Podziękowania

Dziękuję tym, których działanie ten portal „ubogaciło” albo wnieśli wkład w ochronę danych osobowych przetwarzanych przez kościoły. W szczególności:

Giovanniemu C. – mimowolnemu bohaterowi ochrony danych osobowych na skalę całej Unii Europejskiej. Gianni (Jan) domagał się adnotacji w księdze chrztu, że nie chce być dłużej uznawany za katolika i wygrał to prawo w 2002 roku po interwencji włoskiego GIODO (Gwaranta Ochrony Danych Osobowych). Patrz także ten artykuł.

Raffaelowi Cacano – sekretarzowi włoskiej Unii Ateistów, Agnostyków i Racjonalistów. Za wszechstronną pomoc podczas tworzenia tego portalu, która zaowocowała wiedzą o możliwości wywalczenia adnotacji o wystąpieniu z Kościoła – w języku polskim i angielskim. Raffael jest autorem książki o występowaniu z Kościoła „Uscire dal gregge. Storie di conversioni, battesimi, apostasie e sbattezzi”.

Artemi Rallo i Stefano Rodota – odpowiednio hiszpańskiemu i włoskiemu „GIODO”. Za bezprzykładne oddanie swojej pracy i złożonym przysięgom, nawet w obliczu konfliktu z Kościołem Katolickim.

Manelowi Blat González, Maribel Romero i ponad tysiącowi innych Hiszpanów – za walkę o powielenie sukcesu UAAR w Hiszpanii, co zaowocowało uzyskaniem wielu argumentów (m. in. odrzuceniem 10 października 2007 roku przez Sąd Krajowy twierdzenia strony kościelnej, że księgi chrztów są chronione przed jurysdykcją hiszpańskiego GIODO na mocy artykułu 1 ust. 6 konkordatu z 3 stycznia 1979 roku). „Gdybym miał dziesięć dywizji takich ludzi nasze problemy tutaj skończyłyby się bardzo szybko”.

Francine Gagné, Sylvie Drouin i innym Kanadyjczykom, którzy 1 kwietnia 2009 roku w lokalnym Le Devoir zamieścili ogłoszenie będące ich publiczną apostazją z powodu łamania przez Kościół praw człowieka i stawania po stronie katów – za wymyślenie „wystąpienia po kanadyjsku”.

Andres Miñones – za kampanię „Nie w moim imieniu” („No en Mi Nombre”) w Argentynie.

National Secular Society (brytyjskiemu) – za inspirację dla kampanii „Autoapostazja czyli zrób to sam”.

Johnowi Hunt – za wystąpienie z Kościoła anglikańskiego i „rozpoznanie bojem” reakcji hierarchii anglikańskiej. A także za udostępnienie bogatego archiwum na temat własnej sprawy.

Zbigniewowi Kaczmarkowi

1) za pierwszy w Polsce proces o wystąpienie z Kościoła (od października 2005 do maja 2006). Omówienie całego procesu i jego bilans tutaj.

2) za to, że powiedział „Gazecie Wyborczej” (Duży Format, 26 czerwca 2006, s. 15): „Wystąpię też do kurii o poinformowanie mnie o miejscu i sposobie przechowywania moich danych w zasobach Kościoła katolickiego i zażądam wydania mi moich akt lub zniszczenia wpisów w księgach. Ustawa o ochronie danych jasno mówi, że kościoły i związki wyznaniowe mają prawo zbierać i przetwarzać dane osobowe tylko i wyłącznie dotyczące ich członków. A ja przecież przestanę być członkiem Kościoła katolickiego. Tym samym zniknie przyczyna dla której Kościół ma prawo gromadzić i przetwarzać informacje o mojej skromnej osobie”. Nawet jeśli zrobił to po czterech latach dzięki mojej skromnej osobie.

3) za przekazanie dokumentacji na temat swojego procesutowarzyszących mu artykułów.

prof. dr hab. Marianowi Filarowi – za wypowiedź na temat procesu Zbigniewa Kaczmarka, którą można uznać za autorytatywne potwierdzenie, że nieprzyjęcie aktu apostazji nie jest kwestią prawa świeckiego (więc to dobra wola kurii czy coś zrobi z taką skargą). „Osobiście wątpię, czy można z Konstytucji wyinterpretować obowiązek rozstrzygania takiej kwestii przez sąd świecki. To trochę przypomina skargę na bezczynność urzędu. Jeśli instytucja świecka zwleka z wydaniem jakiejś decyzji, choć jest do niej zobligowana prawem, można złożyć skargę na jej bezczynność. Nie wydaje mi się jednak, żeby mogło to dotyczyć akurat Kościoła katolickiego i jego zwyczajów czy wewnętrznych praw” – cytuje go „Przegląd” z 19 marca 2006.

Teresie Jakubowskiej – za przejrzenie i odrzucenie gry biskupów w czerwcu 2008 oraz za zachęcanie do wysyłania aktów apostazji listami. Pani Teresa była prawdopodobnie najbliżej prawdy w całej Polsce. Zabrakło jedynie powołania się na art. 32 ust. 1 pkt 6, który z kolei znalazł Zbigniew Kaczmarek. I tak Kościół aż do czerwca 2010 roku uniknął czającego się niebezpieczeństwa dzięki zatomizowaniu KILKU osób, które coś próbowały zrobić.

Stanisławowi Pasierbowi – za to, że wystąpił do sądu przeciwko proboszczowi Jerzemu Kowalowi za ujawnienie listy ofiarodawców, pokazując tym innym parafianom w podobnej sytuacji co należy robić.

Marcinowi Kobiałce z rzeszowskiej „Gazety Wyborczej” i Arturowi Borzęckiemu z programu „Interwencja” Telewizji Polsat – za to, że odwalili dobrą robotę puszczając w świat informację o procesie Stanisław Pasierb przeciwko Jerzemu Kowalowi. Zrobili to, co do nich należało, przywracając nadzieję w rolę prasy jako czwartej władzy a nie tylko odbiorcy umiejętnie dawkowanych przecieków kontrolowanych. Pokazało to, że ujawnianie listy ofiarodawców jest przestępstwem określonym w ustawie. Aczkolwiek minus za brak zapytania Rzecznika Praw Obywatelskich o rewizję nadzwyczajną (co na talerzu podał prof. Gaberle).

red. Joannie Podgórskiej – za to, że w artykule „Wyznanie niewiary” (Polityka, 09.02.2008, s. 82) napisała: „(…) Najpierw w Belgii i Francji. Obecnie francuskie prawo gwarantuje, że obywatel może poprosić o certyfikat wypisania się z Kościoła katolickiego, a biskupom grożą kary za nieodnotowanie tego faktu w rejestrze dusz”. Niestety żaden humanista od siedmiu boleści i uczony w Kodeksie Prawa Kanonicznego apostata ich nie zauważył.

red. Agnieszce Zakrzewicz – za to, że jako jedyna w Polsce napisała o zwycięstwie Gianniego C. z Włoch, co niestety przykuło uwagę jedynie red. Podgórskiej i moją (na sukcesach UAAR wzoruje się ten portal).

Maciejowi Walczakowi – za dojrzałą walkę o prawo do wystąpienia z Kościoła Katolickiego i zagnanie w kozi róg dra Krzysztofa Jabłońskiego z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Panu Henrykowi K. i wszystkim innym, którzy wystąpili z Kościoła wysyłając list (modelem B) – za to, że nie godzili się na poniżające traktowanie przez duchownych i za eksplorowanie drogi, którą KEP zdecydował się zamknąć, wbrew stanowisku kardynała Herranza.

księdzu Arturowi Stopce – za to, że w artykule „Za drzwiami Kościoła” („Gość niedzielny” nr 45/2007 z 11.11.2007) napisał bezcenne dwa zdania: „W październiku br. bezprecedensowy wyrok w sprawie prawa do apostazji wydał sąd w Walencji. Pod groźbą popadnięcia w kary przewidziane przez ustawę o ochronie danych osobowych sąd nakazał Kurii Archidiecezji Walencji wykreślenie z ksiąg chrzcielnych danych osoby [Manela Blat Gonzalez – MP], która wystąpiła z Kościoła katolickiego”. To rzadki w Kościele przykład uczciwości i pisania prawdy. Księże Arturze, wyrazy szacunku!

użytkownikowi queer z forum wiara.pl – za to, że był o krok od „wystąpienia po włosku” w maju 2006 roku

księdzu Dariuszowi Walencikowi – za to, że postanowił nie tupać na rzeczywistość i został spiritus movens instrukcji Metropolity Katowickiego

Website Comments

  1. Robber
    Odpowiedz

    Witam,
    byłem jednym z tych, którzy wystąpili z Kościoła przed 27 września 2008 a także byłem współtwórcą jednej z pierwszych stron o apostazji. Pamiętam, że natrafialiśmy wówczas na „ścianę” w GIODO, kolega który się tym zajmował dostawał jedynie wymijające odpowiedzi i widać było, że urzędnicy robią wszystko, aby się nie narazić klerowi. Cieszę się, że moje skromne działania oraz działania dużo bardziej spektakularne ówczesnych apostatów (np. pana Kaczmarka) poruszyły lawinę.
    Życzę powodzenia!

  2. Immanuel
    Odpowiedz

    @Piotr
    Modlisz się i jednocześnie straszysz. Co warta taka modlitwa? NIC!!! Mnie już w podobny sposób straszył ksiądz – wyjątkowo pazerna na mamonę bestia, której się zdawało, ze zjadł wszystkie rozumy. Wasza wiara opiera się na strachu, a nie na rozumie.

    • admin
      Odpowiedz

      Hahaha, widzę, że ksiądz błądzi we mgle co się tak naprawdę dzieje. Prowadzimy trzy sprawy o usunięcie danych i są akurat najbardziej owocne ze wszystkich. Pierwsza została wygrana i GIODO sam musiał pisać skargę kasacyjną żeby wyjść na swoje, druga doprowadziła do przełomowej „naszej” skargi kasacyjnej, a w trzeciej GIODO sam przyznał czarno na białym, że skarżąca wystąpiła z Kościoła – udowadniając tym samym perfidię wyłączenia Kościoła spod uoodo w wyniku podstępu.

Post a comment