Interesującą, choć niestety szczątkową informację przynoszą „Fakty i mity” nr 28/2011, s. 20. Czytelnik pisze o peregrynacji obrazu Matki Boskiej, przezornie połączonej ze zbiórką datków. Nie wiadomo na jakich zasadach był przekazywany, jak długo można go sobie było potrzymać i do czego je zbierano. W całej sprawie ważny jest zeszyt ofiar na parafię, który wierni sami sobie przekazywali razem z obrazem. Może to wyglądać na ujawnienie listy ofiarodawców – coś, co wystap.pl z sukcesem podważyło (GIODO skrytykował tę praktykę dla RMF FM). Nie ma jednak zdjęć zeszytu, nie ma pokrzywdzonych, nie wiadomo jaka parafia… Ot, znowu się upiekło, bo zamiast poważnego zajęcia się tematem zrobiono z tego notatkę o obrazie. Tymczasem problem może być strukturalny, podobnie jak onegdaj (zanikający obecnie) zwyczaj podawania do publicznej wiadomości adresów nowożeńców.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Kasia
    Odpowiedz

    Koleżanka opowiadała mi o tej tradycji przekazywania figurki Matki Boskiej. Nie mówiła jednakże nic o zeszycie ani jakimkolwiek zapisywaniu się czy datkach. Ogólnie historia była dość zabawna, gdyż jej rodzina nie chodzi do kościoła i ta akcja była dla nich totalnym zaskoczeniem.
    Najwyraźniej jednak Matki Boskie w różnych postaciach są przekazywane z domu do domu w całej Polsce. 🙂 Trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Może w końcu trafi na kogoś z nas i będzie coś więcej niż notka. 😉

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    Swojego czasu taki obrazek chciała „zaprosić” do mieszkania śp. moja teściowa. Nie było zmiłuj – ona musi. W końcu powiedziałem, że domu otwartego nie prowadzę, a jeśli się odważy, to ludzie zebrani na modłach wylecą za drzwi szybciej jak przyszli, a obraz będzie fruwał przez okno na dół na glebę. Powiedziałem to tak stanowczo i z pełną determinacją, że na zawsze wybiłem jej z głowy tego typu i podobne pomysły. Zapewniam wszystkich, że nie interesowałem się wtedy jakimiś zeszytami. Hipokryzja klechów sięga szczytów – nas odstępców od tej sekty uważają za potępionych na zawsze, godnych tylko jakiegoś potwornego, wyimaginowanego piekła, a sami propagują obrazoburstwo i bałwochwalstwo jako objaw pobożności. A wszystko to dla władzy i mamony.

    • admin
      Odpowiedz

      Czyli ta Matka Boska wchodzi razem z połową sąsiadów? Teraz to chyba pojąłem… Genialna w swej prostocie metoda podporządkowania. No a jeszcze zeszyt do tego to już perełka. Jak nie zaprosisz sąsiadów na urodziny to się sami zaproszą „na Matkę Boską”.

  3. Immanuel
    Odpowiedz

    Żeby sąsiadów, to byłoby pół biedy, ale przychodzą z całego osiedla dewoty i bigoty płci obojga i to całe towarzystwo plecie bezmyślnie różańce i jakieś tam inne klepanki z kościelnej czytanki. Oczywiście zanim zaczną muszą pozwiedzać całe mieszkanie, żeby później mieli o czym plotkować i co przekazać księdzu, który już będzie wiedział gdzie to wpisać.

  4. admin
    Odpowiedz

    To jakieś kuriozum. Dziw, że to jeszcze funkcjonuje. Wygląda na to, że nie tylko zeszyt z Matką Boską wchodzi, ale cały aktyw parafialny. Oj, złapać by takiego proboszcza za zeszyt i za ucho do GIODO zaciągnąć!

  5. Arsenia
    Odpowiedz

    W mojej rodzinnej parafii nadal podczas zapowiedzi przedślubnych podaje się pełne dane osobowe przyszłych małżonków (imię, nazwisko, wiek, adres zameldowania). W zeszłym miesiącu wraz z obrazem MB Częstochowskiej nawiedził parafię ojciec paulin, który przez 1,5 godziny grzmiał do ludzi zebranych w kościele, że w Polsce zaczyna się szerzyć pogaństwo i tylko katolik może być dobrym człowiekiem. Oczywiście nikt otwarcie nie zareagował na te głupoty, za to po mszy przed kościołem utworzyła się kolejka rodem jak z PRL-u, bo wierni rzucili się by za okazyjną cenę kupić oficjalną kopię (kopii) świętego obrazu.

Post a comment