30 czerwca w Wielkiej Izbie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka odbyła się rozprawa w sprawie Lautsi przeciwko Włochom czyli o obecności krzyży (bardziej poprawnie – krucyfiksów) w szkołach publicznych. To bez wątpienia jedna z najważniejszych spraw w 50-letniej historii ETPCz. Kościół katolicki został poważnie zraniony i walczy o zmianę wyroku z 3 listopada. Prezydent Trybunału dopuścił następujące opinie „przyjaciół sądu” (amicus curiae):

ZA UTRZYMANIEM WYROKU:

Greek Helsinki Monitor

Associazone nazionale de libero Pensiero „Giordano Bruno” (po francusku)

– wspólna – International Commission of Jurists, Interights, Human Rights Watch

European Humanist Federation (nieprzyjęta, być może ze względu na raczej publicystyczny niż prawniczy język)

ZA ZMIANĄ WYROKU:

– wspólna – Zentralkomitee des deutschen Katholiken, Semaines sociales de France, Associazioni critiane lavoratori italiani

– wspólna – rządy Armenii, Bułgarii, Cypru, Grecji, Litwy, Malty, Monako, Rumunii, Federacji Rosyjskiej i San Marino

33 członków Parlamentu Europejskiego

European Centre for Law and Justice

– Eurojuris

GHM zrobił świetną robotę po pierwsze odrzucając twierdzenie rządu włoskiego, że Grecja jest niczym innym jak przykładem zgodnej z prawem koegzystencji państwa i kościoła (co miało usprawiedliwiać krzyże w szkołach). Wykazali, że sytuacja jest tam taka sama jak w Polsce, albo, pod niektórymi względami, jeszcze gorsza (dopiero niedawno z dowodów osobistych usunięto wpis o wyznaniu, za co minister sprawiedliwości stracił stanowisko!). Większość spraw o naruszenie art. 9 (wolność sumienia i wyznania) napływających z całej Rady Europy pochodzi właśnie z Grecji! To Grecja, która miała być przykładem państwa semi- lub jawnie wyznaniowego jest chorym człowiekiem Rady Europy! Argument rządu włoskiego nie tylko został obalony, ale także obrócony przeciwko tym, którzy taką argumentację wysuwali. A trzeba powiedzieć, że to właśnie stanowiło najmocniejszy argument w arsenale „obrońców krzyża”… Po drugie wykazali, że krzyż jest symbolem czysto religijnym i tak jest traktowany przez KK i samego papieża Benedykta XVI, który mówił o „obecności Boga” poprzez krzyże w miejscach publicznych. Poza tym dokopali się do dokumentu Enchiridion Indulgentiarum z 29.06.1968 (o odpustach). Oto co mówi czwarta edycja z 1999 roku:

I. Odpusty zupełne:

13. Pobożne uczestniczenie w liturgii Wielkiego Piątku połączone z adoracją Krzyża.
14. Pobożne odprawienie Drogi Krzyżowej. Należy zaznaczyć, że dla uzyskania tego odpustu określa się następujące warunki:
a) Nabożeństwo należy odbywać przed stacjami Drogi Krzyżowej prawnie erygowanymi (zgodnie z przepisami liturgicznymi Kościoła).
b) Do erekcji Drogi krzyżowej wymaga się 14 krzyży, przy których zwykle zamieszcza się z pożytkiem dla wiernych tyleż wizerunków przedstawiających stacje jerozolimskie.

II. Odpusty częściowe, które w określonych okolicznościach stają się zupełnymi:

(…) „odmówienie modlitwy: „Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu” w piątek Wielkiego postu przed wizerunkiem Pana Jezusa ukrzyżowanego, przynosi odpust zupełny”
8. Takie dewocjonalia jak krucyfiks, krzyż, różaniec, szkaplerz, medalik winny być pobłogosławione przez kapłana lub diakona, jak tego wymagają przepisy kościelne. Używając pobożnie takiego przedmiotu w ciągu roku wierny zasługuje na odpust częściowy. Jeżeli przedmiot ten jest pobłogosławiony przez papieża lub biskupa, to w dniu uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca) wierny może zyskać odpust zupełny, o ile wyzna wiarę np. przez odmówienie Wierzę w Boga albo Aktu wiary: „Wierzę w Ciebie Boże żywy, w Trójcy jedyny prawdziwy. Wierzę, coś objawił Boże, Twe słowo mylić nie może”.
13. Odpust częściowy uzyskuje wierny, który odnawia przyrzeczenia chrzcielne; żegna się znakiem krzyża wymawiając słowa: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Raczej wątpliwe, by chodziło tu o „uniwersalny symbol wartości” (???), którym krzyż chciał widzieć rząd włoski. Druga interwencja jest jeszcze lepsza – autorzy zebrali wszystkie wyroki dotyczące krzyży z całego świata. Całość jest oczywistym gotowcem dla Wielkiej Izby.

Inaczej wyglądają argumenty „za krzyżem”. Dość paradoksalnie (jest to raczej żenujące) argumentacja opiera się na założeniu, że… krzyż jest nieważny. Musi znaczyć tyle co pelargonia żeby się ostać. I dziesięć krajów Rady Europy, prawnicy chrześcijańscy i sam Watykan są gotowi zapłacić taką cenę! Panie Jezu żeby Cię bronić na ścianach tysięcy szkół trzeba pisać, że „uczniowie nie muszą na Ciebie zerkać”! Godności religii bronią zaś ateiści. Co to się porobiło… Drugi argument odnosi się do tego, że państwa powinny mieć prawo do zachowania wyznaniowego charakteru (w domyśle – nawet zmienić charakter ze świeckiego w wyznaniowe), co wynika z ich tradycji historycznych. Wokół tego argumentu czynione są różne podchody. Np. ECLJ przypomina, że krzyże we włoskich szkołach wprowadzono w… 1860 roku. Znaczy to tylko tyle, że faszyzm przywrócił starszą praktykę a nie wprowadził nowej. Ale co to ma wspólnego z wyrokiem w sprawie Lautsi? Hitler też tylko przywrócił wiele wcześniejszych praktyk, które miały miejsce w Europie. Nikt go z tego powodu nie nazywa patronem kultury europejskiej. Cała ta argumentacja nawet nie próbuje podważać wyroku tylko go zagadać. Zadaniem Trybunału jest obrona praw człowieka i odpowiedzi na pytanie czy praktyka lub prawo je naruszają czy nie. Pisanie o dekrecie z 1860 roku to czysty relatywizm, który jest tak naprawdę zagrożeniem dla praw człowieka. Idąc tym tokiem rozumowania za zgodne z Konwencją można uznać: „honorowe zabójstwa” (tylko córek), usuwanie narządów płciowych, gwałcenie żon, ucinanie rąk i getta dla Żydów. To przecież też wielowiekowe tradycje. W rzeczywistości margines swobody dla państw w jest niewielki i trudno przypuszczać, że mógłby dotyczyć sprawy tak fundamentalnej jak prawo do edukacji. Różnice w traktowaniu relacji państwo-kościół w państwach Rady Europy mają raczej charakter zapisanych w konstytucjach anachronizmów. Kierunek zmian jest nieodmiennie ten sam – od państwa całkowicie podporządkowanego jakiemuś kościołowi do jego niezależności. Nic nie zmieni tego, że faszyzm przegrał, Włochy stały się republiką, w 1984 po wielu latach negocjacji zmieniły relacje z Kościołem katolickim a religia ma coraz mniejsze znaczenie we wszystkich krajach Zachodu zarówno politycznie, społecznie i indywidualnie. Nawet Kościół katolicki – po powstaniu Trybunału! – musiał się do tego dostosować, na co ukuto słowo „aggiornamento”. Elementami tego było np. zniesienie Indeksu Ksiąg Zakazanych.

Inne uwagi były raczej poboczne. ECLJ scharakteryzowało sytuację w Polsce posługując się do tego raportem rządu USA. Wynika z niego, że uczniowie mają w Polsce wybór między religią a etyką. Dwa tygodnie temu sam Trybunał, do którego pisze ECLJ, uznał, że tak nie jest. Strzał w stopę pierwszorzędny. Tylko wyjątkowa ekwilibrystyka i nieukrywany nacisk polityczny mogą zmienić wyrok 7:0.