Po raz drugi w krótkim okresie strona główna wystap.pl przechodzi co najmniej facelifting. Głównie polega to na podkreśleniu tego, o czym na wystap.pl jest mowa od początku 2011 roku czyli, że niesławna „instrukcja KEPu o apostazji” jest humbugiem w świetle samego prawa kanonicznego ponieważ Kościół doktrynalnie nie uznaje formalnego wystąpienia. Tym razem jednak żarty się skończyły i dłużej nie możemy przymykać oczu na coraz bardziej egzotyczny sojusz obrońców tej ściągawki arcybiskupa Michalika dla polskich biskupów jak może wyglądać taki dokument. Robię to z sześciu powodów. Po pierwsze – “formalni apostaci” mają prawo wiedzieć kim są dla Kościoła a “kandydaci na apostatów” – kim pozostaną. Powinni się tego dowiedzieć od “liderów środowiska”, którzy z fanatycznym uporem propagowali i nadal (!) propagują Świętą Instrukcję Apostatyczną, ale się nie dowiedzą. Rzekomo misją apostazja.info – jak można przeczytać na jej stronie głównej – jest “INFORMOWANIE o procedurze i skutkach dokonania formalnego wystąpienia ze wspólnoty wiernych Kościoła rzymskokatolickiego”. Wielokrotnie prosiłem i wzywałem admina tej strony, by zrobił to co pisze, że robi. Za każdym razem odmawiał. Może dlatego, że im więcej się dowiadywał o tym czemu poświęcił siedem lat życia tym mniej chciał to robić. Nigdy jednak jego zapał nie ostygł na tyle, by po prostu przestać ponieważ – uwaga! – “Problemem był i jest nadal brak alternatywy. Jeśli siedzisz w więzieniu gdzie nie dostajesz jedzenia i jedyne co możesz zjeść to upolowane własnoręcznie szczury, to co będziesz robił? Będziesz je bojkotował?”. Nie zostaje więc nic innego niż wziąć to informowanie w swoje ręce i wyjaśnić ręcznie przy użyciu transparentu: “ty, ty i ty jesteście poddanymi Kościoła ponieważ uważacie się za apostatów; tak to właśnie działa”. Przez dwa lata nie dochodziło. Zobaczymy, może teraz dotrze. Ponieważ jednak mleko i tak już się rozlało – czyli “sakrament apostazji” zakorzenił się świadomości społecznej – trzeba teraz tak samo długo informować o jej skutkach (a raczej ich braku) jak ją ku uciesze biskupów propagowano. A zaczęto w 2005 roku a nawet jeszcze wcześniej. Dlatego informacja o tym, że Ojcowie-Założyciele Apostazji Kanonicznej są poddanymi Kościoła, podlegają prawu kanonicznemu i są obowiązani posłuszeństwo księżom (to nierozłączna triada skutków członkostwa w Kościele) będzie na stronie głównej wystap.pl siedem lat czyli do maja 2019 roku. Mogę od tego odstąpić w dwóch przypadkach: jeśli owi panowie publicznie przyznają, że nie wystąpili z Kościoła albo jeśli to poprą czymś więcej niż “to musi być prawda, bo tak nam powiedzieli protestanci a Ksiądz Kanclerz Grzegorz Kalwarczyk napisał w październiku 2005 i marcu 2008”. Po drugie – imć Robert Prochowicz (i nie tylko on) nie traci żadnej okazji, by wywoływać temat ustawowych gwarancji wystąpienia z kościołów. Ostatnio powstał nawet egzotyczny sojusz radiomaryjno-apostatyczny w tej sprawie: Prochowicz poparł ks. Rydzyka, że podatek ryczałtowy dla księży ustalany według “widełek” z załącznika do ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym (czyli na podstawie liczby mieszkańców parafii) powinien być płacony tylko od liczby parafian (ciekawe czy ks. Rydzyk chciałby płacić więcej za “parafian” niż mniej za “mieszkańców”?!). To oczywista oczywistość, że sam szkodzi własnej sprawie, skoro jednocześnie jako bramę do wystąpienia propaguje Świętą Instrukcję Apostatyczną (zauważył to także Czytelnik jego strony rybsko). Pisząc, że Robert Prochowicz jako apostata jest poddanym Kościoła wyświadczam mu więc ogromną przysługę. Teraz może zacząć walczyć o swoją sprawę nie trzymając się za własne ręce. Po trzecie – z podobnego powodu wyświadczam przysługę Jarosławowi Milewczykowi, który 8 lutego 2011 napisał moderatorom forum apostazja.pl: “myślę, że warto spróbować powalczyć o świeckie metody “wypisu” z KK lub chociaż o nich głośno powiedzieć”. Teraz ma do tego motywację, bo do tej pory miał motywację żeby tego nie robić. Po czwarte i piąte – do Świętej Instrukcji Apostatycznej odsyłają pospołu GIODO i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. GIODO “ustala”, że “[p]rocedurę prawną wystąpienia z Kościoła określa dokument Konferencji Episkopatu Polski z 29 września 2008 r. – “Zasady postępowania w sprawie formalnego wystąpienia z Kościoła” “ (pisownia, niestety, oryginalna). Natomiast WSA udało się ją nawet oficjalnie inkorporować do polskiego prawa pisząc, że:

“Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła” przyjęte przez Konferencję Episkopatu Polski stanowią procedurę wymaganą do realizacji uprawnień kontrolnych (informacyjnych i rektyfikacyjnych) przez osoby, których dane są przetwarzane przez jednostki organizacyjne Kościoła […]. Innymi słowy, osoba, która żąda zaprzestania przetwarzania swoich danych osobowych w związku ze zmianą swego wyznania (akt apostazji) lub zamiarem zaniechania wykonywania praktyk religijnych, winna osobiście, wyraźnie, przedstawiać swoją wolę w formie pisemnej, w obecności proboszcza swego kanonicznego miejsca zamieszkania (stałego lub tymczasowego) i dwóch pełnoletnich świadków. Oświadczenie winno zawierać także dane personalne tej osoby i świadków, motywację oraz dokładne dane dotyczące daty i parafii chrztu z załączeniem świadectwa chrztu. Skoro zatem, zgodnie z oświadczeniem Proboszcza, skarżący tej procedury nie dokonał, to organ prawidłowo uznał, że w sprawie ma zastosowanie art. 43 ust. 2 ustawy, a tym samym prawidłowo stwierdził brak swojej właściwości w zakresie wydania decyzji administracyjnej, o której mowa w art. 12 ust. 2 ustawy.

“Dzięki” temu naprawdę nie mamy wyboru – mam(y) moralny obowiązek zrobić wszystko żeby bronić naszych kolegów czyli wykazać, że to humbug. Tak oto wyznaniowy charakter III RP doprowadził do ujawnienia największej tajemnicy Kościoła Katolickiego. Zobaczymy do czego teraz ich odeśle Naczelny Sąd Administracyjny! No i wreszcie po szóste – informacja ta (co należy podkreślić) jest wkładem wystap.pl w “Tydzień Apostazji”. Jak napisał “Proch”: “Tydzień Apostazji to dobry moment aby mówić o wadach instrukcji Episkopatu i proponować inne rozwiązania”. Rzeczywiście, jej główną wadą jest to, że nie skutkuje formalnym wystąpieniem z Kościoła. Ten oficjalny cel “Tygodnia Apostazji” udało się więc zrealizować.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Problemem był i jest nadal brak alternatywy. Jeśli siedzisz w więzieniu gdzie nie dostajesz jedzenia i jedyne co możesz zjeść to upolowane własnoręcznie szczury, to co będziesz robił? Będziesz je bojkotował?

    Robercie, to nie jest tak, że dla tych szczurów nie ma alternatywy. To Ty odrzucasz ją. Zasłoniłeś sobie jak w ciuciubabce oczy i zatkałeś nos, więc nie widzisz i nie czujesz, że na stole w Twojej celi stoi talerz z pysznym kotletem schabowym, pieczonymi kartoflami, plastrami ananasa i pomarańczy tudzież porcja żurawiny z gruszką. Za to czujesz tego szczura, co Ci chodzi po brodzie i z głodu go wcinasz żywcem wraz z ogonem, w ogóle nie zastanawiając się, czy ten szczur nie najadł się przed chwilą trutki ze strychniną. Otóż został wręcz nafaszerowany tą trutką. Gdy Ci inni odblokowali nawet zasłonę z oczu i nos, Ty już z powodu skurczu mięśni od strychniny nie jesteś wstanie sięgnąć po tego kotleta na talerzu, a jedynie nadal zjeść kolejnego szczura, który chodzi po brodzie lub nosie. I to jest ta Twoja metoda wystąpienia – szczur ze strychniną, bo niczego innego nie potrafisz zjeść z powodu zatrucia tym czadem zawartym w strychninie (ściągawce KEPu do pomocy biskupom w ustanowieniu instrukcji). Niestety ten posiłek przynosi same straty, bo jest zatruty, ale pomimo że nim rzygasz, to dalej go chwalisz, bo daje Ci podstępnie poczucie sytości. No to jedz dalej te szczury i patrz jak inni sycą się schabowym z kartofelkami i owocami.

Post a comment