Twórcą teologicznej koncepcji wystąpienia z Kościoła w ścisłym znaczeniu tych słów był niemiecki teolog Joseph Klein. W maju 1946 roku na Uniwersytecie w Bonn wygłosił wykład „Podstawy i granice prawa kanonicznego”. W następnym roku wykład ten został opublikowany w Tybindze w formie książeczki. Klein – najwyraźniej w duchu powojennych rozliczeń z przeszłością, co na forum międzynarodowym doprowadziło także do przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka – zaproponował coś na owe czasy rewolucyjnego – dobrowolne członkostwo w Kościele katolickim. Jego głównym grzechem było kilka słów, które Watykan uznał za nieortodoksyjne – „Kirche der freien Gefolgschaft„. Obejmowało to także możliwość wystąpienia z niego. Książeczka 20 września 1950 roku trafiła więc na Indeks Ksiąg Zakazanych a w 1981 roku Watykan odrzucił możliwość wystąpienia z Kościoła w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego powołując się na potępienie Kleina. Watykan toleruje to, że stanowisko Konferencji Episkopatu Niemiec jest sprzeczne z listem okólnym „Actus formalis”, ale nie może tolerować fundamentów wolności religijnej, bo pachnie to „indyferentyzmem” (punkt 15 „Syllabus errorum„). Nietzsche pisał, że niektórzy rodzą się jako pośmiertni. Tak jest z Kleinem. Za Piusa XII ani nawet podczas II soboru watykańskiego jego czas jeszcze nie nadszedł. Nadchodzi dopiero teraz, gdy świecki sąd bada udział obecnego papieża w kościelnej kulturze hołubienia władzy i tajemnicy a na oczach całego świata wali się oświeceniowa koncepcjawolnoć Tomku w swoim domku„. Klein otworzył teologiczną puszkę Pandory, która doprowadziła w późniejszych latach do wypracowania spójnej koncepcji wystąpienia z Kościoła w imię konika Jana Pawła II czyli „godności osoby ludzkiej”. Problem w tym, że dla Watykanu ten neologizm oznacza zakaz aborcji. W ten sposób po drabinie spuszczonej do walki z aborcją do dyskursu teologicznego weszły koncepcje, które Watykan potępia. Obecnie obok spadku po problemach z seksem czyli zakazu małżeństwa, antykoncepcji, aborcji, kapłaństwa kobiet i in vitro jest to najbardziej zapalny punkt doktryny katolickiej.

Watykan rozprawił się z nim po swojemu – kazał mu się publicznie poniżyć, dzięki czemu mógł zachować pozbawiony wówczas znaczenia tytuł profesora. Pokazuje to przy okazji, że tytuł „profesora nauk teologicznych” nadawany przez Prezydenta RP jest nie naukowy lecz grzecznościowy, ponieważ żaden taki „profesor” nie może powiedzieć ani pół słowa niezgodnego z polityką Watykanu. Później karę złagodzono na… wykupienie całego nakładu książki, aby nie pozostał ślad myśli, że katolikami mogą być ci, którzy chcą. Joseph Klein zapłacił wysoką cenę za wierność swojemu sumieniu. Odmówił wycofania książek i ostatecznie przeszedł na protestantyzm. Dzięki temu na rynku antykwarycznym ocalało kilka egzemplarzy. Jedna z nich trafiła do portalu wystap.pl. Wkrótce więcej na temat herezji wolności religijnej i potępienia koncepcji, że z Kościoła można wystąpić.

poniżej fragment artykułu z numeru 50/1963 w Der Spiegel

W maju 1946 Józef Klein (od 1929 roku professor w seminarium biskupim i którego łączyła przyjaźń z kardynałem Fringsem) miał wykład inauguracyjny na Uniwersytecie w Bonn pt. „Podstawy i granice prawa kanonicznego”, który później został opublikowany.

Wkrótce później ze Świętego Officjum poprzez ordynariusza Fringa otrzymał zawiadomienie, że jego wykład zostanie umieszczony na Indeksie Ksiąg Zakazanych a autor nie ma prawa do nauczania. Może sobie pozostawić tytuł profesora, ale tylko pod warunkiem, że pogodzi się z tym postanowieniem i zdystansuje się do tego tekstu. To podporządkowanie się miało być jednocześnie podane do publicznej wiadomości.

Nadaremno starał się ten dotychczas szanowany kapłan – zarówno w Kolonii jak i w Rzymie – poznać powody tego postanowienia. W swoim tekście proponował uznanie działania kierując się sumieniem oraz podkreślał to, że do Kościoła wstępuje się z wolnej woli.

W Rzymie próbował dotrzeć bezpośrednio do kardynała Świętego Officjum Ottavianiego, mimo, że drogą oficjalną był kontakt poprzez ordynariusza Fringsa.

Klein dostał odpowiedź, że Ottaviani – wówczas asesor i numer dwa w Kongregacji – byłby gotowy go przyjąć, ale dopiero po wyrażeniu skruchy. Poza tym był przekonany, że koloński profesor może sam znaleźć błędy w swojej książce jeśli wystarczająco głęboko postudiuje Biblię i encykliki papieskie.

Po rozmowach z Fringsem Klein miał wrażenie, że również jego biskup-przyjaciel nie znał do końca powodów całego zamieszania.

Kardynał Frings prosił profesora, by uniknąć skandalu i podpisać akt skruchy, ale Klein przeciwstawił się temu. Zwrócił się do Fringsa z prośbą o oficjalną audiencję w Rzymie. Po jego powrocie z Wiecznego Miasta arcybiskup napisał do swojego przyjaciela: „Nie pozostaje ci nic innego jak podporządkować się”. Wskazał mu także inną drogę: „Rzym oczekuje jakiegoś znaku, choćby negatywnego, że podporządkowujesz się rzymskiemu nakazowi”. Negatywnym znakiem w kołach kościelnych było wykupienie całego nakładu własnej książki i tym samym wycofanie go z obiegu.

Klein nie chciał zgodzić się nawet na to i tym samym, po wahaniu, postanowił ponieść konsekwencje. Przeniósł się do Getyngi w 1949 roku i tam objął katedrę.

W 1950 roku w praktyce porzucił kapłaństwo a w 1953 roku przeszedł z kościoła katolickiego do ewangelickiego. Kardynał korespondował jeszcze z upartym katolikiem Kleinem, ale do protestanta Kleina nie napisał już ani linijki.