sss pppKażdy kto nie zgadza się z decyzją urzędu w swojej sprawie chciałby uzyskać wyrok sądu administracyjnego. Nie każdemu jednak udaje się do niego doprowadzić – nawet jeśli się stara. Droga do niego jest wystarczająco długa, by odsiać wszystkich niedostatecznie zdeterminowanych. Mówiąc wprost – na drodze do wyroku trup ściele się gęsto. Już 7-go sierpnia na marginesie artykułu „Kościół chce wygrać procesy zanim się zaczną” napisałem jak to wygląda od strony Kościoła:

Dla dwóch proboszczów przygoda w sądzie skończyła się zanim zaczęła, bo polegli na banalnych wymogach formalnych. Pierwszy „wypadł za burtę” z powodu braku wpłaty 200 zł wpisowego (sygn. II SA/Wa 457/14). Drugi – na braku odpowiedniej liczby odpisów. Co ciekawe nie podjęli starań o usunięcie braków i tym samym – przebrnięcie przez formalności. Chyba po raz pierwszy w III RP duchowni są traktowani normalnie czyli muszą się odwoływać od decyzji z którą się nie zgadzają – i od razu pojawiły się problemy.

Dwa tygodnie później Polska Agencja Prasowa mogła się więc pochwalić tym o czym wszyscy wiedzieli:

Z informacji PAP wynika jednak, że w co najmniej w jednym przypadku decyzja GIODO uprawomocniła się, zanim proboszcz odwołał się do sądu.

Problem „wykruszania się” uczestników z powodu własnych błędów nękał nas prawie od początku batalii. Zazwyczaj są to niewysłanie jakiegoś pisma lub niezapłacenie opłaty kancelaryjnej („wpisowego”). Takie przypadki są znacznie bardziej deprymujące niż uczciwe przyznanie, że ktoś się w niej nie odnajduje i nie widzi sensu w walce z GIODO o dobro GIODO (co też się zdarzało). Pierwszym, który „wypadł za burtę” już w sądzie był pan J. O., który w sprawie II SA/Wa 2244/11 zmarnował cały wysiłek już witając się z gąską, bo – mimo otrzymanej pomocy Wystap.pl – nie zapłacił 100 zł za sporządzenie uzasadnienia wyroku. Kolejni oszczędni ujawnili się w identycznie zmarnowanych sprawach II SA/Wa 340/12 i II SA/Wa 1295/12. Średnio rok starań o wyrok poszedł do kosza, bo trzeba było jeszcze za niego 100 złotych zapłacić o czym nie było mowy. Na usprawiedliwienie tej trójki wypada dodać, że to wyjątkowo podstępny haczyk.

Niezachowanie procedur przez skarżącego powoduje, że procesu po prostu nie ma. Tak było z potencjalnie istotną skargą na bezczynność GIODO dwa lata temu. Jej brak przesunął początek wyroków w sprawie bezczynności GIODO o kilka cennych miesięcy. W sprawie II SAB/Wa 68/12 sąd postanowił więc:

Stosownie do treści art. 220 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t. j. Dz. U. z 2012 r., poz. 270) – dalej: ppsa, sąd nie podejmie żadnej czynności na skutek pisma, od którego nie zostanie uiszczona należna opłata.
Zgodnie z treścią art. 47 § 1 ppsa do pisma strony należy dołączyć jego odpisy i odpisy załączników dla doręczenia ich stronom, a ponadto jeżeli w sądzie nie złożono załączników w oryginale, po jednym odpisie każdego załącznika do akt sądowych.
Natomiast zgodnie z art. 220 § 3 ww. ustawy, skarga, skarga kasacyjna, zażalenie oraz skarga o wznowienie postępowania, od których pomimo wezwania nie został uiszczony należny wpis, podlegają odrzuceniu przez sąd.
W rozpoznawanej sprawie strona skarżąca, pomimo doręczenia jej w dniu 16 kwietnia 2012 r. odpisu zarządzenia z dnia 02 kwietnia 2012 r. sygn. akt II SAB/Wa 68/12 o wezwaniu do uiszczenia wpisu sądowego od skargi na bezczynność Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w przedmiocie rozpoznania wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy oraz wezwania do nadesłania odpisu skargi poświadczanego za zgodność z oryginałem, nie uczyniła zadość wezwaniu Sądu i nie uiściła należnego wpisu sądowego od ww. skargi, co potwierdził Oddział Finansowo-Budżetowy Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w dniu 27 kwietnia 2012 r. Skarżąca do dnia dzisiejszego nie nadesłała również odpisu skargi poświadczanego za zgodność z oryginałem.

Dwa tygodnie temu „nasz” WSA w Warszawie wytknął szkolne błędy kolejnym dwóm osobom. W sprawie II SA/Wa 791/14 pan E. K. chciał się skarżyć do NSA. Niestety na chęciach się skończyło, bo został kolejną osobą, która zaoszczędziła 100 złotych.

Wezwanie do uiszczenia wpisu od zażalenia zostało doręczone E. K. w dniu 15 lipca 2014 r., jednak nie uczynił on zadość wezwaniu.

Najbardziej groteskowa jest jednak sprawa pana A. K. Zapłacił „wpisowe”, ale i tak stracił status skarżącego w sądzie z powodu spóźnienia się o jeden dzień! Było tak:

Zarządzeniem Przewodniczącego Wydziału II WSA w Warszawie z dnia 11 czerwca 2014 r. sygn. akt II SA/Wa 848/14 strona skarżąca została wezwana do uiszczenia wpisu sądowego od przedmiotowej skargi, w wysokości 200 zł, w terminie 7 dni, pod rygorem odrzucenia skargi. Odpis przedmiotowego zarządzenia został doręczony stronie skarżącej w dniu 25 czerwca 2014 r. (zwrotne potwierdzenie odbioru przesyłki przez dorosłego domownika w aktach sądowych sprawy). W dniu 03 lipca 2014 r. został uiszczony wpis sądowy w kwocie 200 zł w od skargi w przedmiotowej sprawie.

Zatem:

Z akt rozpoznawanej sprawy wynika, iż przesyłka zawierająca odpis zarządzenia Przewodniczącego Wydziału II WSA w Warszawie z dnia 11 czerwca 2014 r. sygn. akt II SA/Wa 848/14 o wezwaniu do uiszczenia wpisu sądowego od skargi ww. na decyzję Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z dnia […] marca 2014 r. nr […], została doręczona stronie skarżącej w dniu 25 czerwca 2014 r. W dniu 03 lipca 2014 r. strona skarżąca uiściła wpis sądowy w kwocie 200 zł w od skargi w przedmiotowej sprawie. Zestawiając jednak datę doręczenia odpisu zarządzenia (25 czerwca 2014 r.), z datą uiszczenia wpisu sądowego (03 lipca 2014 r.), stwierdzić należy, że wpis został uiszczony z uchybieniem terminu zakreślonego przez Sąd. Ostatni dzień 7-dniowego terminu do uiszczenia wpisu upłynął z dniem 02 lipca 2014 r. Reasumując, uiszczenie przez stronę skarżącą wpisu sądowego w dniu 03 lipca 2014 r. nastąpiło po terminie na dokonanie tej czynności, co obliguje Sąd do odrzucenia skargi.

W efekcie w sprawie na placu boju zostali proboszcz ze swoim adwokatem. Niech to będzie przestrogą dla wszystkich uczestników batalii. Nie ma że urlop, nie ma że porwanie przez UFO, nie ma że dostałem neutrinem w głowę. Kto się spóźni jeden dzień tego nie ma!