Apostazja, pedofilia, in vitro – depesza KAI

Wśród omawianych dziś przez biskupów diecezjalnych zagadnień znalazły się również kwestie prawne dotyczące aktu apostazji. Jak poinformował Prymas Polski abp Wojciech Polak, obecnie toczy się 29 postępowań sądowych przeciwko parafiom, gdzie osoby skarżące domagają się wpisania do ksiąg parafialnych aktu swojego wystąpienia z Kościoła, mimo, że nie wypełniły one obowiązujących kościelnych procedur w tym zakresie.

O fakcie aktu apostazji osoby te zawiadamiają listem bądź mailem czy faksem. Nie czynią tego natomiast osobiście, zgodnie z procedurą przewidzianą i ogłoszoną przez Kościół. W ich świetle zainteresowany wystąpieniem winien poinformować proboszcza o chęci dokonania apostazji. Następnie w towarzystwie dwóch świadków i w obecności proboszcza podpisuje się akt apostazji.

– W ubiegłym tygodniu wydany został pierwszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dotyczący nakazu, jaki Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych wydawał proboszczom w celu wpisywania aktów apostazji z pominięciem kościelnej praktyki, specjalnej instrukcji, która o tym mówi – przypomniał abp Polak. Podkreślił, że ten wyrok jest przychylny dla Kościoła i mówi o tym, że prawo kościelne należy respektować. Dodał, że choć takich spraw nie jest ilościowo dużo, to jednak pojawiają się w różnych miejscach w Polsce, dlatego „proboszczowie muszą o tym wiedzieć”. Muszą też być świadomi procedury odwoławczej, w przypadku gdyby sąd pierwszej instancji wydał wyrok niekorzystny dla Kościoła.

*^*^*^*^*^*

Dopiero kiedy o sprawie ponownie zrobiło się głośno i tej lawiny nie da się już zatrzymać, Kościół przyznał, że problem jest poważny. Należy przy tym pamiętać, że sprawy przesiewają się – świadomie lub nie – na każdym etapie skomplikowanej machiny urzędowo-sądowej. Z dostępnych raportów rocznych Biura GIODO wynika, że do Naczelnego Sądu Administracyjnego dociera około 1% spraw trafiających do urzędu. Czas więc za Księdzem Prymasem powiedzieć jedną rzecz wprost: Biuro GIODO jest tymi skargami praktycznie zalane, płacąc wysoką cenę za lata umizgów, zamiatania spraw pod dywan i groteskowego udawania nieistniejącej jedności. I druga sprawa godna uwagi – nie ma ani słowa o recognitio Stolicy Apostolskiej czyli zatwierdzeniu nadal tajnego projektu dekretu Episkopatu Polski z marca 2012 roku. W styczniu obecny prymas ujawnił, że zrezygnowano z obecności świadków. Teraz proboszczowie przygotowują się do składania skarg kasacyjnych a recognitio nadal nie ma. I ten dojmujący brak jest coraz bardziej wymowny i coraz trudniejszy do ukrycia. No bo jak wymagać stosowania się do prawa kościelnego, którego coraz bardziej nie ma? To tylko Pani Sędzia Ewa Kwiecińska wie.