Adwokat kościelny Marcin Krzemiński z Kancelarii Prawa Kanonicznego „Kanonista” w Warszawie na stronie Kancelarii zamieścił obszerne rozwinięcie swojej wypowiedzi, zacytowanej przez „Dziennik Gazetę Prawną” z 5-go sierpnia a dotyczącej możliwej reakcji Konferencji Episkopatu Polski na oczekiwaną precedensową decyzję Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Jeśli w sporze, który ma miejsce – dotyczącym prawa do wystąpienia z kościołów na podstawie Ustawy o ochronie danych osobowych – GIODO stanie po stronie proboszcza z Nowego Sącza to Skarżący po zapoznaniu się z uzasadnieniem rozważy złożenie zażalenia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Tym niemniej nie ma w tej chwili ani procesu ani nawet decyzji administracyjnej.

Konferencja Episkopatu Polski ma prawo poczynić przygotowania na wypadek ewentualnego procesu, zbierając argumenty za zachowaniem status quo, czyli – w praktyce – jej instrukcji z 27 września 2008 roku. Marcin Krzemiński z Kancelarii Prawa Kanonicznego „Kanonista” w Warszawie – która jest w tym sporze ważnym elementem strony kościelnej – wyszedł z przeciwnego założenia. Można odnieść wrażenie, że rozstrzygnięcie w tej precedensowej sprawie w ogóle go nie interesuje. Jego rozwiązanie – na które Konferencja Episkopatu Polski pewnie się skusi – to „uzgodnić” tę sprawę ponad wymiarem sprawiedliwości – w niekontrolowanej przez Parlament Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski (jak by to miało wyglądać? naciski na sędziów jak w „aferze mięsnej„?) lub poprzez umowę międzynarodową. Ten tok rozumowania przypomina historyczne słowa Józefa Cyrankiewicza z 29 czerwca 1956 roku: „Każdy prowokator, czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie„. Parafrazując, można by powiedzieć: „Każdy prowokator, czy szaleniec, który sądzi, że w polskim sądzie coś uzyska, niech będzie pewny, że Konferencja Episkopatu Polski z tego błędu go wyprowadzi„.

Racją stanowiska Pana Marcina Krzemińskiego jest „brak jednoznacznych przepisów regulujących wzajemne zasady przenikania się prawa kanonicznego i prawa polskiego„. Receptą zaś – odebranie trzeciej władzy możliwości ich rozwinięcia. To ciekawa logika, możliwa zapewne dzięki całkowitemu oddaniu się pasji „jaką nieustannie pozostaje sfera prawa kanonicznego„.

Maciej Psyk

Facebook Comments

Post a comment