9-maja ogłosiłem otwarty konkurs „Wyzwanie Apostazji” w którym publicznie obiecałem tysiąc euro każdemu, kto przedstawi jakikolwiek dowód, że wystąpił z Kościoła – byle inny niż własne przekonanie. Zaznaczam, że wiąże mnie to nawet w świetle Kodeksu cywilnego! Jeśli wierzyć propagandzie „witryn apostatycznych”, skrzynka admin@wystap.pl powinna zostać zalana setkami jeśli nie tysiącami zgłoszeń po nagrodę. Tymczasem przez półtora miesiąca nie zgłosił się nikt. Dosłownie nikt – nie było nawet próby! Mało tego – sama akcja (w gruncie rzeczy edukacyjna) spotkała się z zawziętą wrogością propagatorów „sakramentu apostazji”. „Fakty i Mity” nie wytrzymały nerwowo i ogłosiły w swoim radiu, że wystap.pl to sekta a propagandzista apostazja.pl o pseudonimie MattKaboom przy użyciu pseudointelektualnego bełkotu „udowodnił”, że nagrody wygrać nie można (co nawet gdyby było prawdą – bo nie jest, kryteria wygranej są bardzo jasne – to i tak świadczyłoby przecież tylko o głupocie zajmowania się „apostazją”). Krótko mówiąc – siedem lat robienia szumu medialnego o „środowisku polskich apostatów” (które w wybujałej wyobraźni co poniektórych doszło aż do pół miliona) rozpadło się jak domek z kart. „Ojcowie-Założyciele” – Jarosław Milewczyk, Robert „Proch” Prochowicz i Mariusz „Agnosiewicz” Gawlik – nie mogą niczym zbić zgodnego z doktryną Kościoła twierdzenia, że podlegają prawu kanonicznemu (11 KPK), są poddanymi Kościoła (subditus Ecclesiae) i mają obowiązek posłuszeństwa duchownym (1269 KKK). Poza ewentualnie „sądzę, że to nieprawda, bo uważam, że z niego wystąpiłem„. Niestety – dokładnie tu jesteśmy z tym problemem a oni nie chcą (lub nie potrafią) podjąć się jego rozwiązania.

Pokonani apostaci schowali się więc w dziupli i piszą co im się wydaje i na co mają nadzieję, np.: „posiadanie aktu apostazji z adnotacją proboszcza o przyjęciu, na gruncie prawa cywilnego jest już ważne (art. 61 § 1 KC) i zasadniczo jako dokument złożony przy świadkach jest niewzruszalne przed sądem, tj. sąd uzna go jako dowód w sprawie, który ma charakter konstytutywnego oświadczenia woli (czyli wywołującego określony skutek w postaci ustania przynależności do związku wyznaniowego)” (Wolf, 12 czerwca) albo „sądy uznają, że skorzystanie z instrukcji KEP jest skuteczną drogą do wystąpienia z kościoła” (MattKaboom, 18 czerwca). Ba! Nawet można się dowiedzieć, że tzw. „metoda KEP” (aka „Święta Instrukcja Apostatyczna”) „jest mocniejsza, bo są świadkowie, którzy są zapoznani z treścią oświadczenia woli„. Wiemy to znowu od „Wolfa” a on wie, bo „jest prawnikiem (etatowym, do akademickiego mu dwa lata zostały)” – cokolwiek to oczywiście znaczy. Najpierw było więc siedem lat bujania w obłokach, że „apostazję” za wystąpienie z Kościoła uznaje sam Kościół, teraz – po zimnym prysznicu księży Majera i Walencika – będzie chyba drugie siedem takiego samego bujania w obłokach, że robi to Polska. W sumie co (im) za różnica? Grunt żeby nadal „pomagać wystąpić z Kościoła„. Ci sami ludzie próbowali się uczepić jako ostatniej deski ratunku zdania

Podkreślenia jednocześnie wymaga, iż wbrew zarzutom skarżącego bez wpływu na wskazane wyżej wyłączenie kompetencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych pozostaje okoliczność, że skarżący w sposób skuteczny wystąpił z Kościoła Katolickiego.

w wyroku z 21 lutego w sprawie Zbigniewa Kaczmarka. Pomijam to, że 1000 euro od wystap.pl miałby dostać członek wystap.pl, bo grupa apostazja.pl jest na etapie klikania w klawiaturę co im się wydaje, że sądy by dla nich zrobiły gdyby o to wystąpili. Sąd musiał to napisać żeby oddalić skargę na GIODO po tym jak Zbigniew wyciągnął wnioski z czterech wyroków tego samego sądu, które padły raptem… w ciągu poprzedniego miesiąca. Chodziło w nich o to, że skarżący nie wystąpili, bo nie mieli potwierdzenia władz kościelnych, że wystąpili (co jest w Polsce warunkiem wystąpienia, jak widać; w Malezji zresztą też – oczywiście z ummy islamu). Tymczasem Zbigniew takie potwierdzenie zdobył w 2006 roku – i je pokazał podczas rozprawy. Sąd widząc w jaką sam wpadł pułapkę musiał sobie dać dwa tygodnie „na przemyślenie” (!) i dopiero wówczas był gotowy tak przerobić uzasadnienie żeby oddalić skargę i „przykryć” to Konkordatem. Tak więc żadnego procesu o uznanie wystąpienia z Kościoła tu nie było a nawet samo to zdanie wpisano w jego interesie.

Efekt został więc osiągnięty – żaden „formalny apostata” nie ma dowodu, że wystąpił z Kościoła i nie zanosi się na to żeby go zdobyli. Apostaci po siedmiu latach dzwonienia do kurii weszli na etap naiwnych mrzonek co „sąd uzna”. Już to do nich dociera stąd „ustawa Prochowicza” – nagłe „nawrócenie na świeckość” i próba skreślenia „i 3” nowelizacją ustawową.

Trudno wyrazić słowami skalę kompromitacji serwisu apostazja.pl, który przekroczył właśnie… 70 tysięcy postów (sic!).

Ponad 70 tysięcy postów (głównie o apostazji), 4392 użytkowników, 1790 wątków (w tym 75 „tajnych” w dziale Mod), 1435 „społecznych świadków apostazji” (żeby przebrnąć przez wirtualną „instrukcję KEPu”), „Tygodnie Apostazji”, „dyżury apostatyczne” w biurach poselskich, konferencje prasowe, „celebryci nagrzani, by dokonać apostazji„, wywiady, patronat Józefa Piłsudskiego, list do Ojca Świętego – i po siedmiu latach tego wszystkiego ani śladu dowodu, że ktoś wystąpił z Kościoła! Przecież to albo katolicka sekta albo rekord Guinnessa w dziecinadzie!

Nic to, na „Wyzwanie Apostazji” też przyjdzie pora – być może już niedługo.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Marek
    Odpowiedz

    Mam wrażenie, że ci wszyscy „apostołowie apostazji” zachowują się tak jak fanatyczni katolicy. Czyli z jednej strony deklarują swoje wystąpienie z kościoła, a z drugiej strony fanatycznie w tym kościele pozostają, przyjmując tezę, że apostazja jest wystąpieniem z kościoła. To tak, jakby dewota chciał ustrzec się ognia piekielnego, leżąc całymi dniami krzyżem w kościele, zapominając, że zbawić się jedynie można przez dobre uczynki. Jestem przekonany, że portal apostazja.pl jest jedynie próbą wylansowania głupoty kilku osób. No cóż, w naszym kraju na czymś takim też można zrobić karierę polityczną. I na koniec tak szczerze, żal mi naszego kraju.

  2. Mira
    Odpowiedz

    Proboszcz parafii, która działa na terenie mojego miejsca zamieszkania moje pisemne wystąpienie podpisał. Podobno własnoręczny podpis osoby jest wiążący w wielu sytuacjach…
    Minęło +- 4 lata i odpowiedzi nie dostałam – to fakt.
    Prawdę powiedziawszy mam bardzo dużo ważnych spraw na głowie i brak mi czasu na dalsze użeranie się z ta instytucja, ale może jeszcze do tego wrócę.

    • antitheist
      Odpowiedz

      Hmmm… pewności nie mam, ale wydaje mi się, że podpis aby coś dawał to musi wyraźnie wskazywać na to, że podpis dane coś sankcjonuje i nie może on być złożony przez osobę która nie jest władna podjąć danej decyzji a do tego podpis nie jest wiążący jeżeli prawo zakazuje podejmowania danej decyzji. Bardziej pisałem pod kątem wystąpienia z KK i potwierdzania podpisem decyzji o tym, bo hmm… nie wydaje mi się aby podpis zwykłego księdza cokolwiek dawał tym bardziej jeżeli istnieje doktryna semel catholicus semper catholicus – potwierdzenie wystąpienia z KK przez księdza działającego wbrew obowiązującemu go prawu kanonicznemu.
      No chyba, że mowa o akcie formalnym gdzie wystarczy, że zostanie przyjęty a podpis jest potwierdzeniem przyjęcia takowego aktu.
      Druga sprawa – pójście po apostazję to nie wypisanie się z Kościoła co już zostało na tym portalu nie raz poruszane.

      • Immanuel
        Odpowiedz

        Rzecz nie w tym jak dostarczysz oświadczenie woli osobie, do której kierujesz, ale w tym co jest w tym oświadczeniu. Prawo nie mówi jak masz dostarczyć oświadczenie, ale mówi, że masz umożliwić zapoznanie się z nim. Nawet nie musi czytać tego oświadczenia. Musi zaistnieć sytuacja, w której będzie miała strona możliwość zapoznania się z treścią oświadczenia. Jeszcze mniej wymagające jest prawo i słusznie, w przypadku, gdy przesyłamy nasze oświadczenie woli drogą elektroniczną. Wymaga to zgodnie z prawem naszego podpisu elektronicznego, ale wówczas wystarczy, że posiadamy dowód, iż wprowadziliśmy nasze oświadczenie woli do systemu elektronicznego w sposób umożliwiający odbiór go przez stronę. On nawet nie musi odebrać tej przesyłki elektronicznej, aby nasze oświadczenie woli było skuteczne. Nawet nie trzeba podawać paragrafów prawnych, na których się człowiek opiera składając swoje oświadczenie woli. Jednak należy wziąć pod uwagę, że jeśli dokonujemy tego bezpośrednio w kancelarii przed księdzem, zawsze jesteśmy narażeni na domniemanie dokonania jedynie czynu kanonicznego tym bardziej, jeśli w treści stwierdzamy, że nie wierzymy w Boga i są nam obce doktryny i dogmaty Kościoła i nie zgadzamy się z głoszonymi prawdami Bożymi przez duchownych tego Kościoła, a swoją wizytę zaczynamy od pochwalonego itd. Wysłanie listu daje nam pewność, że nasze odstępstwo nie może być uznane za deklarację herezji, apostazji lub schizmy lecz ma skutki cywilnoprawne. Dlatego księża i biskupi tak uparcie każą przychodzić do siebie, aby zawsze gadać o kanonicznych czynnościach nie mających nic wspólnego z czynnościami cywilnymi.

        • admin
          Odpowiedz

          Dlatego księża i biskupi tak uparcie każą przychodzić do siebie, aby zawsze gadać o kanonicznych czynnościach nie mających nic wspólnego z czynnościami cywilnymi.

          Dodam – tak bardzo, że „każą” stosować się do „instrukcji KEPu” nawet mimo tego, że sami jej nie przyjęli a Rada Prawna publicznie przyznała w styczniu, że to był warunek obowiązywania w danej diecezji. Potrafią bezczelnie kłamać, że „takie są prawa kościelne” i trzeba dokonać apostazji „zgodnie z obowiązującymi przepisami„. Czyli jakie? Takie chamie, że masz robić co ci powiemy! 🙂

  3. Immanuel
    Odpowiedz

    Do doktryny 1269 KKK nakazującej posłuszeństwo wobec duchownych dołożę jeszcze kanony 212 par. 1, 752 i 753, aczkolwiek dla mnie najzabawniejszy jest ten kanon, który nakazuje apostacie łożyć na utrzymanie Kościoła i duchownych – 222 par. 1.

  4. Robin99
    Odpowiedz

    Pisania ciąg dalszy: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8144
    Właśnie wykasowali moje komentarze pod tym artykułem na racjonaliście. Szkoda, bo czytam ich dość długo, ale widać cenzura niejedno ma imię. Trochę mi przykro, bo poważałem ten portal, ale widocznie niektóre tematy są tam zakazane.

    • admin
      Odpowiedz

      Nie, no rewelacja. Ojciec-Założyciel Apostazji Kanonicznej Mariusz „Agnosiewicz” Gawlik już prawie obronił swój sakrament do spółki z Episkopatem. Ręka rękę umyła i im wyszło, że apostazja jest spoko. Brawo Mariusz. 🙂 Ja już wolę Terlikowskiego – przynajmniej pisze w „Niedzieli”, że „nie da się wystąpić z Kościoła„.

  5. waltharius
    Odpowiedz

    Cześć.
    Taka sugestia. W swoim konkursie na apostatę powinieneś chyba dać jakieś ramy, bo jak w końcu się Wam uda (za co trzymam kciuki), to może Ci pieniędzy zabraknąć na wypłatę nagród. 😉

    • admin
      Odpowiedz

      Tak, tak. „Instrukcji KEPu o apostazji” nie ma, bo biskupi jej nie przyjęli „formalnym aktem” a do tego Kościół i tak nie uznaje formalnego wystąpienia, ale racjonalista.pl i Rada Prawna KEPu ją bohatersko ramię w ramię ratują przed „występowcami”. Kruk krukowi łba nie urwie – czy jakoś tak.

      • Immanuel
        Odpowiedz

        Zwróć uwagę na nagłą woltę Ks. Maćkowskiego. Do Mariusza pisze, że apostazja wywiera skutki administracyjne, sugerując niejako skutki cywilne, gdy tymczasem do mnie napisał wprost, że apostazja wywiera jedynie skutki kanoniczne, a nie cywilne. Więc jak mamy rozumieć skutki administracyjne? Można rozumieć na dwa sposoby – jako skutki cywilne w co wątpię, choć czuję, ze tak chciał aby przyjmowali apostaci i jako skutki pozwalające na czynności administracyjne dokonania adnotacji bez skutków cywilnych. Wychodzi na to, że Kościół idzie teraz w kierunek, iż apostazja jest warunkiem podporządkowania się ustawie i dokonania aktualizacji danych, ale w wymiarze opuszczenia wspólnoty, bo tak Krk rozumie słowa „wystąpienie z Kościoła”. Sprytne zagranie ze skutkami administracyjnymi uspokaja apostatów, że wszystko jest w porządku i po staremu. Jednak żaden apostata nie pójdzie do sądu i nie powie „sprawdzam”, bo wie, że jego apostazja zostanie uznana za czynności religijno-kanoniczne lub jak się to wyraził sekretarz – sakramentalne.

        • admin
          Odpowiedz

          Tak, to widać jak na dłoni. W odpowiedzi do nas jasno napisał, że apostazja nie wywołuje skutków w prawie polskim a teraz kombinują jak by tu zrobić żeby do tego doprowadzić. I dlatego nazwał karę ekskomuniki „administracyjnym przerwaniem więzi członkowskiej” tylko po to żeby trochę niżej przyznać, że to „swoiste zawieszenie w ramach życia Kościoła„.
          Przy okazji sekretarz Rady Prawnej ks. Maćkowski musiał ominąć bokiem to co powiedział… konsultor Rady Prawnej ks. Majer. Nie spodziewam się niczego więcej. Natomiast nowością jest to, że Mariusz Gawlik dla ratowania swojego dziecka czyli „instrukcji KEPu o apostazji” posunął się do takiej współpracy z Episkopatem. Cztery lata temu prosił o wyjaśnienie jak „dokonać apostazji” i być może nadał ostatni sztych „instrukcji KEPu o apostazji”. Teraz poprosił o zaprzeczenie temu co ustaliliśmy i ujawniliśmy. I w obu przypadkach Kościół mu nie odmówił. Tym razem nie jest to nawet pismo tylko wycezylowany email z bprasowe@episkopat.pl czyli po prostu nowa linia ks. Józefa Klocha i całego Episkopatu wyciągnięta tak jak w 2005 roku instrukcja „jak wystąpić z Kościoła zgodnie z prawem kanonicznymwyciągnięta przez Roberta Prochowicza od ks. prałata Grzegorza Kalwarczyka.
          Ksiądz Andrzej Maćkowski dzięki Bogu nie ma możliwości zmieniania doktryny Kościoła tylko może powoływać się na to co zostało ogłoszone. W tym przypadku powołał się na tezę 2 Dignitatis humanae a reszta to dorabianie słów do projektu politycznego wprowadzenia Świętej Instrukcji Apostatycznej do polskiego prawa (w czym racjonalista.pl, jak widać, ochoczo pomaga). Oparł się na książce Pasquale Colella, „La libertà religiosa nell’ordinamento canonico” (wydanie 3, wyd. Jovene, ISBN 88-243-1318-3, rozdział 4 podrozdziały 1 i 3) gdzie autor zawarł mocną krytykę zasady semel catholicus semper catholicus na gruncie tez 2 i 3 deklaracji o wolności religijnej “Dignitatis humanae”. Sęk w tym, że Pasquale Colella postuluje zmianę kanonu 11 KPK (nie był nim zachwycony także śp. ks. prof. Remigiusz Sobański) a ksiądz Maćkowski ten postulat nazywa doktryną Kościoła – i na tym polega ta ordynarna manipulacja.

  6. Immanuel
    Odpowiedz

    Tyle, że jak połączyć tę wypowiedź Ks. sekretarza Andrzeja Maćkowskiego z wypowiedzią GIODO Wojciecha Wiewiórowskiego w Sejmie na temat art. 17 Traktatu o funkcjonowaniu UE, to widać jak GIODO współpracuje z KEPem i jak dążą wspólnie do zalegalizowania „Świętej Instrukcji Apostazji” w prawie polskim. Można tylko podziękować Ks. Maćkowskiemu, bo pięknie pokazał prawdziwe oblicze dr prawa Wojciecha Wiewiórowskiego. GIODO zapomniał jednak, że takie działania odbierają prawa do wolności religijnej co jest per se niezgodne z prawem – nie tylko unijnym.

  7. Ja
    Odpowiedz

    Mam pytanie:
    Czy prawo, które jest stanowione przez władze (czyt. hierarchów krk) bądź co bądź, obcego państwa jakim jest Watykan, może obowiazywać obywateli polskich, którzy nie są obywatelami tego państwa (oczywiście oprócz hierarchów krk)?
    Jeżeli tak jest, to każde inne państwo, np. Białoruś czy Rosja a nawet Iran, może obywatelom Polski (oczywiście – dla ich dobra) nakazać przestrzeganie swoich praw!
    Sądzę, że żadne państwo nie może przymuszać obywateli innego państwa do przestrzegania jego prawa.
    Może to byłoby jakieś wyjście z tej klinczowej sytuacji…

    • admin
      Odpowiedz

      Mieszasz prawo Watykanu (którym zarządza Gubernatorat Państwa Watykańskiego) z prawem kościołów – np. z dekretami ogólnymi Konferencji Episkopatu Polski.
      KEP ma prawo wydawać dekrety jakie chce i o czym chce – i sami to podkreślamy! – włącznie z tym co wierni mają zrobić żeby pozbawić się prawa do Komunii Świętej. Jest to co najwyżej dziwne, że katolicy potrzebują instrukcji jak pozbawić się praw katolików, ale polskiego prawa to nie łamie. Nie znaczy to jednak, że dekrety KEP obowiązują w polskim prawie, bo sprowadzałoby się to do tego, że Episkopat Polski pisze rozporządzenia do ustaw. „Święta Instrukcja Apostatyczna” miała być takim rozporządzeniem do ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania i co gorsza – była nim przy wsparciu wszystkich stron dramatu. Wyjście z tej klinczowej sytuacji leży teraz z jednej strony w Watykanie a z drugiej w polskim Sejmie. Bez papieża i prezydenta już się nie obejdzie.

Post a comment