Trzecia osoba w Polsce, która „wystąpiła po włosku” (to znaczy proboszcz dobrowolnie wpisał adnotację, którą wymyślił KEP – ale po powołaniu się na polską ustawę) to Katarzyna Pokrzywa (znana ongiś jako pani Barbara). Od razu zrozumiała więcej niż przez całe lata sekta „zawodowych apostatów” i teraz robi fantastyczną robotę. Najpierw pozwoliła się do reszty skompromitować Prochowiczowi, który nie stracił okazji, by zamienić się rolami z rzecznikiem prasowym KEP-u:

a potem napisała znakomity felieton o własnych doświadczeniach. Kasiu, jesteś wielka!

Facebook Comments

Website Comments

  1. timmon
    Odpowiedz

    Prochowi nie ma się co dziwić, że coraz częściej odgrywa rolę rzecznika KEP-u. Tylko co na to ks. dr Józef Kloch?

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    A smok wawelski, a bazyliszek warszawski, to nie są dowody na istnienie smoków? Nie wierzyć w Kościół katolicki to rozumiem, ale w smoki, to już przesada. 🙂 Ja tam wierzę w istnienie tych poczciwych zwierzątek. 😉

    Prochowi już nic innego nie zostało jak tylko trzymać z klerem, bo to ta brzytwa, której się jeszcze może chwycić. Powoli nabiera wody jak Titanic.

  3. Kasia
    Odpowiedz

    Dzięki za miłe słowa. 🙂
    Na apostazję.pl od jakiegoś czasu nie wchodziłam. Ten post jeszcze czytałam. Ktoś mnie niżej zapytał: co ma ekskomunika do występowania z kościoła [zgodnie z KEP]? I sądzę, że te słowa dobitnie świadczą o tym, jak bardzo ludziom brak jest jasnych definicji i informacji na temat i samej „apostazji”, i „występowania”.
    Zresztą co tu się dziwić, prawo kanoniczne samo jest dość niejasne. Dlaczego w ogóle nazywa się to prawem?
    Moja mała kampania informacyjna trwa. 🙂
    Mam nadzieję, że bardzo niedługo nasza lista występujących się zwiększy. Trzymajcie kciuki za pewien list. 😉

    • admin
      Odpowiedz

      Trzymamy Kasiu, trzymamy. 🙂 Nie każdy może mieć tyle szczęścia co Ty, ale w razie czego Pani Dyrektor Monika Krasińska z Biura GIODO jest ekspertką od wysyłania proboszczom „listów stresujących z kołem ratunkowym”. Decyzji GIODO od tego (jeszcze) nie będzie, ale można walczyć w sądzie o obalenie kościelnego przywileju w ustawie o ochronie danych osobowych, który wstawiono tam za wiedzą Leszka Millera w 1998 roku.

  4. Immanuel
    Odpowiedz

    No wal już otwartym tekstem. Parafrazując to będzie tak – przyszedł biskup do Millera i dał propozycję nie do odrzucenia. Kurcze jak za lat trzydziestych w Teksasie. Taki biskup to jak Ojciec Chrzestny lub Al. Capone. A jak dodać, że w tym matactwie legislacyjnym brał udział poseł Ciemniewski, późniejszy sędzia Trybunału Konstytucyjnego, to włos na głowie się jeży.

Post a comment