Rok temu ogłosiłem nieustający konkurs – „Wyzwanie Apostazji„. Publicznie obiecałem 1000 euro każdemu apostacie, który udowodni, że wystąpił z Kościoła Katolickiego – i to obojętne w jaki sposób. Został skutecznie przemilczany nie tylko przez Kościół, ale wszystkich razem i każdego z osobna z „organizatorów tygodnia apostazji” (bo straciliby status „działaczy ruchu apostazji” czyli robienie kariery na pustosłowiu). Nawiasem mówiąc – przez rok nie wpłynęła nawet jedna nieśmiała próba zdobycia nagrody. I oto po roku okazuje się, że pewien czytelnik „Faktów i Mitów” przynajmniej zaczyna w tym kierunku myśleć:

Trzy lata temu zgodnie z Instrukcją Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych złożyłem w kurii oraz parafii obecnego miejsca zamieszkania i parafii chrztu pisemne oświadczenie o rezygnacji z członkowstwa w Kościele katolickim. Do tej pory nie otrzymałem żadnej informacji o dokonaniu stosownego zapisu w moim akcie chrztu. Rozważam ponowne złożenie oświadczenia, ale wyłącznie w kurii, z żądaniem odwrotnego potwierdzenia tego faktu dokumentem pod rygorem skierowania do sądu powszechnego pozwu o ustalenie nieistnienia stosunku prawnego na podstawie art. 189 k.p.c., bowiem nie chcę spotykać się w tej sprawie osobiście z proboszczem. Proszę o poradę, czy taka procedura jest możliwa. („Fakty i Mity”, nr 19/2013, s.10)

I co robi redakcja via „Mecenas”? Najpierw zasypuje swojego Czytelnika gradem liter o nieśmiertelnej „instrukcji KEPu o apostazji”, której mylą nawet datę powstania (!) a dopiero potem odpowiadają na pytanie, odradzając drogę, która mu „chodzi po głowie”:

(…) powoływanie się w tym trybie na procedurę cywilną przed sądami powszechnymi jest bezprzedmiotowe. Wielokrotnie sądy powszechne odrzucały powództwa w podobnych sprawach z uwagi na niedopuszczalność drogi sądowej i niemożność uznania spraw związanych z występowaniem z Kościoła za sprawy cywilne.

I tym sposobem redakcja antyklerykalnego tygodnika doradza chodzenie do kancelarii parafialnej a odradza… pierwszy i precedensowy tego typu proces sądowy w Polsce! A jakie „wielokrotnie odrzucały”? Nie wiadomo… Nie i koniec. Do proboszcza marsz!

Facebook Comments

Website Comments

  1. Zbigniew
    Odpowiedz

    Milczenie jest odpowiedzią!
    Odnośnie art. 189 kpc: “kupić nie kupić potargować można”.

    • Proch
      Odpowiedz

      Panie Robercie, a może Pan by spróbował uzyskać w sądzie potwierdzenie istnienia interesu prawnego i na tej podstawie ustalenie Pana statusu względem Kościoła? Ma Pan papier z Kościoła, że nie jest Pan członkiem. Ale jak wszyscy wiemy Kościół nie uznaje wystąpienia, więc jest Pan zgodnie z doktryną katolicką nadal katolikiem, ergo ten papier z Kościoła jest nic nie wart. Niech Pan uzyska potwierdzenie sądowe. Wyrok WSA z grudnia 2011 nie jest tak do końca jasny w tej kwestii – zresztą co do meritum dotyczył postępowania GIODO, a nie Pana przynależności do związku wyznaniowego. Taka nowa sprawa może się toczyć równolegle do Pana sprawy przeciwko GIODO. Dajcie przykład tym „żałosnym” osobom jak PRAWDZIWE potwierdzenie wystąpienia uzyskać mają.

      • admin
        Odpowiedz

        Żałosny Szejku Prochu, a 1000 euro i przejść do historii nie chcesz? Od roku Cię namawiamy, kupę kasy dajemy tylko za udowodnienie, że nie jesteś oszustem… a Ty na to „nie, ja dziękuję”. I co robisz? Lejesz krokodyle łzy nad facetem, który uznaje biskupa za urząd publiczny i odrzucenie tego ataku klerykalizmu nazywasz „wątpliwościami prawników. Przypomnę ostatnie zdanie: „mimo wszystko szkoda, że nikt (chyba) jeszcze nie podjął próby złożenia takiego pozwu„. Czyli „wszyscy tylko nie ja, bo ja o tym napiszę niusa a najlepiej projekt ustawy, ale wolę być nazywany oszustem niż pokazać, że nim nie jestem„. Idź się wypchaj albo do zoo robić za goryla, katoliku jeden!

      • Immanuel
        Odpowiedz

        Zobacz jak Twoje myślenie Prochu jest ograniczone – strasznie ograniczone. Jako zidoktrynowany doszczętnie katolik, nawet nie umiesz czytać co napisał Robertowi klecha. Jeśli napisał, że wystąpił z Kościoła, a według KPK (kanon 11) się nie da, to znaczy, ze dał mu pismo do ręki, iz uznał Jego prawne wystąpienie. Tym samym uznał z góry to, czego ty chcesz aby ustalił sąd, kompletnie zapominając, że sądów nie interesują prawa kościelne, a obowiązujące prawo powszechne. Ty wysyłasz innych, bo sam mimo sporej nagrody pieniężnej nie możesz nic przed sądem ustalać, bo dokonałeś zamiast wystąpienia czynności kanonicznej pod nazwą „zaciągnięcie ekskomuniki na życzenie”, dokonując sakramentalnego obrzędu świętej apostazji. Taką czarną magią sądy powszechne się nie zajmują. Musisz o swoje ustalenie stosunku z klechami wystąpić do sądu biskupiego. Tylko po co, kiedy każdy już wie i Ty też, że Twój stosunek z klechami został już ustalony – zostałeś wyruchany.

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    Z „Faktów i Mitów”, zostały tylko mity. I to jest problem tego czasopisma. Ale nie ma co się dziwić temu antyklerykalnemu pismu, jeśli prowadzi go były klecha, posiadający zaczadzoną głowę indoktrynacją poczynioną w młodzieńczych latach. Tacy ludzie nigdy nie będą potrafili myśleć zdroworozsądkowo, a jedynie kościółkowo, gdyż indoktrynacja dokonała nieodwracalnych spustoszeń w mózgach.

    • admin
      Odpowiedz

      Ciekawy artykuł, dziękuję za linka.
      Nigdy nie było w Polsce takiego procesu. To ŻAŁOSNE, że „Fakty i Mity” zniechęcają do niego swojego czytelnika. To po prostu blokowanie rozwoju prawa i społeczeństwa obywatelskiego. Odpowiedź jest godna księdza Klocha.

Post a comment