Po kolejnej rundzie zdobywania informacji nie do zdobycia (to urasta do specjalności Wystap.pl!) możemy przedstawić publicznie ostatni etap uchwalania Ustawy o ochronie danych osobowych – w sierpniu 1997 roku. Było to już po dopisaniu „i 3” do projektu ustawy, co zrobiono w kilkuosobowym gronie późnym wieczorem 19 czerwca 1997. Na temat (nie)podlegania kościołów ustawie przez kolejnych dziesięć tygodni nie padło ani słowo – w Polsce im ważniejsza debata parlamentarna tym bardziej ma jej nie być. Dopisano jedynie „dotyczących członków kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej„, bo bez słowa „innego” kościoły nie były związkami wyznaniowymi.

  przyjcie_uoodo_-_sierpie_1997.pdf (5,8 MiB, 577 hits)

Z poniższych zapisów jedna rzecz wynika jasno i wyraźnie – całkowitą odpowiedzialność polityczną za kształt Ustawy o ochronie danych osobowych ponosi(ł) szef MSWiA Leszek Miller. Rząd Włodzimierza Cimoszewicza miał bezpieczną większość parlamentarną, która w tej sprawie przyjmowała i odrzucała wszystko co chciała. Ten efekt został jeszcze zwielokrotniony przez to, że przy trzecim czytaniu liczba głosujących posłów wahała się od 237 do 248. Jedynym wyjątkiem była poprawka 14 gdzie – po ostrym sporze – zachowano już przyjęte sformułowanie art. 27 ust. 2 pkt 6. Jeśli do „i 3” nie było żadnych wątpliwości to znaczy, że samo SLD chciało wyłączyć kościoły spod ustawy (co zresztą stało się jasne już 19 czerwca 1997). Najprawdopodobniej chciano uniknąć posądzeń o walkę z Kościołem w szczycie kampanii wyborczej do parlamentu. Dopisanie „i 3” w stylu „lub czasopisma” miało niedopuścić do „gorącego kartofla” w Sejmie i pozostać tajemnicą na zawsze.

Wkrótce wszystkie karty tej mrocznej historii ujrzą światło dzienne