Uparty protestant o którym była mowa na Wystap.pl („Konwertyta prosi Prezydenta o uregulowanie przynależności religijnej„, 5 kwietnia 2012) otrzymał odpowiedzi na swój list do Prezydenta. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich tradycyjnie umyło ręce, ale krok dalej poszło Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (czyli rząd). W piśmie z 10 maja użyto w charakterze „gotowca” fragmentów pisma GIODO do MAiC z 4 kwietnia w którym chwalił się, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie kwestionuje jego stanowiska w sprawie usuwania danych z kościelnych zasobów tylko zapomniał napisać, że nigdy go nie przedstawił (zaiste, to, że nikt nie kwestionuje stanowiska, którego nigdy nie przedstawił to jeden z największych sukcesów doktora Wiewiórowskiego). Jest jednak nowość a mianowicie ważne przyznanie, że adnotacja o wystąpieniu z Kościoła wynika z ustawy o ochronie danych osobowych. Ezopową formułkę w tej sprawie wymyśliła Rada Prawna KEP w 2008 roku i jest w punkcie 14 „Świętej Instrukcji Apostatycznej”. Po raz pierwszy urząd publiczny potwierdził więc (nawet jeśli pośrednio) to, co mówimy od czerwca 2010 roku: polski Kościół wykorzystując niepodleganie ustawie o ochronie danych osobowych i zindoktrynowanie funkcjonariuszy publicznych całkowicie bezkarnie przywłaszczył sobie kawałek suwerenności Polski (oczywiście odmawiając wpisywania dokładnie tego samego zdania bez całego wymyślonego parareligijnego obrzędu). 

Chapeau bas dla pana X za zdobycie tej opinii! Osiągnął dzięki niej więcej niż „środowisko pół miliona polskich apostatów” przez siedem lat!

[singlepic id=117 w=250 h=240 float=left][singlepic id=118 w=250 h=240 float=right]