Praktycznie jedyny argument Kościoła na utrzymanie skompromitowanego „sakramentu apostazji” to twierdzenie, że trzeba się stosować do jego własnych zasad wystąpienia. Zapoczątkował to rzecznik prasowy KEP ks. dr Józef Kloch wkrótce po triumfalnym ogłoszeniu „instrukcji KEPu o apostazji„. „Rzecznik prasowy KEP ks. Józef Kloch wziął nawet udział w dyskusji z Mariuszem Gawlikiem w TOK FM po ujawnieniu Świętej Instrukcji Apostatycznej gdzie broniąc jej jednocześnie wyznaczył role w tej sztuce: “wy na nas szczekacie, my was wypuszczamy a Państwo umywa ręce“. I wszyscy to zaakceptowali” – pisałem w grudniu. Później prawie słowo-w-słowo powtórzyli to… sam Mariusz Gawlik oraz „teolog” Konrad Sawicki. Niedawno przyparty do muru ks. Kloch tę mantrę powtórzył dla „Przekroju”. Całość wyglądała tak:

1) ks. dr Józef Kloch, rzecznik prasowy KEP, radio TOK FM, 6 listopada 2008

Jeśli Pan chce [wystąpić z Kościoła] formalnie to proszę się nie dziwić, że pewne formalne procedury mają również być spełnione. Nie ma się nijak ta wewnętrzna zasada do kwestii związanych z Konstytucją, proszę mi wierzyć.

2) Mariusz „Agnosiewicz” Gawlik, Racjonalista.pl, 3 maja 2012

Nie ma innej apostazji ani innego wystąpienia z organizacji niepublicznej aniżeli według zasad określonych przez tę organizację. Z P[olskiego] S[towarzyszenia] R[acjonalistów] występuje się na zasadach określonych przez PSR. Z Kościoła na zasadach określonych przez Kościół. Każda organizacja społeczna w Polsce sama ustala zasady utraty członkostwa.

3) ks. dr Józef Kloch, rzecznik prasowy KEP, „Przekrój” nr 18/2013, s. 30

Każde stowarzyszenie, instytucja czy związek ma prawo określać warunki jej opuszczania. Zbliżone zastrzeżenia zgłosiła grupa apostatów Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który odpisał w podobnym duchu, zaznaczając, że interwencja leży poza jego kompetencjami, a prawo określania warunków wstępowania czy występowania z danej organizacji ma ona sama.

4) Konrad Sawicki, „teolog, redaktor, menedżer projektów, współpracownik „Więzi”„, 9 maja 2013, „Czy apostazja wyklucza z Kościoła

Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że Kościół wymaga precyzyjnego stosowania się do wypracowanych przez siebie zasad funkcjonowania. Przecież każda organizacja, firma czy partia polityczna sama ustala procedury opuszczania jej szeregów. Rozumiemy to, że mają takie prawo. Wymaganie tego, by człowiek maksymalnie dwa razy spotkał się twarzą w twarz ze swoim proboszczem nie jest oczekiwaniem ponad miarę.

Zacznijmy od rzeczy podstawowej – Kościół Katolicki nie uznaje formalnego wystąpienia!!! Tym samym cały ten argument obala sam siebie. I tyle! Przynajmniej póki ksiądz Kloch nie powie otwarcie „Co prawda Kościół Katolicki nie uznaje formalnego wystąpienia, ale trzeba się stosować do jego zasad formalnego wystąpienia, których on sam za takie nie uznaje„. A ściślej – póki tego nie uzasadni i nie przedstawi SAMYCH TYCH ZASAD czyli dekretu Przewodniczącego KEP obowiązującego we wszystkich polskich diecezjach.

Załóżmy, że nie widzimy pozbawienia praw jednostki ukrytego w tej kazuistycznej pułapce. Załóżmy, że nie tylko trzeba się stosować do zasad formalnego wystąpienia uznanych przez Kościół (bo to przed chwilą zrobiliśmy tak jak nas o to prosi trio Kloch-Gawlik-Sawicki), ale nawet do zasad, których on sam nie uznaje tylko wymaga, by stosowali się do nich inni (o co też jesteśmy proszeni tylko już półgębkiem). I idźmy jeszcze dalej i załóżmy, że nasze trio to tak pięknie uzasadniło i prawnie i publicystycznie i na chłopski rozum, że wszyscy stoimy z buziami otwartymi z podziwu. Załóżmy te trzy coraz bardziej groteskowe rzeczy jednocześnie. Czy to księdzu Klochowi w czymś pomoże? Nie! Nie ma samych zasad o których w ogóle mowa – którymi chce tę konstrukcję wypełnić! Czyli najpierw dekretu watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów udzielającego zgody na stosowanie „znowelizowanej” „instrukcji KEPu o apostazji” a potem – zgodnie z prawem kanonicznym – dekretu promulgującego Przewodniczącego KEP ogłaszającego jej obowiązywanie we wszystkich polskich diecezjach. 

W końcu po to żeście ją ponad rok temu wysłali do Watykanu, prawda? Możecie zrobić Stolicy Apostolskiej awanturę czemu to tyle trwa – my, poddani Kościoła, pokornie czekamy na dekret, Księże Doktorze!

be_careful_what_you-76866

Facebook Comments

Website Comments

  1. Marcin Małecki
    Odpowiedz

    Według mnie istnieją co najmniej dwie kluczowe różnice między kościołem, a innymi organizacjami społecznymi, które sprawiają, że kościół nie może ustanowić jedynej możliwej procedury opuszczenia jego szeregów (o ile żyjemy w świeckim państwie prawa).

    Pierwsza bardzo wyraźna różnica dotyczy tego w jaki sposób stajemy się członkami danej organizacji. Ja zostałem uznany za przynależącego do Kościoła katolickiego w wieku 3 miesięcy i nie wymagało to mojej zgody.

    Druga kwestia dotyczy tego, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu obywatelowi wolność sumienia i wyznania” (Ustawą o gwarancjach wolności sumienia i wyznania). Dlatego moim zdaniem zgodnie z prawem nie może zaistnieć sytuacja w której ktoś złożył oświadczenie woli o wystąpieniu z kościoła, a Rzeczpospolita Polska uznaje go nadal za przynależnego do kościoła tylko dlatego, że ksiądz proboszcz uzna, że ktoś jeszcze dostatecznie nie przemyślał swojej decyzji.

    • Lucek
      Odpowiedz

      „Rzeczpospolita Polska uznaje go nadal za przynależnego do kościoła …”
      RP sie w to nie miesza, to Krk uznaje Ciebie za czlonka albo nie. RP jest wszystko jedno do jakiej sekty nalezysz, i na podstawie jakich urojen.
      RP nic nie uznaje.

  2. Zbigniew
    Odpowiedz

    Niestety żyjemy w państwie wyznaniowym.
    Ostatnio premier Tusk oświadczył, że będzie bronił chrześcijaństwa w Europie i świecie.
    W Polsce nie ma chrześcijaństwa jest natomiast jego najgorsza z odmian – katolicyzm.
    Do refleksji!

  3. Immanuel
    Odpowiedz

    Gdyby Krk był taką samą badź porównywalną instytucją do innych stowarzyszeń, to w ustawie o nich nie byłby wyłączony z pod jej działania i nie tworzonoby głupich ustaw dla każdej sekty w Polsce w tym z Kościołem Katolickim w Polsce. Owszem każde stowarzyszenie ma prawo do swoich regulaminów ujmujących procedurę wstępowania i występowania, ale nie mogą one łamać podstawowych praw człowieka i obywatela. Jak dla mnie, to miliony klechów mogą sobie opowiadać, że nie wystąpiłem z kościółka, bo się nie da. Księże doktorze – naprawdę mnie to ani ziębi, ani grzeje, a swoje prawa wycisnę z Was, to tylko kwestia czasu i czy dożyję tej chwili.

  4. mruk
    Odpowiedz

    Gdyby pan tylko potrafił jaśniej, mniej emocjonalnie się wyrażać, znacznie by to ułatwiło czytelnikom tej strony orientację w temacie. Może mógłby pan przekonać do swoich poglądów większą liczbę osób. Mnie się sposób występowania z kościoła tutaj propagowany wydaje słuszny, ale ten chaos, te ciągłe gromy na kogoś, ciągle szyfry „i3” (skąd laik ma wiedzieć do to jest to i 3?), hasła typu „instrukcja KEP-u”, jakieś nazwiska wrogów, a za mało istoty: nie ma na tej stronie ani jednego miejsca, w którym byłoby jasno wyrażone, o co autorowi tej strony chodzi i jaka jest w istocie różnica (w sposobie i rezutlatach) między jego sposobem występowania z kościoła (sposobem włoskim) a tzw. oficjalną apostazją (niestniejącą, nieuskuteczną, śmieszną itd.). Jeśli apostazja wg nieistniejącej instrukcji Komisji Episkopatu Polski nie powoduje wystąpienia z Kościoła, (mimo że występujący w ten sposób mają adnotację w księgach chrztu, że wystąpili z kościoła), to czym się różni w skutkach wystąpienie po włosku z kościoła (efekt: ta sama adnotacja w księdze chrzut). Chciałbym to wiedzieć, a nie mogę, bo ciągle tylko napotykam tutaj filipiki pod czyimś adresem. Skoro sam kościól nie uznaje wystąpienia z Kościoła (raz katolik, zawsze katolik) to również nie uznaje sposobu włoskiego. To o co to kruszenie kopii?
    Będę wdzięczny za wyjaśnienia, myślę, że przydadzą się także innym, bo z tego co zauważyłem nie wszyscy potrafią się w tym rozeznać.
    Pozdrawiam
    mruk
    Wiem już mniej więcej ,co to jest to „i 3”, które tutaj pojawia się w co drugim zdaniu, a które nigdzie nie zostało tak naprawdę wyjaśnione. Więcej jasności, panie autorze! Mówię to z przychylnością, nie złośliwie.

    • admin
      Odpowiedz

      Panie mruku! Gdyby Kościół nie uznawał „sposobu włoskiego” to by go nie było – prawda? A jest – tam gdzie jest! 🙂 Tak więc go uznaje tylko go nie uznaje za to za co Pan słusznie pisze, że go nie uznaje. A co do uwag – walczymy z „i 3” od trzech lat i trudno wyjaśniać w każdym z ponad 600 wpisów co to takiego. Z kolei walka z „i 3” to walka z Grupą Trzymającą Apostazję – Kościół-GIODO-apostaci. Jest Pan na czymś w rodzaju placu budowy i – aczkolwiek cenię sobie uwagi Czytelników – ma to swoje niedogodności. To co można nazwać „oddaniem do użytku” jeszcze daleko przed nami. Do tego czasu mamy sytuację frontową.

      PS: Konferencji, nie Komisji…

  5. mruk
    Odpowiedz

    Jesteście w trakcie intensywnej pracy, wykuwania nowego modelu rozstawania się z kościołem, stąd pewien nieład, rozumiem, trzymam kciuki, jestem ZA! No ale czy mógłbyś adminie w kilku słowach wyjaśnić, na czym polega wyższość metody włoskiej nad kościelną? Bo w pierwszym etapie ta pierwsza jest bardzo wygodna: wysyła się list pożegnalny, ze skanem dowodu, świadectwem chrztu. Ale to nie koniec, bo potem może być gorzej: zwykle czeka nas droga sądowa.
    Mam w związku z tym pytanie: jeśli komuś zależy, żeby powiedzieć kościołowi „adieu”, a nie ma czasu ani energii na walki sądowe z głupimi urzędnikami i opornymi księżmi, to dlaczego nie powinien skorzystać z metody kościelnej (której tak naprawdę nie ma, ale wiemy, że w wielu miejscach księża nadal tymi nieistniejącymi, nieaktualnymi wytycznymi KEP-u się kierują), czemu z niej nie skorzystać, czemu nie przystać ostatni raz na ich warunki, skoro w rezultacie i tak zostanie się wykreślonym z Księgi chrztu czy czego tam jeszcze? A zoszczędzi się w ten sposób sporo czasu i być może nerwów. Metoda z dwoma świadkami w porównaniu z metodą włoską jest wgodniejsza, krótsza, choć owszem niekomfortowa, mało elegancka, gorzej wpływająca na sampoczucie. Ale jakie są jeszcze konsekwencje praktyczne wybrania jednej czy drugiej metody? Byłbym wdzięczny za choćby krótką odpowiedź.

    • admin
      Odpowiedz

      To jest oczywiste dla wszystkich, którzy w tym uczestniczą i samym motorem dla wielu osób (i nie przesadzam!). Kto daje prawo ten ma władzę i rękę na wierzchu – albo jest to władza Kościoła („Święta Instrukcja Apostatyczna”) albo Sejmu (ustawa). Apostaci jako Wunderwaffe Episkopatu Polski wybierają to pierwsze (i zmuszają do tego innych), dążąc do zrobienia z przewodniczącego KEP premiera a z dokumentów kościelnych – rozporządzeń. My z tych samych powodów wybieramy to drugie. Dlatego jesteśmy po przeciwnych stronach barykady i dlatego zlepek autorstwa Prochowicza „metoda włoska” nie ma żadnego sensu i zaciemnia obraz (o co mu oczywiście chodzi). Samo Twoje pytanie sprowadza się do „dlaczego nie robić tego co każe strona internetowa episkopat.pl„.
      Poza tym to samo jest napisane w punkcie 14 FAQ.

    • Button
      Odpowiedz

      Nie zagłębiając się w zawiłości różnicy między apostazją będącą jedynie prośbą o ekskomunikę wymagającą, jak opisują to apostaci, nawet kilku lat upokarzania się w chodzeniu po prośbie do katabasa z ciąganiem świadków i wysłuchiwaniu niejednokrotnie wyzwisk pod swoim adresem a „wystąpieniem po włosku” czyli wysłanie „oświadczenia woli” z żądaniem sprostowania i usunięcia danych osobowych w Parafii, póki co nie respektowane przez większość funkcjonariuszy kościoła, to choćby tylko z powodu efektu końcowego na tym etapie jakim jest ten sam skutek, czyli ignorowanie i w dalszym ciągu figurowanie w kościelnych bazach danych tak apostaty jak i żądającego sprostowania, nasuwa się proste pytanie: po co upokarzać się w prośbie o jakieś gusła, odczynianie czarów jeżeli skutek na razie jest ten sam. Natomiast wcześniej czy później „oświadczenie woli” musi zostać uznane za dokument prawny i zmusi urzędników kościoła do spełnienia woli osoby domagającej się tego! A co jeszcze ważniejsze, zmuszenie GIODO do kontroli baz danych KK odkłamie statystyki co do ilości wiernych nie mówiąc o zakresie gromadzonych danych o wiernych! 😯

Post a comment