wydali przez ostatni rok. To jest formalna podstawa tych wszystkich umorzeń! Pisząc ponownie do RPO, że prosi o wniosek w sprawie „wystąpienia po włosku” już umorzyła pierwsze skargi czyli straciła okazję by napisać prawdę. Używają „i 3” zgodnie z pomysłem „ustawodawcy” czyli jako pałki do bicia skarżących i jednocześnie udają, że go nie ma – to jest źródłem tej urzędowej schizofrenii. Gdyby te wszystkie umorzenia były wymuszone i niechciane byłyby najlepszym powodem do alarmowania Rzecznika Praw Obywatelskich, że GIODO musi umarzać zamiast wydawać decyzje. Nie wpadli na pomysł, by ich użyć jako kluczowego argumentu za uchwałą. To nie zaświtało, bo nie mogło. Już wtedy, 6-go maja, można to było załatwić elegancko, jasno, z godnością, pokazać niezgodę na rolę kościelnego wykidajło, zaproponować pytanie prawne i mieć teraz czyste sumienie. Niestety ta poprzeczka po raz kolejny była za wysoko. I w efekcie bronią własnej niemocy zamiast z niej wyjść. W gruncie rzeczy nic się więc nie zmieniło, bo to robią od powstania.

fragment wywiadu w „Tygodniku Faktycznie” z 8 grudnia 2016

A maskirowki dopełnia to, że GIODO w październiku wycofał dziewiątą skargę kasacyjną, ale trzyma w rękawie ostatnią dziesiątą w sprawie I OSK 434/16. To po co wycofał poprzednie? Żeby uwalić wyroki NSA? Nie wspominając, że pan W. S. nie zna dnia ani godziny kiedy GIODO znowu zmieni zdanie i ją wycofa. To są wszystko działania pozorne: pozorowanie, że się chce uchwały, pozorowanie, że się „kieruje wytycznymi NSA” i pozorowanie, że się czeka na jego wyroki.

Jeśli ktoś drugi rok załatwia uchwałę w sprawie nie-wiadomo-czego, plącząc się w zeznaniach, nie bacząc na orzecznictwo, a wszystko z powodu wzmianki, że „obecna sytuacja nie buduje pewności w rozstrzyganiu przedmiotowych spraw„, to znaczy jedynie, że wpadł we własne sidła. Dla RPO taki duch sprawczy to koń trojański biurokracji: jeśli ulegnie to zaraz mu się pół tuzina ministrów zleci żeby im coś załatwił, bo też mają burdel co nie buduje pewności. 🙂 Dość tej marnej komedii! Prawda jak zwykle jest prosta – GIODO nie ma uprawnień wobec parafii, bo z nimi walczył jak z okupantem żeby „nie móc” nic zrobić. Próba podmienienia wniosku RPO na wygodniejszy to jednocześnie próba podmienienia RPO na wygodniejszego.

22 marca 2017: Notatka NSA z maja 2014 niczego nowego nie wnosi poza tym, że prawdopodobnie ukształtowała wyroki WSA w Warszawie począwszy od sierpnia 2014 roku. To dodatkowo tłumaczy dlaczego NSA ich nie skrytykował. Do pewnego stopnia WSA miał na nie przyzwolenie. Co z kolei potwierdza, że dr Wiewiórowski w październiku 2014 roku powinien był wnieść skargi na rażące naruszenie prawa Unii Europejskiej przez NSA a nie zwykłe skargi kasacyjne, które broniąc szwindlu jedynie przedłużyły gehennę (por. zarzut trzeci).

22 sierpnia 2017: RPO nadal – od 15 miesięcy – nie odpisał na drugie pismo GIODO… Epicka katastrofa.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Zenon
    Odpowiedz

    Panie Psyk, czy mógłby Pan krótko, w kilku prostych zdaniach (bez używania „lege cośtam”, „odjechania”, „podkładania” itp.) wyjaśnić przesłanie notki? Pan wie co Pan ma na myśli, my – czytelnicy – nie mamy bladego pojęcia o czym Pan mówi.
    Czyżby specjalnie Pan tak pisał by osoby walczące z Kościołem nie mogły zrozumieć o co chodzi? Dlaczego działa Pan na korzyść Kościoła?

    • admin
      Odpowiedz

      Zenku drogi – tak od razu z grubej rury, że sam się zdradzam? 🙂 Śmiesznie i strasznie. To, że nie rozumiesz to jeszcze nie dowód, że jestem TW. 😉
      Streszczenie ostatniego odcinka, powiadasz? Znam genialne streszczenie „Władcy Pierścieni”. Pewien hobbit dowiaduje się, że żeby uratować świat musi wrzucić pewien pierścień w pewną dziurę. Idzie mu to bardzo opornie, ale w końcu się udaje.
      🙂 🙂 🙂
      No, pożartowaliśmy. To teraz streszczenie. GIODO prosił RPO o wniosek, który omijał sprawę kognicji o którą cały czas chodzi. Jeśli to bez znaczenia to niech zamienią a jeśli ma znaczenie to niech się nie dziwią, że stworzyli kolejny konflikt.

  2. Michał
    Odpowiedz

    Szczerze? O co tu właściwie chodzi? Z czym polskie urzędu mają problem? Az tak bardzo sa zindoktrynowani, ze nawet nie dopuszczają mysli, ze ktoś może zechcieć wystąpić z kościoła rzymsko katolickiego? Dlaczego nie może być normalnie?

    • admin
      Odpowiedz

      Wszyscy mają problem z „i 3” w art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych. Bo bzdura lex sed lex. Tu nie chodzi o wystąpienie, jak się wydawało pożytecznym idiotom Kościoła ze stronki „Świecka Polska”. Tu chodzi o to, że GIODO go fanatycznie broniło, czyli działało na własną szkodę, broniąc swojej niemocy i „bezznaczeniowości”. Dlatego nie jest normalnie. Dodatkowo celowo wycofał dziewiątą skargę kasacyjną, która mogła dać brakującą czwartą linię orzeczniczą, że „i 3” to bzdura. I w rezultacie męczą się z tym nadal na własną prośbę i jeszcze trochę pomęczą.
      Walka z „i 3” trwa. Przy odrobinie szczęścia siódma rocznica Wystap.pl 16 czerwca będzie na wesoło, po kolejnym przełomie, który właśnie dojrzewa.

    • o. Ateusz
      Odpowiedz

      Więcej – od 25 maja 2018 będzie obowiązywać (bezpośrednio!) unijne rozporządzenie GDPR („General Data Protection Regulation”), gwarantujące m.in. prawo do „bycia zapomnianym”. Art. 91 rozporządzenia mówi, że „jeżeli w państwie członkowskim w momencie wejścia niniejszego rozporządzenia w życie kościoły i związki lub wspólnoty wyznaniowe stosują szczegółowe zasady ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem, zasady takie mogą być nadal stosowane, pod warunkiem że zostaną dostosowane do niniejszego rozporządzenia”. Światełko w tunelu?

      • admin
        Odpowiedz

        Wygląda na to, że Polski ten przepis nie będzie dotyczyć, bo nie ma takich zasad. Nie zrobiono ich na czas. Pytała o to rzecznika KEP dziennikarka „Dużego Formatu”, ale odmówił rozmowy. Kościoły zaczną podlegać „z marszu”. Jednego dnia nie podlegają (bo o to chodzi w „i 3”, mówienie, że podlegają, ale GIODO nic nie może to bełkot) a następnego podlegają. To grozi terapią szokową. Dużo lepiej dla wszystkich gdyby „i 3” obalono do końca roku.

  3. Michał
    Odpowiedz

    A dlaczego nie można wystąpić z kościoła katolickiego w Polsce po włosku?
    Najlepsze jest to, ze oni uważają, ze raz katolik, zawsze katolik. A w tym wszystkim chodzi tylko o kasę. Kiedy Polska wstanie w końcu z kolan? Narzekamy, ze brakuje pieniędzy na wszystko, a tak ochoczo sa one roztrwaniane na KrK, nie mówiąc o konkordacie, co to za haniebna umowa.

    • admin
      Odpowiedz

      Bo GIODO nie ma kognicji.
      Gdzieś Ci dzwoni, ale nie w tym kościele. Tu nie chodzi o kasę tylko wymordowanie heretyków (owocem semel catholicus semper catholicus była np. noc św. Bartłomieja).

      • Michał
        Odpowiedz

        Na szczęście „heretyków” już się nie morduje. Kościół rzymskokatolicki po latach prześladowań i morderstw powoli upada. Może w Polsce tego tak nie widać, ale na Zachodzie już tak.

Post a comment