Przykro mi PT Czytelniku, ale jeśli chodzi o prawo do skargi na parafie to przez ostatnich 21 lat nic nie znaczyłeś więc nic nie mogłeś i Twoja sytuacja nie uległa zmianie z powodu jakiegoś tam RODO. O tyle słusznie, że Twoje prawa nie przyjadą z zagranicy na białym koniu. My, Polacy najgorszego sortu, musimy je sobie wywalczyć. Wejście w życie RODO wymusiło zmianę pretekstu trzymania Cię za twarz, ale nie statusu. Z wrzutki „i 3” w ustawie o ochronie danych osobowych na przekazanie władzy kościelnemu urzędowi. W sprawie skarg na parafie Twoim „Panem Ministrem” jest ks. Piotr Kroczek. W Polsce czyli nigdzie ksiądz minister Kroczek to nowy symbol dominacji Kościoła. Niemniej jednak, póki co, możesz sobie poszczekać – system już się domknął.

uwalenia poRODOwe

Szefowa Urzędu Ochrony Danych Osobowych rozpoczęła kadencję mając czysty strzał w ciągu zwyczajowych pierwszych 100 dni na wniosek o zmianę wyroków NSA a kończy nędznie. Wytrwale, zupełnie nie wiadomo po co i na własny rachunek udaje, że nie rozumie różnicy między dekretem KEP a prawem. I tylko dzięki temu „udało się” jej przekazać uprawnienia (czyli – nie bójmy się tego słowa – władzę) do komórki Episkopatu Polski. Obyło się bez oficjalnego homagium z art. 59 nowej ustawy. Wystarczyła stara sprawdzona polityka faktów dokonanych. Podobno ekscelencje kręciły nosem, że jak tak dalej pójdzie to przywileje Kościoła trzeba będzie załatwiać przez dorozumienie, ale póki co może być.

–> przekazanie władzy ks. Kroczkowi <–

Walka urzędu z własną kognicją to praca w toku więc w październiku dorobiono do gotowca z sierpnia kluczowy akapit.

Prof. Fajgielski nie może zmienić rzeczywistości, bo rzeczywistość jest taka jaka jest czyli w czerwcu 2018 roku biskupi wybrali księdza na kościelny urząd i bardziej wewnętrzne jest tylko konklawe. Stosuje więc potężne zaklęcia żeby zmienić rzeczywistość, która jest źródłem cierpień na wirtualną w której KEP podszedł poważnie do ochrony danych osobowych jakieś 10 lat temu. Trochę przypał, że tego KIOD nie wybrali przed Dniem Dziecka. Biskup Miziński kłamał na Komisji Wspólnej, że wybierze go Rada Stała KEP żeby stworzyć pozory zgodności z RODO, bo zebranie Rady Stałej przygotowującej obrady biskupów było tuż przed 25 maja a plenum w czerwcu. Przypuszczam, że to nie był debiut w kłamaniu na tej komisji. W gotowcu musieli coś z tym zrobić i wyszło humorystycznie: „już 2 maja 2018 r. ks. dr hab. Piotr Kroczek został powołany na pełniącego obowiązki KIOD„. I to jest, PT Czytelniku, „podstawa prawna” pozbawienia Cię prawa do decyzji i do sądu.

Notabene dekret plenum o powołaniu księdza Kroczka na KIOD nie jest nawet upubliczniony, bo po pierwsze jest z czerwca – co kończy ten cyrk zgodnie z własną propagandą KEPu, że „byle do 25 maja” – a po drugie mówi o powołaniu go na urząd kościelny, co pokazuje naruszenie Konkordatu. Z tego powodu panie z UODO nie mogą nawet dodać ksera tego dekretu do postanowień. A teraz się go nie wyciągnie, bo byłoby to naruszenie wewnętrznych spraw Kościoła. 🙂 Źródłem informacji kto jest Twoim ministrem od skarg na parafie został więc serwis Opoka.

–> zmiana pretekstu niemania kognicji <–

Wykonując polecenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu nasi quislingowie ochoczo, skrycie i metodą faktów dokonanych transferują władzę publiczną do utworzonego w tym celu urzędu kościelnego – publicznego w uprawnieniach, kościelnego w obowiązkach. No i to w zasadzie tyle, bo prawda jest zawsze prosta. 🙂 Osoby, które dostały te „nowe” decyzje – i te, które je dostaną w przyszłości – nie mają ani obowiązku ani powodu żeby je uznawać. Dr Bielak-Jomaa wzięła na siebie pacyfikowanie opornych tak samo jak jej poprzednik wziął na siebie obronę wrzutki „i 3”.

Urzędnicy, niczym popalające uczniaki, bardzo starali się ukryć działanie na szkodę własnego urzędu (bo jest to przestępstwo bezprawia urzędniczego) i zachować jako-takie pozory. Co i tak w praktyce polegało na wykonywaniu poleceń Komisji Wspólnej bez pisania o tym. Niestety! Misterną układankę zepsuł niejaki dr Michał Hucał z Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, który tak się przestraszył, że kościoły mogą przez RODO stracić przywilej niepodlegania ustawie, że aż zaczął kombinować jak temu zaradzić. I w jednym z nielicznych zrozumiałych fragmentów zdradził publiczną tajemnicę:

Związki wyznaniowe, aby zachować posiadany przywilej wyłączenia z kognicji organów administracji publicznej w zakresie ochrony danych osobowych [czyli „i 3” – MP], muszą wprowadzić szczegółowe zasady ochrony danych osób fizycznych w związku z ich przetwarzaniem.

Tyle lat omerty a tu na sam koniec ktoś wypaplał o co w tym wszystkim chodzi. Trzeba mu jednak oddać, że w jednym zdaniu streścił dziewięć lat tej batalii i numer na RODO. 🙂

Mniejszościom wyznaniowym spadły okruchy z pańskiego stołu i też się podczepiają, póki jest promocja na niepodleganie ustawie. Poszła fama, że każdy duchowny może zostać „kościelnym GIODO” więc na razie jest tuzin. Natomiast rząd był tak dobry, że stworzył dla kościołów specjalną radę do wymyślania zwolnień i przywilejów z dr Maciejem Kaweckim na czele – tym samym, który w ataku szczerości chlapnął, że „i 3” jest niezgodne z dyrektywą europejską i trzeba to było potem ignorować. „Każdy przedstawiciel tych kościołów czy związków będzie mógł zgłosić problem, a my jako Rada to przeanalizujemy i odpowiemy na pytanie, czy możliwe jest rozwianie tych wątpliwości na gruncie prawnym, czyli przepisami czy to poprzez ustawę czy rozporządzenie. Już na pierwszym posiedzeniu zbierzemy zgłoszone problemy i podzielimy się na zespoły, które będą poszukiwać rozwiązania” – powiedział. Jak go nie lubić? 🙂 Państwo wytrwale demoralizuje duchownych, demoralizując przy tym samo siebie i trwa to od 30 lat.

Firmy i urzędy powinny skorzystać z okazji i też sobie zrobić, np. „GIODO banku”. I wtedy „państwowi” inspektorzy będą się musieli odpieprzyć zgodnie z art. 52 RODO czyli dokładnie tak jak z kościołami. Co prawda art. 91 RODO o nich nie mówi, ale skoro PUODO nie sprawdza czy kościół „podpada” pod ten przepis, bo by jej wyszło, że nie to nie może wybrzydzać jeśli powoła się na niego np. bank. Jeśli kościół może nie spełnić art. 91 RODO to bank też może nie będąc kościołem. To jest tylko trochę więcej fikcji. W ten sposób art. 52 RODO, który mówi o niezależności organów został w Polsce immunitetem do niepodlegania RODO. Trochę dziwnie, ale co zrobić? Fajgielskiemu taka doktryna wyszła. Może dlatego, że to nie jest żadna doktryna, bo jako jedyny świecki należał do zespołu piszącego ten dekret. Odstawiając farsę z zachwalaniem dekretu, który sam napisał żeby zdublować UODO zachowuje się podwójnie po cwaniacku, ale jeszcze gorzej samo UODO, które wiedząc o tym wstawia to do gotowca żeby się poniżyć zgodnie z planem. Zupełnie niepotrzebnie, bo można to zrobić dużo lepiej brakiem niezależności od Kościoła – wystarczy to napisać. Wtedy nie dałoby się zrobić skargi, bo nie byłoby przedmiotu sporu.

–> bonus: rozmówki katolicko-polskie <–

Powiedzmy jedną rzecz jasno. Naszym okupantom ten przenoszony przywilej zrównania z UOP-em jest do niczego niepotrzebny. Tradycyjnie nie ma go nigdzie w Europie i żaden inny episkopat nie rozpętał o niego wojny religijnej. Chcą go siłą inercji, bo skoro był dotąd jako „i 3” i „strona państwowa” go broniła to niech broni nadal. Tylko frajerzy rezygnują z przywileju – pod tym względem bandycką moralność biskupów można nawet zrozumieć. Naczelny Sąd Administracyjny im nie podskoczy, bo nie może zadzierać z Komisją Wspólną, bo to samce alfa a NSA w porywach epsilon z prezesem na π. Sędziowie są niezawiśli czyli mogą sobie wybrać jak to uzasadnić. Teatrzyk z rozprawami jest dla nich. To jest jedyne rozwiązanie w tym ustroju i jedyne o co w tym chodzi. Przez ćwierć wieku państwo udawało, że tak nie jest więc teraz nareszcie nikt nie musi.

Nawet jako szwindel można to było zrobić lepiej, ale to wszystko jest robione na zasadzie „wezwiemy tę niemotę i damy jej gotowca uwalenia„. Tak upadło państwo polskie po 30 latach karmienia krokodyla. Skądinąd on nie wygląda na napisany w UODO tylko tak jakby naprawdę to zrobili. Ten cyrk można testować tylko w Polsce. W żadnym innym kraju w Europie to by nie było możliwe. A – i to jest prawie smutne – cała ta służalczość nikomu w niczym nie pomoże. Kościół liczy się tylko z silnymi i ustępuje przed zdecydowaniem. Quislingami sam gardzi i może dać po Snickersie. To nie jest w ogóle sprawa prawna tylko test wierności i posłuszeństwa Kościołowi. Polska jest kancelarią adwokacką Episkopatu Polski, co zgoła komicznie było widać w Strasburgu gdzie dzielnie walczyła ze związkiem zawodowym zmuszanych do wycofania skargi rumuńskich popów zgodnie z instrukcjami Prezydium KEP, przerażonego wizją związku zawodowego polskich księży.

trzecia pięciolatka mecenasa Wójcika

Piętą achillesową tego kolejnego szwindlu (czy raczej nowej odsłony starego planu oddania władzy Kościołowi) jest nieskuteczność. Postanowienia są wydawane na podstawie art. 61a Kpa – tu się schowała doktryna Gaberlego-Lipowicz o prewencyjnym pozbawianiu praw obywatelskich. Przekomicznie, bo należało w 2011 w sprawie „i 3” a teraz jest to bezprawne uzasadnianie bezprawnego przekazania władzy. I na to można zrobić skargę do WSA w Warszawie (co jest zresztą w pouczeniach). A tu już z górki – wyrok za 200 zł i zabawa na lata. Według mojej wiedzy to się już zaczęło. Mówiąc posłem Gaberle – biskupi rozpętali wojnę religijną, bo im wolno a teraz UODO będzie pacyfikować opornych żeby jej uniknąć. Ale, ale, ale – jak mówi klasyk. Tym samym opozycja niepodległościowa ma wręcz komfortowe warunki do dalszej walki. Jeśli będzie popyt na te postanowienia to ekscelencje wpadną we własne sidła. Na końcu okaże się, że zgubiła ich własna pycha. Skończmy to skoro proszą. W UODO nadrukują tysiące stron o niczym a prawnik Piotr Wójcik będzie dukać sędziom, że „podtrzymuje” przez trzecią pięciolatkę. Proszę awangardę o kontakt – może wytarguję rabat hurtowy. Skarga kasacyjna z gotowca dużo taniej wychodzi. A po trzech latach w NSA na dwoje babka wróżyła – ktoś wyszarpie, ktoś nie wyszarpie i już za cztery lata będą różne linie orzecznicze czy rok 2018 był przed 2016-ym. No chyba, że napadnie na nas witana kwiatami armia czeska i zrobi porządek w miesiąc. Skądinąd tego typu sprawę już przegrali przed NSA – wyrok I OSK 135/16 z 2017 roku. Wyroków NSA w sprawie art. 61a Kpa jest prawie 400 także front się ustalił – wszyscy mają co wklejać.

aneksy do Konkordatu – póki co nie ma

To nie skarżący mają „wyinterpretowywać kognicję swojego ministra w toku instancji” tylko PUODO udowodnić, że jej nie ma, bo wyrzuciła przez okno gdy tylko dostała po 20 latach żeby było po staremu czyli żeby jej nie mieć. Skarżący niczego nie twierdzą na temat księdza Kroczka i niczego od niego nie chcą tylko poprosili urząd o rozstrzygnięcie sporu. Tego oczywiście nie robi, bo się nie da tylko przymyka oczy na wielopiętrowe kłamstwa KEPu. W tym zaprzeczanie własnej histerii gdy przestała być przydatna, np. tego, że nie ma tematu „kościelnego GIODO”, bo nie ma w tej sprawie aneksu do Konkordatu, który by go wprowadził do polskiego prawa (artykuł 27). Watykan nie widzi potrzeby uznawania „kościelnego GIODO” i to wszystko na ten temat. A nie widzi, bo wiedzą, że KEP znowu zawalił i przespał okazję. Reszta to zabawa w prawo. Episkopat Polski miał kilkanaście lat żeby się zająć tym tematem – od sympozjum na PAT w 2001 roku gdzie zignorowali gościa z Watykanu aż do 2015 roku. No ale niby po co skoro gówno im można zrobić, bo im posłanka Lipowicz wyszarpała „i 3”, które nazwali „przejawem realizacji zasady autonomii kościołów„? Od tego mieli kolejnych GIODO żeby pacyfikowali „walczących z Kościołem„. To nie jest główny argument, ale wystarczający i najbardziej moralny. Gdyby był aneks to pisaliby o tym na pierwszych stronach a ponieważ go nie ma to muszą sobie radzić bez. 40 wyroków WSA o tym, że „zaskarżona decyzja naruszyła (…) art. 27 Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską” jest już niepotrzebnych. Teraz trzeba pisać, że nie narusza. 🙂

Demokracja w Polsce będzie wtedy gdy sąd wyda wyrok, że dyrdymały o tym, że papież dostosował do RODO Kodeks Prawa Kanonicznego to jest ośmieszanie religii przez ks. prof. Mazurkiewicza. I wyśmieje pisanie w decyzji urzędu o dekrecie KEP jako pożałowania godną ingerencję w wewnętrzne sprawy Kościoła. Taki akapit już się pojawił w 2013 roku tylko „na niby” żeby wykiwać skarżącego.

Generalny Inspektor jako organ administracji publicznej obowiązany jest, zgodnie z przepisem art. 6 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz. U. z 2000 r. nr 98, poz. 1071 ze zm.), działać na podstawie przepisów prawa w rozumieniu art. 87 Konstytucji RP. Po myśli tego przepisu, źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia, a nadto na obszarze działania organów, które je ustanowiły, akty prawa miejscowego. Do tej kategorii nie sposób zaliczyć zatem przepisów prawa kościelnego, czy to o charakterze generalnym (Kodeks Prawa Kanonicznego), czy też wewnętrznym.

Drugi członek zespołu ds. zdublowania UODO, ks. Dariusz Walencik, będzie miał kolejną okazję przedstawić ekspertyzę prywatną jak to tam z tą odmową wszczęcia żeby nie było wpadki z powodu braku instrukcji. Hucała już wymyślił zapasową doktrynę, że zbadanie skargi na parafię naruszałoby jej wolność sumienia czyli naruszać prawa człowieka parafii może tylko ksiądz Kroczek. Doktryna w sam raz dla sądu pierwszej instancji.

RPO akceptuje „księdza ministra”

Biuro RPO jest – wielkie niestety – współwinnym tej sytuacji, bo wniosek o uchwałę NSA był tak napisany żeby ani słowem nie wspomnieć o prewencyjnym pozbawieniu Polaków prawa do decyzji GIODO (w dodatku „mocą wrzutki”) więc nadawał się tylko do kosza, gdzie trafił. Jedyna wzmianka była nawet nie we wniosku tylko w komunikacie na stronie internetowej: „bez wątpienia wniosek RPO może doprowadzić do końca dyskusji o problemie tzw. „i 3” w art. 43 ust. 2 uodo”. Dla biskupów to był sygnał, że RPO przełknie zamianę „i 3” na „kościelnego GIODO” więc go zrobili. I tak powstało błędne koło niemocy, bo teraz RPO nic nie zrobi z „księdzem ministrem Kroczkiem”, bo metodą faktów dokonanych przekazano mu władzę, bo po to go zrobiono, bo nie było uchwały NSA, bo jego wniosek trafił do kosza, bo był o niczym. A wszystko na własną prośbę, bo wystarczyło zadać jedno pytanie czy „i 3” jest prawem słusznie nabytym. Obecnie prof. Agnieszka Grzelak, która reprezentowała RPO pisze, że akceptuje sytuację do której doprowadziła. Wysyłają to zresztą od września czyli od września „Rzecznik nie ocenia” i – rzecz jasna – w pakiecie nie broni ofiar. Tym samym przyznali, że w tym ustroju nie da się zbadać przywileju Kościoła, bo trzeba by go obalić. Można to nazwać „doktryną Rzeplińskiego” jeśli kto woli. W sumie miło ze strony Biura RPO, że to potwierdzili.

numer na RODO też wam obalimy

Łamanie ludzi, którzy zagrażają hegemonii KEPu jest metodą rządzenia. Zgnoili ucznia z Ostrowa Wielkopolskiego, sterroryzowali nastolatkę z Lublina, rozpętali Dwie Minuty Nienawiści do Alicji Tysiąc, upodlili panią R. R. Poniżyli nawet prezydenta metropolii za podniesienie ręki na Komisję Majątkową. A teraz nas, Polaków najgorszego sortu, bo od dziewięciu lat chcemy decyzji urzędu. Nie wpadli na to, że – jak słusznie napisał dr Hucał – pozbawienie prawa do decyzji teraz jest przyznaniem, że nigdy go nie było. Dogadzanie biskupom wymaga popełniania przestępstw. Taka jest cena. A wszystko zaczyna się od kompromisu z prawdą: „w imię unikania wojny religijnej ja bym się z tym zgodził„. Nasi okupanci sądzą, że wygrają nie dlatego, że mają jakieś argumenty – bo tu sami się ośmieszają – tylko dlatego, że nikt nie zakuma, że jest pozbawiany praw a nawet jeśli wie to i tak nic nie wyszarpie, bo sądy są narzędziem przemocy Episkopatu Polski. W tym cała nadzieja „grona ekspertów prawa o dużym doświadczeniu w legislacyjnej współpracy kościelno-rządowej„. Jeśli widząc to Rzecznik Praw Obywatelskich chce „nie oceniać” numeru na RODO do końca kadencji to dalibóg on ma problem a nie skarżący. Kiedyś te żenujące postanowienia zostaną uchylone, tak jak na wniosek jego poprzednika w 2004 roku uchylono wyroki w „aferze mięsnej” z 1965 roku.

Przez te lata wszystko co na nas rzucili tylko nas wzmocniło. Spiskująca przeciwko samej sobie dr Bielak-Jomaa i powołany przez Radę Stałą KEP na p.o. ministra już cztery tygodnie przed Dniem Dziecka ksiądz Kroczek to kolejne z długiej listy prezentów. Jak będzie trzeba to ksiądz Kroczek zostanie konsulem Austrii. Nuże, ekscelencje, nie oszczędzajcie nas! Pobieda budiet za nami!

Facebook Comments

Website Comments

  1. acidd
    Odpowiedz

    To straszne tchórzostwo, ale po każdym artykule na wystap.pl mam ochotę się spakować i wyjechać. Byle gdzie. Byle gdzieś indziej. Podziwiam, że ma Pan siłę walczyć z tym betonem tyle lat. Wytrwałości!

    PS: Ach, to kontinuum przyczynowo-skutkowe. 🙂

    I tak powstało błędne koło niemocy, bo teraz RPO nic nie zrobi z „księdzem ministrem Kroczkiem”, bo metodą faktów dokonanych przekazano mu władzę, bo po to go zrobiono, bo nie było uchwały NSA, bo jego wniosek trafił do kosza, bo był o niczym.

  2. Luk
    Odpowiedz

    Znalazłem tę stronę dziś, trochę poczytałem i… Z tego artykułu wynika, że nie można już wystąpić z KK? Bardzo zawiłe prawo na moją głowę. Więc proszę o prostą odpowiedź. Nadal można przesłać pismo do proboszcza z potwierdzeniem zwrotnym i procedura będzie w toku czy już wszelkie dotychczasowe możliwości są nieaktualne?

    • admin
      Odpowiedz

      Nic nie będzie w toku. Polacy nie dorośli do „wystąpienia po włosku” dlatego łażą do proboszczów na teatrzyk udający wystąpienie, którego KK nie uznaje.

    • admin
      Odpowiedz

      Dziękuję za cynk. Dodali po moim wniosku z 15 maja o udostępnienie i teraz mam je przed odpowiedzią. Treść niezaskakująca. Najważniejsze jest oczywiście formalne uznanie „numeru na RODO” czyli kłamstwa o „skorzystaniu z RODO”. Potrzebują RODO tylko jako pretekstu do zawarcia porozumienia i zachowania status quo w lepszym opakowaniu niż zbankrutowanym „i 3”. To jest taka sama sytuacja jak z „sędziami-dublerami” w TK. Prawo mówi jedno, ale my powiemy drugie, bo prawo nam nie podskoczy. Zwracam uwagę na par. 6 pkt 2. Ciekawe kim są ci oficerowie łącznikowi. Zrobię o tym wpis po odpowiedzi na mój wniosek. Czyli, mam nadzieję, na dniach.
      A jeszcze taki ciekawy szczegół, że to nie jest skan porozumienia po podpisaniu tylko przed. Czyli to nie jest porozumienie tylko ewentualnie uzgodniony projekt. Czyżby pani minister wstydziła się swojego podpisu?

  3. Regina Chrzanowska-Haugsand
    Odpowiedz

    Witam, trochę to wszystko zawiłe jak dla mnie. Miałam nadzieję, że znajdę podpowiedź jak wypisać się z KK. Nie jestem wierząca, nie praktykuję. Na cholerę mam wisieć w statystykach jako uczestnik tego cyrku. Pozdrawiam i czekam na malutką podpowiedź jak wypisać się z tego cyrku. Regina

    • admin
      Odpowiedz

      Droga Pani. Póki co nie ma Pani prawa do decyzji urzędu, bo naruszyłoby to hegemonię KEPu. Jeśli to Pani nie przeszkadza to proponuję napisać do Ojca Świętego prośbę żeby dopuścił formalne wystąpienie czyli zmienił kanon 11 KPK. Sądząc po skali problemu, podpisze się milion gotowych do ucieczki polskich wiernych.

  4. Michał
    Odpowiedz

    Niezłe jaja za przeproszeniem. Pranie mózgów ludziom od dziecka pokazuje, że jest to skuteczna metoda, by na lata zacementować taki stan rzeczy w Polsce. Dlaczego nie pozwala się na opuszczenie Kościoła Katolickiego ludziom, którzy nie chcą w nim już być? Kasa ponad wszystko.

    • admin
      Odpowiedz

      To nie jest kwestia kasy, bo niby jakiej. To jest spadek po Soborze Trydenckim, który bezmyślnie zostawiono w obecnym KPK z 1983 roku. Papieska komisja ds. zmiany KPK z 1917 roku uznała, że to „błędna eklezjologia”. Im się nie mieściło w głowach, że jeśli się wystąpi z Kościoła to się nie będzie podlegać prawu kanonicznemu. No więc uchronili Kościół przed tą błędną eklezjologią i teraz wszyscy ochrzczeni podlegają do śmierci. Ksiądz Piotr Majer bardzo mętnie i nieudolnie, bo lepiej się nie da, próbował to uzasadnić „dogmatycznym pryncypium nieutracalności łaski chrztu„.

  5. Zoe
    Odpowiedz

    Czym prawnie jest kościół – państwem, stowarzyszeniem, wspólnotą, związkiem wyznaniowym? Gdzie ma swój statut? I do czego są mu potrzebne dane osobowe apostaty?

    • admin
      Odpowiedz

      KK jest oczywiście kościołem czyli związkiem wyznaniowym. Być może chodzi Ci o Stolicę Apostolską, która jest podmiotem prawa międzynarodowego używanym kiedy papież chce z jakimś państwem zawrzeć konkordat (jest wtedy ponad ustawami) plus do zasiadania w ONZ i utrzymywania stosunków dyplomatycznych. Do tego jest jeszcze pseudopaństwo Watykan wielkości 44 hektarów podarowane papieżowi przez Mussoliniego czyli bazylika z przyległościami i plac. Dzięki Watykanowi może np. działać Bank Watykański poza zasięgiem władz włoskich. Ale to wyższa szkoła jazdy i możemy odpuścić. Głównym „statutem” jest Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku choć są jeszcze konstytucje apostolskie i cała masa innych rzeczy. Możesz na to poświęcić całe życie jeśli chcesz czyli zostać kanonistą. Co do ostatniego to nie ma to wielkiego znaczenia choćby dlatego, że apostaci to ekskomunikowani katolicy. Prawdziwe pytanie brzmi po co biskupom awantura o pseudourząd „kościelnego GIODO” do spraw parafii.

Post a comment