Niesamowity zwrot akcji w sitcomie „występowanie po włosku”! Zaledwie tydzień temu poseł Roman Kotliński na konferencji prasowej przedstawił drugi projekt ustawy o „ułatwieniu skutecznej apostazji. Już prawie wszystko było na dobrej drodze, ale nazwał go „ustawą o apostazji” – i tak to poszło w cyberprzestrzeń a nawet na stronę Sejmu. W dzisiejszym wstępniaku w „Faktach i Mitach” zwrotu „ustawa o apostazji” użył dwukrotnie więc o lapsusie językowym nie mogło już być mowy. I nie było, bo tygodnik jest przeciw a nawet za od dość dawna (zob. „Fakty i Mity”: apostaci nadal rozwiązują problemy, które sami stworzyli, 13 stycznia 2011; „Fakty i Mity” propagują apostazję, ale w nią nie wierzą, 20 kwietnia 2012; Zróbcie sobie Tydzień Spowiedzi Świętej, 20 kwietnia 2012). Poza tym redaktor naczelny (i poseł) użył najgorszego możliwego argumentu iż nierzadko szybciej można się doczekać syna niż „apostazji”. Co i tak jest za szybko – może gdyby łatwiej było się doczekać słoniątka to kandydaci by się wreszcie znudzili. Tak oto apostazja została lekarstwem na problemy z apostazją. Państwo nie jest od tego żeby załatwiać „apostazje” szybko, tanio i solidnie. Jest natomiast od tego żeby humbug Episkopatu Polski nie stanowił nieformalnego lecz przestrzeganego rozporządzenia do ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania i od tego żeby GIODO wydawał merytoryczne decyzje administracyjne skoro go do tego powołano. „Prośby o ekskomunikę” vel „apostazje KEP-owskie” mają efekt, który prawnicy nazywają pro foro interno czyli dla prawa żaden. Nawet jeśli są szybkie, łatwe i przyjemne. Niestety, idea rozdziału Kościoła od Państwa, o której napisała nam sama Rada Prawna KEP (!) w Ruchu Palikota najwyraźniej przebija się jak przez żelbet. 

Pewien dociekliwy słuchacz zadzwonił więc dzisiaj do internetowego radia „Faktów i Mitów” i podzielił się wątpliwościami. Okazało się, że – na szczęście – ustawa o apostazji jednak nie jest o apostazji czyli mówimy wspólnym językiem tylko oni gwarą. Uff! Kamień z serca, kamień z serca!

–> ustawa o apostazji jednak nie o apostazji <–

Słuchacz: Witam, witam serdecznie. No na wstępie chciałem pogratulować i przyłączyć się do pochwał, jeżeli chodzi o te ustawy „Świeckiego Państwa” składane w tej chwili w Sejmie. Szczególnie chciałbym zatrzymać się nad ustawą o zmianie Ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania oraz o zmianie innych ustaw. Chciałem tylko zapytać dlaczego Poseł Kotliński – jak twierdzi, że jest jej autorem – w dalszym ciągu używa słowa „apostazja”? Przecież apostazja nie jest wystąpieniem, co w samej tej ustawie jest ujęte, że ani słowa na temat apostazji nie ma, tylko występowanie. W każdym paragrafie, włącznie z tym, że nawet w podsumowaniu, w uzasadnieniu jest podane, że osoba występująca z Kościoła Katolickiego aktem formalnym nadal podlega jego prawu, gdyż jest ciągle związana z Kościołem. Czyli de facto apostata jest tak jak właśnie Ksiądz – zawsze jest członkiem tego kościoła. I faktycznie cieszę się bardzo, że wreszcie taka ustawa się pojawiła, która będzie ułatwiała, umożliwiała występowanie. Natomiast nie bardzo rozumiem dlaczego posługujemy się słowem wymyślonym przez Kościół dla zmylenia, bo apostazja nie jest wystąpieniem, czego dowodem są skargi, na które zresztą – co nam jest miło – powołuje się w uzasadnieniu na apostatę, który wykazał, że dokonał apostazji a w dalszym ciągu jest zaliczany w Kościele jako członek. Czy w tej sytuacji nie jest to takie, jak gdyby trochę „przeciwdziałanie” tej ustawie?
Poseł Roman Kotliński: No tak, no, no to są słowa jednak w potocznej mowie używane zamiennie, no „wyjście z Kościoła” i apostazja. Ja bym się tutaj nie… nie skupiał na nazewnictwie, no wszyscy wiemy o co chodzi. No apostazja jest de facto opuszczeniem wiary, zerwaniem z wiarą dosłownie, odstępca, tak, czyli apostata – odstępca od wiary. No i przecież do tego to się również sprowadza, no do wyrzeknięcia się wiary tej konkretnej, którą reprezentuje taki czy inny kościół. Ale rzeczywiście „wystąpienie z Kościoła” jest może lepszym słowem, zgadzam się tutaj z Panem.

PS: Chapeau bas dla Słuchacza!

 

Facebook Comments

Website Comments

  1. Button
    Odpowiedz

    Cieszy, że wreszcie „Fakty i Mity” – aczkolwiek bardzo powoli i z dużym trudem – zaczynają przyznawać nam rację. Jakże było miło usłyszeć i jakież było moje zdziwienie, że przestali nas porównywać do sekty jak to czynili poprzednio. 😕
    Miejmy nadzieję, że w końcu zrozumieli lub zrozumieją, zobaczymy niebawem, że popieranie wymysłu KEP, jakim jest ich dowcip nazywany apostazją, nadszarpnął ich dobre imię antyklerykalnego pisma, skoro ręka w rękę z KEP-em i trzema „Jeźdźcami Apokalipsy” – założycielami portali apostatycznych i jednego zakamuflowanego racjonalista.pl, który jak się okazało z racjonalizmem ma bardzo niewiele wspólnego, przynajmniej w tej sprawie – wpuszczali w ten kanał a co za tym idzie – zniechęcali do występowania z KK odważnych „kandydatów”!

    • admin
      Odpowiedz

      Wpuszczali przez cztery lata i nie ma tego jak wygumkować, niestety.
      Tytułem wyjaśnienia: dowcipem nie jest słowo „apostazja” używane przez Kościół (bo ono właśnie tam jest na miejscu) tylko używanie go przez „Ojców-Założycieli Apostazji Kanonicznej” w znaczeniu, które sami sobie wymyślili, a kiedy to się okazało – kręcenie, że oni propagują apostazję, która nie jest… apostazją tylko „apostazją w wymiarze świeckim” czyli pieprzeniem o niczym. To z tego bagna poseł Kotliński powoli się wycofuje rakiem.

  2. Marcin Małecki
    Odpowiedz

    Moim zdaniem takie językowe kwestie są bardzo istotne. Myślę, że nie można się biernie poddawać temu, że termin „apostazja” stał się popularny i używa się go w mediach.

    To trochę tak, jakby napisać projekt ustawy proaborcyjnej i mówiąc o tym w mediach posługiwać się zwrotem „zabijanie nienarodzonych dzieci”.

    • admin
      Odpowiedz

      Czytasz w moich myślach czy artykułach? 😉
      http://wystap.pl/washington-post-ostrzega-przed-przejeciem-jezyka-przez-religie/

      Poseł Kotliński – co mnie smuci – tłumaczy się tym, że – z grubsza mówiąc – napisał projekt ustawy pospólstwa dla pospólstwa. No bo przecież tak się mówi… Ręce opadają. Mówi się też „większa połowa”, „z dniem dzisiejszym” i „cofać się do tyłu”. Tylko nie pisze się tego w ustawach!!!! Wygląda na to, że z dniem dzisiejszym większa połowa środowiska apostatów wycofała się do tylu. Ilekroć próbują się wykopać nie przyznając się do błędów wkopują się jeszcze bardziej.
      I tu nie chodzi o jakieś osobiste uprzedzenia tylko o to, że poseł przedstawiający projekt ustawy ma problem z wyjaśnieniem o czym i po co ona w ogóle jest. Skąd na przykład w jego głowie wzięły się szkoły i jak by to miało działać?
      Na marginesie dodam, że na konferencji prasowej był poseł Andrzej Rozenek, który od maja dokonuje apostazji czyli jest żywym dowodem na to, że jest niepotrzebna. Przy takim anturażu i koronnym argumencie sekty apostatów, że trzeba zrobić ustawę o apostazji, bo proboszczowie się guzdrzą, posłowie prawicy nawet nie będą musieli otwierać buzi.

  3. Mira
    Odpowiedz

    Tak jak Ustawa o WYSTĘPOWANIU Z KOŚCIOŁÓW tak Pakiet o państwie LAICKIM a nie świeckim!? Proszę zrobić analizę językoznawczą tych pojęć. Sami się podkładamy. Te szczegóły SĄ WAŻNE! Pozdrawiam

    • admin
      Odpowiedz

      Kto się podkłada ten się podkłada. My od dwóch lat walczymy z tajną bronią Episkopatu Polski – sektą apostatów.
      Prawdę mówiąc to już przestaliśmy. 🙂
      Czemu nie świeckie tylko laickie tego akurat nie wiem, ale to ja proszę o analizę językoznawczą tych pojęć.

Post a comment