W latach stalinowskich był taki dowcip o papudze, która krzyczała „precz z komuną” póki nie trafiła do lodówki. Po wyjściu mówiła już tylko „niech żyje przyjaźń polsko-radziecka”. Na co druga z przekąsem – „widzisz, głupia, jak ci Sybir pomógł”. Ni stąd ni zowąd ten dowcip przychodzi na myśl patrząc na doprawdy szokujący efekt terapii GIODO… portalem wystap.pl. W styczniu 2004 roku pewna gdańszczanka była niepocieszona po „wizycie duszpasterskiej” podczas której ksiądz aktualizował dane o niej i domownikach. Spytała więc GIODO:

W mojej parafii w Gdańsku są przechowywane moje dane osobowe. Nie chodzi mi o akt chrztu czy małżeństwa lecz o kartę na której ksiądz chodzący po kolędzie wpisuje wszystkie informacje o mieszkańcach danego mieszkania: wiek, miejsce zatrudnienia, liczba dzieci itd. Czy jest to zgodne z prawem? Dodam iż nigdy moja rodzina nie wyrażała pisemnej zgody na przechowywanie takich danych.

GIODO, mówiąc brutalnie, wysłał ją na drzewo. Siedem lat później dokładnie to samo pytanie zadano ponownie.

Efekt był piorunujący – tym razem Pani Weronika Kowalik była klasą sama dla siebie.

  efekt_wychowania_GIODO_-_to_samo_pytanie_co_w_2004_roku.pdf (2,6 MiB, 1 008 hits)

Tym samym można powiedzieć, że wystap.pl po miesiącach pracy wygoniło z tego urzędu prawo kanoniczne i doprowadziło do tego, że skargi na osoby prawne kościołów traktowane są poważnie; wreszcie też skarżący są informowani o możliwości złożenia zażalenia – czego wcześniej nie było. Teraz zostało już tylko czekać na obalenie „i 3”. Nie trzeba było do tego „władzy na dwa miesiące„. Wystarczyło pospolite ruszenie odpowiednio wyekwipowanych obywateli. „Na odwal się” w sprawach w Kościołem w tle nadal funkcjonuje Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, ale i to się zmienia.

Facebook Comments

Website Comments

  1. Immanuel
    Odpowiedz

    Wiadać kolana urzędnikom GIODO wyprostowały się. Powoli urząd nawrócił nam się na świeckość. Brawa dla Pani Weroniki.

Post a comment